środa, 31 grudnia 2025

Na koniec roku 2025

 Na koniec roku 2025


Przekaz poniżej poziomu przyzwoitości
sen przynosi z festiwalu niedorzeczności 
a podprogowy powróz wspomnień złych zdarzeń
jak jakiś pas poniżej ciosu
że ustrzec się nie sposób 
przejaskrawionych , przerysowanych z nadwrażeń
do tańca przytulańca niestety nie prosi,
zaciska na mojej szyi pętlę czasu i unosi
z nadprogramowym niepotrzebnym bagażem
nierozpoznanym wcześniej szlakiem
w alternatywnej rzeczywistości
która się tuż obok wygodnie mości 
zaprasza sobie znanych gości
którzy przez w czasoprzestrzeni wytartą dziurę
podglądają mój bieg przez przeszkody,
żeby to chociaż był bieg... te średnio trzy kroki na minutę
jak ostatnie podrygi ostrygi
jeden do przodu dwa w tył 
bo nie wiem czy najważniejszy moment życia dopiero będzie 
a może już był
 i warto wrócić by odszukać
nim się oznak niezwykłości pozbędzie 
znów koniec roku podsumowania i refleksje
prowokuje, wymusza
wspomnienia wyświetla jak w multipleksie
i ogromnie sam się tym wzrusza
nad przemijaniem zamyślony
nad rozrachunkami pochylony
z kart przeszłości niewiele wynika
bo się zmieniła oceny zdarzeń optyka
cisza samotności tych buchalterskich zmagań
w krzesaniu nadziei na przyszłość nie pomaga.
Umilknie petard huk i świst,
pogasną zimne ognie i fajerwerki 
ulecą z szampana bąbelki
pozostanie wciąż niedokończony list
świat rozłoży swych pozorów kram
niby nowy a jednak jak zawsze taki sam.
życie jak kasyno gry zaprosi w swoje progi
by obstawić czerwone lub czarne 
parzyste albo nie nim się szanse podwoi
na szczęścia ślepy fart, złudzenie że się zgarnie 
łatwo i szybko wiele niewiele 
a w sam raz choć apetyt rośnie 
i uwiera nieznośnie
dosłowność i przenośnię 
czy się idzie na spontan czy działa sposobem
gdy każde szaleńswto ma swoją metodę.
Zapatrzony w rzeki zdarzeń nieprzejrzyste wody 
rzucam w jej toń swój kamyk zielony
z myślą, żeby u nas nie było wojny.

[15~31.12.2025 ]

sobota, 13 grudnia 2025

Nasza MU

 Nasza MU


Nad wyspą Umer
zawsze tonącą w zieleni
przelatują ptaki pożegnalnym kluczem,
żeby tam gdzie czeka Jeremi
i gdzie może mieszka
albo, zawsze w podróży od wszędzie do nikąd
aby na chwil kilka przyjaciołom z oczu zniknąć chwilowo przebywa Agnieszka
otworzyć w niebie drzwi jednym ruchem
nie mącąc ciszy skrzydeł szumem.

Rzeka Umer przelała swe wody
czyste jak oczy i  myśli tamtej małej,
żeby przed ostatnią drogą obmyć stopy
zanim popłynie gdzieś dalej
wśród zielonej łąki 
ożywiać pachnące groszki.

Prześliczne miasteczko Umer
przypina czarna wstążkę na białą chmurę
zamyka usta milczenia murem
gdzieś tam żal i brak słów się snuje

Smutek co spadł nagle prezentując popisowy numer
wygasza światła gwiazd  nad światem 
nawet księżyc się schował za mgły gęstą watę
nad uliczką Umer, w miasteczku Umer.

I jest prawie tak że tu nic nie ma
ani słońca , ptaków,  ani drzewa
jakby wszystko zeszło do podziemia
by tam Eurydyce dawać barwne przedstawienia.
by raz jeszcze posłuchać jak pięknie śpiewa.



[ 13.12.2025 ]



Gdzieś

 Gdzieś 



gdzieś wśród rozlicznych wspomnień 
się moje myśli o tobie
rozbiegły jak kroczki guwernantki
z mniej lub bardziej upojnej randki
wracającej , gdy pogasły już neony kolorowe
a blady świt przemywał w Wiśle oczy zmęczone 
lub wśród nadbałtyckich buków
gdzie się zatrzymały słowa nie do druku
czułe intymne z tylko naszych słowników 
niczym nitki spoźnionego babiego lata
zaplątane w milczenie białych kruków
co na czystą kpinę okoliczności losu zakrawa
czy wśród krakowskiego rynku pełnego mgieł 
gdzie się Stańczyk przechadzał okpiwajac swój cień 
gdzie jak różaniec rozsypał się biały wiersz
którego niektóre słowa pochwyciły gołebie
i zabrały gdzieś w siódme niebo do siebie
szukam portretu twojego wdzięcznego
rysunku 
by go mieć na pociechę w chwili frasunku
zapomniawszy że go mam pośród kilku zdjęć 
wystarczy zajrzeć do starego albumu 
więc są na wspomnień horyzoncie
zakotwiczone jak ratunkowe łodzie 


[ 07-10. 12.2025 ]


środa, 10 grudnia 2025

***

 ***


Napisz mi proszę usprawiedliwienie
na każdą chwilę bez uśmiechu dla Ciebie 
za brak myśli o Tobie daj rozgrzeszenie
tak bardzo chcę kochać Ciebie lepiej.

[ 06.12.2025 ]

sobota, 29 listopada 2025

Będąc w pracy

 Będąc w pracy 


Nie kuś mnie proszę słów podniety żarliwym szelestem 
(przecież wiesz, że o tej porze w pracy jestem)
nie wódź na pokuszenie myśli nagości zmysłowym wdziękiem
(właśnie muszę zająć się klientem)
nie zdradzaj mi obrazem teraz co winno być sekretem
(kiedy bezsilnie ręce łamię nad zawieszonym serwerem,
a w serwisie telefonu o pomoc nikt odebrać nie chce)
nim się w ramiona weźmiemy wzajemnych uniesień
mocą, pragnieniem i przepadniemy z kretesem
( gdy po pracy w końcu jestem )
i staniemy się ty moim światlem ja twoim cieniem
w tren sukni jesieni zaplątani 
by się okazało że dla mnie tylko ty a dla ciebie ja jestem
to wtedy do nieprzyzwoitości granic
kuś mnie szeptosłowem, obrazem, gestem
prowadź na bezwstydu szaniec
otul dotykiem czułości i pieszczoty jak szalem

[ 21-29.11.2025 ]

wtorek, 18 listopada 2025

Jesienna arabeska

 Jesienna arabeska 


A może czas nie zatacza kół
jak się powszechnie uważa
tylko snuje się esami floresami
nie kładąc swoich kart na stół
nie dbając o to, że się nie znamy...
mija ciebie, mija mnie w sobie zakochany
tęsknot naszych i szans nie zauważa
srebrzy nam skronie, marzenia postarza...



[ 14.11.2025 ]

poniedziałek, 17 listopada 2025

Autoportret

 Autoportret 


Patrząc na siebie w lustrze
widzę spojrzenie jeszcze ufne
choć niepewny zarysowany uśmiech
czy złego da się jakoś ustrzec.
Trzeba się ubrać w nieprzesadnie dobrą myśl
i ją brać jak parasol na jesienny deszcz,
przekonać do niej duszy niepokoje i być 
bezpieczny, spokojny jak nadziei głosu szept.

[ 17.11.2025 ]

wtorek, 11 listopada 2025

Wyjątkowy mały człowiek

 Wyjątkowy mały człowiek 


Bywa wstydliwy i nieśmiały
ma skłonności do refleksji 
choć mu skronie dawno posiwiały 
żyje od euforii do depresji...

Jeszcze nie wszystkie marzenia się rozwiały 
nie zcedował na rzecz śmierci życia koncesji
świat wydaje mu się to za duży to zbyt mały
czasem umie kogoś rozweselić, pocieszyć
sam na serio bierze prawie wszystkie żarty
innych stara się ze wszystkiego rozgrzeszyć
niepotrzebnie czuje się nic nie warty
i tonie ciągle w poczuciu wszelkiej winy
dawno przestał wierzyć co mówią karty
i obchodzić kolejne urodziny.
Do systemu w którym ma rolę małej sprężyny
admiralnie jest w głębokiej opozycji 
ale to też często wznosi go na wyżyny
tak chętnie przez niego piętnowanej hipokryzji 
od dawna zachwyca go urok pierwszych liczb 
a powracający uparcie niepokój mroczny
kładzie mu zmęczone cienie pod oczy
i przytłacza jak wewnętrzny nieokreślony wstyd,
zna wszystkie reguły rządzące jego światem 
ciągle ma wrażenie że te same błędy popełnia 
czego cykliczność bywa osobistym dramatem
ale próbuje jak silny dąb piąć się do zwycięstwa
i zachwycić kogoś kiedyś nie będąc diamentem

 [ 09-11.11.2025 ]

środa, 5 listopada 2025

Wzajemność milczenia

 Wzajemność milczenia 


Milczysz do mnie ty a do ciebie ja
tak nagle słów najprostszych nam brak
każda myśl układa się wspak 
i nie splata z wdzięcznie jak z chabrem mak 
tylko wpada w wiatrem kręconą karuzelę liści
albo w pajęczą sieć i tam drżąc chwilę powisi
i w cieniu latarni w kałuży odbitym przycupnie
by się przekonać czy śpiew ptaków dobrze rozumie,
a tym czasem listopad
w kalendarzu się rozsiadł,
ziemska oś zmieniła nachylenia kąt,
słońce obniżyło i skróciło lot
więc krótsze są dni
i bardziej niecierpliwe sny
do których nie zaglądasz ty
i do swoich zamykasz mi drzwi.
A tym czasem zbliża się księżyc do ziemi
i będzie najbliżej jak tylko możliwe
i przemówi do niej słowami czułymi 
tak w niej zakochany kosmicznie.



[ 30.10. 05/07.11.2025 ]

sobota, 1 listopada 2025

Zainteresowań krzywa

 Zainteresowań krzywa


Chociaż spodobały ci się moje słowa,
które spontanicznie chciałem tobie podarować 
ale nie zamierzasz choć trochę zaryzykować,
aby bliżej , osobiście poznać autora.
I zainteresowań wzajemnych opada krzywa
tak często po dobrym początku po prostu bywa 
coś się w całość logiczną nie koniecznie spina
nikt nie wie dlaczego , nikt nie docieka czyja wina. 

[ 30.10. 01.11.2025 ]

piątek, 31 października 2025

Nie w porę

 Nie w porę 


Czasem słowa przychodzą nie w porę
i chociaż mają swoją niebanalną urodę
przedźwięczną melodię, bogate stroje
a nie są moje zmysły na nie gotowe
to nic z nimi nie zrobię 
więc odchodzą jak kochanki niespełnione.
Na wiatr się rzucają, inne wpadają w ogień 
jedne ruszają piechotą w dalszą drogę
z przeznaczeń swoich zmęczonym tobołkiem
życzliwie machają do tych co fruną obłokiem 
może gdzieś na jarmarki trafią w dni targowe
i twórczo komuś zaprzątną wreszcie głowę 
a gdy się amator nie znajdzie , jak kamień w wodę 
przepadną , zginą być może nie bezpowrotnie.
Drugie staną się nieoczywistym ciałem, 
gdzieś między Bydgoszczą a Poznaniem,
albo drzewami co samotnie pośród pól 
po wieków wieki obrastając w kolejny słój 
czy lata skwar czy zimowa zamieć
jak znak na jawie by nie przebrzmiała pamięć 
pośród bełkotu niedorzecznych zaklęć
i tak między niebem i ziemią trwać będą 
aż się staną kolebką prawdy a może legendą
póki nie wypłowieją , nie zbledną.


 

[ 30.10.2025 ]

środa, 29 października 2025

Pada deszcz

Pada deszcz 



Pada deszcz
 i mniej chce się chcieć
a jednak jakiś życia dreszcz
i jego niezmienny codzienny zew
 spina żagiel co będzie mnie nieść
w nową przygodę w nowy dzień. 
A ty umów się ze mną na chwilę przed deszczem bym Cię serdecznie powitał gdzieś na mieście, 
potem jeżeli musi to niech pada , 
pójdziemy gdzieś gdzie ogrzeje nas herbata.




[ 29.10.2025 ]

Słowa

 Słowa 


Słowo nie przychodzi łatwo
Łaska słów pstre konie dosiada de facto
Owiane tajemnicy mgiełką 
Widywane przez poety szkiełko 
Algorytmów podążając ścieżką
Wędrując przez bezdroża 
Odnajduję co już gdzieś było 
Ładne ale pachnie naftaliną
Szukam ich dalej ciągle od nowa.


[ 29.10.2025 ]

poniedziałek, 27 października 2025

Jesień tegoroczna

 Jesień tegoroczna


Tegoroczna przyszła jesień
godzić z październikiem wrzesień
nie myśląc za dużo na razie
o grudniu i listopadzie 
przyniosła brązy, złoto i czerwień 
w odcieniach bogatych że sama nie wie
jak się nazywają niektóre desenie 
przy mimozach cichuteńko gdzieś przycupnie
aby wiatrom skrzydła pocerowac cudnie,
deszczom łzy obetrze jak się patrzy
zanim pójdzie z kolorami między astry 
a po zmianie czasu wczoraj
teraz będzie jej łatwiej się uporać 
z porządkami swoimi
nim usłyszymy pierwsze kroki zimy.



[ 27.10.2025 ]

niedziela, 26 października 2025

Jeszcze jestem

 Jeszcze jestem


Ja tak bardzo przecież jestem 
jak powietrze wypełniające przestrzeń 
lecz tobie nic do tego jeszcze
bo mnie nie spotkałeś nigdzie wszędzie,
jestem - imię nazwisko z adresem
uwzględnione w urzędowym rejestrze
i na kościelnym papierze
i w mediach mam profil ze zdjęciem
a tak odległe od tego jest twoje o mnie pojęcie.

Przecież istnieję teraz i tu bezsprzecznie 
i na swój sposób ostatecznie
jak poprzednich wcieleń streszczenie
i przyszłych nieśmiałe obwieszczenie
z cierpliwości gestem i bezpiecznie
składam sobie i tobie przyrzeczenie
że chociaż nie wiesz o tym jeszcze
jestem wyłącznie dla ciebie
w życia moim codzienności niebie.

Jeszcze jestem, słowa rzucam na wiatr,
by je niósł do ciebie przez szeroki świat 
przelotnych ptaków przecinam szlak
byś w natłoku innych ważnych spraw
dostrzegł cieniem lotu rysowany znak
mojej gotowości na ciebie , że jestem na ,,tak".

Może mnie znajdziesz w swoich snach
albo moje myśli, które krążą wokół gwiazd
i wpadniesz do mnie w porze parzenia kaw
by dopełnić sobą mój mały wielki świat 
i zobaczysz w mych oczach radości blask 
i starych smutków niezatarty do końca ślad.


[ 22.10.2025 ]


sobota, 25 października 2025

Kartki z kalendarzy

 Kartki z kalendarzy


Spadło z kalendarza wiele kartek, tyle dni
przeżytych na godzeniu pragnień mieć i być 
papierowy szelest przemijających chwil
z których prócz wspomnień nie zostanie nic
tylko pewności że był tu ktoś od nocy po świt
kto już nie chce snów ze mną śnic a potem iść
w miasto, przez park gdzie drzewo, gdzie liść
na próżno mi tłumaczą, że przemijanie to mit
a zdarzeń bieg w jakiś bliski dalszy ciąg już dziś
to ciągnie mnie to pcha i o życia mego nić
każe dbać i na głupstwa nie tracić cennych sił.

Z kalendarza wiele kartek pospadało już 
unieważnionych zdarzeń i  planów i dat
a codziennie wybieram się w nową podróż
codziennie w ten sam a jednak nowy świat 
z bagażem doświadczeń, porażek i skuch 
bo ciągle jeszcze kusi kolor, zapach i smak
bo zielone światło na semaforach i mój ruch
trzeba wiarę z nadzieją pod rękę więc brać 
znaleźć w końcu także erotyczną miłość po grób
i przestać się ciągle wszystkiego po drodze bać.



[24.10.2025]

sobota, 18 października 2025

Droga do ciebie

 Droga do ciebie 


W niebie nieznajoma gwiazda lśni
może gdzieś daleko patrzysz na nią ty
może myślisz sobie tak jak ja,
że w tej samej chwili zwodzi mnie jej blask.
Rozdzieleni życia rzeką ty i ja,
że zbyt trudno nam się spotkać nawet w snach
rozdzieleni życiem i bagażem spraw
jak pustynią ziarnka piasku dwa.

A jednak nadzieja nam gra
choć tak daleko
 do siebie nam
w tej pieśni jest rzeka i most 
i droga do ciebie na wprost.

Kiedy patrzysz w gwiazdy tak jak ja
chętnie wierzysz, że to dobry znak
szukasz jego potwierdzenia w blasku dnia,
pogrążony w nurcie swoich spraw.

To wtedy nadzieja wciąż gra
choć tak daleko do siebie nam
w tej pieśni jest rzeka i most 
i droga do ciebie na wprost.

Zatem, cierpliwości trzeba nam
wiary i nadziei zamiast skarg
trzeba nam do siebie od teraz iść 
choć los niełaskawy dla nas dziś .

Bo wtedy nadzieja nam gra
choć tak daleko do siebie nam
w tej pieśni jest rzeka i most 
i droga do ciebie na wprost.





[ 12-18.10 i 01.11.  i 28.11.2025 ] 

Nowy dzień

 Nowy dzień


Srebrno złoty sierp księźyca bardzo dziś wąski 
swym blaskiem spada na śpiących traw wstążki 
i gdyby choć łagodne wiatry się tutaj teraz spotkały
one by ten blask troskliwie tuliły, kołysały .
Ale cichy spokój odchodzącej z wolna nocy
na wilgotnym po deszczu trotuarze stawia kroki
i idzie własnymi ścieżkami noc z dniem złączyć 
wygasza gwiazdy,planety a się coraz jaśniej do okoła robi.


[ 16.18.10. 2025 ]

sobota, 11 października 2025

Gdy gasły nocne światła

 Gdy gasły nocne światła 


Przyznać to mogę chociaż nie muszę,
że przejazd do pracy porannym autobusem
nie jest pretekstem do żadnych wzruszeń
gdy świat się odbija w tle rozmazanych złudzeń 
z moją twarzą w tle w szybie tak jak w lustrze,
ale gdy dzień mnie wita uniesionym kapeluszem
nawet kiedy niebo spowijają chmur pióropusze
farbowane obficie szaro-burym tuszem ,
myślę że może jakiś Amor trafia w mą duszę
teraz i gdy się po drodze jakiś poeta przysiada
i w skupionym natchnieniu w myślach układa
swoje piękne i mądre frazy więc nie zagadam
to w serce cicha tajemna nadzieja się wkrada
jak łaska która zawsze tylko pstre konie dosiada
że jednak po coś te nasze dwa skrawki świata 
się na chwilę spotkały gdy gasły nocne światła.

[ 10.10.2025 ]

środa, 8 października 2025

Przeciwieństwo podobieństwa

 Przeciwieństwo podobieństwa 


Gdybym spotkał na swojej drodze
drugiego człowieka takiego jak ja
zwiewałbym jak na jednej nodze
najprędzej i najdalej jak tylko się da.
I może w końcu przestanie mnie to dziwić,
że spotkawszy mnie takiego jakim jestem
uciekają jak jeden mąż wszyscy inni
obdarzając przy tym nieprzyzwoitym gestem.
Rzecz jednak w tym, że żaden z nich
nie jest jak ja a rozwiewają się jak sny.


[ 08.10.2025 ]


niedziela, 5 października 2025

BadzzeMna

 BadzzeMna


Bez dzień dobry do mnie przyszedł 
bez choćby zwykłego cześć , witaj
bądź ze mną na sztandarze wyszyte
i informacja: spotkanie dzisiaj
jakby rozesłał alarmowe wici
roztrąbiajac sygnałowe fanfary 
do wszystkich z całej okolicy
bijąc w doboszowy bęben nie dla zabawy.
Taka wiadomość przy niedzieli
rozkaz? ultimatum? zaproszenie ?
jak wyczekiwany promyk nadziei
a znikoma szansa po staremu nic nie wiem.
Są sytuacje w których nie wiedzieć jest lepiej
a ja trwonię czas na relację z nie-czlowiekiem
szukając niby wiem czego jakby gubię siebie
życia przecież na lepszy model nie wymienię
tylko bym chciał raz jeszcze rozpalić płomienie 
zanim tu sam zapadnę w zobojętnienie.

[ 05.10.2025 ]


sobota, 4 października 2025

My - jak wyspy dwie

 My - jak wyspy dwie


Wyspy pośród fal
tak jak ty i ja
wciąż bez żadnych szans
by los złączyl nas,
ale jeśli chcesz
oddam ci mój sen
gdy już w nim będziesz nad ranem 
to z sobą mnie weźmiesz kochanie
złego nic się nie stanie
gdy już ze mną zostaniesz
jak wiersz nauczony na pamięć 
jak cień po fotografii na ścianie.

Jednak mimo to
dnia wspólnego krok
biegiem swoich spraw
znów rozdzieli nas,
wciąż będziemy trwać
jak te wyspy dwie 
tęskniąc za odpływami wśród życia fal
z pasją ciułając szcześcia swe.


[ 03/04.10.2025 ]

niedziela, 28 września 2025

Stały związek

 Stały związek 


Ty uśmiech masz jak drań
rozpalasz nim światła gwiazd
kradniesz serca panów i pań
raz żałobny raz weselny marsz grasz.

Tak łatwo jednych do nieba zabierasz
innych do piekła niebytu strącasz nie raz 
i tak za nic kompletnie sam masz
to co ktoś jak serce na dłoni chciałby ci dać.

Ty uśmiech masz jak łotr 
taki słodki a skłonny do psot 
mnie jeszcze nie znasz 
no bo skąd

jednak najmniejszych szans 
nie chcesz nam dać 
na usta jednak nie pcha się 
siarczyste q _ _ a mać

że tak anonimowo tylko na blokadę cię stać
nie odwzajemniam się przez rozsądek,
niech ci się uda nominalny ,,stały związek"
kiedy taki uśmiech na profilowym masz.

[ 28.09.2025 ]

Człowieka szukam

 Człowieka szukam 


Skrupulatny sporządziłem spis
Znakomitych zalet i banalnych win
Uszczupliłem go szybko bo dziś
Kilometrów drogi słów nie czyta nikt
Awatar wybrałem z prawdziwych zdjęć
Motto dodałem bo warto je mieć 
Człowiekiem jestem i chcę człowieka 
Zamiast księcia z bajki, legendy, mitu
Łatwo nie jest, wiem, cierpliwie czekam
Ogladajac zdjęcia dodane do opisu profilu
Wysyłajac zaproszenia na spacer, spotkanie, 
Ignorujac tych co pragną w ciągu minut pięciu
Egoistyczne zaspokoić pożądanie 
Kiedy tylko takie mają wyobrażenie o szczęściu
Aż znajdzie się tu ktoś, kto szuka mnie.


[ 28. 09. 2025 ]

piątek, 26 września 2025

Uwaga

 Uwaga


Raz zachwyciłeś się ulotną frazą
i podaleś ją dalej wierną cytatą 
bo niosła ze sobą ciekawe przesłanie
i była jak podpis pod codzienności obrazem
chociaż dla mnie tylko zwykłym zdaniem
komentującym sytuację, albo sprawę.
A mówię ci o tym bo to jest urocze
gdy pragnę twą uwagę zdobyć czymś więcej niż słowem.

[ 15 - 26.09.2035 ]

Introwertycznie

 Introwertycznie


Introwertycznie
bywam cyklicznie
lecz nie chronicznie
i nie cynicznie
dołujący dla siebie i innych
trzeba być wtedy ze mną 
bardziej, mocniej, bliżej
i są tacy co tak potrafią 
i chwała im za to
nie mam żalu ani pretensji 
do tych którzy uciekają do Persji
od tej mojej depresji.
Świat na ogół metodycznie
czasem nawet dyplomatycznie
wycofuje się taktycznie
nikt nikomu krzywdy nie czyni praktycznie.

[ 09.09-26.09.2025 ]

środa, 24 września 2025

Siła przebaczenia

 Siła przebaczenia 


Pokazała jak zwyciężyć się w życiu da
nie wytaczając przeciwko złu arsenału zła
gdy w ogrodzie życia on zabił jej bezcenny kwiat
i w ten sposób rozsypał zawalił się jej cały świat.

Przekazywała jej babcia , a potem mama
niezawodnych wartości kanon
i to pomogło obronną ręką pokonać ten dramat
gdy ją z tym życie pozostawiło pod ściana samą.

Ponad to Wiara, Nadzieja i Miłość
przebaczenia stały się największa siłą
by jej serce jak Feniks z popiołów odżyło
tylko czas nie leczy duszy zranionej wtedy, zimą.

[ 20-24.09.2025 ]

wtorek, 23 września 2025

Pozowanie do zdjęcia

 Pozowanie do zdjęcia 


Dla światła szukasz najlepszego kontrastu,
by twoja sztuka miała największą siłę wyrazu,
ustawiasz więc mnie do zdjęcia
kunsztowi swojemu pchajac w objęcia,
pozujesz tak by to było nie do odgadnięcia
taki już z ciebie esteta i artysta.

Ujęcie będzie perfekcyjne
jak mój smutek w obiektywie,
bo patrzę na ciebie jak wierny pies
w tobie zakochany bezgranicznie 
tylko, że bez żadnych szans na wzajemność 

Zbyt trudno teraz brać tej prawdy tekst,
że tak musi być jeżeli tak właśnie jest,
choć podrywam cię introwertycznie 
ty mnie zbywasz cokolwiek lakonicznie
nie piszesz się ze mną na wspólną codzienność.

A że inny jestem niż wszyscy, których znasz
i mej niezwykłości świadomość masz,
już zdejmując z wieszaka mój płaszcz 
zamiast zdawkowych słów na do widzenia,
zatrzymujesz mnie i bieg tej chwili i czas
choć przecież już nic do powiedzenia.

Ale oczu oderwać nie możesz
od uwiecznionego w kadrze spojrzenia, 
więc jeszcze skroń moją na twojej położę,
lecz to między nami niczego nie zmienia,
całuję Twój pachnący, gładki policzek,
chętnie pozwalasz na to, a na więcej nie liczę.

A ty nagle tak spontanicznie
do ust mi wkładasz języczek,
pospiesznie zdzierasz z nas szaty,
rozrzucasz niedbale po podłodze
pakując mnie w swe niewielkie łoże,
zasłaniasz okna
by nagości nagłych naszych
choćby ptaka w przelocie wzrok nie spotkał.

[ 23.09.2025 ]

poniedziałek, 22 września 2025

Ze zdjęciem czy bez

 Ze zdjęciem czy bez 


Gdy profil jest ze zdjęciem bez twarzy
lub nie posiada fotografii żadnej 
wtedy tak trudno się odważyć 
aby spontanicznie pomarzyć
o znajomości chociażby zdalnej
czy o spotkaniu na spacer kawę
gdyby nie miało to potoczyć się dalej
Ale bywa że na zdjęciu jest twarz
a jest jak złudzenie optyczne
chociaż śliczne 
lecz pod nim wszystko cyniczne 
fałszywy promyk w gąszczu migocze
czasem bezczelnie prosi o forsę
i zawsze wiedzie wprost na prawdziwe manowce,
gdzie licho szyderczo chichocze.

[ 14.09.2025 ]

niedziela, 14 września 2025

I nie tym razem

 I nie tym razem


Ostatni zakręt drogi do ciebie 
autobusowy przystanek pod drzewem
i miało być marzeń spełnienie 
na ich wysokim, łagodnym szczycie 
ale swej prozy trzy grosze wtrąciło  życie
niwecząc zaplanowany bieg zdarzeń 
jak najlepszy od niespełnień ekspert
który ironicznie woła że będzie lepiej
następnym razem niekoniecznie jutro
więc upije się na wesoło nie na smutno.


Jeszcze przytrafiła się nam niepogoda
i rozbolała ciebie niemiłosiernie głowa 
nie w porę odczytana krótka wiadomość tekstowa
nieodwołalna na dziś twoja odmowa.

A tak chciałem osobiście powiedzieć ci cześć
trochę swego słońca w twe życie wnieść
uścisnąć twoja dłoń w powitania geście 
spotkać się na kawę gdzieś na mieście.

I tak się oto bez huku zamknęły drzwi
przez które podglądały moje sny
ciekawe jak w ich spełnieniu wyglądasz ty
i czy mamy szansę spędzić razem resztę dni.

[ 13.09.2025 ]




wtorek, 9 września 2025

Tylko założę buty

 Tylko założę buty 



O pogodę nie zapytam wiatru ani ptaków,
nie wywróżę szans mojego powodzenia
z fusów kawy ani klęski znaków
no bo co mam do stracenia ? Co do stracenia?
A i tak zawsze ostatnia umiera nadzieja.
Tylko założę buty i wezmę plecak
w drzwiach zamek kluczem przekręcam, 
i można ogólnie uznać , że to już
jestem w drodze na spotkanie z tobą
chociaż nie pachnie różami uliczny kurz
wszystkie dziś obrane drogi do ciebie wiodą.
Pamiętam dobrze ustalone miejsce i czas,
coraz mniej mnie zastanawia, że ty sam
tak bardzo nie po drodze tam masz, 
wyjątkowo mało mnie stresuje ten fakt,
że się wydarzy nieodwracalny pierwszy raz,
że skonfrontować przyjdzie swoją twarz...
Czy długą nić sympatii los zechce nam dać
czy między nami nie będzie drugich szans
tak bym nie chciał przed tobą udawać, grać.
będzie co ma być przełamuje tych myśli trans.
Czy staniemy się sednem swoich spraw
czy zaledwie tłem do towarzyskich anegdotek
a może wspominania nie wartym epizodem
czy się obdzielimy światłem kilku swoich prawd
czy otoczymy półcieniami nieważnych plotek
to wszystko okaże się zaś potem. 
A tym czasem z serca w piersi łopotem
na odwagę głęboki oddech biorę
bo już ostatni zakręt tam za tym obłokiem
i już ciebie widzę po ulicy drugiej stronie.

[ 06-08.09.2025 ]

niedziela, 31 sierpnia 2025

Miłe chwile

 Miłe chwile


Na przystanku
jak o kochanku
w autobusie
ten twój uśmiech
a wysiadamy każdy gdzieś indziej 
tak wiele ludzi nas minie
nic między nami nie będzie takie życie
ale to były miłe chwile
na chwilę,
a zaraz kolejny autobus
do kochania do życia do domu...



[31.08.2025]

środa, 20 sierpnia 2025

Przez okno w suficie

 Przez okno w suficie 


Przez niewielkie okno w suficie
podglądam nieba sekretne życie, 
ale zaś co to za sekret że słońce świeci?
że ptak właśnie po tym skrawku przeleci?
że wiatr zgrabne pląsy wdzięcznie zakręci?
Dopiero na tajemnicy jakiejś ślad 
trafiam gdy w ten okna mały kadr
wpadnie zagadkowy obłoku kształt
czy coś wróży ? czy coś przypomina ?
żeby to pojąć zbyt krótko trwa darowana chwila.
Albo nocą gdy sekret skrzy się gwiazdy cyrkonią
gdy się szepty morskich fal
 z szelestem traw splotą
na dalekim brzegu latarnie się zapalają
by otuchy dodawać tym co się mroku boją.
Lecz jak długo bym się w gwiazdy nie patrzył
albo w te obłoki co kształt szybko zmieniają
o rozwiązanie żadnej z tych tajemnic bym nie zahaczył 
najszerszym wachlarzem zielonych pojęć wszelkich
i za tę oczywistość chętnie wznoszę wina kielich.


[ 16.08.2025 ]1

niedziela, 10 sierpnia 2025

Zawieszenia stan

 Zawieszenia stan


Znów moje proste zwykłe słowa
i nic się pod ich spodem nie chowa
obracasz okrutnie do góry dnem 
i stawiasz jako argument przeciwko mnie.
Zadowolony z tego jesteś i taki dumny
bo tak łatwo ze mnie uczyniłeś do trumny
mojej gwoździe i nie wahasz się ich użyć 
jak wyuczonego chwytu banalnej obłudy.
Najgorsze, że sam w myśli kolejne słowa
z podejrzliwością zaczynam oglądać
bo w tym świetle rozmowy twarzą w twarz
powstał złowrogi cień i co ty tam jeszcze masz
nie myślę bo nie wiem w co ze mną grasz.
A przecież ty mnie tak dobrze niby znasz
 od bardzo wielu lat , więc może to taki żart
głupi jak kiepskie sztuki znaczonych kart
tylko po co aż tak? Tylko po co aż tak...
Bo wszystko to wraca koszmarem w snach,
a żeby to jednak obrócić w żart
i unieważnić oparcia punktu brak,
a ile można tak w zawieszeniu trwać,
niezbędny do życia oddech ukradkiem brać
nim się okaże w czym prawda w czym fałsz ?
Czy sztandarem zwycięstwa zatrzepocze wiatr
czy w ciszy porażki pochód białych flag?
Pokaże czas.


[ 10.08.2025 ]



sobota, 9 sierpnia 2025

Duże wrażenie

 Duże wrażenie 


Duże wrażenie po sobie zostawię
gdy jeszcze tylko poprawię 
 te wszystkie trzy włosy na krzyż
i zaraz we mnie zobaczysz
słodkiego drania i łobuza 
zamiast przylizanego gogusia 
Jestem tylko twarzą swojej twarzy
a nie tym o którym marzysz
nie tym którego ciągle jeszcze szukasz
tak sobie myślę kiedy zerkam do lustra
A do lustra sennej wody zatoki
zagląda w swej pomarańczowej pełni
przepiękny księżyc sam łasy na takie widoki
tak się sobie przygląda i urzeczony siebie wielbi
i poszedłby za sobą w te spokojne tonie
ale straciłby perspektywę z której tak podoba się sobie.

[ 07-09.08.2025 ]

wtorek, 5 sierpnia 2025

Bym się ogrzał

 Bym się ogrzał


Bym się ogrzał ciepłem twego domu
zaprosiłeś mnie na chwilę do stołu
karmisz spragnioną duszę dobrym słowem
jak przepióreczkę przysmacznym prosem
ale nie proponujesz niczego więcej
i kto wie czy może jednak na szczęście
bo tak już mają przelotne rajskie ptaki,
że otrzepawszy przykurzone fraki
rozpatrzywszy kolejnych tras znaki
wyruszają dalej na wędrowne szlaki.

[ 03-05.08.2025 ]

środa, 30 lipca 2025

Od źródła

 Od źródła


Od źródla swego ja, 
które nie wiem gdzie początek ma
ciągle jestem w drodze na
 mój koniec świata nieznany
pośród dróg różnych i przeważnie bez mapy 
swój szlak znajduję tam prosty a tu kręty
i tak ma każdy nieświęty i święty 
w krąg życia chcący niechcący wciągnięty 
jak cud majątek nietrwały wpisany do księgi 
z sercem i duszą w kolorach tęczowej wstęgi 
uparcie prostuję co się głupio pogmatwa
bo łatwo komplikuję najprostsze sprawy życia
często zbyt lekko tracę co trudne do zdobycia
idę niesiony głupią dumą z wczorajszego zwycięstwa 
bez skrupółw nagle pozbawiony pewności jutra i bezpieczeństwa.


[ 18-30.07.2025 ]

poniedziałek, 21 lipca 2025

Nisko fruwają jaskółki

 Nisko fruwają jaskółki 


Jaskółki fruwają nisko
znów się niesie na deszczysko
znad zatoki jak brudna ściera chmurzysko 
nadciąga nad miasto choć nieśpiesznie 
wróble już się schowały i są bezpieczne.
A około wieczoru
barwą malin z ogrodu
rysuje się kreska słonecznego zachodu
nad wierzchołkami drzew dalekiego boru
a wiatr powiewem przynosi tchnienie chłodu.


[ 19-21.07.2025 ]

sobota, 19 lipca 2025

Nie wszystko

 Nie wszystko


Nie wszystko co pierwsze to lepsze jest lepsze,
to się czuje, wie i porzuca w dobrej wierze
obrastając w nadziei liche pierze,
dla realnie lepszego robiąc przestrzeń 
nie mając co do sensu czynu tego zastrzeżeń,
zwłaszcza, że co nagle to po diable
i pośpiech zły doradca wchodzi w paradę,
zwłaszcza, że lepsze bywa wrogiem dobrego 
wiele razy zbierało się cierpkie owoce tego.

Ale drugie wcale szybko nie następuje
i wtedy traci się rezon i po cichu żałuje
rachunek urojonych strat myśli nurtuje
i już w nowe pierwsze lepsze się startuje
bo się bierze prawdę z drugiej strony karty
że najlepszą jest myśl pierwsza i w cenie
najwięcej jest warte pierwsze skojarzenie...

 
[ 18-19.07.2025 ]

niedziela, 13 lipca 2025

Nowy świt

 Nowy świt


Nastał nowy świt
miasto jeszcze śpi 
w porcie snuje się mgła
a wiatr wśród drzew
ponad ptaków śpiew
swe melodie znów gra
rzewnie, od serca tak, 
jakby tęsknoty me znał,
A ja tak chcę by ktoś miłość mi dał
i czułością swoją otulił jak zimą szal

Może gdzieś jak ja
w labiryncie spraw
swoje ścieżki masz
swój zostawiasz ślad
słuchasz wiatru 
śpiewu ptaków 
szumu morskich fal
księgi czytasz pytasz gwiazd.
I także chcesz aby ktoś miłości ci dał
i czułością swoją otulił jak zimą szal

A kiedy słońce spoza mgieł
pokaże swój złocisty krąg
pod nogi położy drzewa cień
nieco marzeniom pod prąd
rozstrzygam taki wątek 
czy na nowy początek
jestem gotowy i na związek 
czy strach to czy rozsądek?
Czasami chcę by ktoś miłość mi dał
i czułością swoją otulił jak zimą szal.

[ 12-13.07.2025 ]

sobota, 12 lipca 2025

Koniec języka

 Koniec języka


Koniec języka
za przewodnika
nie wyłączając stolika
na którym nożyce 
a w który uderzyć ktoś chce.
Kto pyta nie błądzi
a łatwiej rozstrzyga i sądzi 
czasem wchodzi w nowy
 krąg wtajemniczenia 
bo już wie czego nie wiedział
i ma pretekst do rozmowy
gdy niezręczną się staje chwila milczenia.
Odpowiedź żadnym ratunkiem
częściej ślepym zaułkiem
gdy swoim pytaniem 
moją niepamięć
jej meandry i otchłanie 
ma zamiar ktoś dotknąć, drążyć
zgłębić, są szanse żeby zbłądzić.
A odpowiedź bez pytania
to informacja niekoniecznie pożądana,
i ma w sobie coś ze strzelania
i  jak kulą w płot trafiania
bez pytania to się raczej cicho siedzi
jak pod miotłą lub na miedzy
albo w domu gdy się nie ma miedzi
i w ogniu pytań gdy się nie zna odpowiedzi.
Zaś milczenie jest złotem
każdy wie o tym 
a tak się nieraz pięknie milczy
o wszystkim i o niczym
błahym i zasadniczym 
Lecz nie zapytać to może być strata
niepowetowana.
O ile, rzecz jasna pytany nie uzna tego za wścibstwo.
I to chyba raczej wszystko

[ 06-12.07.2025 ]

wtorek, 8 lipca 2025

Może dziś?

 Może dziś?


Zaglądam za drzwi
do których nikt nie pukał
z nadzieją, że może dziś
znajdę ślad, że ktoś mnie szukał.


[ 08.07.2025 ]

Wojażer własnych wspomnień

 Wojażer własnych wspomnień


Nie zaglądam w kalendarze
pełne przeterminowanych zdarzeń
ale czasem lustra wspomnień
wydobywają chwil przeżytych kolaże 
zaledwie migawki, jakieś pasaże
dalszego ciągu znaleźć nie potrafię
i ginące w zapomnieniu twarze
więc czuję się jak chwil tych pasażer 

[ 08.07.2025 ]




niedziela, 6 lipca 2025

Wyspa

 Wyspa


Mansardę wynajmij 
Amora strzałą zabij
Dzień zamieniaj w noc 
Epicentrum szczęścia bądź 
Rozdaj mi siebie jak opłatek i wino
A sam mi bądź karą, pokutą, nagrodą i winą
Antrakt ten i tak trwa zbyt krótko
Radością bądź gdy mi smutno
Elizejskim polem
Dopóki los daje dobrą wolę 
Atlasem gwiazd naszych na niebie
Mapami wszystkich dróg do ciebie 

[ 05.07.2025 ]

piątek, 4 lipca 2025

Lipcowy poranek

 Lipcowy poranek 



Lipcowy poranek
gorącem całuje 
jak przebudzony kochanek
i ciąg dalszy obiecuje
tych czułości co dał na zadatek
a potem odchodzi 
jakby przeczuł
że nadejść musi wieczór
tylko czeka aż zacznie słońce zachodzić
i w akacjach włosy plącze 
z wiatrem w namiętnym pląsie 
z obłokami w dal gdzieś popłynie
i przeminie, przeminie
jak wczorajsze tremolo na pianinie
nastrojowo zagrane na uczuć strunach
żeby świtem wrócić
w założonych nie do pary butach
by cię serdecznie znowu obudzić.


[ 02-04.07.2025 ]

poniedziałek, 30 czerwca 2025

Kolysanka

 Kołysanka 


Jeszcze za oknami dość jasno 
a już głowa do poduszki aby zasnąć ,
jeszcze nie wzeszła na niebo wieczorna gwiazda
i nie wrócił jeszcze ptak do gniazda
a już Morfeusz w ramiona bierze
siwy nów srebrzy powietrze
 a już sen powieki nuży
a już sen kolorowo wróży,
niech ci więc noc spokojem służy
 i bezsennością czasu nie dłuży.

[ 30.06.2025 ]


sobota, 28 czerwca 2025

Nie wiem

 Nie wiem


Nie wiem czy marzenia podszyte nadzieją
mają większe szanse, że się w życiu spełnia,
ale z pewnością duszę i serce lepiej ogrzeją
gdy się barwne ciepłe sny bezdrożami rozejdą 
sensu swego szukając między niebem a ziemią.

Nie wiem czy linie losu przeważnie są kręte
bo są szaleństwem planet i gwiazd ogarnięte,
bo to co romantycznie pięknie rozpoczęte
niespełnienia piętnem tknięte , pęknięte,
czy że czas porywa nas w swoją pętlę.

Nie wiem dlaczego przewrotnie się spełnia
coś co ma zaledwie przedsmak marzenia
i dlaczego przestroga uważaj o czym marzysz        ma wymowę ostrzeżenia przez którego pryzmat blady cień przeznaczenia można zobaczyć 


[ 27-28.06.2025 ]

środa, 25 czerwca 2025

Czy to jest moje?

 Czy to jest moje?


Zwątpilem, że to co piszę jest moje.
Bo może gdzieś przez kogoś porzucone,
może zwyczajnie po ludzku przegapione
lub przypadkiem zgubione
i przeze mnie tylko znalezione i słowo po słowie 
przygarnięte, przytulone, przysposobione?
Tu coś posklejam tamto powiążę
spiesząc się czy aby wszystko zdążę 
zebrać co podpowie wiatr, czym zaszumi morze
nim się w mniej powabnym pokaże kolorze,
nim się to wszystko bezładnie w nicości zatrze
i przestanie być tak absorbująco ważne.

[ 24-25.06.2025 ]

wtorek, 24 czerwca 2025

Puste miejsce

 Puste miejsce


Puste miejsca z osamotnienia
niby wciąż masz coś do zrobienia
bo przecież życie pustki nie znosi
ciągle coś z sobą przynosi 
cień szuka cienia i odwzajemnienia
w końcu znajduje cień niespełnienia
i zwątpienia bez znieczulenia 
i wciąż żarliwe do nadziei prośby zanosi.

Puste miejsce nikt takich nie chce
wśród żalu słów zapalą się świece
i nie wie nikt właśnie od dziś
jak dalej i po co trzeba żyć 
I nie chce się wierzyć że sens w tym jakiś jest
bo runął świat i nigdy już nie będzie taki sam
a trzeba się znów nauczyć śmiać
aby dalszego ciągu biegu spraw mniej się bać.

Bo życie wciąż trwa z nami i w nas
tylko w tę grę nie chce grać czas
Przez ciernie do gwiazd biegnie przez świat
bo życie wciaż trwa zawsze zielone światła ma.


[ 22-23.06.2025 ]

niedziela, 22 czerwca 2025

Nowy profil

Nowy profil


W towarzyskich profilach
przebieram jak w uciekających chwilach
ty w swoim napisałeś w kilku słowach
że szukasz kogoś kto lubi się całować,
 i aby był super przytulaczem
by o życiu pomyślał poważnie i z czasem
zaprosił do wspólnego lóżka, stołu 
i żeby miał poczucie humoru
lecz gdyby nie miał, jakoś zaradzisz temu,
postanowiłem spostrzeżeń swoich nie chować
ta zgodność niesie coś z ważniejszych znaczeń
więc napisalem bez większego w sobie oporu,
z wiarą, że to będzie nowe otwarcie dla nas obu
Skwitowaleś me wyznanie słowami ,,to miłe"
dwa krótkie słowa nic więcej tylko tyle 
wystarczająco by nadzieje odleciały jak motyle
w naszej wspólnej przestrzeni miejskiej
nie daleś mi miejsca na więcej
nie będzie spotkań wyznań jesteś mi potrzebny
jak do życia tlen i ciągle za tobą tęsknię
zamykam te drzwi z napisem to znowu nie ty.
A może są to słowa zachęty skromne
i teraz to czekasz aż podejmę, rozwinę wątek?
Zatem jeszcze dopytam by pewność zyskać
niż się gubić w rozlicznych domysłach.


[ 21.06.2025 ]





sobota, 21 czerwca 2025

Szary tom

 Szary tom


Coś mi się nagle przypomniało,
od kawy porannej gwałtownie poderwało,
do biblioteczki gorączkowo pognało,
ale nie znalazłem tego szarego tomu
pełnego gołych faktów i barwnych anegdot zbioru, 
śladów, mgieł wspomnień, korowodu 
jemu współczesnych postaci, obrazów
życia na tle epoki, efektownych porażek,           skromnych sukcesów, banalnych romansów 
i wierszy co były i są przebogatym kolażem.
Brak tego tomu obudził niepokój,
wiem że go znajdę, ba, sam w ręce mi wpadnie
kiedy w podobnym półszale czegoś znaleźć zapragnę.

[ 21.06.2025 ]





Pretekst

 Pretekst


Szybko mi odpisałeś co się rzadko zdarza,            bardzo chętnie jakiś spacer albo kawa
ale wyjeżdżasz do Warszawy prawie zaraz  
i to jest nieodwołalna w tym momencie sprawa.    więc na godzinę przed odjazdem na dworcu               lub innym razem bo często tu bywasz w końcu ponieważ nie chcę z tobą znajomości zaczynać
od rozstania przed odjazdem to cała przyczyna.   więc szczęśliwej podróży ci życzę i proszę o kontakt gdybyś tu przyjechał ponownie.
A potem już byłeś w Pruszkowie ,
z którym mam kilka odległych wspomnień.
Ale rozmowy ze mną jednak nie zaczynasz
gdy po krótkim czasie powitała cię Kościerzyna,
która zaś kogoś innego mi przypomina...
więc tak się nadarzyła okazja wspaniała
do naszego drugiego nie spotkania ..?


[ 19-21.06.2025 ]

czwartek, 19 czerwca 2025

Kwiat akacji

 Kwiat akacji 


Witaj każdy dzień dany ci
pokładaj w nim wszelkie nadzieje
chwytaj co ci los niesie dziś
gdy świt znów po nocy jaśnieje.
Cisza rozmów ma z tobą smak
a czułość w spojrzeniach się rodzi 
w myślach jawi się marzeń kształt
i miłość na kawę przychodzi.
Kwiat akacji znów roztacza swój słodki smak
bramą nieba leci szczęścia ptak
białe kwiaty strąca z drzewa nadmorski wiatr
nam ze sobą dobrze aż chce się śmiać .
Każdy ranek zakochany w Jutrzence jest
jak my w sobie po kresów kres
drogi wiodą nas do siebie by razem iść
razem być, razem żyć, razem śnić.

[ 18-19.06.2025 ]

wtorek, 17 czerwca 2025

Szamanowi

Szamanowi


Ciepły blask miodowych oczu w jednej chwili,
wzgarda, pogarda i odraza zaraz w drugiej,
potem stajesz się znowu miły i troskliwy
jakbyś miał połowę duszy natury ponurej.
Lubisz to że jestem a za chwilę nienawidzisz
jakimś niedookreślonym gestem dajesz znać
że sam się temu wszystkiemu co jest dziwisz,
bo to się w ogóle nie powinno było stać.
Jakbyś nagle zrozumiał, że nie jestem słońcem ,
ale mgłą snującą się nad murami cmentarza
i zaciągasz się głęboko kolejnym papierosem
a to co myślisz ciebie samego to przeraża.
Ale z uśmiechem dobrym powracasz
nie zawstydzony wcale, że dałeś się przyłapać
na zwątpieniu na które czasem sobie pozwalasz,
i spokojnie miłością kawę dosładzasz.
Kreślisz nam plany na najbliższe wspólne godziny,
dokładnie wiedząc dokąd pójdziemy, co zrobimy,
taki cudownie bezpieczny, na świecie jedyny,
i znowu ze mną szczenięco szczęśliwy.
Tylko już zawsze będę w tobie widział
bo się niestety odzobaczyć nie da
tak skrajne dwa twoje oblicza
i moja do ciebie miłość raz pęknięta 
nie wytrzyma tej próby na ostrych zakrętach
bo się strach zwyczajny przyczepił i po duszy się pęta
a czasem w oczy zagląda i klepie po plecach
i kiedy zapytasz czy jeszcze , ja odpowiem nie , dłużej tego ciągnąć się nie da.
I ciebie to wcale nie zdziwił jakbyś na to tylko czekał,
i między twoimi słowami dotykalna wręcz ulga 
że to ja historii tej rozdział zamykam,
i bez zbędnej histerii z życia twego znikam,
ty sam byś jeszcze z tym zwlekał,
a przecież sam wiesz, że serce nie sługa.



[ 16/17.06.2025 ]

niedziela, 15 czerwca 2025

Witkowi

 Witkowi


Jeszcze ciszą ogarnięty cały dom,
nawet nie zbudzone wiersze śpią
wskazówka zegara
niestrudzenie się stara
kroku dotrzymać czasowi
i wraz z nim nadążyć 
uciekającą chwilę dogonić,
przemijaniu przeszkodzić...
na freskach wspomnień pamięcią wodzić 
nieśmiało zaczynam 
tu nadziei światełko tam żalu pajęczyna 
tam się żagiel podmuchem wzdęty rozpina
tam zaś niepożegnana rozstania chwila
i niepewność : była czy nie była przyczyna
prawdziwa czy tylko zmyślona 
gdy pisałeś daj mi spokój nie pisz do Koszalina
i tak się skończyła miłość i romans
lecz czy słusznie? sprawa nie jest wyjaśniona.
Czy pozory złe nas zmyliły jak drogowskazy
pomylone, 
przestawione w odwrotną stronę?
Przecież ty we mnie ja w tobie widzieliśmy swoją połowę.
Gdzie zgubiliśmy i kiedy naszego szczęścia podkowę?
Dlaczego nie przyszło nam do głów
aby zacząć jeszcze raz
nowe szanse sobie dać
aby nie zaprzepaścić wspólnych snów?
Jeszcze w ciszy tonie cały dom,
za oknami mewy dzioby drą,
zagłuszając przekomarzanie wron
zegarowa wskazówka zatoczyła kolejny krąg.

[ 15.06.2025 ]



sobota, 14 czerwca 2025

Sławkowi

 Sławkowi


Jeżeli kiedyś: jutro, za tydzień lub za rok,
chociaż nie ma tego planu w moich snach
staniesz jednak mimo to w moich drzwiach
wiedz, że przechowuję dla ciebie tamto ,,tak"
sprzed wielu, bardzo wielu bez ciebie lat,
którego nie chciałeś za dobrą monetę wziąć.

                              *   *.  *

Już między nami sprawa była obgadana,
spadająca gwiazda marzeń naszych złapana 
i w ogólnych zarysach uzgodniliśmy wszystko
i na horyzoncie nie czaiła się przeszkoda żadna
i nawet na to zgodziły się moja siostra i mama,
ale tak w dłonie uchwycone szczęście prysło
jak mydlana kolorowa bańka,
nie spełniła się nam nasza bajka,
został we mnie ślad miłości co ma serce zranionego ptaka,
nie miałem chęci, nie szukałem szans aby nagły brak wzajemności opłakać 
skrycie, należycie,
a nas w odrębne samotności pognało życie...
Ale listopadowe w Warszawie popołudnie
i wieczór wspominam z czułością bo było cudnie
nim pośrodku nocy powiedziałeś ,,nie" bo to dla ciebie za trudne
chociaż to w sumie raczej smutne
nie potrafię z całą stanowczością stwierdzić,
że okrótne...
rozstaliśmy się na dworcu przed południem,
pasaże nie były bezludne ,
megafony zapowiadały, pociągi odjeźdzaly, przyjeżdżały,
niewypowiedziane słowa drżały 
na strunach duszy,
żeby niezręczność chwili zagłuszyć
coś nieważnego mówiliśmy,
a czas tak wyliczyliśmy,
że na peron krótki zjazd,
potem no to cześć no to pa,
drzwi wagonu mimowolny trzask
i już, nie było nas.
Nie wiem czy dziś choć czasem o mnie pomyślisz?
czy jak ja za tobą, za mną zatęsknisz?
a może się ożeniłeś i masz śliczne jak ty dzieci?
Ciekawe, czy zachowałeś nasze listy
z których wynikało, że byliśmy sobie bliscy?

[ 10-14.06.2025 ]


niedziela, 8 czerwca 2025

Kazikowi

 Kazikowi 


spragniony mnie byłeś 
jak źródła na pustyni derwisz
nim posiadłeś nieomal czciłeś
a teraz zadumany świątek siedzisz
bo spędziliśmy noc średnio udaną
i chyba już gdy zbudziło nas wczesne rano
i otworzyłeś okno na świat który był Warszawą
której rozgwar wypełnił twe maleńkie mieszkanko
sam to wiedziałeś nim woda w czajniku
że nie chcesz choćby dotyku
ani przepadać w ramionach
przytulać do łona 
ust całować 
z rozkoszy nie móc wydobyć krzyku
tego nie chcesz ze mną 
ale bym kapcie podał, czy na stoliku
postawił szklankę z herbatą 
kiedyś na stare twoje lata
chęci wyrażasz z aprobatą
ale nie dałeś i tej roli 
pretendenta na brata
o co mnie jakoś serce nie boli
ani o to że nie jestem skarbem twoim
jeszcze zjemy u przyjaciół twoich
z Gdańska śniadanie świąteczne,
co z decyzjami co do nas nie będzie sprzeczne ,
na Grabówku spijemy herbatę nieśpiesznie,
spędzimy pół nocy w gejowskiej dyskotece,
powiesz mi tam właśnie dlaczego mnie nie chcesz,
spotkamy się ostatni raz na bulwarze
w Gdyni, przejdziesz na rowerze
a razu pewnego Sylwia wiadomość 
smutną przyniesie 
że już ciebie nie ma i nie będzie 
a ja nawet nie byłem na twoim pogrzebie.


[ 03-08/18.06.2025 ]

piątek, 6 czerwca 2025

Życie to podróż

 Życie to podróż 


Mówisz życie to podróż
dla każdego bez wyjątku 
codziennie od początku 
od środy do wtorku
i da capo al fine 
nim ostatnia godzina wybije
czy się jedzie czy stoi w korku
czy w autobusowym tłoku 
czy tkwi się w rozkroku
jak słońce nim wyjdzie z mroku
pozornie,
przezornie
bierze się tę szansę
jak kota w worku
wyrusza w trasę
od świtu do zmroku
a w nocy zaś sen
zabiera gdzieś hen
do gwiazd, do planet, do słońc,
lub w odmęty koszmarów, jak bądź 
gdzie gubi się bliskich i znika dom.
Mówisz, że życie to podróż 
i każdy jest jak Odys albo Kolumb
a sensem jest drugi człowiek
więc bez mrugnięcia powiek
umawiasz się ze mną na dworcu 
bo znalazłeś mnie jak w korcu maku w końcu.


 [ 03-06.06.2025 ]




środa, 4 czerwca 2025

Taki poranek

 Taki poranek 


Nie przystroił się  poranek
ani złotą ani srebrna rosą,
obok jesteś ty, mój kochanek,
coś śnisz i chowasz stopę bosą
pod kołdrę, a wiatr gdzie oczy poniosą
krąży, kołuje i leci, a jaskółki roznoszą
pilnie zapowiedź deszczu nad wioską,
z poranną kawą wychodzę na ganek
mając na chwilę ten świata kawałek
na własność i nie spojrzę na zegarek,
nie przywołam myśli co będzie dalej 
póki twój sen spokojny, nadziei kaganek
jest jak wianek i komunii naszej opłatek,
gdy słońce ciepły promyk na parapet kładzie 
łatwo dają się schować w najniższej szufladzie
troski i zwątpienia niepotrzebne na razie 
wiem że zaraz przejdziesz w niedopiętej piżamie, 
pocałujesz czule,  dłoń na ramię położysz 
i tak razem przy kawie 
będziemy wspólną teraźniejszość tworzyć ,
patrząc jak się konik polny buja na wysokiej trawie.
I nazwę ciebie całym moim światem
z wiarą, że usłyszę od ciebie : nawzajem.

[ 04.06. 2025 ]



poniedziałek, 2 czerwca 2025

Apollinaire

 Apollinaire 


W objęciach akacji biała brzoza tkwi
nocą śni swoje bezpieczne sny 
w blasku słońca sielankowe wiedzie dni
i nie boi się deszczu burzy ani mgły 
a ja patrząc na ten ujmujący kadr
żałuję że nie potrafię jak Apollinaire 
tak dobierać kolorów, mieszać barw
ani przestrzeni tak rozkołysać 
a potem zgrabne to opisać,
tak się w słowach bezkarnie zatracić
potem się nimi jak wstążeczkami bawić,
to pożar duszy i serca wzniecać i gasić 
i tak się sobą w epoce swojej zaznaczyć.

[ 29.05-02.06.2025 ]

Dynamika czasu

 Dynamika czasu 


Zegar niektóre sekundy stawia miarowo
spokojnie, zwyczajnie, nie nerwowo,
powoli, stopniowo przechodząc w crescendo,
inne zaś twardo, jak donośnie fortissimo forte
z inspiracji dziarskim, marszowym krokiem
prawie brutalnie odbijając się od ścian i okien,
a inne jakby bieg i oddech wstrzymywał
tracąc napięcia puls i tętno
miedzy sprężyną i baterią,
piano pianissimo z partytury czasu odgrywał
jakby je przed kim? a dlaczego? ukrywał.

[ 02.06.2025 ]

niedziela, 1 czerwca 2025

Głos na los

 Głos na los


I za chwilę znowu
znacząco wpłynie 
na mój mały świat
nowe w tym roku 
polityczne rozdanie
znaczonych kart,
jak na ironię losu 
trzeba wybrać drogę 
a nie ma wyjścia z chaosu
a dzwon nie bije na trwogę 
tylko łąka odurza kwiatem
i bez który jest lilakiem 
tylko deszcz wzbierający nad światem
i nadzieje które muszą obejść się smakiem.

 [ 31.05.-01.06.2025 ]


sobota, 31 maja 2025

Na martwego drzewa

 Na martwego drzewa


Na martwego drzewa najwyższej gałęzi 
owiewana wiatrem co w nieznane pędzi
stara wrona samotnie zadumana siedzi
kontemplując świat 
który wokół swoich spraw
od milionów lat
na swojej ziemskiej osi 
w swoim tempie się obraca
i tak cierpliwie wszystko znosi,
taka jego odwieczna praca,
wrona zaś ze zrozumieniem 
swoja głową to kiwa to kręci
coś chrapliwie zakracze i odleci
dokąd? po co? na co? Nie wiem.
I już jest pusty konar najwyższy
na tamtym martwym drzewie
i śpiew ptaków jakby jaśniejszy i czystszy.

[ 30.05.2025 ]

wtorek, 27 maja 2025

Wyspiański

 Wyspiański 


Wziąłem Wyspiańskiego strofy
w niemrawe rozumu mojego obroty,
żeby zobaczyć zatrzymany strzęp czasu
pośród rymanowskiego lasu
co ciemnozieloną ścianą na horyzoncie stoi
i staw zobaczyć co się kwitnąca rzęsą przystroił
i tę kaczkę, co pływając po nim
swoje odbicie na wodzie goni
albo zniecierpliwiona dziobem rozmąci
i prawdziwe koła rozbiegające się tworzy
i niejedno z nich tę czy inną rzęsę potrąci
aż mucha zbudzona oczy wytrzeszczy
i nim leniwie odleci jeszcze złośliwe zabrzęczy,
by wiatru posłuchać  co w drzewach zawodzi
myśli kołysać z nim gdy przez zboże przechodzi
i przez łąki pełne aromatycznych traw i ziół
polnych koników, trzmieli, ważek, motyli i pszczół,
by otworzyć okno na pełen śpiewu ptaków świt
i wpleść tej poezji choć ciut w prozę moich dni.


[ 26/27.05.2025 ]

sobota, 24 maja 2025

Minuta ciszy

 Minuta ciszy 


Nie rozpieszcza cię swym nadmiarem czas,
koral niewykorzystanych szans utracił blask,
coś skończyło się szybciej niż byś chciał,
znów przewrotny los zobrał to co dał.
Kiedyś uznasz, że tak musiało być, 
żeby w nową drogę ruszyć,znów zwyczajnie żyć,
znowu kilka prawd, które dobrze znasz
odkryć i od nowa wierzyć w nie.
Hymn wschodzących słońc,
pieśń porannych ros,
kantyleny nocy rozgwieżdżonych aż brak tchu,
psalm rozstajnych dróg,
cisza pośród mgieł,
jakiś nie do rozpoznania sen,
roztrzaskane drzewo furią burz,
rykiem sztormowych fal
woła jakaś nieznajoma dal,
oratorium życia w którym śmierć 
ostatnie słowo musi mieć
i dokładnie je usłyszysz 
nim zabrzmi twoja minuta ciszy.



[ 21-24.05.2025 ]

środa, 21 maja 2025

Żyję jakby w dwóch czasach

 Żyję jakby w dwóch czasach 


To nie jest bujda na wysokich obcasach,
że żyję od końca marca w dwóch czasach
Wszystkie bowiem zegary elektroniczne
z zimowego na letni przestawiły się ślicznie automatycznie a nawet ekologicznie
lecz mój zegarek tradycyjny mechaniczny
i ja do zmian mamy stosunek alergiczny
nie koniecznie od razu kichając na to
z godziną do tyłu czekamy na lato
i na jesień w złocie, brązach i purpurach
aż kolejna zmiana godzin bieg czasu wyrówna.
A teraz patrzę na godziny których nie mam.



[ 20-21.05.2025 ]

niedziela, 18 maja 2025

Tylko wiatr, tylko deszcz

 Tylko wiatr, tylko deszcz


Sam dla siebie stałem się nagle obcym krajem
Zatem sam do siebie dziś się nie przyznaję
wszakże innego siebie od dawna raczej znam
niż tego który ze sobą rady sobie nie daje
w tej chwili którą teraz wlaśnie mam
wywleczony z siebie siłą poza skraje
świadomości w bezbrzeżną bezsilność 
gdy spada na mnie jak deszcz na zielony liść
bezduszna bezpodstawna przemoczona złość 
i nie wierzę że tak wlaśnie musi być
jeżeli tak po prostu jest...
przeczekać? zostać? iść?
a do okoła tylko wiatr tylko deszcz
Podnoszę do góry przemoknięty wzrok
i widzę nadchodzący nieunikniony zmrok
przez  gwiazdy po w  sercu moim  cierń
pewny  stawia  krok i żegna odchodzący dzień        na pocieszenie  niesie swą  natchniona pieśń
i rozsiada się wygodnie pośród drzew .



[ 16.05.2025 ]

czwartek, 15 maja 2025

Kładąc

 Kładąc


Kładąc głowę na poduszkę patrzę w twoje oczy
Uśmiecham się zanim pocałunkiem złączysz
Rytmy naszych czułych serc i gorących ciał
Sedno najbliższej bliskości jakbyś właśnie dał
Wspierasz mnie wspólnotą bratniej duszy
Afridyzjakiem mym jesteś i fetyszem pokusy
Lustrem światła najpiękniejszych lśnień
Ucieczką i powrotem 
Tęsknię za tobą zawsze okropnie.


[ 13-15.05.2025 ]

środa, 14 maja 2025

Kurs walut

 Kurs walut 


Kupno, sprzedaż
Ułomna gra pozorów
Rozpisana frazesami
Schemat jak sztafaż 
Wyścig szczurów 
Ani startu ani mety ze wstążkami 
Liściem figowym przykryty blamaż 
Uczepil się wersji że go tu nie ma
Tylko zostały rachunki do zaplacenia.

[ 13.05.2025 ]

niedziela, 11 maja 2025

Aleksander

Aleksander


Zielona ulica
spokojem zachwyca
chociaż w mym mieście 
jest chyba najdluższa
na pograniczu Oksywia i Obluża
auta poruszają się niespiesznie
czy świeci słońce czy we mgle tonie
dlaczego więc jedno krótkie życie
tak tragiczny znalazło tu koniec...
przypięty biały rower do słupa latarni 
na jego ramie przywieszony nekrolog 
zaznacza tego życia na ziemi ślad ostatni
i płomyki świec żywym ogniem płoną 
spokojnie ale łzy wciąż jeszcze bolą




[ 10.05.2025 ]


Wróbelek

 Wróbelek


Epitafium wyśpiewane przez nią ma treść 
Dzis niczego mi nie żal absolutnie na wskroś 
I gdybym mogła w mym życiu zmienić coś 
To nie zmieniłabym nic mimo porażek i trosk 
Hymn życia i milości wciaż brzmi jak dzwon
Ponad Paryża dachami zaplątany w katedr cień
I pali się w sercu jak róża znicz wspomnień
Agapo smakuje winem pachnie słońcem 
Feniks na koniec jest tylko popiołem.

[ 10.05.2025 ]

sobota, 10 maja 2025

Przy okazji

 Przy okazji 


Przy każdej do korzyści okazji
sprawdzam dobrze ile można stracić
i dlatego mnie los niefartem karci
nie pozwala materialnie się wzbogacić
ale nie ma co rezonu tracić
a to zawsze się opłaci.


[ 10.05.2025 ]

Rozmowy

 Rozmowy


Są takie osoby
z którymi rozmowy 
wymagają ciszy nocy
aby wątek nowy
ze starym łączyć
bez znaczenia 
czy pointa je kończy
czy jak kamienia cień
nim wstanie dzień 
w studni nocy 
i przeznaczenia 
przepadają do czasu
aż ktoś je kiedyś wyłowi 
w czas swojej nocnej rozmowy.

Są osoby takie
że rozmowy słowa 
cierniowa korona
sypią makiem
wycofują się rakiem
zamierają z niesmakiem
i toksycznym wspomnieniem 
zatruwają spojrzenie
i poczucie że istnieje
słow dobrych dobre znaczenie
i słów tych kamienie 
wpadają w czasoprzestrzenie
niosąc fałszywe znaczenia
mylac się że nie potrzebują przebaczenia 

Są takie rozmowy
jakby to była prasówka
niezależnie od osoby
załapują półsłówka
pełne żaru i swobody
wzajemnie ze swych ust się spijają 
w sobie wzajemnie znikają
siebie sobą przenikają
ale przemijania nie zatrzymają
lecz wiedzą już wszystko 
i do siebie im tak blisko 
że bliżej to już kalkomania
że gdyby nie doszło do ich spotkania
to byłaby dopiero anomalia.


[ 06-09.05.2025 ]

niedziela, 4 maja 2025

Znajdź znak

 Znajdź znak


...W imieniu Boga którego wyznajesz
jakiś znak prawdy zawsze odnajdziesz.

Znajdź znak, zrozum co znaczy
i co wiesz dokąd ma zaprowadzić
lecz co ze znakami które są wieloznaczne
i każdy je będzie interpretować inaczej ?
Jak rozpoznać zatem
jaka wskazówka objawia się znakiem
na ile jest serio na ile żartem
na ile się prawdą okaże na ile fałszem?
I znów porywają w swe szpony
wszelkich pożądań demony
wiodą gdzie błyśnie znaku ślad nowy
czy zdążą z bezpiecznym skrzydłem anioły? 
Znajdziesz znak na nie lub na tak
i cokolwiek to może dać
parę zabobonów , zaklęć i prawd
z tym dociekaniem zawsze będziesz sam.
Dziewięć wrót, pieczęci siedem
znaki widoczne na styku ziemi z niebem
prawdy odkrywanie nadziei dotykiem
głoszący ją język ołtarzem i świecznikiem.

W imieniu Boga którego kochasz
znak jakiejś prawdy czasami zobacz...



[ 04.05.2025 ]

sobota, 3 maja 2025

Widok

 Widok


Widok morza aż zachwyca
i zapiera w piersi oddech
jakaż słodka jego tajemnica 
w fal poszumach starej pieśni
księżyc zawieszony pośród drzew
zasłuchany srebrnych blasków rzuca sieci
aby wiotka boska Eos 
odnalazła jasną drogę aby wschodzić
i swoja doskonałością sięgać niebios
i promieniem słońca je wyzłocić.



( 01-03.05.2025 )

niedziela, 27 kwietnia 2025

Mój dom

 Mój dom


Mój dom gdzie sosna i dąb
gdzie sny kłaniają się dniom
a dnie nie wierzą snom 
gdzie łzy i gdzie śmiech
wplatają się w czasu bieg
gdzie się gubi wśród mgieł
to co tak oczywiste jest 
co oczywiste jest.

Mój dom rozterki duszy, jej ład
tu się zaczyna i kończy świat
wszystkiego skutek, pretekst,
gdzie zawilec tuli wiatru szelest
i wyrasta stokrotka 
żeby biedronkę spotkać
która wśród trawy zieleni 
jest jak malutka broszka na ziemi.

Mój dom gdzie pośród życia dróg
zostawiać chcę dobra ślad w każdym dniu
gdzie czasem myślę że 
czekanie na ciebie straciło sens
choć znam adresy twoje dwa
nie wraca stamtąd od ciebie żaden znak
i wierzyć muszę i chcę
że szczęśliwe masz życie 
gdziekolwiek los wyznaczył na schron
twoje na ziemi miejsce , twój dom

To dom jedyny i mój
gdzie miłość jest jak tlen , gdzie znika ból
gdzie chcę brać ciebie w ramiona
by siebie i ciebie do nas przekonać 
chociaż jesteś jak płatek śniegu
nawet jeśli dogonię , złapię w biegu
nie zatrzymam przecież
srebrna żywą kroplą przelecisz
przez palce i zmącisz w kałuży toń
w której za tobą utoną spojrzenia
aż rozboli skroń
i nie będzie już nic do ocalenia
kalużę osuszy słońce i wiatr,
kościelnego dzwonu niezbyt dźwięczny ton
zbyt smętnie będzie brzmiał 
bo to też jest mój dom

gdzie piach na plaży 
latem bose stopy parzy,
i wiatr 
co gna
po grzbietach fal
i ptaków śpiew
rozpostarty wśród drzew
a zimą niekiedy tęgim mrozem
tafla wody skuta grubym lodem
i ludzie chodzący aż pod torpedownię 
narażając lekkomyślnie życie swe i zdrowie.

Mój dom gdzie cokolwiek zrobię 
jakie tego  potem owoce zbiorę
straconych szans nie odrobię
uciekającej młodości nie dogonie
starość wcale nie chyłkiem moje pokoje
przemierza szeleszcząc szarym welonem
ani jej ucieknę ani za nią nie nadążę
aby równym do kresu z nią podążyć krokiem.



[ 06-27.04.2025 ]

środa, 16 kwietnia 2025

W Szmaragdowym Grodzie

 W Szmaragdowym Grodzie 


Walczy z dobrem zlo
I podstępów używa ze sto
Cienkie są granice
Które stanowią różnicę
Ekskluzywne białe rękawiczki
Dobro wie i już nie milczy
Epickich prawd zapala parę zniczy
Konieczność wyzwala potężną moc
Cześć i chwała i pierwszy krok
I nie będzie tylko tłem
W walce dobra ze złem

[ 15-16.04.2025 ]

poniedziałek, 14 kwietnia 2025

Nocami widujemy się we snach

 Nocami widujemy się we snach


Nocami widujemy się we snach,
bo w nich dla siebie mamy czas,
nie potrzebujemy czasu kraść,
nie musimy kupować biletów do 
obcych w połowie drogi miast
i przemierzać kilometrów więcej niż sto
krainy niepewności 
by w hotelowym pokoju nasze nagości
poprzytulać ufając nadziei że to nie błąd
by trochę intymnych czułości 
jak biel opłata i łyk ambrozji 
dać sobie z nawiązką na resztę samotnych tygodni
nim nas doby hotelowej koniec bezdusznie wygoni
w miasto co tramwajami od świtu do nocy dzwoni 
w jeszcze ciepłą przestrzeń wiosennych woni
zanim ostatnie spojrzenie i uścisk dłoni 
 przed żalem rozstania niestety nie obroni
bo twój pociąg do odjazdu gotowy już stoi
 i w usta całujesz i się nie boisz.
I dziwne ale ja też się nie boję
całować usta twoje .
Chcę usłyszeć że kochasz i do zobaczenia
ale pociąg zaraz wyruszy
wszystko do okoła zagłuszy
i na nic  więcej czasu nie ma.
Ciąg dalszy być może w esemesach
Albo we snach
w których na wszystko mamy czas


[ 10.02.- 14.04.2025 ]

Punkt skupu róż

 Punkt skupu róż 


Punkt skupu róż 
może to absurd, lecz cóż
taki szyld uwagę mą przykuł 
jak antykwariat przy ulicy zbiegu 
gdzie zdobyłem poszukiwany tytuł,
na wielką radość w małym człowieku
w niewielkim bez nazwy miasteczku.

Punkt skupu róż 
teraz akurat bez róż,
nie wiem : jeszcze, czy już?
a bez róż nie ma wróżb
i w kocha szanuje ani rusz 
i do gwiazd żadna droga nie wiedzie
bo jest uparta i musi przez kolce i ciernie.

A on, wielki bohater książek 
wśród bibelotów i wstążek
rozstawia wazony, karafki, stągwie 
nalewa doń wodę,
pachnącą studni chłodem 
na którą spada cień wieczorem
i echo przysiada z zamyślonym czołem.

I  jak zwykły przypadkowy przechodzień
tak go wlaśnie  zastaję gdy wchodzę
z nadzieją, że ciekawą historię
i jakiegoś dalszego ciągu się dowiem
gdy Mały Książę zabawnie poważnie opowie
a choć już dawno motywy wszystkie ograł
może wyniknie z tej opowieści ciekawy morał.

Róż skupu punkt
ani skansen ani klub
raczej ekskluzywny butik
ktoś coś sprzeda albo kupi
i może trochę komis
gdzie coś unikalnego można zdobyć 
czasem, by swej próżności ego przystroić,

Punkt skupu róż
zagląda tam czasem anioł stróż
by zgubić niepewność swych dusz 
A Mały Książę 
zadumany może troszkę 
jakby rozumiał moją troskę
że o co w tym chodzi dośnić nie zdążę.

[ 08-14.04.2025 ]


niedziela, 13 kwietnia 2025

Podoba mi się on

 Podoba mi się on


Tak mówią mi 
w imię życzliwej troski
bym przestał śnić
on wszakże nie jest boski.
Nie dla mnie on
spod znaku bied i troski
niestały ląd
mit bez przyszłości.

A ja tak lubię go lubię go lubię go
nikt inny dla mnie już nie liczy się 
bo ja tak lubię go lubię go lubię go
i tak ma odpowiedzi dla nich jest.

Jak mantrę złą
ciągle mi powtarzacie 
nie dla mnie on
ale wy się na tym wcale nie znacie
Ma w oczach blask 
i jasny piękny uśmiech
ust słodki smak
gdy pocałunkiem muśnie.

I przez to lubię go lubię go lubię go 
nikt inny dla mnie już nie liczy się 
bo ja tak lubię go lubię go lubię go 
i taka ma odpowiedź dla was jest .

Mówią mi wprost 
to zwykły gbur i prostak
bierz los swój w trok
posłuchaj nas i go pozostaw.
A ja go znam
z zupełnie innej strony
poznaję go co dzień na nowo
i jestem oczarowany i zachwycony.

Bo ja tak lubię go lubię go lubię go
nikt inny dla mnie już nie liczy się 
bo ja tak lubię go lubię go lubię go
i tak ma odpowiedzi dla was jest .


[ 12/28.04.2025 ]

sobota, 12 kwietnia 2025

Złe szczęście

 Złe szczęście 


Bywa czasem szczęście złe
które bierze cię pod skrzydła swe
głaszcząc z włosem i pod wlos
i potocznie jest to pech przewrotny los.
Czai się jak cień posród drzew
jest doskonale jak poranny ptaka śpiew
kiedy jak batutą dyrygenta słońce daje znać
czasem drży jak traconej struny dżwięk
pięknem kusi aby je tylko garściami brać.
A mieć pecha to nie grzech,
bo gdy dobry los się nieco wściekł 
on ci chętnie zrobi wbrew
gdy przy swoim uprzesz się ,
i nic nie poradzisz choćbyś pękł,
Mozesz lać strumienie bezsilnych łez ,
jemu z tego tylko śmiech.
Możesz sobie być ten dziarski chwat
i się nie przejmować nadmiarem strat
uzbrojony w bagaż dobrych rad
tak nieprzydatnych żeby oswoić świat 
gdy los się uprze
nosa ci utrze
nie dziś to pojutrze
choć uznasz że nie słusznie 
nawet Twój prywatny anioł stróż 
nie chcąc brudzić sobie piór
nie wtrąca trzech grosz w ten spór
nie prostuje krętych dróg,
żebys sam wybierać mógł
który wiatr w twe oczy ma sypać kurz.

[ 07-11.04.2025 ]

czwartek, 3 kwietnia 2025

Słoneczny wstał dzionek

 Słoneczny wstał dzionek 


 Słoneczny wstał dzionek, 
ptaki wyśpiewuja radosna odę,
słońce wschodzi nad zatoką,
przez lekko na noc otwarte okno 
wpadł poranny rześki chłodek, 
kalendarz powiada, że mamy środę 
a lustro, że muszę ogolić brodę, 
a już pora na kawę wstawić wodę 
i zaraz trzeba będzie wyruszyć 
w codzienną życia przygodę,
w życie się zanurzyć.

[ 02.04.2025 ]

Dom bezsenności

 Dom bezsenności 


Kiedy zasnąć nie mogę 
nieczułym wzrokiem
stojąc za oknem
spowitym mrokiem
odprowadzam trwogę 
stawiającą za nogą nogę 
z nadzieją że wybiera się w daleką drogę
i na sen czekam
słuchając jak pies szczeka
na księżyc, na wiatr , na człowieka.
Kiedy zasnąć nie mogę 
czekanie na sen staje się żywiołem 
którego nie ogarniam żadnym sposobem 
chociaż konieczność snu
 wjeżdża w moją świadomość czołgiem
i ten wiatru za oknem szum
i liści po ulicy wleczonych szelest
i chmury rozmowy z drzewem
niesione księzyca tchnieniem
gdzieś poza horyzont
to jest mojej bezsenności dom.

[ 02.04.2025 ]

wtorek, 1 kwietnia 2025

Wykreślenie

 Wykreślenie 


Cóż pozostanę w twoim notesie 
jeszcze jednym wykreśleniem
z adnotacją : zwykłe nieporozumienie
marzeń skrytych niespełnienie
nie po drodze mi już z tym człowiekiem.
A gdy już mnie znać nie chcesz
otwierasz mi nową przestrzeń,
o której jeszcze nic nie wiem 
i wobec której swych zastrzeżeń
pozbywam się jak najprędzej.
Już raczej tego nie zmienię,
że znowu odrzucasz zaproszenie,
że nie mnie masz na pokuszenie,
że dla ciebie straciło znaczenie
moje tu i teraz skromne istnienie.
Nie uronię choćby małej łzy 
jak nie uronisz przecież ty
nowych szans nie roztrzaskam o kocie łby
tylko trzeba przewietrzyć sny
by nowe nadzieje zakwitły w nich.

[ 01.04.2025 ]


niedziela, 30 marca 2025

Telepatia

 Telepatia


Tak łatwo w lot pojąć twych myśli nie umiem
Enigmą zawiłą nadajesz sygnały i znaki miłości 
Lejesz w te myśli blask słońca i rzeki strumień
Epickie słowo prostotą tu jednak nie gości 
Proste to niby a tyleż samo trudne
A wszystko od tego zależy że brakuje śmiałości 
Ta pozorów gra szansę daje mi złudne 
I do tego wszystkiego brakuje cierpliwości
A tam gdzie ma być radość zasiada smutek


[ 27-30.03.2025 ]

Coś się stało

 Coś się stało 


Coś się stało
Król Karo
z twarzą bladą
i bezradną
z konwaliami
ze wstążkami
winą całą
ciebie zabił.
Wczesne rano
nad Loarą
widzę panią 
zatroskaną 
chcąc zbyt bardzo 
nie być maczo
wbrew zasadom 
służę radą 
żeby kawą
plastrem, łatką 
z bożą łaską
troskę każdą 
przełknąć gładko 
potem w miasto
życia trasą 
ruszyć śmialo
pójść na całość 
by co rano 
teraz łatwo
mniej bolało.


[30.03.2025]





Niech lubi psy

 Niech lubi psy


Mnie podnieca w równym raczej stopniu 
u faceta owłosienie ciała jak i brak zarostu
szybko mą aprobatę zyskuje miły bycia sposób
inteligencja też potrzebna jest w związku
letnia miłość czy ognisty romans jak ze snu
uspokojenie po nieznośnie ciężkim dniu
blask oczu w czas poranka zórz
i wspólny krok na drodze przeczuć znów
ćmy w płomienie świec przed porą burz
przez cienie po blask wśród niełatwych dróg 
słoneczna strona i bezpieczny próg 
York- Ystad podróży plan na przyszły rok.


[ 24-03.2025 ]

czwartek, 27 marca 2025

W porannej mgle

 W porannej mgle


Świat znów przystroił się w mgłę,
zgubiły w niej swój pierwotny kształt 
wszystkie rzeczy, które dobrze znam
i to co znajome, bliskie stało się złe,
jak pełen koszmaru poranny sen.

Stał się na chwilę ogrodem mgieł świat,
płatek do płatka przytulił zmarznięty kwiat,
zginął mi gdzieś wydeptanej ścieżki ślad,
nie widać nawet gałęzi, na której śpiewa ptak,
nie słychać wiatru ani westchnienia fal.

W końcu pojawi się w krajobrazie słońca blask
i sam do siebie samego będę się śmiać 
że takie wielkie oczy miał wyobraźni strach
i tak nieracjonalnie zgodziłem się brać 
na serio świat co utonął w porannych mgłach.


[ 27.03.2025 ]




niedziela, 23 marca 2025

Feniks jeszcze ma szansę

 Feniks jeszcze ma szansę


Czy ptaki o wojnie wiedzą
gdy swe beztroskie życie klecą
tu momencik posiedzą
za chwilę gdzieś polecą.

Czy ptaki wiedzą o wojnie 
że gdzieś tam jest
codziennie śmiertelny chrzest
a one tu moszczą wygodnie
puchem swe gniazda na wiosnę.

Czy ptaki wiedzą o wojnie
że ktoś tam płacze nad grobem
albo roztrzaskanym domem
że zniszczenie i pożogę
że na rozkład dnia wpisano i trwogę 
którą rozdają zamiast chleba
których zapach bije gorzką łuną po skraj nieba
kiedy cicho suną bezdrożami 
białych trumien karawany.
i się niesie
po bezkresie 
płacz niewypłakany
bezsilności łzami
gdy się czyjś jedyny własny świat
rozpada raz po raz 
i Feniks z popiołów nie ma szans.

Przyroda ponoć zmierza ku uproszczeniom
ptaki zatem wierzą w wiosnę
i wiodą swe życie nie takie znowu proste
nie śpiewają pod wtór wojennym założeniom.

[ 22.03.2025 ]

piątek, 21 marca 2025

Moja rzecz

 Moja rzecz 


Czasem budzę się rano
niezbyt pewny swych dróg
trudno wtedy ogarnąć 
co bym chciał a co bym mógł,
wszechobecną niepewność
jak krajobraz we mgle
z kawą mi serwuje codzienność
jak obrazek na szkle.
Zanim zbiorę się w sobie
tak jak chmura na deszcz
wszystko i tak przesadzone
i bez szans awaryjnych szczęść
często się zastanawiam 
czy to wszystko ma jakiś sens
może się o tym przekonam 
zanim wpadnę na życia kres .
I znów potocznych zdarzeń bieg
przez wątków ciąg prowadzi mnie
i widzę cię w dalekim tle
jak mój nieosiągalny cel
I chociaż wciąż tak bardzo staram się 
życie brać jak ono chce
cień satysfakcji żeby mieć 
że losów splot to moja rzecz.

[16-21.03.2025]

poniedziałek, 17 marca 2025

Dziki w mojej okolicy

 Dziki w mojej okolicy



Przez moje osiedle przebiega wędrowny szlak
dziczych ojców, dziczych pociech i ich mam 
i to wcale ani zabawne ani urocze nie jest,
zanim je widać
to niekiedy słychać 
niby ostrzeżenie i do ostrożności pretekst 
ich charakterystyczny szelest
pośród suchych liści co udają ostępy i knieje,
bo one tutaj poczynają sobie coraz śmielej,
coraz mniej płochliwy jest ten dziczy ród
kto posadził kwiatki w trawie ten ma plony szkód
zwłaszcza, że korzystają tutaj z żerowisk
jak z baru zaopatrzonego pod dziczy pysk
a przeróżnych dobrodziejstw im nie brak,
a człowiekowi są te wizyty bardzo nie w smak.
Często widzę jak ze zwinną gracją biorą każdy płot
no prawie tak wdzięcznie jak dachowy kot.
Już się na nie niejeden spacerowicz nadział
i czasem szedł prosto w zaparte a niech tam,
a czasem szukał innej drogi i zawracał
żeby zdrowia nie narazić na szwank.

[ 17.03.2025 ]

sobota, 15 marca 2025

A był czas

 A był czas


Po co żyć 
jeśli życie bez ciebie 
nawet cieniem
też nie chce być ?
Jak mam żyć 
jeśli żadnym natchnieniem
ze zdumieniem
świat nie chce być ?
Jak mam żyć 
gdy kalendarze
do wspólnych zdarzeń
nie wiodą mnie?
Jak mam żyć 
dziś zwykły pasażer 
pośród swych marzeń
nie widzę cię?
A był czas
kiedy każdy z nas 
brał za dobry znak
każdy słońca blask 
A był czas
spadających gwiazd
i poranków wspólnych smak
i cały świat był nasz.
A był czas 
w którym oczu blask 
śmiał się mówiąc tak
nawet pośród pochmurnego dnia.
A był czas 
ciepła dłoni twych
kiedy deszcz i wiatr
wypełniał moje sny.
A był czas
kiedy ty i ja
szliśmy w każdą z dróg 
bez zwątpień i trwóg.
No i co,
co nam z tego zostało
garść wspomnień to mało 
aż się licho zaśmialo.



[14-15.03.2025 ]

środa, 12 marca 2025

Ona prawdy spragniona

 Ona prawdy spragniona 


Ona coś przeczuwa
drogi, mostu szuka
chce się dowiedzieć
czego o mnie nie wie.

Wprost nie pyta
taka etyka i taktyka
aluzjami nie zahacza
i nie jest dwuznaczna.

Mówi: chodź na piwo
niechby się wyjaśniło
albo na jakąś wódkę
nie trzymaj swej tajemnicy
w duszy piwnicy
zamkniętej na kłódkę.

Nie wiem co ja na to
kiepski dziś ze mnie amator
snucia opowieści
dziwnej treści
pod toastów dyktando.

Alkohol jednak wypacza
jako kłamstw wykrywacza
używać nie należy zwłaszcza,
że zwykle 
sam delikwent 
wynikom kłam zadaje
 i do tego też się nie nadaje,
żeby prawdę potwierdzać 
lub zaprzeczać
i złożyć z tego
wiążącej prawdy credo.

Alkohol perspektywę zawęża
i ramy prawdy pojęcia
nadwyręża
jak pracę płuc gdy brakuje powietrza.

Lecz ona uważa 
że alkohol zdradza
jakim człowiek na prawdę jest
i na mnie przeprowadzić chce ten test
jak na rekrucie poligonowy chrzest
a mnie nie stać na taki gest
by pokazać twarz 
w pijanym grymasie
na zwichniętym zawiasie,
by siebie tak dać
jak flagę na maszt
pod i na wiatr
pijanych ćwierć prawd.

Może więc porzuć tę zwiadowczą pańszczyznę,
zapraszam do bistro za rogiem na chińszczyznę.


[ 08-11.03.2025 ]

niedziela, 2 marca 2025

Od liryki do patosu

Od liryki do patosu



Przeglądam prześlicznych poezji liryki
tak czarują Przybosie, Leśmiany,  Asnyki,
zaczytuję się bez utraty czasu poczucia winy
gdy na pokuszenie wodzą Norwidy,Tetmajery i Tuwimy.
Od Barańczaka, przez Brylla do Leca
ach jakże kartek szelest szalenie podnieca
zwłaszcza, że między wierszami czytać trzeba
niekiedy także Pieczyńskiego i Sztaudyngera
a wtedy milczą usta a śpiewa dusza 
pieśniami Orfeusza
bo Prometeusz boskiego światła snop rzuca,
gdy z labiryntu nić Ariadny wyprowadza Tezeusza,
by utonąć jak Jasnorzewska w pocałunkach 
ale nic dwa razy ufnie powtarzam za Szymborską,
i przemijanie odmieniam za Poświatowską ,
będąc pewnym, że przesłanie to zapamiętam
że można pisać  lepiej , co przekazał światu Jan Brzechwa.
Liryki poezji prześlicznych przeglądam
gdy mnie fascynuje Białoszewski i Przybora,
Gałczyńskiego trochę szkoda,
gdy myślę , że nie nosił parasola
kiedy krople deszczu dookoła
szumnie grały mu tremola na bemolach
gdy się przechadzał po Mokotowskich Polach,
czekając aż nadjedzie zamówiona
prosto z Krakowa
Zaczarowana dorożka.
A czasem coś mnie gna do Żeleńskiego Boy'a 
do jego nadal życiem skarżącego słowa 
i do prawd które wcale nie bledną
i do konceptów którymi fechtował hrabia Fredro
Dość często wracają do mej uwagi łaski 
Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki 
Wielka improwizacja i liryk lozański
w pamięci odwiedzam step akermański
choć nikt tam pośród burzanów nie woła 
czy to pełnia czy sierp księżyca wąski
tylko w testamencie zawarta bolesna wola 
jak nieśmiertelnik wciąż wisi na szyi Polski.
A w barze ,,Pod zdechłym psem" 
szaro niebieski Broniewskiego cień 
zanim z podłogi podźwignie go nowy dzień
przegrywa ze swoim czartem małego szlema
a pamięć o tych których przestała już nosić ziemia
przechadza się wąskimi ścieżkami od imienia do imienia
i ocala od zapomnienia
tych którym z głowami na karabinach 
twarde sny przyszło śnić 
jak Baczyński Kamil Krzyś
albo czwórkami do nieba iść 
więc i my palimy tej ofierze wieczny znicz.




[ 28.02-01/02.03.2025 ]