Na koniec roku 2025
Przekaz poniżej poziomu przyzwoitości
sen przynosi z festiwalu niedorzeczności
a podprogowy powróz wspomnień złych zdarzeń
jak jakiś pas poniżej ciosu
że ustrzec się nie sposób
przejaskrawionych , przerysowanych z nadwrażeń
do tańca przytulańca niestety nie prosi,
zaciska na mojej szyi pętlę czasu i unosi
z nadprogramowym niepotrzebnym bagażem
nierozpoznanym wcześniej szlakiem
w alternatywnej rzeczywistości
która się tuż obok wygodnie mości
zaprasza sobie znanych gości
którzy przez w czasoprzestrzeni wytartą dziurę
podglądają mój bieg przez przeszkody,
żeby to chociaż był bieg... te średnio trzy kroki na minutę
jak ostatnie podrygi ostrygi
jeden do przodu dwa w tył
bo nie wiem czy najważniejszy moment życia dopiero będzie
a może już był
i warto wrócić by odszukać
nim się oznak niezwykłości pozbędzie
znów koniec roku podsumowania i refleksje
prowokuje, wymusza
wspomnienia wyświetla jak w multipleksie
i ogromnie sam się tym wzrusza
nad przemijaniem zamyślony
nad rozrachunkami pochylony
z kart przeszłości niewiele wynika
bo się zmieniła oceny zdarzeń optyka
cisza samotności tych buchalterskich zmagań
w krzesaniu nadziei na przyszłość nie pomaga.
Umilknie petard huk i świst,
pogasną zimne ognie i fajerwerki
ulecą z szampana bąbelki
pozostanie wciąż niedokończony list
świat rozłoży swych pozorów kram
niby nowy a jednak jak zawsze taki sam.
życie jak kasyno gry zaprosi w swoje progi
by obstawić czerwone lub czarne
parzyste albo nie nim się szanse podwoi
na szczęścia ślepy fart, złudzenie że się zgarnie
łatwo i szybko wiele niewiele
a w sam raz choć apetyt rośnie
i uwiera nieznośnie
dosłowność i przenośnię
czy się idzie na spontan czy działa sposobem
gdy każde szaleńswto ma swoją metodę.
Zapatrzony w rzeki zdarzeń nieprzejrzyste wody
rzucam w jej toń swój kamyk zielony
z myślą, żeby u nas nie było wojny.
[15~31.12.2025 ]