czwartek, 28 kwietnia 2022

ZA PRZEKUPSTWO

ZA PRZEKUPSTWO


Powiedziałeś, że będziemy się kochać 
na łące w stokrotkach.
Uszczęśliwia mnie ta obietnica słodka
jak kropla słońca w poranek bury
więc prędko gnam do kolektury
kupię zdrapki, puszczę kupon totolotka
niechże do kompletu i takie mnie szczęście spotka
i myśl przy tym mam niecnie upartą
że za to przekupstwo losu zapłacę kredytową kartą.
No ale, dalej się nie dośniło
nie wiem zatem czy cokolwiek się zdarzyło.
Nikt na jawie nie obiecał miłości w stokrotkach,
więc tracę apetyt na szczęście w totolotkach.



[ 28.04.2022 ]

ZAPROSZENIA

ZAPROSZENIA


Jeszcze mam apetyt na randki
kiedy budzą mnie słoneczne ranki,
świat się przystraja białym i różowym kwieciem
ale nikt nie zaprasza czy to maj czy wrzesień,
choćby do baru, gdzie na stole obrus z ceratki
i w tandetnym wazoniku sztuczne kwiatki,
nie zaprasza na niedzielny spacer
żeby być przez chwilę blisko siebie i razem
delikatnie wpadając na siebie wiązać płatki marzeń,
nie mówi: daj swoje dłonie ja je ogrzeję 
bo tak bardzo marzniesz,
nie całuje potem na pożegnanie
prosząc zmów taki pacierz za mnie
to znaczy czule pomyśl o mnie nim zaśniesz.
Nie zaprasza żeby na ławeczce w marinie posiedzieć
i pośród szumu fal, krzyku mew 
usłyszeć wyznanie brzmiące jak syreny śpiew
jak to dobrze , że jesteś
i zapewnić - cieszę się, że jutro też dla mnie będziesz,
i nie będą to słowa na wiatr, który je palcem na wodzie zapisze,
a morze łaskawie ukołysze
gdy się dzień przystroi w atramentową ciszę.
Jeszcze mam apetyt na miłosny zawrót głowy,
na witanie brzasków różowo - waniliowych
i zachodów słońca wrzosowo- malinowych,
na całowanie wywiedziony gdzieś w szczere pole
gdzie nas osłonią cieniem trzy rosłe topole
gdzie udami i ramionami ciebie oplotę
jak w zbożach rumianki przytulają kakole.
Jeszcze mam nadzię, że nie jestem na to za stary
że nie usłyszę pretensji czego ty chcesz człowieku,
przecież już dawno twój rocznik wypadł z obiegu,
i ta nadzieja wciąż szuka sobie podobnej do pary.

[ 27.04.2022 ] 


ZACHWYCAJĄCY

 ZACHWYCAJĄCY    


Przez zieleń drzew i przez czerwień róż
gdy kwitnie sad a ty jesteś tuż
łatwo jest brać ten świat jak swój.
Gdy niebo jest modre jak len,
obłoki lśnią bielą jak śnieg
to świat zachwyca jak piękny sen.
Gdy po nagłej burzy tęcza otwiera ramiona
ty witasz mnie zwyczajnie a znaczy, że mnie kochasz
i wierzę w to, gdy dłoń ujmie dłoń
i powiedzie gdzie dom jest blisko o krok.
Spójrz jak ja w niebo gdy tam mnóstwo jest gwiazd
jedną z nich wszak na własność masz.
Więc wiesz jak zachwycający jest świat.

[ 24.04.2022 ]

piątek, 22 kwietnia 2022

ZAUROCZENIE

ZAUROCZENIE



Myślę o tobie często
a to już prawie 
sto lat po zawróceniu 
kijem wody w rzece
i rozdarty jestem przez to
bo jeśli spotkam cię na jawie
na dróg naszych ponownym złączeniu
czy rację weźmie  rozum, czy wygra serce?
Wytłumaczyć w prawdzie potrafię
 marzeń zawstydzoną pornografię
ale to jest zawsze na pytania kanwie
jak potoczyć by się mogło spotkanie nasze
zupełnie być może inaczej
i jakich nieujawnionych by nabrało  znaczeń,
gdybym do ciebie na zaproszenie twoje
przyszedł sam a nie z bratem
jak się chodzi do kolegi na herbatę
i słuchanie muzyki z kaset i płyt.
Jest mi owszem trochę wstyd
bo to sytuacja jak z piosenki - chciałbym ale się boję.
Ale czy ja się wtedy bałem?
Może tylko przeczuwałem,
że mnie szczodrze obdarujesz światem
z którego bogactwem i innością sobie nie poradzę?
Może potrzebowałem tej wielkiej wody
lecz takiej w którą przez bezpieczną płyciznę się wchodzi
by  się w mętach nie uszorgać lecz i podtopienie nie grozi...
nie miałem aż tyle dezynwoltury , krzty swobody.
Zatem prawie uciekłem a ty nie zatrzymałeś, nie goniłeś,
tylko czy w tamtej sytuacji było to realnie możliwe?
Ale często wracam do tych chwil uparcie
jakbym chciał coś naprawić,
jakby się miało ujawnić
że w tych wspomnieniach jasno zobaczę
treści naszych niedospełnionych marzeń,
cień niedozdarzonych zdarzeń
dalszy ciąg czegoś co nawet nie miało początku
jakby nie było tego przekreślającego wszystko kroku.
Zostało mi tylko wspomnienie,
twego ciepła, uśmiechu,
nieuchwytnego piękna w zapatrzeniu,
powraca do mnie tobą zauroczenie,
niekiedy otulam się jego światłocieniem.

[ 20-22.04.2022 ]







niedziela, 17 kwietnia 2022

ZGUBIĆ SIĘ W TŁUMIE

ZGUBIĆ SIĘ W TŁUMIE


Niemały jest krąg
rozczarowanych mną ludzi,
i równie liczny
jest tych poczet
którzy zawiedli mnie...
Ciągle jakiś ten sam popełniam błąd
anioła stróża to nudzi
i tylko już milczy
wpatrzony w sedna orzech
i do wyższej instancji zażalenia swe śle.
Nie tak łatwo jest spakować bagaż
i ruszyć w drogę, zgubić się w tłumie
by ktoś kogoś  znalazł 
z nadzieją, że teraz wszystko już umie.
Nie tak łatwo jest, lecz może najlepiej
zostawić co było złe , ruszyć przed siebie
zacząć od nowa
zaufać i niech prowadzi droga.

[ 14-17.04.2022 ]


ZUCHWALE W CZASU SPIRALĘ

ZUCHWALE W CZASU SPIRALĘ



Jak to się stało,
że czasu mało
nagle zostało 
tobie i mnie?
gdy jeszcze wczoraj
życia przygoda
chętnie nas wiodła
gdzie w miejscu zatrzmał się czas?
A teraz nagle
pustka w zwierciadle
i ginie w niej noc i dzień
i odwieczny życia blask.
W czasu spiralę
wskoczył zuchwale
towarzysz wierny mój cień
- jak tu się włącza wsteczny bieg?
Znów w pamiętnikach
słów przewodnika
znaleźć nie umiem już
tych co dawały
nam niezbywalny
patent na szczęście dusz.
Ktoś nam scenariusz
przez kalkę napisał
jak w lichym barze
codzienną kartę dań,
w spłowiały spis wydarzeń
jak wolontariusz
i bezczelny drań
przez okno wpada
słońca kaskada
i od niechcenia
na parapetach
z szarego kamienia
rozrzuca okruchy starych marzeń,
gdy je porwie wiatr
i poniesie przez świat
ozdobią witraże
w kosmicznej katedrze.

[ 15-17.04.2022 ]



niedziela, 10 kwietnia 2022

Z DNIA NA DZIEŃ

Z DNIA  NA  DZIEŃ



Odkąd ciebie nie ma
w materialnym pojęciu
bo przecież póki myśl o tobie nie umiera
póty jesteś i będziesz 
choć już nie wzgardzisz, nie wyśmiejesz,
nie wkurzysz i nie pocieszysz...
W metafizycznej skali od zera do dziesięciu, 
jakby bardziej się boję smugi cienia
która gdzieś tam się do mnie przedziera,
podświagomie wiem, że jest moja
i nieunikniona. 
Uciakam dlaczego nie wiem,
uciekam chociaż to nie jest łatwe,
to przesądzone, nie będę już nigdy
poza jej zasięgiem,
nawet z aniołem swym stróżem
tego nie załatwię
przeznaczenie pasuje jak spod igły
cóż, że nie jest zbyt ładne.
Uciekam by nie usłyszeć
jak przez zdarzeń zawieruchę
wywołuje moję imię,
nie odbieram by się ustrzec
wiadomości, że życie jest tak kruche,
od nieznanych numerów połączeń
choć coś mi mówi, że to niezbyt mądre
przez wiosnę, lato, jesień, zimę,
uciekam lecz dogania mnie 
spojrzenie obawy w lustrze,
jak na gorącym uczynku łapie mnie strach 
nawet w kolorowych, pogodnych dniach.
Próbuję żyć z dnia na dzień
i tym wszystkim nie martwić się.

[09-10.04.2022 ]



piątek, 8 kwietnia 2022

Z UST MOICH SKARG

Z UST MOICH SKARG

(Sławkowi P )


Dzisiaj znowu wiatr mocno wieje,
mewy pokrzykują do siebie
jakby były na pół świata w gniewie,
głosy ich niosą się po szarym niebie...
Twoje listy jak wiersze
najpiękniejsze, najszczersze
raz krótkie
coś między etiudą a preludiem,
jak pozdrowienie przelotne,
jak stokrotki w za dużym wazonie,
często jednak obszerniejsze,
bywają nieśmiałe, to znów odważniejsze
o wspólnocie duszy co zakreśla wspólną przestrzeń
w której intymnym szeptem moich tęsknot jesteś.
Kiedyś dawno , późnym latem,  
niecierpliwie , na peronie
stacyjki maleńkiej kopertę z listem od  ciebie rwałem,
drżały mi dłonie,
doczytałem, że mówisz ,, tak "
i byłem przeszczęśliwy
bo wyjątkowy i dla ciebie jedyny,
dlatego tak dobrze pamiętam tamtej chwili smak.
Ale późną porą  jesienną
gdy po wielkmi mieście błądziłeś ze mną,
jeszcze nie wiedziałem, że stała w moim równaniu 
okazała się płochliwą zmienną
ale wiedziały już o tym deszcze w Warszawie i Poznaniu,
i że zmieniły się priorytety, górę wzięły konwenanse...
Nie wytrzymały tej próby moje szanse,
po prostu trafił je szlag,
twoja piątka na dyplomie katolickiej uczelni
i twoją do mnie miłość szybko diabli wzięli.
Ale nikt z ust moich nie usłyszał skarg.
Tylko nie uwierzę, że los tak właśnie chciał.
Bardziej wtedy zabolało mnie,
że ty przestałeś chcieć.

[ 08.04.2022 ]






czwartek, 7 kwietnia 2022

ZMYSŁÓW POKUSZENIE

ZMYSŁÓW POKUSZENIE

( Witkowi K )

Twoje listy
jak komiksy
pełno w nich
obrazków
i słów wymyślonych
tylko dla mnie
rozpoznałem to od razu.
Pokuszenie zmysłów,
barwne, aż pstrokate czasem,
przy czytaniu
czułem się jak w kinie lub na wernisażu.
Choć nie pasowały
słowa do obrazków
jakby szukały
dystansu,
kontrasru
między światłem
i cieniem
były kolorową wstążką
I motylem i ważką
nad łąką
drżącą rosą.
Nie pachniały
ani wiatrem
ani bzem
ale szczodrze dawały
strzelistą radość na dzień,
i przytulny spokój przed snem.
Jak zaproszenie
na most do ciebie
i podanie ręki
w chwilach zwątpień i udręki,
jak komiksy
twoje listy.

[ 06-07.04.2022 ]


niedziela, 3 kwietnia 2022

ZOSTAŃ ALBO ODEJDŹ

ZOSTAŃ ALBO ODEJDŹ



Jest gdzieś ciągle do zdobycia,
świętojańskiej nocy kwiat,
rola do zagrania w sztuce życia,
by z godnością iść przez świat.

Dróg jest wiele do przebycia,
do odkrycia kilka prawd,
które wplata w banał życia 
los co się do nas głośno śmiał.

Teraz mi to powiedz,
zostań albo odejdź
dobrze wiesz,
przecież tak się nie da
wciąż niezdecydowanym być.

Znów po tamtej stronie
twoich śladów cienie gonię
tchu mi brak
w pustej perspektywie
punkty odniesienia giną jak we mgle.

Jest gdzieś ciągle do zdobycia
skarb ukryty pośród tęcz
szczęście które serca biciem
spełni to co warto mieć.

Sny, marzenia, wielkie plany
żar pustyni, morskie dno
świat niekiedy jest zabawny
albo kruchy tak jak szkło.






[ 02-03.04.2022 ]

piątek, 1 kwietnia 2022

ZACZEKAJ DO JUTRA

 ZACZEKAJ DO JUTRA


Na pierwszy dzień kwietnia
ma zawsze moc
stara przepowiednia
można ją w myśli wymówić albo na głos,
prima aprilis, prima aprilis 
nie wierz, bo się omylisz.
Nie wróży przyszłości ze starych kart
nie przepowiada losu zawiłych dróg,
atrybutem jej ironia, psota, riposta, żart,
żeby uśmiechnął się nawet  mruk
prima aprilis, prima  aprilis
nie wierz bo się pomylisz.
A gdybyś dziś chciał wyznać 
najszczerszą na świecie miłość
lub się do błędu jakiegoś przyznać
to radzę do jutra się wstrzymaj
bo dziś , jakby nie było
prima aprilis, prima aprilis
uwierzysz to się pomylisz
tylko na to można dziś liczyć
prima aprilis, prima aprilis
nie wierz bo się omylisz.
Żeby tradycja ta nie zanikła przypadkiem,
by ją wśród mód przemijających jakoś zatrzymać,
ten dzień zaakcentuję banalnym choćby żartem,
aby chwile szare uśmiechem mogły zakwitać.
Prima aprilis, prima aprilis
nie wierz, bo się omylisz.


[ 01.04.2022 ]