sobota, 31 grudnia 2022

Połączenia nieodebrane

 Połączenia nieodebrane


Wydłuża się wirtualna lista
połączeń realnie nieodebranych
bo dzwonisz a mnie brakuje rąk
by odebrać akurat właśnie w tej chwili
i nie mogę potwierdzić, że nadal jesteś mi bliska
wśród wszystkich zapomnianych
w codzienności jak dawnej róży pąk,
dzwonisz ale o czym będziemy gawędzili?
O tym czego nie będzie bo nie było?
Przecież nas nie łączyła miłość ,
wiedzieć chcesz nagle jak jest?
Dziękuję, zainteresowanie miła rzecz
ale to wszystko szum i szelest, przecież wiesz,
nie bierzmy tych chwil pod lupę, na widelec.
Owszem, mógłbym oddzwonić
gdy skończę przez ulicę przechodzić
po jej  nierównym bruku,
która w dodatku prowadzi po łuku,
zza którego prostej nie widać,
albo gdy wysiądę z autobusu
wyciśnięty jak sok z cytrusów
z myśli wszelkich jak herbata z fusów
gdy ją trafiło kolejne parzenie
ale nie wiem co ci powiedzieć
a nie jest mi to obojętne.
A może wystarczy wysłuchać cierpliwie
jak się toczy twoje życie osobliwie,
które sprawy masz dopięte
ostatecznie, definitywnie
a które są dopiero co rozpoczęte
jak paczka papierosów, które palisz namiętnie,
a może rzuciłaś palenie
bo tak postanowiłaś w ostatnie Boże Narodzenie?
Nie dzwonisz,
przez kosmos się nie łączysz
aby ze mną myśli, słowa trwonić
a mnie niezręcznie prosić
o słowa twego w słuchawce choć pół,
które  jak okruch opadnie na stół.
Nie dzwonię
by nie zakłócać tobie
porządku, bo może
porozmawiać na stronie
w tym czasie akurat nie możesz,
ale wiadomość napiszę
by burzyć między nami ciszę,
serdecznych słów bukiecik wyślę,
dam znać, że o tobie myślę,
za chwil wspólnych z tobą
barwnym freskiem
po prostu tęsknię
jak w bury dzień, za ładną pogodą.

[25-31.12.2022]


niedziela, 18 grudnia 2022

Afrodyzjak

 Afrodyzjak


Tak nagle spadł znowu śnieg
i srebrny szron ściął ostatnie liście z drzew,
otulił świat biały puch
zwolnił krok epoki zmęczonej duch.

Na szybie mróz odcisnął kadr
jak portret twój sprzed bardzo wielu lat
i wrócił obraz tych chwil
gdy szczęście do drzwi
pukało jak w snach.

Znów tak by chciało się żyć
z półcienia w blask wyjść
swą drogą w nieznane iść
bo wciąż gdzieś tam czekasz ty
jeszcze raz w pełni być
słońcem nadziei swych dni.
Co zrobić mam?

Chcę byś zapragnął mnie tak
jak słońca wiatr
gdy włosy mu zmoczy deszcz
lecz znów zapadasz jak świat
w zimowy sen
w zbyt krótki o tej porze dzień.
Chcę byś zaprosił mnie znów
w czułości krąg
do ciepła rąk
muśnięcia ust.

Znów tak by chciało się żyć
z półcienia w blask wyjść
swą drogą w nieznane iść
bo gdzieś tam czekasz ty
a ja chcę abyś był 
słońcem nadziei mych dni.
Co zrobić mam?
 
Znów słońce skąpy swój blask rozdaje nam
lecz nie ogrzewa nas,
chcę byś był jeszcze raz
słońcem, nadzieją mych dni.
co zrobić mam ?
Co robię nie tak?

[ 06, 18.12.2022 ]

Siła marzeń w skali Zabrze

Siła marzeń w skali Zabrze



Chociaż twój oddech na szybie zamarzał
jak obraz który w twej duszy przymiarkę brał
i wyszedł ze swych ram i nietrwały zostawił ślad
niepowtarzalny w żadnym innym wydaniu kadr
patrząc na obcy krajobraz cały w mroźnej bieli
jakby się zmęczony położył do snu w chłód pościeli
nim się ludzie do kościołów wybiorą przy niedzieli,
kształt nowego marzenia , przygody kół rytmem zadrżał
za jego, jej głosem i nie sam przyjechałeś do Zabrza
bo się tak złożyło że los zechciał to czego chciałeś sam
i mogłeś na chwil kilka szczęśliwych zostawić kram
w który czas życia ci zapakował smak trosk i strach
choć z zapałem notujesz słońca i tęcze pośród kart
codzienności wiernej jak wierny jest twój własny świat.
W pierwszym dniu drugiej dekady grudnia
jakieś sto pięćdziesiąt kroków do południa
nim z mariackiej wieży popłynął krakowski hejnał
zauważyłeś zjazd gwiazd jak znak, że się będzie spełniał
do joty jak z katalogu jeden z piękniejszych snów
że aby to potem opisać po prostu zabraknie słów.
Gdy zostawiałeś palto w szatni nie byłeś pierwszy ani ostatni,
foyer było gwarne, jasne skąpane świateł kaskadami,
widzisz ludzi, którzy przybywają do kultowej zacnej sali
pojedynczo, grupami, parami, poważni to zaś roześmiani
a wszyscy niezmiernie ogarnięci emocjami
i oczekiwaniem na to co się ma za chwil kilka wydarzyć.
Ze swojego wysokiego miejsca patrzysz
jakbyś kogoś szukał w tym tłumie obcych twarzy,
albo spodziewał się spotkać dawnych znajomych ze Śląska
a tym czasem jedyną znajomą jest twoja własna siostra.
Nim pogasną światła i zapadnie teatralna cisza
oko nęci raz po raz słabo oświetlona kulisa
pełna podskórnego przedspektaklowego życia.
Ktoś w niej przemyka, kostiumem błyska.
Jeszcze spóźniony widz  się na swoje miejsce przeciska
a już rytm nabija perkusista, ton podaje gitarzysta
i śpiew płynie czysty harmoniczny wielogłosowy
Accantus Studio Live 4
musicalowe, filmowe i inne numery 
a po każdym programu punkcie owacje, aplauz zawrót głowy.
I jeszcze bis
bo tego domaga się widz
a potem drugi, artyści są na to przygotowani
publiczność wyprosiła to feerycznymi brawami.
A potem koniec bajki, szturm szatni,
Obserwujesz nerwowo bieg wydarzeń
chociaż wszystko przebiega sprawnie
odliczasz czas spoglądając na zegarek 
i już wiesz że nie zdążysz dotrzeć na przystanek,
to nic, znajdzie się inne rozwiązanie.
Będzie dobrze prawem serii szczęść, możesz liczyć na nie,
bo cię tu przywiodła siła marzeń
dziś mierzona w skali Zabrze.


[ 11,17-18.12.2022 ]




środa, 14 grudnia 2022

Bez pretensji

Bez pretensji



Czasem kotku masz ten niewątpliwy gest,
i przyznajesz mi  jakąś małą nieistotną rację
w taki sposób, że już wiem, to kończy flirt, adorację,
jednym ruchem ręki wykreślasz ze sztambucha wiersz,
niegdyś zgrabnie wymyśloną dedykację,
dni szarych jaskrawo barwną dekorację
i zanosi się na mym dworze na detronizację.

Bo czy to Łowicz,  Ustroń czy Pacanów
taki gest ma niekiedy każdy z panów.
I już nie ma wspólnych planów,
nocy naszych, naszych ranków
witań czułych potem rozstań na przystanku
w oczy spojrzeń zaszeptanych
z aromatem w tle czarnej kawy,
tylko się rysuje coraz bardziej oczywista
pewność, że się więcej nie spotkamy,
ta świadomość łzy wyciska,
zwłaszcza, że nie będę tak ci bliska
jak ta nowa flama z uzdrowiska,
twoja nowa cicha przystań.

Stanę się obca, przejrzysta.
No to żegnaj, no to pa
idę sobie stąd, na samotników bal,
a ty leć, taki niecierpliwy jak uczeń
do tych nowiuteńkich wzruszeń, złudzeń
nie wygniecionych, nie wymiętych
w podtrzymywania ognia próbach codziennych,
leć a nie spłoń zbyt nagle jak ćma,
w  światło nowej podniety,
no, leć już, ja tę potrzebę też dobrze znam,
i że to przeminie, straci blask doskonale wiem
choć zaproszenia zamówisz nowe i karnety
i w kalendarzu  świętem ogłosisz każdy dzień.

W delikatną nie otulaj, proszę, bawełnę  
słów ostrej prawdy 
piosenki, kolędy
że za chwilę już nie będę, nie będę,
nie chcę abyś słodził
powolutku dozowaną gorycz
że się w twym pejzażu zwiewnie rozwieję,
że zaplączą się zimowych drzew cienie z moim cieniem
gdy wśród nich będę chodzić bez ciebie
szukać końca i początku świata
gdzie historia wątki splata i rozplata,
upraszcza jedne a inne zaś gmatwa
a przecież to wszystko jest życie, nie matma.

Coś daje mi złudzenie, potem los odbiera okrutnie,
zatem wyruszam w długą podróż na południe,
po odrobinę ciepła, które po prostu lubię
i ocalić wiarę w siebie, nim całkiem ją zgubię.
Nonszalancko ukryję żal i rozczarowanie
choć to tak niedorzecznie brzmi i banalnie.
Gdy cię kiedyś zobaczę na ulicy przypadkowo
może cię nie poznam, nie obejrzę się za tobą
pomyślę sobie, że to chyba nie ty tak odruchowo,
na karb złudzenia podobieństwo złożę 
włączę na  przejściu zielone i dalej pójdę w swoją stronę.

[ 09-14.12.2022 ]








niedziela, 4 grudnia 2022

Joe O'connor

 Joe O'connor


Jest subtelnie filigranowy,
oczy mają odcień miodowy,
erotyczny usta budzą zawrót głowy
ogarniają mnie szałem zmysłowym,
coś w duszy buzuje,  iskrzy,
odblaskiem oczarowanie błyszczy,
nadaremnie go chcę,
nieosiągalny, tak wiem,
odrodzony Fenix z popiołów,
romantyczność w tle zielonego stołu.

[ 04.12.2022 ]

W płochym sercu

W płochym sercu



W skołatanym, płochym sercu ciągle noszę
twej czułości dla mnie ślad
ale wiem, że od dawna ja nie goszczę
pośród marzeń twoich gwiazd.

Świat otula śnieżna biel puchowa
a mnie boli siwa rozczochrana głowa
pełna zwątpień, rozczarowań
cienia szans na kawałek szczęścia spragniona
pośród spadających wciąż notowań
podarunkowych kart z akcjami miłości
i zaproszeń do łask nicości.

Świat się bielą śnieżną łagodnie okrywa
i  potoczną ciszą makiem zasianą  odzywa,
jakiś obcy przechodzień ślady zostawia
na drodze od powitania do rozstania,
wiatr go nieczuły pogania, przegania
gdzie tyle do zdobycia, do wygrania
bez spadających gwiazd wypatrywania.

[ 03-04.12.2022 ]

wtorek, 29 listopada 2022

Pora na pielęgnowanie złudzeń

Pora na pielęgnowanie złudzeń 



Ostatnie liście z drzew cicho zrzuca
jesień złoto-ruda mgłami osnuta,
odchodząca za szemrzący czasu ruczaj
rozwichrzona w tych drzew czubach,
zawiedziona po andrzejkowych wróżbach,
nie poznaje swego odbicia w mijanych kałużach.

Za chwil kilka znów będzie już grudzień
zima zakończy u nas swe zagraniczne podróże,
rozłoży swoje białe bagaże, wachlarze, pióropusze
znajdzie swój cichy kąt, gdzieś tam, na wysokiej chmurze
da nam szronem kandyzowane czerwone róże,
głogi, czarne bzy, koralowe jarzębiny
by osłodzić cierpką zapowiedź, że zostanie tu dłużej, 
i myśli, że ją za to choć trochę polubimy.

Na wyjście bez szalika i czapki już się nie skuszę,
niespełnionymi starymi nadziejami trochę nakruszę 
do nowych szans most spotkań przerzucę,
złe przeczucia pozamykam na wszystkie klucze
ale biegu wody w rzece niczym nie zawrócę,
chociaż może mróz ją lodem zetnie
jak marzenia kadr zmatowiony skrzętnie 
bo nadchodzi pora na pielęgnowanie złudzeń.

Zbliży  się rychło czas ckliwych radości i wzruszeń,
może nie zaprosi już jemioła by się pod nią całować,
ale nie zabraknie mocnych wrażeń i pokuszeń 
podawanych przez codzienność, więc trzeba smakować
je z codzienności kielicha z wszystkimi pospołu
by ze spokojem w sercu zasiąść do stołu
do opłatka i kolędy pod pierwszą gwiazdką
gdy się ustali remis między sukcesem i porażką.


[ 28-29.11.2022 ]











niedziela, 27 listopada 2022

Fetysze

 Fetysze


Brak zdjęcia nie zachęca 
nie imponuje, nie podnieca,
erotycznych gadżetów kolekcja,
ani gwałtu oczekująca erekcja
nawet jeśli w gratisie dyskrecja 
i transport i lokum i kawałek miejsca,
i higiena i zdrowie
zapewnione, potwierdzone,
zmysłowy zarost doceniam
ale on też na nic jeśli cię nie znam,
albo dajmy na to depilacje,
fingowane deprawacje,
udawane orgazmy, adoracje,
ani bujne informacje
że lubisz masaż i wzajemne masturbacje,
obfitości w kusej bieliźnie
ujęcia boczne, przednie, tylne
ani świecenie pełnią pośladków dwóch,
nagi tors czy też od pasa w dół,
jako wstępne kuszenie
chociaż lubię pępka do pępka tulenie.
Ale kupi mnie uśmiech twój,
ciekawych kilka słów,
uwierzę chętnie na nowo
w pogodę ducha kolorową,
ciepło spojrzenia
nie do przecenienia
i gdy spotkamy się kiedyś
spis pominiemy przeszłych przeżyć,
a brak pomysłu to też będzie słuszna droga
by codziennie mówić sobie cię kocham
nigdy żegnaj a zawsze do zobaczenia ,
ty właśnie cały będziesz  jak doskonały fetysz,
i bez znaczenia będzie różnica lat
nie będziemy się w sobie doszukiwać wad
od stóp po czubek głowy, będzie tak kiedyś
jak doskonale wyśnił nam
nasz niedoskonały świat.



[ 27.11.2022 ]



sobota, 26 listopada 2022

Adagio

Adagio 


Świat się uśmiecha do mnie,
drży w duszy nadziei płomień,
sen spełnia się przekornie
bo nie ma mnie przy tobie.
We włosy wplótł się słońca promień,
wiatr ci owiewa skronie,
w kieszenie chowasz zmarznięte dłonie
bo nie ma mnie przy tobie.


Brzmi pieśń w powietrzu czystym
o kimś kto był ci bardzo bliskim,
zaglądasz do lustra wspomnień
i nie możesz przypomnieć sobie
co ja w tym wszystkim robię
dlaczego tu cięgle jestem,
zawłaszczam twoją przestrzeń
z zastygłym powitania gestem.



[ 26.11.2022 ]

Serenada

Serenada



Wpadł księżyc w rzeki fioletowy nurt
by przywędrować do mnie mógł,
na chwilę tu na drugi brzeg 
w gitary mej zasłuchać się brzęk,
w jej śpiew.

Popłyńmy razem aż po brzask
z gwiazdami w perskie oko grać 
i w głos do utraty tchu się śmiać
nim świt rozdzieli nas 
jak czas.

[ 26.11.2022 ]


piątek, 25 listopada 2022

Okna wychodzą na las

Okna wychodzą na las


Mówisz, że  nie trzeba się wstydzić ani bać,
gdy się będziemy przytulać w skąpym świetle dnia,
gdy masz ochotę i fantazję by śmiało brać
mnie w ramiona gdy stoję już w drzwiach
i jakbyś na drogę, na zapas czułość chciał dać,
to kto podglądać by miał
intymną rozmowę-przygodę zmysłów i ciał?
Nikt nie zobaczy nas
może wiewiórka, może ptak
bo okna wychodzą na las.

[ 25.11.2022 ]

Pomiędzy

Pomiędzy


Pomiędzy tym, który był a już wyszedł,
i tym, który ma być lecz jeszcze nie przyszedł
jest miejsce na małą chwilkę ciszy,
gdy się lepiej własne myśli słyszy
i nic prócz tego wymiernie się nie liczy,
chociaż za plecami czas zadyszką dyszy,
bezgłosem okropnie jak kapral krzyczy 
i odstawia nieme kino 
i pogania tę moją bezbronną chwilę,
nim swe skrzydła kolorowe rozwinie
za jej przemijanie obarcza mnie winą.


[ 25.11.2022 ]


 

Radość

Radość



Krótki dzień
dziś snuje swoje drogi pośród mgieł,
w oku łza
wiruje jak znak srogi, chandrę ma.
Liść znów spadł
poranna szadź ścięła świat
ucichł wiatr
bo nie ma sensu aby sam tak wiał.
Joy of life 
to radość życia - hasło dnia
ją w sobie znajdź
i iskrę szczęścia i niechaj trwa
jak twój największy skarb bez wad.
Uśmiech wskrześ 
i zawsze wszędzie z sobą bierz
niech moc talizmanu blask oczu ma.

[ 24.11.2022 ]




środa, 23 listopada 2022

Dylemat

Dylemat


Gnębi cię rozterka słuszna:
od połowy szklanka pusta
wypić, czy zamoczyć usta?
Jeśli wypić to samemu czy do lustra?
Ale ty nie wierzysz w takie gusła.

Dręczy niepewność celna:
do połowy szklanka pełna
smaku zwartości nie pamiętasz.
Miałeś zapisane więc notatki czytasz.
Odnajdziesz czy nie - przemijasz.


[ 23.11.2022 ]


czwartek, 17 listopada 2022

Nie do pary


Nie do pary



Z trygonu powietrza znaki dwa
Waga to ty, a Wodnik ja,
na skraju snów i jawy
raz spotkać się miały 
bo się sobie spodobały
i do siebie pasowały 
jak dwie krople kawy
której ty nie pijesz wcale.
Powitalne nie zagrzmiały salwy
bo to miał być nasz czas kameralny.
Zmrok już sobą nakarmił dzień
chodź i usiądź, przytul mnie
będzie pięknie przez chwilę lub dwie
nie, nie trzeba blasku świec.
Ta chwila
nasza jedyna
lecz niczyja
przemija
nas ze sobą nie spina
i coś nam to przypomina
kiepską scenę z kina
ale to niczyja wina.
Stosunek do mnie twój
ogromnym jest sekretem,
jak mgławic gwiezdnych rój
na listopadowym niebie.
Raz jeszcze
w mą przestrzeń
coś z marzeń
się wedrze.
Mówisz, że jesteś konkretem,
przez cały alfabet wszystkich możliwości
i malujesz siebie autoportretem
swojej mega super arcy męskości,
bez względu na okoliczności.
Coś cicho mówisz
nie wiem czy do mnie
na pokuszenie nie wodzisz, nie kusisz
jest skromnie, przytomnie
jak na balu, gdy jeszcze nie grają
i wszyscy pod ścianą czekają
niby na nic, a jakby na wszystko,
nowe rozczarowania zagłuszyć muzyką,
stare nadzieje przez parkiet potoczyć do nikąd,
potem jak Kopciuszek zniknąć nie gubiąc
buta nim zegary wybiją północ,
jak Trędowata uciec przez las przełajem 
nie wiedząc jak to jest a co się ledwo zdaje.
Zapytania mi zostawiłeś zbyt dużo znaków
jak głosy egzotycznych ptaków,
które przelatują pośród snów
bezszelestnym ruchem piór.
A tak mnie sobą rozmarzyłeś,
zanim ze mną chwil kilka spędziłeś
ty  też w te marzenia wierzyłeś.
Zamknąłeś się nagle w sobie
milczysz jak w grobie
jakby będąc już teraz u siebie tam
zapominasz, że mnie znasz?
lub ewentualnie odpowiadasz
trzysłowym zdaniem
na  co czwarte pytanie
jakbyś miał żal o śniadanie,
że nie zostałem na nie
a ty miałeś to w planie?
Myślałem, że opcjonalnie.
Może sprawy twoje nie pomyśli się potoczyły,
albo wyniki badań nagle zaskoczyły, zasmuciły,
czy też przemyślałeś na nowo sobie mnie
i przestałeś o mnie marzeń po prostu już chcieć?
W twoich oczach na sile wyrazu 
straciłem przy bliższym poznaniu
bo ja jestem zwyczajny nudziarz
choć kto wie czemu zainteresowania wzbudzam
ale między nami wszystko okazało się bardzo zbyt
daremne jak szukanie przyciągania sił,
nieosiągalne jak intymności pierwszej wstyd,
odległe jak pierwszy witany wspólnie świt.
Przepraszam zatem, że nie ja
lecz ktoś inny ci opowie żart
czymś do łez rozbawi
i z nim zobaczysz znowu świat
przez różowe okulary
Przepraszam więc , że jednak nie ja
po przebudzeniu słodkiego całusa ci dam
czym innym ktoś cały dzień ustawi ci na tak
i będziesz z nim żyć na jawie jak we snach
czy to będzie twarda droga czy zdradliwy piach.
Bo my jesteśmy nie do pary
jak z fan klubu Bogumiła i Barbary.

[ 14-17.11.2022 ]





sobota, 12 listopada 2022

Żenua

 Żenua 


Świat niezmiennie 
codziennie 
i od święta
w swoją stronę gna
ale dokąd nie pamięta.
Każdy nowy świt
prawo-lewy spin
to nowa choć ta sama gra,
słychać w tle
szmerek 
tasowanych kart
a reguł ciągle brak.
Z żadnej logiki
nie wynika
że są możliwe takie wybryki
a sens sprawy aż zatyka
jak smutny, podły żart 
co nie jest tynfa wart
i niecna kpina
co się brzydko wypina
z premedytacją
jest czystej postaci żenadą 
i kompromitacją
a nie wszyscy tak potrafią
więc się nie wstydzi
bierze
chytrze
co nieswoje
w lepkie dłonie
i nienawidzi
wszystkich do okoła 
spod ochronnego parasola.
Od instytucji konkretnej państwowej
dla ministra od przewałki finansowej 
medal w uznaniu
wymiernych zasług
na polu owocnej defraudacji bez cienia
choćby maleńkiego wyrzutu sumienia
i nikt nie czuje, że tak nie wypada
nawet gabinet cieni o tym nie gada.
I zanim wstanie 
kolejny świt
świat będzie dalej 
w swoją stronę iść
ktoś inny nową aferę zacznie szyć.

[ 11-12.11.2022 ]







środa, 9 listopada 2022

Grafika

Grafika



Za namową serdeczną Agnieszki
aby w kilku zdaniach zgrabny skreślić
niekoniecznie jasny portret
jednej ze znanych mi kobiet
zarywam noc żeby bzdur nie śnić
i próbuję słowem
stworzyć dzieło epokowe.
Wśród wytycznych wielu
wymyślonych w pośpiechu
był warunek , że mam tak zrobić
by to nie był obraz Jandy lub Rodowicz,
a mówiła jak natchniona
o chwilo błogosławiona
jaka ma być ta moja Ona,
po czym pobiegła, zginęła jak mgła,
konsultacja skończona
i z tematem zostałem sam.
Przyszła znów za czas jakiś
w bardzo złym humorze
i nie ma zamiaru długo tu zabawić,
owszem, na me dzieło rzucić okiem może,
sprawdzić, coś ewentualnie doradzić
wykaz błędów i wypaczeń zostawić
zanim zniknie pośród Drogi Mlecznej mgławic.
Jej opinia, że za słabe , ogólnie nie o to chodzi,
Ona przecież lubi koty, a z treści to nie wynika,
coś trzeba z nietkniętej głębi materii wydobyć
tu rym jest zły, tam zmienić miejsce przecinka,
ale podoba się jej koloryt, klimat, 
bo jest w tym coś, liryka,  ciekawa linijka,
Lecz z pochwał, z aprobaty to wszystko
ogólnie jakoś w sumie kiepsko wyszło
pokornie się godzę z panią Agnieszką
widocznie nie jestem żadnym artystą.
Obiecuję zrobić poprawki
uwzględnić uwagi
tam ująć blagi tam dodać powagi
zabarwić ironii szczyptą
żeby całość nie prezentowała się tak sztywno,
tylko ją to już nie obchodzi
już lekko za półcienia kreskę w smugę odchodzi.
Eviva l'arte 
i marzenia uparte.
choć mrok się ledwo przeciera świtem,
i Ziemia krąży mozolnie po orbicie ze zgrzytem..
cień mojej postaci pochylonej nad zeszytem 
stanowi nieuchwytne dzieło znakomite 
i wcale przecież nie widać że to nie kobieta,
nie można mieć pretensji, że to nie na temat.

[ 09.11., 09.12.2022 ]








Fengari ( Księżyc )

Fengari ( Księżyc )



Dziś nowa
pełnia księżycowa
jakieś tajemnice 
w zakamarkach swoich chowa,
kocie źrenice
w ciągłym zachwycie,
więc nie odmawia astralnego różańca
a przygrywa gwiazdom do tańca
i w tym mroku
mimo kosmicznego tłoku
nikt nie gubi kroku,
czarnym atłasom nieba
trwanie uprzyjemnia,
nocy płochość ośmiela
do kochania się w wybrańcach,
na jej własnych szańcach
by mogła swobodnie
skrzydła rozpościerać
i dostojnie bezkresy przemierzać.
Dziś nowa
pełnia księżycowa
zawstydza słońce mocą blasku
i łapie słońce doła , 
nie pokaże się światu o brzasku.

[ 07-09.11.2022 ]




niedziela, 6 listopada 2022

Telos ( Koniec)

 Telos ( Koniec )


Już wiem, że z moją miłością do ciebie nic się nie da zrobić,
niezależnie jak często cię widuję, kiedy czasem przychodzisz,
a raczej, że między niespełnione marzenia trzeba ją odłożyć,
bez żalu się do tej myśli uśmiecham, bo tak miło było się zauroczyć
słuchając twojego głosu i patrząc bez zuchwałości w twoje oczy.
Oczekiwać więcej 
to brawura, której jednak nie chcę
dawać pola do popisu
ani czasu do namysłu.

[ 06.11.2022 ]

sobota, 5 listopada 2022

Kokkino garifalo

Kokkino garifalo



W skrzynce pusta koperta a czekasz na list
a już dla kogoś kimś ważnym przestałeś być
zamilkły muszle do wczoraj pełne pieśni
i szklana kula przeczuć żadnych już nie śni.
Ubierasz swe myśli w nowy krój bzdur
co przypomina profil porannych chmur
przeklinasz zbyt wierną samotność swoją
zawiedziony przez los napisaną niedorzeczną rolą
pośród martwych liści spadających z drzew
kiedy świat otula pasmo chłodnych mgieł
jak jesienny zdetronizowany król kier
złamane skrzydła nadziei wleczesz za sobą 
strzępią się pióra na wilgotnym od łez bruku
z nie domkniętej walizki gubisz myśl złotą
bezużyteczną jak strzałę amora źle  wystrzeloną z łuku,
nieprzydatną jak  delikatny  czerwony goździk
kiedy niedzielna tablica przylotów tak cię już nic nie obchodzi,
tak odległą jak księżyc, który za  gwiazdami wzrokiem wodzi,
jak planeta, która gdzieś w czarną kosmiczną dziurę odchodzi,
w czwarty wymiar i tam innych sny rozwozi.


[ 05.11.2022 ]





Kali mera

Kali mera



Nie lubię ciągle
przeglądać w krzywych
lustrach złych wspomnień
które nie chcą odejść
i nie dają się rozbić  jak szyby.
Nie lubię w snach
przeżywać wojen
zaszczuty w las
pierścieniami nagonek,
truchleć ze strachu by nie być
dygotem jak  liść,
przygasłym swoim własnym cieniem
rozwiewanym wiatru powiewem
ani choćby myśli swoim szeptem
zagłuszanym kropel deszczem.
Moje sny nie bywają na ogół szczęśliwe
nie wiem jak ty do mnie w nich przyjdziesz,
jak przywołać dobre moce sprawcze wszystkie
by ci wręczyć nadzwyczajny do mnie bilet
na drogę ze snów do stacji życie,
na pociąg z odjazdem o godzinie zawsze pod semaforem
z przyjazdem do celu o godzinie nigdy nie w porę
A ja i tak na przywitanie ciebie się wybiorę.          
W miarę szczęśliwe natomiast są przebudzenia
i zaraz po nich z ulgą chwytane spostrzeżenia,
że to tylko sen, który zaraz się zatrze
niech no tylko za okno na świat popatrzę.
Może tam ciebie kiedyś zobaczę.
Dzień dobry ci powiem, zaproszę na kawę.
Ty przyjdziesz powiesz dzień dobry kochanie,
obejmiesz , przytulisz, zostaniesz.

[ 04.11.2022 ]



czwartek, 3 listopada 2022

Thema petalouda ( Motyw motyla )

Thema petalouda ( Motywy motyla )



Motyl  listopadowy
król kier poziomkowy
uroczy uśmiech filmowy
najczulszy ma dotyk dłoni
i usta o smaku czekoladowym
stąpając twardo po ziemi
nie traci lekkości , finezji 
w sposobie bycia
w podejściu do życia
w którym z nim właśnie proza
to stosowany rodzaj poezji
by prosta  droga wiodła
gdzie stajemy się dla siebie lepsi
jak powiew wiosny i jesieni
jak ochłoda w lato, otucha w zimę
syci siebie, sobą napojeni 
i wiecznie siebie głodni, spragnieni.

Motyl listopadowy
wprost jak z żurnala mody
piękny en face i profil
rysunek ust i oczy
od spojrzeń ich głowę tracę,
mówi do mnie gęstym basem
że jestem z jego marzeń
i już na zawsze tylko my razem
będziemy cieszyć się światem
pośród codziennych zdarzeń
nie obarczeni przeszłości bagażem,
będzie nam cudnie banalnie
szczęśliwie literalnie
jak ze snów idealnie.

[ 03.11.2022 ]

wtorek, 1 listopada 2022

Zaduma nad przemijaniem

Zaduma nad przemijaniem



W ten dzień na zadumę przeznaczony,
zarezerwowany, zaskoczeni odkrywamy
wplątani w scenariusz wymyślony
że tak sobie nieustannie przemijamy.
Ledwo się rodzimy
w cokolwiek uwierzymy
a tu już przybiega kostucha
kosą śmiga, łańcuchami brzęczy
i się perwersyjnie cieszy
z uśmiechem od ucha do ucha
bo nas już ma
wpisanych do kart
na wizytę kiedyś tam
jak służby zdrowia pracowniczka
w ramach nfz ostatniego kontaktu orędowniczka.
Czujemy to pewnie za każdym razem
nawet jeśli życie nam się pełnią blasku skrzy
kiedy przechadzamy się cmentarzem
klucząc ścieżek labiryntami 
między kwaterami z ostatnimi meldunkami
gdzie się  wiekuiste sny spokojnie śni.

Przemijam,
wygrywam albo przegrywam
z kalendarza daty zrywam
jak najprędzej zapominam
nowy dzień odkrywam, zdobywam.
Na przemijanie
nic nie poradzę
może się z nim zaprzyjaźnię
i tak sobie poprzemijamy ramię w ramię...



[ 01.11.2022 ]

poniedziałek, 31 października 2022

Ygrek po iks

 Ygrek po iks


Mam dla ciebie słowo piękniejsze
niż wszystkie najczulsze wiersze
a w sumie dwa i razem
to najgorętsze wyznanie,
mam dla ciebie dwunaste przykazanie,
że się łatwo twoim na zawsze stanie
co było dotąd niedoczekaniem
ale ty go teraz wcale nie chcesz
albo nie wiesz, że chcesz
albo chcesz wyłącznie na swoich zasadach
i jeszcze w pas powinienem się kłaniać 
albo nie chcesz właśnie ode mnie
zatem wszystko daremnie.
Pomyśl zanim postanowisz 
czy zechcesz coś z tym zrobić
nawet jeśli stawia się na swoim
często stoi za tym jakiś kompromis.


[ 27- 31.10.2022 ]


sobota, 29 października 2022

Ximeroni

Ximeroni

 

Zajrzałeś  tu któryś raz parysko-błękitny Janie,
zaproponowałem więc twoje ze mną spotkanie,
i co ma być to niech się może wreszcie stanie
bo jeżeli nawet, jeśli między nami nie zaiskrzy
to pozostaniemy dosadnie bez żalu i bezpiecznie 
jak dotąd  wzajemnie sobie doskonale niebliscy 
żyjąc dalej każdy w sowim tempie koniecznie 
Ale się ucieszyłeś,  że napisałem,
lecz nie masz lokum na randki
ja w zasadzie też ale przecież na kawę
nie potrzebna od razu sypialnia ,w oknach firanki
i już wpadłeś w łez pełną wylewną rozpacz
bo oczekiwałeś  czegoś innego i więcej
czemu raczej tu  i  teraz nie sprostam, popatrz,
bo się trochę boję i nie wiem czy też chcę,
ale proszę, zostaw swoje łzy na potem,
bo na spotkanie odbierasz mi ochotę
jeszcze piszę, że przecież na pociechę
mogę  pocałować cię pod drzewem,
gdy się zatrzymamy urzeczeni ptaka śpiewem,
więc powoli ocierasz  z oczu rozczarowania łzy
podszywasz podtekstem ten akapit
i na moje podwórko piłeczkę odbijasz
że tej mojej propozycji w zasadzie sprzyjasz
bo pogoda wciąż łaskawa, czas nie taki na to zły
by w plenerze zajmować się ptaszkami,
ale dalej sprawę stawiasz nie tak słodko
chcesz zobaczyć mego ptaka przez swe okno
a wrażenie sprawiasz, że byś chciał  zaraz dotknąć
nie tylko wilgotnym wzrokiem nagą żołądź
a ja się boję o tego ptaka, że mógłby spłonąć,
albo wyfrunąć jak to ptak choć z jedwabnej klatki
przez to okno ku obłokom, żeby spotkać inne ptaki
tam gdzie się krzyżują ich przelotów jesienne szlaki.
Z tobą w roli głównej miałem na myśli zarys 
trochę nieco innej bajki, ot taki niewinny kaprys,
wschód słońca w zamglony świt
niczego nie widać, a wszystko musi być
na swoim miejscu , wystarczy z domu tylko wyjść
by przekonać się, że pozornie przez tę chwilę nie stało się nic.
Wrony dziwnie ciche,  zerkają i milczą
zobligowane sobie znaną tajemnica.


[ 28-29.10.2022 ]

Wyznanie

 Wyznanie


Witam Cię
jak nowy dzień
to miły widok, przychodzisz jakbyś spełniał sen.
Usiądź tu
w oczy spójrz,
nie bój się, że zapragniesz poznać smak mych ust.
Przecież wiesz
co ja wiem też
że się nie zdarzy teraz więcej niż to czego chcesz.
Jest jak jest
gdzie słońce jest tam cień
zakłopotanie zginie w chwilę a uśmiech i podanie ręki
to jest zawsze piękny gest
nie trzeba w to mieszać serca udręki-rozterki.
Bo trochę jest nam żal,
że każdy z nas jest sam.


[ 27-29.10.2022 ]

środa, 26 października 2022

Uśmiech nad zło

 Uśmiech nad zło


Uśmiechnij się przecież to jest takie proste,
śmiało spełniaj czego pragniesz ogromnie,
miej szeroki dystans do śmiesznostek,
idź rozsądkowi czasem w poprzek,
egocentrycznie zmień swego świata porządek,
chwyć odważnie w dłonie tęczy koniec lub początek,
hakuna ma ta ta  wołaj spacerując mostem chwiejnym,
nadaj blasku kolorem nadziei dniom jesiennym,
anuluj miłościom straconym pamięć przeklętą,
daj sobie czas aby znowu być poetą,
znajdź bliską i bezpieczną przestrzeń,
łagodności krainę i życzliwe echo leśne,
odpowiadające głosem niosącym słowo szczęście.

[ 26.10.2022 ]


To nie takie proste

 To nie takie proste


Sprawa wcale nie jest prosta
by powrócić do życia swego głównego tematu
zwłaszcza kiedy natura dała światu
po stu latach nowe zaćmienie słońca.
Nie mogę znowu zasnąć
przepojony nasenną herbatą
i nie chce mnie w swych ramionach
ukołysać Charlie Luxton
jak tęsknota niespełniona
ani George Clarke
no bo nie mogę spać.
Wyobraźnia pobudzona
rozpalona, do wszystkiego gotowa
do mnie woła
chodźmy wreszcie się całować
ale to nie takie proste
chociaż ktoś też chętny jest bardzo blisko
może tam gdzie ulubiony dąb sobie rośnie
bo ta topograficzna bliskość to nie wszystko.
Z układu wszystkich znaków i wróżb
i z kart przez los rzuconych na stół
niezbicie wynika
dola solowa rozbitka
bo choćbym nie wiem jak tego unikał
i cokolwiek teraz zrobię
życia sobie nie osłodzę,
ciastem przy kawie na imieninach cioci
bo mnie niemiła wizyta czeka
jednej z porażek udających Greka
a jedyne co muszę zrobić
to wybrać, którą z nich będę gościć 
czyli mimo wszystko dzielnie znosić.
A to nie takie proste 
bez szwanku znieść igraszki z losem.

[ 26.10.2022 ]


 

wtorek, 25 października 2022

Śpieszmy się kochać

 Śpieszmy się kochać


Wyrzuciłeś z naszych marzeń
wszystkie swoje fotografie
skasowałeś wyznania i komentarze
zmienił się diament z zwykły kamień
zmętniał promień słońca w przeźroczystą
wpadający szklaną, kanciastą karafkę,
umilkł skowronek  świt budzący o poranku trylem,
uciekł nad łąkę bezczelnie kwiecistą
mijając zielonego dzięcioła co miał czerwoną czapkę
i sam nie wiem czy jeszcze jestem, słabo pamiętam, że byłem...
co to znaczy zgadnąć nie potrafię
nie przysporzę
sensu ćwicząc kaligrafię
nie wymyślę nawet jako zwykły widz
bo to znaczyć może wszystko albo zupełnie nic,
może znowu masz życie w przebudowie
jakoś trzeba mi z tym dalej być
mimo, że nie widzisz mnie przy sobie
nie lękam się nowej pustki po tobie
co dalej mam robić nie mam recepty gotowej
ale nie mam też czasu w poduszki szlochać
szybko muszę znaleźć i spotkać kogoś
kto właśnie wyruszył i idzie do mnie swoją drogą
i będzie chciał i da się pokochać.

[ 25.10.2022 ]




poniedziałek, 24 października 2022

Spojrzenia

Spojrzenia



Coraz bliżej słychać pomruki światowej burzy,
coraz częściej milkną przerażone muzy
a ja spędzam każdy wolny choćby moment
nad sprzed lat zawiłym horoskopem
i obracam każdym jego skrycie wyjawionym słowem
jak dziecinnym, z pozaczasu przemyconym kalejdoskopem
próbuję odczytać, zobaczyć co byłoby potem
gdybym postąpił zaś dokładnie całkiem odwrotnie
lecz  wiem dobrze, że tej wizji nie dogonię, nie odsłonię,
bo  co raz odrzucone, nie wybrane to stracone
udaje się jakby w sobie tylko znaną stronę,
potem nagle tonie jak bukiet w winie, gdzieś i znika
bo być może całkiem serio biorąc taka jest losów i szans logika.
Śledzę bacznie nadchodzące chwile
w nich marzenia mają barwne swoje profile
słowa kluczowe i bezpośrednie
proste lub wyrafinowane
przebić próbują milczenia tamę 
niektóre są przyjazne jak podanie ręki
koją zawsze i przeganiają lęki
inne zaś jak bez ostrzeżenia w plecy wbity sztylet
inne mkną do przodu zostawiając wszystko w tyle
na odpowiedź nie czekają
bo na wszystko swoje zdanie mają
tu propozycja spotkania bez naruszania porządku
byśmy pobyli przez chwilę ze sobą w granicach rozsądku,
tu na kolację ze śniadaniem zaproszenie 
na śladów po rosie radosne tropienie
tu ktoś pręży tors a tam ktoś nęci na skarpetki
ktoś dosadnie pragnie kogoś wyssać do ostatniej kropelki
ktoś żartuje ktoś jest serio
otula wdzięki tęczową bezpruderią,
ten zaś uprzedza że się przenigdy z nikim nie zwiąże
bo mu z niezależnością swoją jest całkiem dobrze.
tam się prąciem chwali , tam pośladki wypina
i gladiator  adorator i spod Koszalina chudzina,
ten ma ukochaną rodzinę i żonę
ale oczy do facetów rozmarzone
usta pocałunków męskich spragnione
i bierze je sobie jak nagrodę
będąc zakazanym tu owocem,
albo żesz jasna cholera
już ma od dawna boskiego partnera
ale coś go wewnętrznie poniewiera
jakieś ciche do głosu doszłe niespełnienia
bo jednak coś jest nie tak
jak było niedawno w snach,
jakaś zakochana w sobie para
innej szuka na niezobowiązujące spotkania
tak przebogaty jest apetytów i pragnień świat
chociaż coraz głośniej nad nim słychać burzę
i kto w ten czas chce być małym księciem
by  hodować najpiękniejszą różę,
tę doskonałość która jest szczęściem.


[ 24.10.2022 ]


Raczej ...

 Raczej ...



... nie wezmę ciebie od razu do łóżka
chociaż  jesteś jak chodząca pokusa
lecz wiem, że to kwestia słuszna
więc na próżno grymasem krzywisz usta.
Od kliknięcia 
w twój profil
i otrzymania klucza do zdjęcia
do bram przedsionków rozkoszy
droga bywa niekiedy, daleka
to cię zniechęca zaczynasz się droczyć
i coraz trudniej cię pojąć, zrozumieć
i giniesz w tym wirtualnym tłumie
zamiast spróbować 
nie kombinować
i byśmy docenili siebie jak człowiek człowieka.

A może trzeba od razu wszystkich do łóżka brać 
komu tylko przyjdzie na to ochota
wszak nie ucierpi przechodzona nieco cnota 
gdy ktoś pragnie rozkosze po prostu dać,
czas jeśli nie ucieka to i tak nie zaczeka
aż człowiek odkryje w drugim człowieka...
ale ta hurtowa metoda
nie nosi bezpieczeństwa znamiona.

... raczej
ale idąc tej myśli tropem szalonym
brać wszystkich co chcą, zabiegają, lgną
zapraszają, obiecują a odmowy szewsko klną
życie stałoby się spełnieniem pozornym
może warto zastosować tu jakiś algorytm,
wyznaczyć najważniejsze pierwiastki
zaznaczyć margines, porządku namiastki
a znowu wszystko będzie inaczej
tylko błędy będą  te same co zawsze.

[ 23/24.10.2022 ]




Przyzwyczajenie pomiędzy potrzebami

Przyzwyczajenie pomiędzy potrzebami


Wracasz znów w domowe strony
ze służbowej delegacji
bardzo zmęczony
i oznajmiasz czas separacji
-nie nie jestem rozżalony 
wyruszam więc do Bydgoszczy
na koncert do Pomorskiej Filharmonii
i to pewnie cię zaskoczy
ale nie bierz tego za przejaw ironii
jak jesienny motyl babie lato bierze na gałęzi paproci,
może ci kiedyś o tym opowiem
gdy okres rozłąki ze mną zakończysz 
gdy się ogarniesz ze znajomych rojem,
a tym czasem jak dymne sygnały wysyłasz
informacje jak  pospolitym gołębiem szarym
nie mam czasu dla ciebie, nie przyłaź
jestem zajęty projektem ważnym, starym
tak między wierszami mnie informujesz
zanim de facto coś zaproponuję.
A mnie tak brakuje w przeczuwaniu rutyny
A ty skrzętnie pomijasz głębsze przyczyny
i nie wskazujesz w czym tkwią moje winy
jakbyś już nie chciał mnie widzieć nigdy
a  woli strzępem, skrawkiem przyzwyczajenia
jeszcze się trzymasz cienia mojego istnienia 
wyrzucasz  mnie ze  swej pamięci
z żalem czy bez  za czwarty wymiar
wypychasz  ze swojej podświadomości
wygaszasz jak lampę co się zbędnie świeci
już ci zawadza jak przeprowadzkowa skrzynia
wspomnienie o słowach naszej miłości,
nie nadzieją lecz przekleństwem
twoim jestem, że jestem
nie kuszącym przeciwieństwem
lecz nudzącym do siebie podobieństwem.

[ 22-23.10.2022 ]



niedziela, 23 października 2022

Odyseusz

Odyseusz


Budzić się przy kimś
nieobojętnym, nieprzypadkowym
może od jutra jeżeli  nie od dziś
patrzeć w jego oczy
utrwalając portret pamięciowy
miejsce swoje przy nim mieć
przy sobie jemu miejsce dać
zamieszkać z nim w dobrych snach
ot tak zwyczajnie z miłości
i już do nikąd nie błądzić
z powodu towarzystwa samotności
która zabiera mnie w krąg swój 
oferując tarczę trzech cnót.

Być po prostu i niezaprzeczalnie z kimś
może za tydzień jeżeli nie od dziś
nie wstydzić się wpadek i głupich min
i niezliczonych niezręczności będąc z nim
w jednym rytmie brać z nim oddech
iść na spacer trzymając się za dłonie
i pokazać że ja tu z nim złego nic nie robię
a wszystko co świat myśli, że mu się nie podoba
zostaje przecież intymnie w zacisznej alkowie
i chociaż świat to zna, od nas się nie dowie
i w zasadzie nic do tego nikomu, więc wynocha spod dwora.

Zasypiać z nim w końcu
jeżeli nie od dziś to może od nowego roku
spokojnie, bezpiecznie
kiedy w noc księżyc na jawie marzy o słońcu
nim się poranny łyk życia weźmie
nim się na krośnie nitkę szczęścia z osnową losu splecie.

[ 21-23.10.2022 ]

 

czwartek, 20 października 2022

Nie musisz odchodzić, zostać nie chcesz

 Nie musisz odchodzić, zostać nie chcesz 


Seks na plaży ci się marzy
a mnie to krępuje 
propozycję przesypuję
jak ten piasek co słońcem praży
a ty tak namiętnie patrzysz
jeszcze się opieram, protestuję
że bo trawka w pupkę kłuje
a ty już delikatnie całujesz,
i już tchu w piersi brakuje,
czuprynę mieżwisz, krocze masujesz,
masz cudownie uparte kocie oczy
a twój dotyk taki miły
kiedy mi do majtek wsuwasz palec 
trudno nie oszaleć
pozwalam by twe dłonie błądziły
jak przypływy i odpływy 
kołyszących niebo fal
a  wdzięki okowy porzuciły, 
to zwalniasz to przyspieszasz
zaplatam ramiona
wstydowi już się nie oddam
i uda byś był najbliżej jak się da
i skrzętnie ukrywam cię w mych szeptach
ty tak lubisz mój szept sączony do ucha
przez wąski przesmyk wchodzisz do nieba bram
zabierasz mnie ze sobą tam gdzie prowadzę ciebie ja 
przytulasz brzuch do brzucha
i oczy z rozkoszy przymykasz
rzęs cienie kładąc na twarz
językiem szukasz języka
gdy się fala z bryzgami pian
o pomostu pale rozbija
milionem kropel spada na piach
szczęściem wypełniasz świątynię po dach
przytulasz mocniej wargami dotykasz warg
łapczywie biorę ich smak
nic nie jest ważne ponad tę oczywistość,
świat wstrzymuje na chwilę swój bieg
widząc tę doskonale najbliższą bliskość
wiatr unosi krzyk białych mew...


[ 20.10.2022 ]

 

poniedziałek, 17 października 2022

Milton Keynes

 Milton Keynes


Miłość moja od trzeciego spojrzenia
ani żona ani dziecko tego nie zmienia
ranków wszak ni nocy z nim spędzać nie zamierzam
kochanie Platonowi powierzam
serce niech  nie trwoni sił w pacierzy pancerzach 
elementarne pojęcie przyzwoitości znam i mam
liberalnie w sentymencie sobie trwam
boska komedia, nie-boski dramat
ygrek jest zmienną w niezmienności zasad.

[ 17.10.2022 ]

Łuza

 Łuza



Rozbicie często bywa kluczowe,
Odstawna to zagranie jak koło ratunkowe,
Nad nim też trzeba pomyśleć przy stole,
Nim się przeciwnikowi odda rozgrywki pole
I taktycznie poczeka na swoje szanse nowe,
Emocje skrywając pod spojrzenie pokerowe,
Oczywiście cel- ograć efektownie rywala,
Są jednak sytuacje że gra nie idzie, coś nie pozwala
Uruchomić swej najlepszej strategii
Liczni nie raz nie dwa na tym polegli
Lecz często całą stawkę w pole wywiedli
I splendor i hołd, puchar, medal, wywiady, kasa
Viktoria też jak Fortuna się kołem obraca
Aplauz, vivat, gratulacje, potem światła gasną 
Na noc w hotelu proszek by łatwiej zasnąć.

[ 16-17.10.2022 ]

sobota, 15 października 2022

Luna

 Luna


Dziś już nie rozlewał pełni blasku
pośród czarnej nocy czarnego nieba atłasu,
blado złoty profil
wielkim wozem po asfaltowych przestworzach woził
toń wody zatoki sennej blaskiem jak nektarem poił,
sycił, by się światło rozgościło wśród Neptuna 
przestronnych komnat
bo się bóstwa dziecięca ferajna ciemności boi.
że nie ma potwora niech się dziatwa przekona.
Taką fantazję ma dzisiaj luna.

[ 14/15.10.2022 ] 

Kadr

 Kadr


Piotra S pokój z widokiem na kolejowy most
przypominał mi pokój bez specjalnego widoku Andrzeja,
którego już szmat czasu między nami nie ma,
i nie umiałem Piotrowi powiedzieć o tym wprost,
zwłaszcza, że skojarzenia mocno poszły dalej
jakby wyobraźnia zażyła blekot i szalej
aż po, tam u Jędrka, na podłodze krwawą po nim plamę
którą tam jak przedostatni jego ślad zastałem.
I kto wie czy nie dlatego
wszystko doczesne co by mogło zajść między nami
otulone wszakże innymi szeptami, innymi ścianami
dla mnie nagle stało się nieosiągalnie daleko.
Dopadł mie mimowolnie taki kadr,
który mi przyszłość z Piotrem skradł.

[ 14-15.10.2022 ]

Jaśniejąca

 Jaśniejąca


To była intrygująca dziewczyna
ta Leopoldyna.
Jednym tchnieniem
świata uwagę na sobie skupiła,
ledwo dostrzegalnym skinieniem
na kolana rzuciła,
coś tam przy tym nuciła
bo w muzykę ubrana była zawsze po uszy,
często znajduje się ktoś kogo to wzruszy,
poruszy,
a ten świat 
do stóp jej padł
choć myślał, że to on jej względy skradł,
gdy rankiem księżyc jeszcze był wysoko
i flirtował z budzącym się słońcem oko w oko.
Nie była oszałamiająco piękna,
choć zaiste to kwestia zawsze względna,
myślano o niej
raz wiotka idiotka, raz słodka trzpiotka
gdy śmiało brała jak swój ten świat w obie
małe dłonie.
Brylowała bawiąc się tym
w towarzystwie niedyskretnie wiodła prym
i każdy chętnie za nią szedł jak w dym
bo myślał , że tylko ona wie jak nie zginąć w nim,
łatwo zatem cele swoje osiągała
a nad porażkami nie rozpaczała,
jako przejściowy stan je uważała,
na każdym jak chciała zaginała parol
nie koniecznie trzymając na muszce pod ścianą.
Miała trudny do określenia ale niewątpliwy wdzięk
chociaż uśmiech skrywał tajemniczego piętna cień,
ale z życiowych wszystkich zdarzeń
tworzyła barwne witraże, kolaże 
a czasami przepiękną ikebanę
dzieła warte porównań z Picassem i Chagallem.
Pijała sake ze smakiem
lub czarną kawę z koniakiem
ale sushi za skarby nie ruszy
ani di mare frutti co powtarzała uparcie,
że nie goszczą w jej ulubionych dań karcie,
to już prędzej chińskie trawy, tajskie bambusy.
Ani nocą, ani rankiem
nie afiszowała się z kochankiem,
owszem miała kochanka, czasem kochankę
takie w życiu lubiła roszady
w myśl frywolnej może zasady,
żeby życie miało smaczek-
raz dziewczynka, raz chłopaczek,
taka doczesna, współczesna
jednocześnie w pełnym rozkwicie renesans.
Tyle danych o niej mam
tylko nie wiem, skąd ją znam.

[ 13-15.10.2022 ]

środa, 12 października 2022

Idiom

Idiom


W swoim życiu starasz się
by rzeczywistość nie skrzeczała
i nawet w chmurny dzień
nie była taka szara.
A gdy nad światem deszcz,
największa zawierucha
jak najpiękniejsza z tęcz
kocham cię szepczesz do ucha.

Jesteś!
czy tego chcesz czy nie chcesz.
Jesteś!
Dziękuję ci, że jesteś! 
słowem , uczynkiem, gestem
powszednim dniem i świętem
jesteś i znów znalazłeś mnie
jak losu dobra wola
gdy wracam lecz bez tarczy 
tęsknię za cieniem twoich rzęs.

Kiedy w natłoku spraw
łapiesz zbyt duży dystans
nie pijam z tobą kaw
wciąż się nie mogę wyspać.
Gdy wracasz światła krąg
rozpraszasz niepokoje,
z tobą łatwiejszy każdy krok
złych snów się już nie boję.

Jesteś!
jak prosta za zakrętem,
Jesteś 
łzą szczęścia i uśmiechem
jesteś podaniem dłoni
strachem obłaskawionym
z tobą wszystko ma jakiś sens,
jak dar szczodrego losu 
na życie prosty sposób
gdy zawsze chce się chcieć.
Jesteś!
jak prosta za zakrętem,
Jesteś 
łzą szczęścia i uśmiechem
jesteś podaniem dłoni
strachem obłaskawionym
z tobą wszystko ma jakiś sens
Na miłowanie wielkie
złapany śpiew w muszelkę 
z tobą chcę iść po drogi kres.

[ 12.10.2022 ]

Harmonia

Harmonia


Sny oglądałeś przez przeźrocza 
dawnych wspomnień ułożonych w barwny kolaż,
encyklopedię wiedzy swojego życia
spisywałeś na wszystkich traktach świata
a w tawernach jego kolorowych portów
przebierałeś w okazjach jak w kolekcji pozorów
rozwijając prawd swych kruchych okazały sztandar,
tarzałeś się w niejednym ubóstwie
niejeden dobrobyt klepałeś po plecach
sprawdzałeś swój wizerunek w weneckim lustrze
tych którzy ciągle liczą na romanse przy świecach
i którym się zawsze mylą miłości z flirtami
jak egoistów odprawiłeś w ślad za altruistami,
miewałeś schadzki w klatkach rajskich ptaków 
patrząc im w oczy słuchałeś pieśni boskich kochanków,
byłeś wszędzie gdzie zwodziły cię manowce
ignorując istniejące drogi wprost wiodące,
elipsy ziemskiej śledzisz obroty
i jakie w przestworzach przemierza tory
kiedy nie masz nic innego do roboty
rysujesz wykresy działania kosmicznych sił
jakby w tym jakiś koncept na życie był.

[ 11.10.2022 ]


poniedziałek, 10 października 2022

Genius loci

 Genius loci


Zachodziło rubinowo słońce za cmentarne wzgórze
kładąc gorące lico na purpurowo złotej chmurze,
słuchając wiatru w przed wieczornej ciszy
i z dalekiej dali
kołysania morskiej fali
co na świat wydaje księżyc w spłowiały lazur
piękny , dorodny ,okazały tak natychmiast, tak od razu,
stoi w stworzenia progach milczy i błyszczy
ogromny jak dynia
nad miastem Gdynia.
A gdy otuli się szalem perłowej mgły
z wysokich sfer zagląda w okna mi
plotąc coś po swojemu trzy po trzy
zabawia ćmy
zamawia sny
i odchodzi tam gdzie wczoraj już był
by zapukać do przez słońce zamkniętych drzwi
i podarować jesiennych impresji lirycznych cykl.
A nie lęka się , że spłonie
gdy zbliży się nieroztropnie
rozmarzony półprzytomnie,
ale nie wiadomo kto w tym związku na odległość nosi spodnie.
Świat się w gęste mroki lasu schował
w dali pohukuje rozbudzona sowa
aż się echo plackiem położyło w dzikie pola.

[ 09-10.10.2022 ]





piątek, 7 października 2022

Formidable

 Formidable


Jesienne  mijają  dni
znów pasjans nie wyszedł ci
i gra pozorów 
sypie się domek z kart
nic nie wiesz.

Rachunek  ostatnich  lat
zamykasz bezmiarem strat
przepadła gdzieś ciebie część,
twa catre blanche,
zdumienie.

Coś gna cię gdzieś 
nie bez powodu,
przygody zew, 
awizo  losu,
ulotne coś jak 
dym z papierosów
zapałki trzask,
tembr klangoru.

Ostatni autobus zwiał
nie zdążysz tam 
gdzie chcesz być
jak w błędnym transie
kręcisz się, szukasz wyjść,
poważnie.

W pogoni za 
nienazwanym
wyruszasz sam 
w świat nieznany
zamykasz już drzwi 
za sobą
nieważne sny 
zostawiasz obok. 

Już nie masz powodów
powrotnych nie szukasz dróg.

[ 07.10.2022  inspiracja: pieśń Eleni "Gdy serce śpi jestem inna "]


czwartek, 6 października 2022

Eden przekwitający

 Eden przekwitający


Dobro - zszargane imię zła
o co zło pretensję ciągle ma
i patronuje kolekcji 
dobrych intencji
kreowanych na bruku
w przedsionku piekła
w nienagannym rysztunku
aż się nadzieja płocha lęka
choć piekło podobno nie istnieje
nieme licho się szyderczo z tego śmieje.

Życie - uboczny skutek śmierci?
Zęby na tym zjadła większa część inteligencji...
Epitafium na nagrobku warto mieć, tylko po co?
Zachętą ma być czy przestrogą srogą?
Bo po co żyć ze świadomością,
że się już jest na tamtym świecie jedną nogą
i nie zmnieni się tego idąc całkiem inną drogą.

Bezsens życia raz po raz
kłania mi się z dala niziuteńko w pas,
niesie migotliwy blask
dawno zgasłych gwiazd.
Gdzieś napisano zgrabne sentencje
że życie staje się prostsze, jaśniejsze
gdy się wierzy , że wszystko w życiu jest dobre
jakkolwiek by sie życie nie toczyło przewrotnie,
i że zawsze przecież, może być gorzej.
Zatem - gdy jest źle to jest dobrze?

[ 05.10.2022 ]



Do losu

 Do  losu


Czasem proszę ciebie 
o kwestii powtórzenie
bo coś mówiłeś 
a mnie dopadło zamyślenie
i nie wiem co
i już gotowe pół żartem, pół serio
nieporozumienie,
ale do losu wołam 
jak kot na pustyni daremnie
o rzucenie ratunkowego koła
by zatrzymał, powtórzył 
nawet jeślim nie zasłużył
tę uciekającą chwilę 
bo piękna, jedyna 
zdaje się, że bezpowrotnie mija
a ja się na brzydką zagapiłem
przez jesiennik- październik
czerniący spłowiałe ścierniska
snujący nad polami dymy z ogniska.
Los uprzejmie mi przynosi
chwile nowe,
kolorowe,
nawet by być moimi gotowe,
że tylko brać nim stracą na wartości
zanim czas je unieważni jak bilety jednorazowe.
Lecz pragnienie tamtej jeszcze nie przedawnione
staje się zarzewiem chandry i rozterki nowej
bo zrobiłem dla niej miejsce przy sobie i czekam
chociaż nie widać jej nawet z daleka 
więc co nowe choć kusi też tu jest przez moment i ucieka 
ode mnie wszystkiego pragnącego a na nic nie zdecydowanego człowieka.

[ 04-07.10.2022 ]

poniedziałek, 3 października 2022

Co za księżyc ...

Co za księżyc ...



Jeszcze ciągle dręczą mnie obawy
o natury rzeczy podstawy 
rozpoznać kiedy dobro podaje dłoń,
a kiedy pod dobra złudą i pozorem 
przymila się zło najpiękniejszym porankiem
udając, że jest najczulej budzącym kochankiem
albo niespodziewanie nagle przytulnym wieczorem
podaje herbatę z konfiturą albo miodem
i porywa za sobą w otchłani toń
niekiedy nawet po samo dno
podawszy ofiarnie pomocną dłoń,
pocałunek przymierza kładąc na skroń.
Ale kiedy nocą ginie widnokrąg,
a księżyc pochyla ku obłokom
przybyłym tu z poranną nawałnicą
swoje pyzate złote półlico
jakby dzielił się zdobytą przypadkiem tajemnicą
albo próbując prześwietlić przyszłość tę najbliższą,
strzępy nadziei  w mej duszy wiszą
ku serca pokrzepieniu strofy piszą.

[ 03.10.2022 ]


niedziela, 2 października 2022

Biała bila kolorowe zbija

Biała bila kolorowe zbija



Jak najprościej rzecz ujmując kolokwialnie z lekka
uprzątnąć w tej grze trzeba stół  z kolorowych kul
doprowadzając do możliwie maksymalnego brejka,
do gry staje zawsze zawodników dwóch
tylko czasem jest to popis jednego aktora
raczej nie ma znaczenia czy trafia zawodowiec na amatora
ustalono,  że biała bila zbija przy użyciu kija kolorową
mającą określoną wartość punktową,
po czym zdobywa się dużo kasy i sławę międzynarodową.

[ 02. 10. 2022 ]

sobota, 1 października 2022

Amerykanin w Europie

Amerykanin w Europie


Pan Truman Capote
był raz zwiedzał Europę
do niedawna tłamszoną wojennym pogromem
w której chleb jeszcze smakował pożogi popiołem
chociaż czasem zdarzył się raut z szampanem i kawiorem.
Londyńskie przedwiośnie niezmiennie zamglone,
lato paryskie już beztrosko złote
starą gubiąc, nową znajdując tęsknotę
ale nie zagrzewał nigdzie dłużej miejsca
póki nie zauroczyła go zuchwale Wenecja
i dyskretne Sirmione nad jeziorem Garda położone
jak jeszcze nieodkryte marzenie spełnione.
Pisał do przyjaciół listy barwne , kolorowe
kładąc w nie prawdziwą albo zmyśloną przygodę.
Niezbyt interesowały go wiekopomne zabytki,
nie w głowie mu były skarby  w Tower
nie kusił blichtr Luwru , nie pragnął zachwycić się Wersalem
ani innymi świetnościami bo był trochę ignorantem,
poszukiwał miejsc intrygujących obficie serwujących zbytki
kulinarno towarzyskie, pociągały koterie, elitki,
kto co z kim, dlaczego i gdzie
w tym widział i czuł prawdziwy sens i cel,
a że wyprzedziło go sławy jego intensywne światło,
stary świat mimo wszystko w ramiona brał go
jak powiew świeżości, który tam niespodzianie wtargną,
dzień i noc hołubił i brał go do łóżka jak nową gwiazdę zaranną,
z wigorem , dziarsko,  jak w  płomienne tango,
obwieszczony kuluarów i salonów złotym aniołem
on w to szedł, jak kometa  roziskrzonym lotem, jak po swoje.
Brylował, celebrował, degustował, flirtował
naturalnym wdziękiem towarzystwa czarował,
wysłuchiwał śpiewów muz, zbierał koloryty
zapełniał notatkami roboczymi puste zeszyty,
pamiątki kupował dla przyjaciół na targach pchlich,
nim w powrotny ruszył rejs na pokładzie Mary Queen.


[ 29.09-01.10.2022 ]



środa, 28 września 2022

Snookerzysta

 Snookerzysta


Być choć raz na British Open,
Empirycznie posmakować tę przygodę,
Napełnić przeżyciami duszę jak amforę!
Wyścielony zielonym suknem stół,
odpowiednio ustawiony komplet barwnych kul,
ogarnięty euforią publiczności tłum.
Lekko tylko musnąć białą bilę?
Lub z całej siły , z impetem uderzyć ją kijem,
a jakby przebijając dziewiczy wianek?
Są bowiem w tej grze posunięcia i takie
Trzęsienie Ziemi i zdobyty Olimp
odnalezienie i zgubienie drogi
namiętność i finezja, porażki smak albo viktorii.

[ 28.09.2022 ]

poniedziałek, 26 września 2022

Ignorancja

 Ignorancja



Istnienie jest faktem,
godność zbrukana niesmakiem,
naiwność łamie skrzydła,
olśnienia dopadają jak straszydła,
ratunek przypomina zgubę,
algorytm wymusza nową próbę,
nadzieja coś szepce przez tubę,
czystość intencji ma defekt fabryczny,
jutro ma charakter efemeryczny,
a ignorancja to zabieg kosmetyczny.

[ 26.09.2022 ]

niedziela, 25 września 2022

Przewrażliwienie

 Przewrażliwienie


Czekasz na z nieba znak, trzeci znak
żeby się przekonać, że życie sens ma
chociaż drogi i bezdroża cię w pozaczas
prowadzą mimo, że wybierasz co znasz
by przez w codzienność wędrowny szlak
obcości nie patrzyły nachalnie w twarz.
Na wierzchu siebie nosisz każdy nerw
aby przetrwać niewidzialny nakładasz płaszcz
dopięty po ostatni guzik by życie bolało mniej
w otwarte znaczonymi kartami dawno już nie grasz
racje rozumu rozstrzygasz rozterkami serca
alienację wybierasz kiedy jest konieczna
żart niekiedy opacznie traktujesz zbyt serio
luzem puszczasz niektóre spawy ważkie
i starasz się by być i mieć nie było loterią
wszędzie widzisz obrazy pęknięte jak witraże
odnaleźć chcesz pośród nich swoje miejsce
śpieszysz się kochać nim odejdą ci co w kolejce
ćwierć części do śmierci trzymają płonące świece.

[ 22-25.09.2022 ]

sobota, 24 września 2022

Wada

 Wada


Nie moim znakiem jest Waga
ale na mego losu (o)błędnych szalach
zbyt lekkomyślnie przysiada
i niemądre pragnienie i cierpka rozwaga
i równowaga się nie ustala,
jakby nie wymyślona jeszcze była skala
a prawda i zdrada patrzą sobie w okularach
w oczy w świadomości lustrzanych salach
to  całkiem z bliska to zaś z dala,
potem pod rękę prowadzają się po barach
gdzie im sedno spostrzeżeń znika w oparach.
Ale gdy staję się w swoim pokoju całkiem nieduży
jakby ktoś z góry patrząc oczy zmrużył
niekiedy potrafię usłyszeć głos muzy,
zadrży wówczas poruszona cząstka duszy
jak muśnięty skrzydłem motyla płatek róży,
tchnieniem wiatru świtu promień rudy.
Tak mnie coś gna do tego światła,
biegnę ku niemu a ono mnie zagarnia
ale nie będę nim nawet gdybym pokonał mrok
bo się w popiół obracam gdy stawiam krok.
Nie moim znakiem jest Waga
co się wdzięcznie rymuje z "wada".

[ 19-24.09.2022 ]

niedziela, 18 września 2022

Miejsce

Miejsce 



Między tym czego nie chcę a czego pragnę
wszakże jest jeszcze miejsce na niespodziankę
przekonywał przymilnie pod głogu krzakiem
wróbel sikorkę wzrokiem wodząc za szpakiem.
W siódmym niebie gdzie nadzieja szczęścia  śpi
ufnie, ktoś cichutko zamyka okna i drzwi
choć może w oku łza przy tym spojrzenie szkli
lecz wierzę , że będzie dobrze jakkolwiek by miało być
jakiś lęk przeszywa spłoszone serce skrycie
aby zajrzeć za zasłonę która potęguje tajemnicę.

[ 18.09.2022 ]

sobota, 17 września 2022

Krzysztof z Mazur

 Krzysztof z Mazur


Nietrudno oka spojrzeniem gołym 
dostrzec przewotne fatum
w  przepisie niepowtarzalnej urody
na pospolite  piękno kwiatu.
Wszystkie ponad zmysłowe siły,
które cud ten wszemu światu uczyniły,
systematycznie naturalnym biegiem
uszyły jego ruinę wymyślnym ściegiem,
lecz ani się w życiu, po drodze obejrzysz
cud ten powróci, zachwyci, jeszcze piękniejszy.

[ 17.09.2022 ]

piątek, 16 września 2022

Życie

Życie



Gdy się rozwieje nad ranem snów gęsty welon 
życie przybiera kolor i kształt twych marzeń jak kameleon
i nagle się kończy nim znajdziesz w nim to
o czym myślisz, że właśnie akurat o to ci szło.
Życie trwa chwilkę wśród gwiazd
zostawia nieznaczny bardzo  ślad
jak uśmiech czy łza,
przez moment gdy gra
wiatr w stokrotkach pośród traw
zawsze zabiera więcej niż czasem da
gdy się toczy od nocy do dnia
od wierzchu do dna 
warząc gorzki albo słodki smak.
Tak nierozsądnie i źle,
znów zakochałaś się 
w obwoźnym sprzedawcy złudzeń
i łez w pereł sznurze,
wiatr nie rozwieje wątpliwości,
a słońce choć wydobędzie z ciemności
odpowiedź nic nie przeczytasz
blask oślepi gdy zajrzy w twą twarz
a potem zmatowieje obraz,
lecz się nie utrwali kadr
 i nie zatrzyma się czas.

[ 12-16.09.2022 ]
 


wtorek, 13 września 2022

Nic

Nic



Pytasz, zagadując zamyślenie ,co mi jest,
nic, tylko znowu cały dzień pada deszcz.
Światło zmienia kontury znanych miejsc
nagle się zrobiła noc, przegapiłem zmierzch.
Szukam straconego czasu pośród mroku wież.
Umówiłeś się ze mną raz jeszcze
żeby nasze spotkanie było jak to pierwsze
jak oczarowanie
pośród pępka pękniętego świata,
czarne litery jasnych słów jak fotografię
spojrzeniem nocy spod rzęs oprawię
kiedy księżyc z gwiazdami gada.
Ale mówisz, że to jednak czasu strata
bo między nami jest jeszcze jakaś magia.
Pytasz, zagadując zamyślenie, co mi jest,
nic, tylko znowu dojrzał czarny bez.

[ 13.09.2022 ]