Dostrzegamy się z daleka
Dostrzegamy się z daleka
mam wrażenie jakbyś nie na mnie czekał,
błysk nadziei podnietę rozpala
w chłodnych dnia maja
w nagłych deszczach skwarnego lata
we wczesnych jesienią wieczorach
gdy gubimy rękawiczki, lub szukamy parasola
lub kiedy zima gra światłami na soplach,
łapiemy te chwile by mieć je na dłużej
jak nie wiadomo po co zasuszone róże.
Myśli popłoch ogarnia,
że może trochę starania
i tak się bardzo mocno chce
pochwycić ten los w ręce swe.
Mijamy się w życiu i w snach
w radościach i rozterkach po dach,
czy nas szczęście huśta, czy przygniata krach,
gdy euforia przypina skrzydła, gdy siada na nich strach,
czasem gdzieś w podziemnych przejsciach
gdzie się zmienia barwa i ogniskowa szczęścia,
czasem na ruchomych schodach
nawet gdy zawrócę
już cię nie dogonię
już cię nie wypatrzę w tłumie,
w labiryntach korytarzy , tęsknot korowodach,
w kolejce po płaszcz zostawiony w szatni
błyszczącej wysokimi lustrami.
W tramwajach , autobusach,
w sklepach i urzędach,
na służbowych konferencjach, kursach,
na przejściach przez ulice
może na spacerach z psem
pozdrawiając się wzajemnie
krótkim dzień dobry, albo cześć
z nutą żalu, że tak nic o tobie wiem
i tak trudno zatrzymać te chwile
spojrzeniem oczu,
uśmiechem na ustach
jakby były igraszkami losu,
fałszywą zanętą,
w skrzynce pocztowej kopertą
która jednak jest w środku pusta.
[ 30-31.05.2022 ]