Z DOMU CZASEM WYCHODZĘ
Czasem z domu wychodzę
jak sobie obcy gość,
ktoś mnie pyta po drodze
więc odpowiadam coś,
i przyglądam się chmurze
nim wiatr jej zmieni kształt,
słońce zachodzi w purpurze,
w barze za rogiem szał.
Szybko duszę rozgrzewa
wódki pośpieszny hałst
i samotność w niej śpiewa,
że już nie jestem sam.
A ty siedzisz gdzieś sobie
ja nawet nie wiem gdzie,
może jeszcze w Europie,
a może w USA ?
Czytam hasła na murze
niewiele z tego wiem
łatwo mijam kałuże,
latarni długi cień.
Szukam śladu w notatkach
po cichu wierząc , że
uda mi się połapać
w przewrotnej twojej grze.
Pewnie już nie powrócisz,
dzisiaj jest już za późno,
nie mam sił wciąż się łudzić,
ale bywa mi smutno.
Dobrze wiem, że nie wrócisz
chociaż nie masz daleko,
zacznę znowu się uczyć,
że nie ma tego złego.
Po co miałbyś powrócić,
przecież ze mną się nudzisz,
tobie ciągle potrzeba
więcej słońca i nieba.
Proszę zatem nie wracaj
przecież tam gdzie dziś jesteś
wciąż trwa niezła zabawa
do ciebie śmieje się szczęście.
[ 01-03.05.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz