ZAHACZYMY PO DRODZE O DWORZEC
Spacerując po orłowskim molo
przypominam sobie, że byłem tu niegdyś z tobą.
Był słonecznym ciepłem rozświetlony wczesny wrzesień.
Patrzyłem zachłannie w tym pejzażu na ciebie,
tyś milcząco kontemplował otulającą nas słońca smugę w tę nadchodzącą jesień,
zasłuchany w pluski fal, szukałeś jej śladów na błękitnym niebie
Dostrzegałeś przepięknie rozłożone na falach
lśnienia, odblaski, efektowną grę cieni i światła
aż się dziwię, że nie chwyciłeś za aparat
żeby zrobić pamiątkowe zdjęcia
w ilości ogromnej, że na karcie pamięci szybko zbrakłoby miejsca
na kolejne niezwykłe, magiczne ujęcia.
Trudno, widać że dziś krajobrazy nie mają tego szczęścia i u ciebie wzięcia.
Bo nie przypuszczam, że nic cię tu nie zachwyca.
Gęstnieje w twoim spojrzeniu jakaś tajemnica.
Zaś nerwowo po kieszeniach szukasz
zapalniczki, papierosów, klucza.
Wszystko jest, wszystko masz
i w pakiecie turysycznym mnie tuż obok, święty spokój i czas.
A może ty już chciałbyś być gdzieś indziej, nie tu?
Palcem w powietrzu kreślisz jakiś niezrozumiały wzór..
Ale stój! uważaj, popatrz, rozwiązał ci się but.
Tyle chciałem wówczas powiedzieć tobie
ale brakowało mi mądrych myśli ułożonych w głowie.
Dookoła było prawie pusto,
prócz nas spacerował jeden człowiek,
miał nadgastek przewiązany barwną chustą,
w pewnym momencie przystanął
przez drewnianą mola balustradę białą
przerzucił zapatrzenie za jaskółczego lotu pogmatwaną spiralą,
powierzył wiatrowi dla tej chwili pieśń albo modlitwę
z ledwo dostrzegalnego ruchu ust - pewności nie mam, tego nie rozstrzygnę.
Opodal gwar się rozgwarzył
to w pobliskiej plastycznej szkole
przed chwilą na przerwę rozśpiewał się dzwonek,
tak się mój wzrok w tamtą stronę mocno zapatrzył
jakby spodziewał się kogoś znajomego zobaczyć.
Do plastycznej szkoły w Poznaniu chodziła Afrodyta
mnie ta myśl tu i teraz dopada i nostalgią za serce chwyta.
Powyżej stoi zdrojowy stary hotel, rozsyła ku nam refleksy odbite rzędem okien,
jeszcze chciałeś jakby na zapas nasycić wzrok widokiem
zachwyca cię plaża i klif
lecz odrzucasz propozycję wejścia na jego szczyt
a to jest blisko, gdzie się ścieżka
wygodna wspina , wije
nie kusi cię nawet sugestia, że może chadzała tamtędy Agnieszka Osiecka,
wzbraniasz się , za duże dla ciebie mecyje.
A po drugiej stronie, znacznie dalej w zatoki przestrzeń wypuszczony pomost
poniekąd wizytówka i symbol po sąsiedzku leżącego kurortu Sopot.
Tu plażowe łazienki, parking kajakowy
a dalej letni teart na sezon postawiony,
znudzony wianiem wiatr dokazuje ochoczo
w jego płóciennych kulisach łomocząc
bo jeszcze nie pora stąd zwiać i gdzieś w zaciszu odpocząć.
Poszliśmy w spacer przez dzielnicę, okolicę.
Podziwiałeś wille i kamienice
tu się pyszni renomowany luksusowy burdel Lido,
a tam legendarny Maxim staje się żałosną riuną.
Skręciliśmy w do morza schodzącą ulicę,
po drodze wstąpiliśmy do restauracji na jakąś rybę,
na szerokim tarasie złapaliśmy we włosy bryzę,
znów na swój sposób uroczo zapaliłeś papierosa, puszczając dymek,
coś z atmosfery pierwszego zakochania powróciło między nas na krótką chwilę,
więc jej nie obarczę pretensją , że przeminie,
umoczę usta w chłodnym białym winie,
złagodzę zbierającą we mnie frustrację
co powoli płynie
jak przypływ faj, jak melodia grana na pianinie
pod wtór twych słów, ale to nie są słowa raniące jak sztylet,
że musimy wstąpić jeszcze na stację
kupić dla ciebie na jutro powrotny bilet.
To musiało nastąpić. Wiem, było nam fajnie, nie mamy czego żałować,
może bym zdołał jeszcze jeden dzień z tobą od ciebie wytargować.
Gdybyś się zgodził łaskawie
to byłbyś trochę zły na mnie
że ci ten dzień wydarłem, zabrałem bezpodstawnie,
i dasz mi to odczuć i do zrozumienia
bym sobie nie myślał i wątpliwości cienia nie miał.
Ja w ten sposób stracę pewność, czy było warto, i czy dostałem czegom chciał.
Gdybyś przy swoim się uparł zasadniczo
to też by mi było niezręcznie i łyso.
Bylibyśmy w ten nadprogramowo wspólny dzień sobą rozdrażnieni,
ze wszech miar bez sensu to wszystko, niczego nam ten dzień nie zmieni
przecież rozstawać się nie będzie lżej,
jedź jak już jechać musisz i tak bardzo chcesz.
Bądź spokojny, jest dobrze,
zahaczymy po drodze odworzec.
[ 17-20.02.2021 ]