Gdy świat moknie
Znowu przeglądam towarzyskie ogłoszenia
które są jak zaproszenia
do bezdroży losu i przeznaczenia
za kolorowe witraże
niedoprecyzowanych marzeń
bez obietnic na spełniania
więc nie drżę, nie płonę z podniecenia
ale serca w kamień nie zamieniam
ten, żonaty - mężaty, tamten ma partnera
zatem co tu robią, o żesz jasna cholera
ten chce tylko bottom
i ciągle ulegać swym upadkom i wzlotom
tamten tylko top
żeby dominować jak od cepa oderwany chłop
inny nie pała zaś żadną ochotą
nie skusisz go czułością ani pieszczotą
choć nie nazywa wad cnotą
i nie spuszcza na drzewo z obraźliwym spadaj cioto,
ktoś inny przedyskutować chce to
czy bezpieczny sex jest ważną kwestią
a ja się w tym wszystkim czuję
jak w składzie porcelany słoń
ulubiony typ urody lajkuję
tu mnie uśmiech ujmie, tu piękna dłoń
tam czyjeś usta
czysta pokusa
w policzkach czyjeś urocze dołki,
oczy gorące jak czekolada i migdał,
zielone jak szczęście albo jak chabry czy fiołki
które piękniejsze? A kto by to rozstrzygał,
albo krajobraz zapiera dech,
jak bliżej nieokreślony wdzięk,
jak najdziwniejszy albo najpiękniejszy sen,
więc jestem jak na wycieczce
w egzotycznym ale obcym mieście
a każda fotografia jak bilbord reklamowy
kusi : chodź do mnie , będziesz zadowolony,
albo ostrzega subtelnie lub wymownie,
że to nie moja bajka, nie chodzi o to, że noszę spodnie,
zaś moje zdjęcia jak bilety wizytowe
by dowyglądać, czego nie dopowiem.
Z wycieczek jednak w swoje strony się wraca,
ja tu chwilę zostanę jakbym był na wczasach
bo tak sobie myślę
gdy świat moknie, gdy spadają liście
że może prawdą jest do trzech razy sztuka
i jeszcze raz drugi się uda,
ja obserwuję lecz nie szukam
daję szczęściu szansę niech mnie znajdzie, zastuka...
[ 24-29. 10.2023 ]