sobota, 27 sierpnia 2022

Okruch jesieni w wypchanej latem kieszeni

Okruch jesieni w wypchanej latem kieszeni.



Za ignoratna zaiste ktoś mnie weźmie niewątpliwie,
bo ja nigdy nie słyszałem, nie wiedziałem o takim filmie,
a jedynie przed laty urzekła urocza poniekąd pieśń
o nieznanej mi drodze do jakiegoś obcego Mandalej.
A ty się mój drogi z tego serdecznie śmiało śmiej,
bo już w kolczastych łupinach pęcznieją kasztany,
bo już dojrzałe gromadą lub pojedynczo spadają
ledwo przedtchnieniem powiewu muśnięte żołędzie
a to znak, że rychło zamaszystym gestem jesień zdobędzie
przechodnie berło, koronę i świata niezbyt wygodny tron
wyruszą ptaki do swoich odległych bezpieczniejszych stron
a niektóre przybędą jak na skinienie i znajdą tu swój dom.

[ 25-27.08.2022 ]

Smak przygody


Smak przygody



Ty już czujesz smak przeznaczenia jak przygody
bierzesz ją  jak łyk orzeźwiającej wody,
zrozumiałeś od razu jej zew
ciebie we władanie swe
wziął już tej emocji przedziwny dreszcz
zgrał się rytm waszych serc
ty już prawie wszystko o niej wiesz
rzucasz wszystko by do niej biec
bo ona do ciebie niezmiennie woła : "młody"
więc wyruszasz a nie sprawdzasz prognoz pogody.
Choć zabiera ci każde ze zdobytych już miejsc,
daje nowe lecz sam jeszcze nie możesz wiedzieć
czy właśnie tam być chcesz
taka mała śmieszna rzecz,
zawsze coś w zanadrzu chowa
i nie powie ostatniego słowa
aby ciagle było coś do zrobienia,
a choćby coś do powiedzenia,
bo choć złotem jest cisza
wolisz jeszcze nie dzisiaj.
Nie oczekuj rachunku ani rozliczenia
na koniec zabraknie tego co teraz jest bez znaczenia
a kiedy ostatnie wyłączy tobie światło
zwrócisz swoją  cart blanche i ujrzysz życiowe manko.
Ale póki co przygoda wiedzie w przyszłość wspaniałą
i budzi w tobie niespotykaną do tej pory śmiałość
byś się nie zawahał pójść z nią na tak zwaną całość,
byś nie powiedział, że masz już jej całkiem dość
nawet gdybyś dostał od niej porządnie w kość.

[ 27.08.2022 ] 



Zmienia się świat a ciągle jest ten sam?

Zmienia się świat a ciągle jest ten sam?




Świat  ciągle  się  zmienia
nieustannie,  a  jakby  od  niechcenia,
od  zdumienia  do  zachwycenia
że  też  bez  wątpienia  
nie  poznaje  sam  siebie  w  nim,
do lustra robiąc swój firmowy zestaw min,
czy  w  światłocieniach czy w słońca  blaskach ,
przy nigdy nie milknących w wyobraźni oklaskach,
tylko pozornie jest wciąż ten sam,
jak codzienności bagaż i kram,
ćwicząc  wymowę  swego  imienia,
trenując  płomienne  przemówienia,
chłodne  przemowy, suche sprawozdania,
odezwy żarliwe i temu podobne zadania.
Niezmiennie szuka początku końca,
wszędzie tam, gdzie spodziewać by się tego było można
i ciągle bez zdania racji, a pełen niemądrych aspiracji,
pragnący akceptacji, oczekując adoracji,
w przeświadczeniu niezmąconym tkwi
że to co najlepsze to właśnie on
reszta zaś absolutnie to nie jego błąd.
I tak mu płyną upojne noce, kolorowe dni
na upowszechnianiu poltki, że ten świat to my.

[ 25.08.2022 ]




czwartek, 25 sierpnia 2022

Sto przebieralni

 Sto przebieralni


Sto przebieralni to wszystko
świat twarze zmienia zbyt szybko.
Idź tam, gdzie prowadzi cię marzenia ślad
a pieśń bez słów układa ci wiatr.
Idź tam, gdzie marzenia kształt
nabiera sam niecodziennych barw.

Pewności żadnych na żaden plan,
Bóg z twych planów pobłażliwie się śmiał.
Od teraz żyj tak jakby każdy dzień
miałby być twym ostatnim dniem.
Wybieraj z Pandory puszki mniejsze zło
i tak w tym wszystkim nie o to szło.

Pi razy oko kręci się twój  świat
i niech nie zasmuca ciebie to
W swych snach może znajdziesz bezpieczny schron
lecz jeśli nie - kup sobie kwiat.
Chwila przeminie i znów nową los da
z kim ktoś, gdzieś coś raz, a może dwa.


[ 22-25.08.2022  coś mi się wydaje
że tu inspirację każdy łatwo zgadnie :-)]


środa, 24 sierpnia 2022

Mówiłeś zdradliwe: możliwe

Mówiłeś zdradliwe: możliwe



Mówiłeś, że chcesz cały świat
na srebrnej tacy dać
zapytasz tylko gwiazd
czy sens to ma.

Każdy zawsze pragnie zdążyć
na swój ostatni nocny autobus
choć to przecież zaraz będzie świt,
świat się zbudzi, żeby żyć
będzie łatwiej cienie powiek skryć,
iść przed siebie jakby się nie stało nic.

Możliwe, że dziś ktoś
w następną księżycową noc 
jak rzeki cichy szmer
zaklęcia szeptem zwiedzie mnie.

Zdradliwe są pragnienia lecz
każdy musi mieć
oparcia mocny punkt 
by chciało mu się  chcieć
szukać swoich dróg.





[ 21-24.08.2022 ]

niedziela, 21 sierpnia 2022

Między marzeniami i zwątpieniami

 Między marzeniami i zwątpieniami


Wiele chwil cię mami
złudnym blaskiem swym
syren śpiewem wabi
w niespełnione sny.

Ścigasz się ze sobą 
chciałbyś złapać cień,
a nie widzisz obok,
że ktoś ci uśmiech śle.

I to często zdarza się,
ty sam to dobrze wiesz,
szansa szansę roni
ty wciąż w tej grze  być chcesz.

Nie znasz reguł, nie wiesz nic
lecz ufasz blaskom świec
z niedomówień składasz pieśń
a nikt nie śpiewa jej.

Spalasz się niestety
wśród jałowych prób
szybko tracisz nerwy
i tak swój kopiesz grób.

Życie mija wartko
nie powstrzymasz go
czas jest wciąż zagadką
jak twój własny los.

Nim łabędziej pieśni ton
ostatni wybrzmi już
zanim smutny zabrzmi dzwon
spójrz w słońce, oczy zmróż.

Niech się w tobie zbudzi chęć,
ku nowym celom leć
wiatrom w skrzydłach szansę daj
i niech przygoda trwa.

[ 19 i 21.08. 2022
  inspiracja : pieśń Eleni " Stin tawerna "]

czwartek, 18 sierpnia 2022

Deszcz nad Manhattanem

Deszcz nad Manhattanem


Nad Manhattanem leje dziś rzęsisty deszcz,
jakby to niebo płakało po serii trudnych przejść,
a ty właśnie masz na spacer ogromną chęć,
rozpiera cię potrzeba głównymi alejami się przejść
i w boczne uliczki przy okazji pozaglądać też,
wmawiasz mi, że nie bacząc na pogodę, ma to sens
i nie ważne czy w starych ramach ujrzeć pragniesz 
nową treść , czy w nowej ramie starą treść.

W domu na przeciwko jakaś zatroskana matka
kuchenną łaciną karczemnie wyżywa się na dzieciakach,
a być może , czymś z równowagi wyprowadzona
sztorcuje i obsobacza niesformego męża żona,
zniecierpliwiony energicznie zamykasz okno,
niech chociaż myśli kolorowe tobie nie zamokną
od potoku desczu słów które ranią ciebie głęboko
i męczą zapętloną natarczywą monotonią.

W radio ktoś natchniony - wtajemniczony
znanej melodii objaśnia proste harmonie i akordy,
szybko zmieniasz eteru falę, przełączasz stację,
bo pogadanka - wykład budzi w tobie frustrację,
zawłaszcza, gwałci przestrzeń na własną interpretację,
a choć sam wiesz, że to bez sensu, podejrzewasz prowokację
drugie dno , zakamuflowaną manipulację
gdy preferujesz najczystszej postaci abstrakcję.

Pokusy drzemią w tobie liczne, małe, wielkie,
niektóre sam wiesz , że niestety nadaremnie
jak przemyślenia absurdalne, a inne może i trafne,
ale które są którymi już sam nie odgadniesz
gdy tak dudni deszcz o okna nieprzejrzystą taflę.
A życie nie wrzuca kierunkowskazu
zwłaszcza gdy zamierza bieg wydarzeń zmieniać
i zapewne dlatego tak często wyrzuca cię na wirażu.

Wyruszmy zatem w tę wędrówkę po deszczowym Manhattanie,
po drodze w ulubionym bistro wypijemy kawkę i zjemy śniadanie,
z jakąś przygodą przeżyjemy spotkanie,
może mi w końcu powiesz co masz w sercu na dnie,
może wreszcie spadnie ci z duszy ten ciążący kamień
który przepadnie w kałuży z deszczu co tak pada
przewlekle, chronicznie i pada od samego rana.
Może jednak rozbłyśniesz uśmiechem, żartem
w ten dzień jak preluduim z komedii dell  arte.

[ 18.08.2022 ]


 

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Czas marzeń i nadziei

Czas marzeń i nadziei



Zbyt łatwo mnie zgubiłeś
pośród słońc, pośród gwiazd, pośród burz.
Jak to się mogło zdarzyć,
że już przestałeś marzyć,
beze mnie swoją wolność witasz znów?
Dlaczego zapomniałeś
do wczoraj mnie kochałeś
dzieliłeś ze mną cały świat na pół?
Zabawki swe zabrałeś
i nic nie powiedziałeś
uciekłeś znowu z ostrym piskiem kół.

Świat się mimo to
toczy bądź co bądź
czasem tylko życie zwalnia bieg,
żeby pośród spraw
znaleźć jeszcze raz
prawd uniwersalnych jasny sens.

Gdzieś tam pośród traw
twój pozostał ślad
zakochane szepty porwał wiatr
szum spokojnych fal
przywraca myślom ład
już nie przeraża horyzontu dal.

Zbyt łatwo mnie zgubiłeś
pośród słońc, pośród gwiazd, pośród burz.
Jak to się mogło zdarzyć,
że już przestałeś marzyć,
beze mnie swoją wolność witasz znów?
Dlaczego zapomniałeś
do wczoraj mnie kochałeś
dzieliłeś ze mną cały świat na pół?
Zabawki  pozbierałeś
i nic nie powiedziałeś
uciekłeś znowu z ostrym piskiem kół.

Czs przed siebie gna,
przyszłość niosąc nam
tak osobną, że to boli nawet w snach.
Jednak mimo to
trzeba zrobić krok
i  przed siebie iść w najbliższą dal.

Kiedyś , jutro, dziś
będzie co ma być
jakaś kartka, zdjęcie, stary list,
urok naszych dni
rozwiał się i znikł
wracać nie ma sensu, szkoda sił.

Otworzę znów na przestrzał
okna, drzwi, nowych szans, nowych dni
Niech znów się zazieleni
czas marzeń i nadziei
i niech się jeszcze spełni kilka snów.
Przeżyję romans z chwilą
co przychodzi znikąd
i ginie, zginie nagle,  wie gdzie któż?
Za późno pomyślałeś
by znowu nas  odaleźć
spróbować zacząć wszystko jeszcze raz.
Zbyt bardzo na poważnie
wypadłeś z moich marzeń 
już inną listę zdarzeń
piszę ja.


[ 12-15.08.2022
inspracja: pieśni Eleni : ,,To Elenaki" 
i  ,,Periplanomenos"]








sobota, 13 sierpnia 2022

Niezależnie czy ...

Niezależnie czy ...


Niezależnie czy świeci słońce , czy pada deszcz
i która pora roku lub jej niepowtarzalna część,
niezależnie jak bardzo mi się nie chce chcieć
i kombinuję jak się bezpiecznie ustawić do
tego co wciąż tyle jeszcze muszę
wybierając większe dobro okupione przez mniejsze zło
nastrajam do tego świadomość, rozum oraz duszę,
codziennie pijąc kawkę zastanawiam się
co przniesie , jaki będzie ten jeszcze z mym udziałem dzień,
jakie skutki tego co wczoraj było przyczyną
objawią się dziś, niespodziewanie wypłyną?
I czy dam sobie radę,
czy wywieszę białą flagę
czy zagram w nowe zielone,
czy mi ktoś nagle odgwiżdże - spalone!?
Czy me życie się mojej osoby wstydzi
w krzywym zwierciadle drogi moje widzi
i zamiast trochę kochać bezlitośnie szydzi?
Aż się boję postawić tezę, że może nienawidzi....

[ 09. 08. 2022 ]

wtorek, 9 sierpnia 2022

Idę dokąd chcę

Idę dokąd chcę



Idę pod wiatr, tak mnie coś gna,
idę przez deszcz by znaleźć ślad,
idę gdzie mgła rozwiesza włos
i gdzie mi los przybliża dom.

Bo takie właśnie życie jest,
wciąż ma wędrówki wiecznej smak,
jakby poemat, nieznana pieśń bez słów
jak pocałunek zórz
przekazywany z ust do ust.

Bo taki właśnie życia sens
nierozpoznany aż po kres 
jakby poemat, jak stara pieśń bez słów
jak echo dawnych burz
za horyzontem drżących snów.

Gdy cichnie już poranka gwar
nie myślę co los może dać
zamykam drzwi do spraw sprzed lat
i będę znów w zielone grać.

Idę gdzie chcę, choć dobrze wiem
że los gdy chce nie bywa tłem
Idę by brać dobro i zło
i żeby dać pomocną dłoń 

[ 08.08.2022  trochę w tym ballady greckiej Kaimos ] 

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Słowa jak zioła zbieram

Słowa jak zioła zbieram 


Zbieram słowa jak zioła
bez potu czoła
po dzikich polach
a one podchodzą jak wonne trawy
na wysokość nagich kolan
i zapraszają jak psy do zabawy.
Wiedzieć nie muszę i nie chcę
co królowa ma w swojej torebce,
ani zgadnąć nie dam rady
ile było, jest drogich B
 w życiu Krystyny Jandy,
ale chętnie dowiem się,
ale czuję, że chcę i muszę 
poznać co wzrusza twoją duszę
kiedy słońce bierze kąpiel w deszczu
i wyciera się ręcznikiem pełnym tęczy,
albo kiedy zapach wieczoru
łasi się do koniczyn na ugorze
i wianki z nich plecie
zanim znów już będzie po lecie
i z szelestem płynie w liche zboże,
gdy złoty księżyc tuli obłok 
niebiesko-blado-szarego koloru
a drugi jak piórko mknie sobie obok
i staje w nieustanne zaloty
ze słońcem co już przeciwną stronę lasu broczy
i łuną żywą jeszcze, jaskrawą oślepia jego oczy
aż go zamroczy,
gdy zebrana chwila do chwili 
w sekwens czasu się nie łączy,
ten czas choć mija, przemija a się nie kończy
i niekiedy jest jak ktoś bliski, to znów obcy
zupełnie i całkiem,przy czym nikogo to nie dziwi.
I przez słomkę spokojnie sobie  sączy
nektar  wrzosowo liliowy póki nadchodząca noc
tej imprezy jasno nie przerwie nie zakończy
gdy swe balski do okoła po świecie roztoczy
któremu z podzowu i zachwytu odbierze głos.


[ 05-08.08.2022 ]

niedziela, 7 sierpnia 2022

Dzień w którym nie stać mnie na chleb

Dzień w którym nie stać mnie na chleb



Dzień tak podobny do dnia
jak do kropli wody słońca skra
jak przechodzień
na mej drodze
w drzwiach pojawia się znów
i tak do nikogo podobną ma twarz.
Widzę ciebie nie pierwszy raz
ty tez myślisz, że skądś mnie znasz
choć nie przychodzę z twoich snów
i tylko przez moment jestem tu.
Dyskretnie spojrzenia mi ślesz
zamiast podejść, powiedzieć : cześć,
zanim ruszysz  jak codzień w swój rejs
w plątaninę manowców i prostych dróg.
Cudzym słowem nadzieję chcesz dać
a ja nie wiem czy warto brać
by się nie narazić na rachunek wysokich rat
bo świat czasem jest jak sklep
a mnie dziś nie stać w nim na chleb

[ 21.07-07.08.2022 ]


 



Może jeszcze raz

Może jeszcze raz



Może miłość jeszcze raz
wskrzesi to co zabił czas,
może jeszcze raz do ciebie
zwróci swoją twarz.
Wśród złorzeczeń na ten świat,
że jest jak kolekcja zdrad
miłość zechce z tobą zawrzeć
przyjacielski pakt.

Siedzisz sobie w małym bistro,
tak przytulnie tutaj, cicho, czysto,
zamyślasz się nad swoich błędów listą
wierząc , że naprawić można wszystko.
I uśmiechasz się do myśli tej.
Wciąż spoglądasz gdzieś za okno,
w kadrze tym przepływa obłok
nieznajomy ktoś stanął w drzwiach,
witasz go jak z nieba dany znak,
i znów jeszcze raz  masz na wszystko chęć.


[ 03-07.08.2022 - jeżeli komuś przypomina to pieśń Kokkino garifalo - to słusznie, a jeżeli skojarzenie lgnie do pieśni Segevolveras amor - to tym bardziej prawidłowo ]