Deszcz nad Manhattanem
Nad Manhattanem leje dziś rzęsisty deszcz,
jakby to niebo płakało po serii trudnych przejść,
a ty właśnie masz na spacer ogromną chęć,
rozpiera cię potrzeba głównymi alejami się przejść
i w boczne uliczki przy okazji pozaglądać też,
wmawiasz mi, że nie bacząc na pogodę, ma to sens
i nie ważne czy w starych ramach ujrzeć pragniesz
nową treść , czy w nowej ramie starą treść.
W domu na przeciwko jakaś zatroskana matka
kuchenną łaciną karczemnie wyżywa się na dzieciakach,
a być może , czymś z równowagi wyprowadzona
sztorcuje i obsobacza niesformego męża żona,
zniecierpliwiony energicznie zamykasz okno,
niech chociaż myśli kolorowe tobie nie zamokną
od potoku desczu słów które ranią ciebie głęboko
i męczą zapętloną natarczywą monotonią.
W radio ktoś natchniony - wtajemniczony
znanej melodii objaśnia proste harmonie i akordy,
szybko zmieniasz eteru falę, przełączasz stację,
bo pogadanka - wykład budzi w tobie frustrację,
zawłaszcza, gwałci przestrzeń na własną interpretację,
a choć sam wiesz, że to bez sensu, podejrzewasz prowokację
drugie dno , zakamuflowaną manipulację
gdy preferujesz najczystszej postaci abstrakcję.
Pokusy drzemią w tobie liczne, małe, wielkie,
niektóre sam wiesz , że niestety nadaremnie
jak przemyślenia absurdalne, a inne może i trafne,
ale które są którymi już sam nie odgadniesz
gdy tak dudni deszcz o okna nieprzejrzystą taflę.
A życie nie wrzuca kierunkowskazu
zwłaszcza gdy zamierza bieg wydarzeń zmieniać
i zapewne dlatego tak często wyrzuca cię na wirażu.
Wyruszmy zatem w tę wędrówkę po deszczowym Manhattanie,
po drodze w ulubionym bistro wypijemy kawkę i zjemy śniadanie,
z jakąś przygodą przeżyjemy spotkanie,
może mi w końcu powiesz co masz w sercu na dnie,
może wreszcie spadnie ci z duszy ten ciążący kamień
który przepadnie w kałuży z deszczu co tak pada
przewlekle, chronicznie i pada od samego rana.
Może jednak rozbłyśniesz uśmiechem, żartem
w ten dzień jak preluduim z komedii dell arte.
[ 18.08.2022 ]