niedziela, 25 czerwca 2023

Poetessa

Poetessa



Adres w Warszawie znany na Saskiej Kępie
Gdzie ją słońce witało blaskiem i cieniem
Nie wiem czy na parapet przylatywały gołębie
Istnieją teorie liczne i sprzeczne informacje
Ekscentyczna, egocentryczna , elastyczna
Spontaniczna wobec niespodzianek życia
Zaczynała polką, żyła tangiem, kończyła walcem
Kwiat japońskiej wiśni i polskiej jabłoni 
Abstrakcji serce w otwartej dłoni 
Ocean życia w sześciu odcieniach
Słów wiązanki , bukieciki, listy widokówki
I flesz chwytliwej reklamówki - wizytówki 
Estrada, scena, kulisa, szuflada przebojów
Ciągłe poszukiwania pretekstów, powodów
Kolekcja kluczy do bram tajemniczych ogrodów
A biała bluzka, czarne perfumy zielono w głowie.


[ 17- 25.06.23 ]

sobota, 24 czerwca 2023

Czas ucieka

Czas ucieka 




Czas ucieka
jak niewierna rzeka,
życie niepokoi
przemijaniem boli,
śmierć goni
nieodebranym połączeniem dzwoni,
wieczność czeka
albo nie, i bliska i daleka,
kij w mrowisko,
wyśmiewisko,
na ulicy zbiegowisko
próżności targowisko
wszędzie hasło mamy wszystko,
wystawiamy paragon i fakturę vat
tylko tego czego pragniesz wiecznie brak.


[ 20-24.06.2023 ]

sobota, 17 czerwca 2023

Przymierzalnia szans

 Przymierzalnia szans



Tu i tam
pośród kłamstw
ziarna prawd
i pozorny ład
a sensu brak,
w układach gwiazd
znak i ślad
a i tak 
nie wiadomo co i jak.

Ktoś przez sen
nowy dzień
woła na start
horyzont drży
skryty wśród mgły
a słońce śni
cudowne sny
śnisz i ty
alternatywny byt.

Jeszcze raz
ruletka w ruch
karty w tas 
nie do trzech , licz do dwóch
gdy twój ruch,
w przymierzalni szans
nie wpadaj w trans
myśląc że na wszystko masz czas.

Tam i tu
życie ma wzór 
i szukasz znów
jak śladów kół
wozu co wiózł
twej tęczy pół
szczęścia łut
stukając o bruk
nie tkniętych przeczuciem dróg.

Deficyt chwil
odbiera ci
jawę i sny
uśmiech i łzy
gwiazd złotych pył
w kosmiczny wir
wpadł i został w nim
jak ślad wczorajszych złudzeń i win
że wiesz i nie wiesz jak trzeba żyć .

Jeszcze raz
ruletka w ruch,
karty w tas....

Granica cienia
położenie zmienia
gdy słońce w drodze
wymiata złudzenia,
prześwietla wspomnienia,
używasz dnia 
ile się da
zanim memento mori
niecnie gdzieś cię dogoni.


[ 16./17.06.23 ]

środa, 14 czerwca 2023

Piszę wiersze

Piszę wiersze 



Piszę wiersze
przejrzyste jak powietrze
liryczne
i pornograficzne,
urągliwe i grzeczniejsze.

Piszę wiersze 
jak migawką 
przebudzenia
zatrzymane kadry snów
zamazane lub ostrzejsze
pełne jasnych lub zamglonych słów.

Piszę wiersze
pierwsze lepsze
grafomańskie 
i szampańskie
z płatków kwiatków
z plam na Słońcu , pyłu gwiazd
czasem słowem łapię wiatr,
albo przesypuję piach.

Piszę wiersze
raz krótkie
raz obszerniejsze
jedne przetykane smutkiem
drugie radośniejsze
czasem z nich wynika
aneks do notatki z dziennika,
ale wszystko zbyt banalne
mało uniwersalne.

Piszę wiersze,
aby dać znać, że jestem,
że kocham, nienawidzę, tęsknię
że mam ostatnią chyba nadzieję.

Piszę wiersze
jak depesze
do pana Boga
choć nie dyktuje ich trwoga 

a On takich wierszy raczej nie chce,
może by wolał teksty piosenek
powabnych jak wiosennych sukienek 
szelest,
a On jest
zajęty plątaniem naszych życiowych ścieżek,
otulaniem głogów delikatnym kwieciem,
dzikim różom opowiada coś w sekrecie,
może gra w karty i siedem bez atu bierze,
może ma inne ważniejsze sprawy
i nawet przy kubku porannej kawy
słów moich nie jest spragniony ani ciekawy
o co mieć zresztą trudno pretensje.

A ja nadal piszę wiersze
koślawe, chropawe
niektóre ładniejsze
i może ciekawe,
nie chowam przed światem,
bez oporów i zastrzeżeń 
wypuszczam w wirtualną przestrzeń 
w której może robi się od tego zator
a nie czyta ich nikt, może tylko administrator.

Są czasem zaangażowane
w jakąś konieczną nagle sprawę
albo zupełnie w sobie nie zebrane
niekiedy jak bezsenność niepotrzebne
udające w wieży zamkniętą królewnę
albo królewicza w złotej zbroi
pośród możliwości wszelkich pokojów
który wie czego nie chce ale się wiecznie boi,
i z tego niekiedy powodu bywa na świat obrażony
w krainie wiecznie nie przełamanych lodów.

Mężczyzną w tych wierszach jestem,
bywam kobietą gdy wiersz tego zechce
i spektrum środków wyrazu robi się większe
zatem piszę sobie te wiersze
próbując nimi samotności dać w twarz
strachy brać łatwiej na tarczę tarcz,
gdy zabijają czas czasowi na złość
i kładą się ze mną spać
bo akurat przyszły jak przypadkowy gość 
któremu wypada schronienie dać
nim hymn zaśpiewa pierwszy ptak
i wstają w początku dnia
gdy slońca pierwsze promienie budzą świat.

Piszę wiersze z bocznego toru
pełne zapachów i kolorów
i kluczy do zagadek tajemniczych ogrodów
jak katalogi sukcesów i klęsk
jak samo życie i jego sens.


25.05.23

wtorek, 13 czerwca 2023

Akacja i głóg

 

Akacja i głóg


Drzewo akacji z krzewem głogu
zaszeptali się przycupnąwszy na rogu,
że ten upał tak strasznie męczy
a dawno nie było deszczy
choćby przelotnych
jak drżący motyl,
a z tej suszy
życie
się sypie
dusza kruszy,
że ten wiatr
co tak wpadł,
niby flecista
frywolnie poszumieć na listkach,
osypuje kwiat
jak ni brat - ni swat
a niechby sobie grał
wśród wysokich traw
gdy nie ma ważniejszych spraw
niech się na morskiej kołysze fali

jeżeli tak go to bawi,
ale najbardziej by się przydał,
żeby deszczu trochę przywiał.


Spadło trochę deszczu dwa dni potem
i akacja z głogiem wiodą inną rozmowę.

13.06.23

niedziela, 11 czerwca 2023

Odcienie bieli

Odcienie bieli



Pozamykały wróżki swe horoskopy,
szamanki unieważniły przepowiednie,
przeznaczenie też już nie ma nic do roboty
biały kot jak los ucieknie, 
blademu słońcu drogę przetnie.

Posiwiały włosy,
pobladły usta,
ucichły głosy
stary wiatr w obchód świata wyrusza.
Wzrok jeszcze spokojny, jasny,
myśl przejrzysta, strzelista,
drugi brzeg jeszcze nie straszny
póki życie to biwak , człowiek w nim wieczny turysta.

W starej knajpie gra nowy pianista
i całkiem przystojny, kontrabasista
a z nimi wirtuoz klarnecista
i gdy trzeba - saksofonista,
jakaś myśl przy barze rozbłyska,
wspomnienie z dworca albo lotniska
wita, żegna ktoś kogoś, ludzie w uściskach,
podręczne bagaże w wielkich walizkach
i ktoś do kogoś przez tłum się przeciska,
kiwa ręką, na dłoni biała rękawiczka,
niech zaczeka, przecież to ty, rzecz oczywista,
macie  sobie tyle do powiedzenia, zwierzeń lista
długa, ale z dobrą spleciona zła chwila,
temu przeznaczeniu się sprzeciwiła
on już inną konwaliami wita, 
znów się pomyliłaś.

Biała bluzka
i maleńka stacja mazurska
we wsi cicha przystań
z wodą co w sitowiach pluska
niemądrych wyznań
pełne kochanków usta,
słowa wpadają w toń lustra
krąg na wodzie zatacza historia ludzka,
domu drzwi zapraszają żeby zapukać,
w oknie pajęczynę pająk utkał,
na której kropla rosy drży jak srebrna nutka.

Jarzębiny koral,
zwyczajnych chwil bieg
zatrzymany  przy nieczynnych semaforach
nim spadnie biały śnieg.
Skrywa spojrzenie rzęs gęsty woal,
czemu nie kochasz, choć jestem cała twoja?
I twej nieczułości brama spiżowa
nagle wyrosła jak  góra lodowa.
Taki z ciebie swego losu kowal,
zbyt szybko żeś się spakował
trudno uwierzyć, żebyś żałował,
nie, nie chcę byś na odchodnym całował
skoro ma to być zamknięty życia rozdział.

Biały Dunajec
niespełnień latawiec,
bez uśmiechu czasu krawiec,
w białych rękawiczkach kraje
jak materii staje
zręczne dłonie, przymiarki, poprawki,
wstępne fastrygi, agrafki,
wiatr rozwiewa porzucone skrawki,
wstęp do zapomnianej rozprawki,
w białych frakach jak w mgłach
dróg rozstaje
kto wie co dalej?
Białym wierszem mówi strach
już nie tylko w snach
w białą nieskończoność,
w białych zeszytów wieczną gotowość.

Gorący od słońca biały piach na plaży 
a w oddali twój mały teatrzyk,
 nie z marzeń, ale się zdarzył,
nim wypełniasz obowiązków biały kalendarzyk.
W skwar się z nieba lejący skrawek cienia
 ze śmiechem przynosi biała mewa 
na morskiej fali zmarszczkę wiatru dostrzegasz 
pójdziesz na pocztę poste restante odebrać,
granatowy atrament, biała koperta,
na ciąg dalszy biały temat
może proza albo poemat.
miły sercu i myślom dylemat.


Choć do nowej przygody
w kieszeni palta masz bilet wczoraj kupiony
i na drogę koleją solone pistacje
już jednak nie zdążysz na stację
zostawisz list przy niedopitej białej herbatce
i wiadomość na automatycznej sekretarce.
Zamiast domu tylko szpitalne sale, korytarze, 
I ostatnia funkcja życia - umieranie,
gdzie rzędna, gdzie odcięta
nieważne, nie pamiętasz,
już zbędna tam jakaś współrzędna
z ram swego losu nagle wyjęta
obchodzi cię tylko, że dusza taka pomięta
jak wiatrem na sznurze suszona sukienka.

Nieodwołalnie wyruszasz w ostatni biały taniec
chociaż jeszcze nie proszono, nie ogłoszono,
tylko jakieś przelotne zabrzmiało tremolo,
choć pieśń jeszcze wiedzie na szaniec
gdzie spod cienia śladu stóp
wzbija się puchaty dmuchawiec
i wszystko jasne, że nie trzeba słów.
Na życia szachownicy
czarne i białe jednocześnie wykonują ruch,
i skąd odległe wspomnienie z piaskownicy?

Już ostatnia jasna droga
idziesz niespiesznie i spokojna,
nie biegnie wraz z tobą trwoga
chociaż nie wiesz nic o tamtych stronach
ale nikt ci nie powie, że znów jesteś spóźniona,
różowa stokrotka, biały mak,
już wszystko będzie proste tak,
nie porzuci ten kto trzymał w ramionach,
ktoś coś zapomni, ktoś inny w pamięci zachowa,
może złudzenie albo fakt
czy będzie z Łodzi  czy z Radomia
nikogo nie zdumiewa łza ..



[ 11.06.2023 i 24.02.2024 ]

sobota, 10 czerwca 2023

Te same ...

Te same ...



Te same, te same usta
całują w nocy gdzie ulica jest pusta
i tylko księżyc ma straż

Te same, te same sny chcą
na skraju świtu przysiąść
i być oknem na świat

Te same gorzkie łzy płyną
gdy żal bezbrzeżny jest łez przyczyną
że ktoś jeszcze nie był a już przeminął.

[ 21.05-10.06.2023 ]


Pierwszy promień poranka

 Pierwszy promień poranka


Miałem sny zbyt liczne, 
jak podmiejskich kolei stacje
zbyt jaskrawe
jak krew na prześcieradle
zbyt gwarne
jak lunapark w bardzo krzywym zwierciadle.

Jeszcze ciemno było na świecie
a już z psem byłem na spacerze,
rozlegał się jakiegoś ptaka cudowny śpiew
pośród spokojnej nocy mrokiem otulonych drzew,
a ja myślałem do tej chwili zachwytu,
że ptaki te co u mnie są budzi pierwszy promień świtu...

[ 09-10.06.2023 ]

czwartek, 8 czerwca 2023

Pakowanie

 Pakowanie


Walizki dno - patrzę na nie
z pewnym przekonaniem,
że gdziekolwiek pojadę
zabrać w niej ze sobą mogę całą szafę
oraz nieco z żalem
za tym co zostawię
bo mi tego potem najbardziej zabraknie.

[ 05.06.2023 ]

Zagrali w radio

Zagrali w radio



Zagrali w radio Portofino,
wróciła żalu łza za tamtą dziewczyną,
że właśnie w któryś piękny ranek
zdradziła ją miłość i tamten kochanek.
Dziś gdy konwalie dzikie kwitną,
zwyczajne chwile wartko płyną,
gorzkich ziół zapach wiatr niesie
nie wiem czy bywa w świecie
po prostu szczęśliwe szczęście.
Bo zwykłe szczęście co się zdarza
jak spotkanie zakonnicy albo kominiarza
ma zawsze wyznaczoną jakąś cenę
którą płacisz czy je weźmiesz czy nie
rachunek los wystawia a reszta jest milczeniem.
A życie srogą taksą to szczęście rozlicza
nie ważne czyś hurtownik, czy detalista
czyś w deklaracji kape czy ryczałt wpisał
czyś do końca dojechał, czyś po drodze wysiadł
ani jest ważne czyś powiedział a potem pomyślał,
Rozdarło mnie trochę to Portofino zagrane dzisiaj.


[ 07-08.06.2023 ]


Więcej nic na ten temat

Więcej nic na ten temat




Ktoś mi dawno temu radę dobrą darmo dawał
bym się  zainteresował poważnie polityką
bo z nią jest niestety taka dziwna dość sprawa
że ona wnikliwie interesuje się mną i moją świtą.
Miał rozmówca mój,  przy tym minę srogą
zatem ta prawda była i groźbą i przestrogą,
a  ja naiwnie ciągle podchodzę do tego z rezerwą
by brać to sobie do siebie tak całkiem serio.

Świat wciąż obiecuje nowe wytyczne, nowy schemat
zatem nic więcej na ten temat.

Tak ochoczo od wielu pokoleń
powtarzamy hasło o nieco kabaretowyn rodowodzie
róbmy swoje, może to coś da, róbmy swoje,
co było jak koło ratunkowe w nonsenów korowodzie,
czemu zatem dziś, to hasło słuszne rozśmieszyło 
wielkomiejski pomnik na cokole
czyżby nagle coś innego znaczyło?
Ja tu tylko stoję, ja tu tylko stoję
być może by powiedział
gdyby nie fakt, że akurat - siedział.
Przeleciała nad nim wrona
dostojnie jak spływa po policzku łza słona
swoim głośnym śpiewem 
wykrakała, nie powiem wam, że coś o tym wiem.

Świat zapewnia, że ma nowe wytyczne, nowy schemat
zatem więcej nic na ten temat.

[ 05-06.06.2023 ]


 


sobota, 3 czerwca 2023

Zdumienie

Zdumienie



Napisałeś abym w przerwie
przeczytał, że w tobie znów drzemie
świata ciekawość przeze mnie,
cokolwiek to znaczy - tłumaczysz daremnie,
choć słowa są gładkie jak kamienie
na dnie rzeki po wierzchu zmarszczonej jak zdumienie
wiatrem co je pozbierał i nie wie
co z nimi zrobić gdy kołuje po niebie.

Chcesz bym wziął na swoje sumienie
wątłe i nikłe jak stokrotek cienie
nieosiągalne zrozumienie, wyjaśnienie
czy ważniejsze są słowa czy może milczenie,
i jaką między nami rolę odgrywa przeznaczenie,
chciałbyś biec ze mną do gwiazd przez ciernie
tylko mam się zdecydować póki jest jeszcze czerwiec,
czy ja tego chcę nie pytasz, nie wiesz ale zdumienie
jak kasztan uwodząc świat swoim bujnym kwieciem
kładzie ci pod oczy zwątpienia cienie
bo to przechodzi wszelkie twoje pojęcie,
 że mogę czegoś z tobą nie chcieć.

A mnie coś tak od środka dźga przeczuciem
niedobrym i stajesz się mi obcym tak zupełnie
jakbym zobaczył twego sedna dno drugie,
skryte sekretnie za zdumień lustrem,
więc już ciebie nie rozumiem
jakbyś mówił po chińsku
w narzeczu mandaryńskim,
choć pamiętam dzień naszego powitania na lotnisku,
a potem przyrzekliśmy sobie być dla siebie wszystkim
w kraju pięknym między Odrą i Bugiem,
a już z tobą szczęśliwym być nie umiem.

Odebrałeś mi ten dar dostrzegalnym ledwo gestem,
nawet się nie zastanawiając nad pretekstem
to budzi nowe zdumienie,
że może to ja całkiem inny jestem
zamiast dzwonu radości dźwiękiem czystym
tylko zwiędłych liści suchym pod nogami szelestem.
Jakoś to będzie, 
nim spadną żołędzie
a póki co głogi tak uroczo kwitną przecież,
choć nie to jest najważniejsze teaz na świecie.

[ 02.06.2023 ]



piątek, 2 czerwca 2023

Twoja droga

 Twoja droga


Często nucisz tę znaną pieśń My way
ale się ciągle gubisz pośród drogi swej
i piszesz mi w mailach, esemesy ślesz
bym cię szukał i znalazł choć sam nie wiesz
dokąd rzucił cię los, gdzie port twój jest.

Gdy wyruszę zaraz twoim śladem
to być moźe szybko znowu ciebie znajdę
rozkręcimy na miejscu razem radosną grandę,
ale cała rzecz pokazała się dziś w stroju tym,
że to już nie moje małpy, nie mój cyrk. 

Już mnie tyle razy ostatecznie porzucałeś,
wiele razy z nową w nas wiarą powracałeś,
że być może istotnie masz w tym wprawę,
ale moim zawsze skromnym zdaniem
o most za daleko potoczyłeś wyprawę.

Serdecznie cię pozdrawiam, bywaj zdrów
pośród starych szlaków oraz nowych dróg,
niech cię strzeże twoja gwiazda i księżyca nów,
niech ballada z rodzinnych stron kołysze do snów,
na kolejne święta trochę szczęścia sobie kup.

[ 31.05.2023 ]