niedziela, 30 kwietnia 2023

Ab ovo

Ab ovo



Życie do tablicy
jak przechodnia z ulicy
wywołuje 
codziennie
i niezmiennie
zakres zagadnień egzaminu obejmuje
wszystko czego nie wiem,
nie znam, nie umiem,
bezużyteczne okaże się niezmiernie
pilnie wyuczone w duchu słusznej wiary
według wymogów programowej podstawy
co ciąży jak brzemię
i w podświadomości drzemie
zbyteczne a niezbywalne
zajmuje niejedną nie podpisaną szufladę.

Życie surowo
ciągle ab ovo
weryfikuje stan niewiedzy
popisowo
spontanicznie i losowo
tylko siebie traktując priorytetowo
wszystko sobie wiadomą miarką mierzy,
samo sobie w nic nie wierzy.

Delikwent wywołany 
bez względu, że miał inne plany
chociaż w oślej ławce nie siedzi
ciągle się frasuje, biedzi
bo wie, czy nie, musi udzielić
jakiejkolwiek odpowiedzi
i musi być zgodna z szablonem
i nie można odłożyć tego na potem
ani odwrócić wszystkiego jak kota ogonem.

Świadectwo wystawi samo życie,
cenzurę wypisze w zeszycie
na ostatniej stronie autobiografii
kiedy klamka zapadnie
świeca zgaśnie,
nic co było się nie odstanie
i już się niczego nie da naprawić,
wtedy ostatecznie
życie straci znaczenie,
już śmierć wystawi zaproszenie 
na końcowe rozliczenie 
czynów, słów i myśli,
a gdy ustali się wynik
trzeba będzie go zapieczętować,
kategoria będzie gotowa,
duszę można zaewidencjonować,
zaszufladkować,
życie potoczy się dalej i od nowa,
gdzieś po drodze nawinie się stacja
reinkarnacja.

[ 29-30.04.2023 ]

Słońca będą miały twoje imię

Słońca będą miały twoje imię



Czy nie mogłoby zdarzyć się tak,
że los nam na spotkanie drugą szansę da?
Zobaczysz mnie znowu przypadkiem gdzieś
odwagi będzie dość, podejdziesz i zapytasz
chociaż nieco tremy będziesz mieć
a ja ci odpowiem: tak pamiętam tamten dzień...
pełen nieśmiałych i zuchwałych serca drżeń,
cokolwiek uznasz, że może to znaczyć
może to jeszcze w mych oczach zobaczysz,
bo rzecz jasna, oczywiście
od tamtego razu często o tobie myślę,
zapewnisz, że i tobie tamta chwila ciągle śni się,
lecz inaczej niż była, ubrana w obrazek taki:
bezpieczna, cicha, ciepła przestrzeń
słodko pachnąca rozgrzanym powietrzem,
zacisze wyłącznie dla nas jak z bajki,
do okoła rozrzucone podkoszulki i majtki,
bezwstyna nagość, pieszczoty, czułość i maki...
Wyznasz, że tak marzysz o mnie jawnie i skrycie,
przytulisz , złączysz mego z twoim serca bicie,
spalą nas rozkosze dotyków rąk,
spleceni ze sobą przetańczymy zbyt krótką noc
niewymownym blaskiem błyśnie wzrok
twym imieniem nazwanych słońc.

[ 17-30.04.2023 ]


  



środa, 26 kwietnia 2023

Tak to się często kończy

 Tak to się często kończy


Tak to się często kończy
i mam wrażenie jakby fatalny los
rozesłał za mną list gończy
i tej zabawy nigdy nie ma dość.

Miłości twojej rychły zapowiada koniec
nadmiar komplementów w jednej rozmowie
gdy są i wprost i między wierszami mówione
tak ładnie na wymiar skrojone.

Ten zachwyt i przesadne uwielbienie
jak płatkami ostatniej drogi wyścielenie
jest naszej miłości łabędzim śpiewem
bo niestety gasną uczuć naszych płomienie.

I  jak już bardzo cię nie obchodzę zaraz powiesz
chociaż mówisz , że zostaniemy przecież w kontakcie
ale tylko tym dajesz niezbicie prawdziwą gwarancję,
że się do mnie nigdy więcej nie odezwiesz . 

Do nowego kochania gnać już byś chciał jak najprędzej
w ars amandi osiągać beze mnie level master
szybko z serca swego zrywasz mej miłości plaster
jednym pociągnięciem, krócej nas  to boleć będzie.

Zatem faktycznie ode mnie odchodzisz,
pretensji  żadnych w zasadzie nie wnosisz,
ale tak wyświetlasz niełatwą tę sprawę całą,
że to ty tu jesteś  zdradzony, wykorzystany, wręcz ofiarą.

Ja ci nie uwierzę w tę wyświechtaną kombinację
konwenansu i pozoru przyzwoitości
się bronisz, bym ci nie zakłócił swym żalem twojej radości
na myśl, że się zaraz umościsz w nowe fascynacje.

I ty to wszystko doskonale wiesz
a w tę żałośnie smutną grę brniesz,
by swą nieposzlakowaną zachować twarz,
i widać, że taką strategię wypracowaną już masz.

Już za sobą cichutko zamykasz drzwi,
miękko stawiasz na schodach kroki, że nie słyszę ich
w popielniczce twój niedopałek jeszcze się tli,
snuje się esem-floresem szary dym.

A tym czasem za oknami się rozgadał deszcz
jego kropel słucham i co mu odpowiada wiatr,
patrzę jak świat ginie w rozmazanym tle
ty w nim także szybko znikniesz i zostanę sam.



[ 25-26.04.2023 ]
 

niedziela, 23 kwietnia 2023

Płonę

Płonę


Bez znaczenia jak cię bardzo kocham
i jak bardzo twoim pragnę być,
marzę by cię mocno wziąć w ramiona,
na twych ustach moim pocałunkiem być
mam gorączkę,
-płonę ...
to pragnienie mnie rozpala,
ciało me przeszywa dreszcz
kiedy idziesz do mnie z dala
wierzę, że masz na mnie chęć
mam gorączkę,
- płonę...
nasze dłonie wiąże, splata
namiętności, pożądania sieć
czy to zimy środek, czy początek lata
suche usta rani czuły szept
mam gorączkę,
- płonę...
mam gorączkę, którą jesteś ty
wzrok się skrywa za firanką rzęs
mam gorączkę a to miłość jest
drży napięty każdy zmysł.

[ 23.04.2023 ]


Pozwól mi

 Pozwól mi


Pozwól mi
przy tobie zostać przez kolejne dni
by razem z tobą drogą życia iść
po odległy kres.
Chcę znów być
na naszym niebie słońcem twoich dni
i jak sekwencja najpiękniejszych chwil
chcę nadać im sens.

Pozwól mi
wziąć cię za rękę i tak witać świt
i pocałunkiem obłaskawiać noc
zaufaj w nasz los.
Zrozum mnie
wszystko wyśpiewam ci jak pieśń bez słów
dla ciebie całym światem będę znów
nim świat zginie w mgle.

[ 23.04.2023 ]

piątek, 21 kwietnia 2023

Gdzie jest zapisane?

Gdzie jest zapisane



Znowu obudził mnie zorzami jasnymi poranek
patrząc w oczy chytrze jak zazdrosny kochanek
i tysiącem wątpliwości i pytań gradem zasypał
jakby o popełnienie niewierności przepytywał      
i grał nowa rundę  w skojarzenia
gdy próbuję wydobyć z przeczuć światłocienia
odpowiedzi o przyczyny co? dlaczego? jak?
i logikę rozwikłać tego świata - czy ją ma, czy jej brak?

Tak jak prosty powód dlaczego ptak
swe skrzydła ma 
jeśli nie właśnie akurat po to
aby pod niebo wzlatywać i pod biały obłok
i tych przestrzeni chwalić istnienie
swoją każdą pieśnią, piersi ptasiej tchnieniem.

Znów znaleźć chcę odpowiedź, by wiedzieć to
co dobrem jest, a jak rozpoznać zło?
co rzeczy sednem a co pustą grą?
Jak znaleźć swoje pośród wielu miejsc?
jak swoją drogę znaleźć pośród  manowców, swój własny sens?

I wiedzieć chcę jak trzeba patrzeć, żeby dostrzec więcej niż jest
i jak brać w ramiona świat by istotnie mieć co chcę
zdając sobie sprawę, że jest zawsze coś więcej
ponad to co już zdobyte i laur na skroni
bo jest apetyt by zobaczyć co jest za zakrętem drogi,
po co ten bieg, jeśli nie po to by przekroczyć nowe progi.

I po co jest mi dana dusza
która skrzydłami serce porusza
a tylko żalu pieśń ciśnie na usta
by się nadmiernie nie wzruszać
bo jest bez szans by wzlecieć hen
gdzie się chętnie wiąże z czerwienią czerń
i po co mi mój rozum dziś
gdy tracę czas pomiędzy mieć i być
zamiast powracać do pytania najprostszego
i wciąż dociekać przyczyny wszystkiego 
zadając pytanie jak świat stare - dlaczego?

Kto powie mi, gdzież jest to zapisane kim mam być?
gdzie snuje się Ariadny nić by w jasność wyjść
i żyć najpiękniej chociaż może odwagi mi brakuje
aby pochwycić swoją szansę aby poznać jak smakuje
każdy owoc z każdego drzewa,
skąd siłę brać aby się nie bać
skosztować choćby tylko cząstki swojego nieba
pośród okruchów powszedniego chleba
i nie utracić możliwej do wyobrażenia sobie możliwości
gdy w taki ranek pełen kruchych wątpliwości
patrzę tam, gdzie wczoraj pewności zawisł cień
i pytam, gdzie?gdzie jest to zapisane , gdzie?

Bo jeśli jest na rzeczy
by tylko troszczyć się o dom
a inne drogi chociaż piękne wiodą w stronę złą
to dlaczego wyobraźni ptak za horyzont leci
przez wszystkich gór szczyty i głębiny wszystkich mórz
ile w skrzydłach siły w piersi tchu
by się zobaczyć w blaskach zórz
i z najpiękniejszych bajek tam - jednak wracać tu.

I po co jest pragnienie
jeśli nie po to by spełnienie
sączyć tak jak wino, jego poznać smak
by dokładnie wiedzieć niż w braku prawdy trwać?
Kto powie mi, gdzie zapisane jest kim mam być
i na czym pośród wielu pokus oprzeć się by godnie żyć?
Kto powie mi gdzie to zapisane jest?
Kto wie gdzie?
Och, a jeżeli nie jest to zapisane nigdzie?

[ 20-21.04.2023 na podstawie ,, Where is it written" 
Alan i Marilyn Bergman ]
 

 

niedziela, 16 kwietnia 2023

Zobaczyłem cię

Zobaczyłem cię 



Zobaczyłem cię w autobusie,
na pamiątkę tego został mi uśmiech
i blask w oczach nieco nieśmiały
i myśli o tobie  przez dzień cały.

Mój piękny panie
nagle spotkany
niespodziewanie
tak w życiu niekiedy zdarza się
zrządzenie losu
znalazło sposób
sprawiło , że
znalazłeś się w autobusie tym samym co ja
tak zatłoczonym dzisiaj okropnie
że brak mi słów.
Ani to święto,
nie dzień targowy
w tym tłoku gwar, rozmowy
kto po co do kogo
i kogo gdzie boli
kto z kim sztamę trzyma
kto kogo z hukiem pogonił
jak mnie to bardzo nie stanowi
a nie słyszę swoich myśli,
lecz może z tego powodu
mogłem cię ujrzeć po prostu
kiedy taki piękny , śliczny
usiadłeś sobie
nie vis a vis
a po przekątnej
i mogłem się przyjrzeć
nie bardzo skromnie
ale ukradkiem i dyskretnie
wodze fantazji
puścić na całość
choć to tylko ledwie marzenie
o pocałunkach
ust twoich
dotyku zmysłowych dłoni,
że się wtuli moje w twoje ciało
jak widziałem na rysunkach.

Mój piękny panie 
nagłe rozstanie
grę marzeń i wyobraźni
moją przerwało
bo krótki był
nasz wspólny
nieplanowany 
autobusowy kurs,
w tym rozmarzeniu
z tym zapatrzeniem
musiałem wysiąść właśnie tu
gdzie mej przesiadki  punkt
a pan dalej pojechał 
a z panem gwarny pasażerów tłum,
na małą pociechę
jednak pan spojrzał
w moją stronę
kiedy ostatni raz
wzrok mój posyłał miłości znak
i ust dotykał 
nieco lubieżnie
i trochę frywolnie
nic za to nie mogę,
powieki przymykał
aby ten obraz zachować 
na dłuższy czas
zanim spłowieje w pamięci ten kadr.

Nie widziałem pana wczoraj,
to i pewnie nie zobaczę jutro,
taka jest bowiem losu przekora
żyć będę ale nie będzie mi smutno.

[ 13-16.04.2023 ]





poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Żyję

Żyję



Żyję
od akapitu do akapitu,
od punktu nadir do zenitu
od szeptu po krzyk
od zmierzchu po świt,
od pobudki po sen
od radości po gniew
od sacrum po grzech.

Żyję
i niekiedy coś o tym zapisuję w dzienniku
i mam się na ogól dobrze prawie całkiem
chociaż zdrowie  kruche coraz bardziej
tylko czas umyka jakoś znacznie prędzej
od tego co było ku temu co jeszcze będzie
a ja się jakby mniej do wszędzie śpieszę
bardziej wszystkim się martwię niż cieszę.

Żyję
od oka mgnienia do oddechu,
od łzy do uśmiechu
bez pośpiechu ale z zegarkiem w ręku
choć tak już dużo wiem, a ciągle pełen lęku,
od marginesu do marginesu
niekiedy kompletnie bez sensu
od porażki do sukcesu
jak napędowe koło zamętu
od jednego do drugiego drogi zakrętu.

Żyję
trudno wyczuć czy z biegiem lat mądrzej,
być może jednak ani lepiej ani rozsądniej
czasem pragnąc jeszcze
czegoś więcej
co przyprawi o dreszcze
skroń ozdobi laurowym wieńcem,
albo rezygnując ze wszystkiego coraz częściej
zdobywając na liście ostatnie miejsce.

Żyję
udając, że mam o tym jakiekolwiek pojęcie,
bez szans przecież na drugie podejście
biorąc życie jakim jest z nadzieją, że to jest szczęście,
nie przywiązując się do marzeń i rzeczy
tylko może jeszcze trochę do wierszy,
może jeszcze tylko do ludzi
ta tęsknota trwaniem we mnie się trudzi.

Żyję
a coraz częściej myślę o śmierci
nawet a może zwłaszcza kiedy świeci
nieprzyzwoicie piękne słońce
nad zawilcem, forsycją, pierwiosnkiem
i próbuję z ruchu jej warg wyczytać
czy kształt liter mego imienia już widać,
a jeśli tak, czy warto uciekać?
Żyć trzeba, nie ma co zwlekać.

[ 05-10.04.2023 ]

Wielki znów banał słów

Wielki znów banał słów



W powiedzeniach starych,
że miłość jest ślepa
a znajduje ten kto szuka
czy jest pierwsza, czy druga,
choć czas nie czeka
nawet pośród polarnych
nocy albo dni
gdy zorza polarna lśni
ziarno prawdy tkwi.
Trzeba tylko wiary
i nadziei krzty
by się nocy nie bać
nim zastuka w okno świt.
Zatem zbędna jest mi dziś troska ta,
że nie wiem sam
dokąd iść mam
by znaleźć cię
o czym wciąż śnię
jak lampki blask wśród ślepej mgły
kogoś jak ty, kto spełnia sny.
Może nie rozsądnie dziś drżę
że nie spotkam cię
gdy do innych drzwi
zapukam a ty
na ulicy drugą stronę
w swe życie szalone
przejdziesz akurat właśnie
wtopisz się w tłum,
jego kolor i szum
i jakaś szansa się z hukiem zatrzaśnie.

[ 11.03, 10.04.2023 ]



poniedziałek, 3 kwietnia 2023

Mimo niepogody

Mimo niepogody


Mimo niepogody dziś od samiutkiego brzasku
świat za oknem pełny jest ptasiego wrzasku,
drą w strzępy powietrze ptasie dzioby
kto by poznał, że to damy zapraszają panów na amory.

Ona zatem trelami arie śpiewa
w skąpych dekoracjach swego drzewa
on posłyszawszy śpiew ten w oddali, leci, pędzi
marząc o rozkoszy pracy swoich lędźwi.

A ona na nagiej jeszcze gałęzi 
niecierpliwie się wierci 
choć ledwo go zna - już gdera
na bogu ducha winnego kawalera
oczkiem łypie, łebkiem kręci
jakby ją nagle opuściły chęci,
ledwo się powstrzymuje od odmowy
starą jak świat wymówką o bólu głowy
i ją samą to trochę złości,
ale się wydrze : może tak w przódy
kochaś niech gniazdko wymości
jeśli on nie pragnie swojej zguby,
niech dla mnie ma trochę litości
tu przecieka a tu prześwit spory
tęgi wiatr w nocy wyrządził te szkody
bierz się więc wartko do roboty.

Co ma więc począć niedoszły amant nieco spłoszony?
Albo potulnie ulegnie dyktaturze może przyszłej żony
licząc na jej przychylność i względy
gdy naprawi co trzeba poskromiwszy swoje popędy
a ona łaskawie doceni, dopuści i spełni ...
i będą słodycz z dziobków sobie jedli.

Albo ucieknie zwarzony i obrażony,
wręcz emocjonalnie zraniony
gdyż tak podstępnie zwabiony 
ostatecznie miłośnie niezaspokojony.

W oddali nie pozostając na ptasiego losu łasce, 
odpracowawszy mentalnie tę ostrą frustrację
innej oblubienicy da się zaprosić na pod gwiazdami kolację,
będzie mógł odegrać mistrzowsko opracowaną orację
zaprezentować pełną  wigoru i wdzięku adorację
innej płomienną podaruje satysfakcję
i zyska akceptację przez aklamację.

Gdy już oboje zakończą miłosne karesy,
poranną popijając rosą
mocne nocne amoroso
spokojnie ustalą na czym im jeszcze zależy,
czy będą tej wiosny do siebie bezgranicznie należeć
ile wschodów słońca będą chcieli wspólnie obejrzeć
a zachodami upajać
czy też rozstać się, bo nie ma o czym gadać.

[ 03.04.2023 ]


niedziela, 2 kwietnia 2023

O Broniewskim

O Broniewskim


A młodość swą odział w mundur żołnierski,
ku ojczyzny chwale dano mu karabin do ręki
i żołnierzem uczciwie przyznać trzeba
dzielnym był i w czynach bohaterski
gdy do okoła świat się walił  i płonął
a kiedy w wojny rozgardiaszu strzelał
swój do swego, ocalenie cenę miało słoną,
dojrzewał w cieniu zwycięstwa i blasku klęski,
poznał smak wódki, hazardu, panien obyczajów lekkich...
przy każdej sposobności szukał miłości,
bo poznał szały uniesień i rozkosze namiętności,
a pragną uczucia gwałtownego może mniej
ale prawdziwego,  
pewnością stałego, niezmiennością silnego,
jak opoka, jak drzewo.

Słowa swojego będąc matką i ojcem
sam swoje wiersze
recytował najlepiej
pod słońcem 
słuchaczy chwytał mocno za serce
za duszę i sumienie
w skupienia atmosferze napiętej
w sztuki swojej katedrze
gdziekolwiek by nie było to miejsce
czy o robotnika pracy ciężkiej
czy rewolucjonisty niebezpiecznej
czy recytował o miłości i tęsknocie
strofy w lirycznej sukience ...
albowiem znał się na swojej artystycznej robocie.

On nie zawsze był grzeczny,
jak się nie-poetom wydają poeci,
żył fantasmagorii niebezpiecznymi złudami,
w co wierzył wyjawiał śmiało czarno na białym,
bywał zasadniczy, ostry, niecenzuralny,
kochał mocno, do cna 
ale mało kto umiał, chciał
z nim tę miłość przez życie nieść
i nadawać często  niełatwym dniom sens
a rozczarowania tęgo zakrapiał mocnymi wódami
i splamiał swą świetność i cześć
w gronie nie bardzo kameralnym.

Bywał tragikomicznie naiwny
w ujęciu bieżąco - retrospektywnym
ale biegle czytał między wierszami
lecz trudno było mu przyznać się przed sobą samym,
iż wszystko rozumiał , nawet i to,
że co brał do serca i na swych powinności flagę
nagle oglądał  zdradzony, zdumiony jako farsę, blagę
pod grubymi nićmi uszytą pozorów szatą.

Jedni go uwielbiali, drudzy znieważali,
ci kochali, tamci za plecami zdradzali
albo całkiem prosto w oczy
nic, że to zbyt mocno jak cios zamroczy
swej prawdy piachem sypał pełen złości
ten czy tamten z do serca przygarniętych gości,
rzec by można : samo życie,
a on przez to płakał nie koniecznie skrycie,
płakał, pił , opisywał ołówkiem w zeszycie.

Gdy wykryto u niego raka,
że to bronchit wszystkim do okoła wmawiał,
że nad morzem bawiąc chyba tę infekcję złapał,
ale innym siebie pocieszać tą wymówką zabraniał,
a ponieważ zawsze krzepki, wysportowany
łatwo wierzył każdy w to co mówił sam zainteresowany.

Nie da się w tę zamkniętą wiekiem trumny biografię
wpisać : ciąg dalszy nastąpi niebawem
choć czasem ktoś jeszcze pośmiertną popełni erratę,
bo wszyscy wszystko już powiedzieli, napisali,
z przekonaniem, że swoim wątkiem temat dopełnili i wyczerpali.
Czy faktycznie ? Orzec tego nie potrafię.

[ 29.03-02.04.2023 ]





sobota, 1 kwietnia 2023

Przecież wiesz

Przecież wiesz



Chodź ze mną w świat
spełniaj ze mną marzenia
bądź za pan brat
nie mamy nic do stracenia
przepadło tyle szans
koniunkcji gwiazd
przecież wiesz, że cię kocham ,
wiesz, że cię kocham
wiesz...
przecież ty też mnie kochasz
ty mnie też kochasz
więc?

Zatrzymam czas
zauważ i się przekonaj
uwierz w nas raz
gdy cię biorę w ramiona
zwątpienia swoje zgub
po cóż ci tyle prób
przecież wiesz, że cię kocham ,
wiesz, że cię kocham
wiesz...
przecież ty też mnie kochasz
ty mnie też kochasz
więc?

W oczy mi spójrz
przecież nie jest za późno
dotknij mych ust
twych pocałunków burzą 
świat nie jest przecież wart
kolejnych strat
przecież wiesz, że cię kocham ,
wiesz, że cię kocham
wiesz...
przecież ty też mnie kochasz
ty mnie też kochasz
więc?

Rusz ze mną w świat
życie trwa tak zbyt krótko
w najdalszą dal
wzajemnej czułości łódką
świat nie jest przecież wart
kolejnych strat
przecież wiesz, że cię kocham ,
wiesz, że cię kocham
wiesz...
przecież ty też mnie kochasz
ty mnie też kochasz
więc?

[30.03-01.04.2023]