poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Żyję

Żyję



Żyję
od akapitu do akapitu,
od punktu nadir do zenitu
od szeptu po krzyk
od zmierzchu po świt,
od pobudki po sen
od radości po gniew
od sacrum po grzech.

Żyję
i niekiedy coś o tym zapisuję w dzienniku
i mam się na ogól dobrze prawie całkiem
chociaż zdrowie  kruche coraz bardziej
tylko czas umyka jakoś znacznie prędzej
od tego co było ku temu co jeszcze będzie
a ja się jakby mniej do wszędzie śpieszę
bardziej wszystkim się martwię niż cieszę.

Żyję
od oka mgnienia do oddechu,
od łzy do uśmiechu
bez pośpiechu ale z zegarkiem w ręku
choć tak już dużo wiem, a ciągle pełen lęku,
od marginesu do marginesu
niekiedy kompletnie bez sensu
od porażki do sukcesu
jak napędowe koło zamętu
od jednego do drugiego drogi zakrętu.

Żyję
trudno wyczuć czy z biegiem lat mądrzej,
być może jednak ani lepiej ani rozsądniej
czasem pragnąc jeszcze
czegoś więcej
co przyprawi o dreszcze
skroń ozdobi laurowym wieńcem,
albo rezygnując ze wszystkiego coraz częściej
zdobywając na liście ostatnie miejsce.

Żyję
udając, że mam o tym jakiekolwiek pojęcie,
bez szans przecież na drugie podejście
biorąc życie jakim jest z nadzieją, że to jest szczęście,
nie przywiązując się do marzeń i rzeczy
tylko może jeszcze trochę do wierszy,
może jeszcze tylko do ludzi
ta tęsknota trwaniem we mnie się trudzi.

Żyję
a coraz częściej myślę o śmierci
nawet a może zwłaszcza kiedy świeci
nieprzyzwoicie piękne słońce
nad zawilcem, forsycją, pierwiosnkiem
i próbuję z ruchu jej warg wyczytać
czy kształt liter mego imienia już widać,
a jeśli tak, czy warto uciekać?
Żyć trzeba, nie ma co zwlekać.

[ 05-10.04.2023 ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz