niedziela, 27 kwietnia 2025

Mój dom

 Mój dom


Mój dom gdzie sosna i dąb
gdzie sny kłaniają się dniom
a dnie nie wierzą snom 
gdzie łzy i gdzie śmiech
wplatają się w czasu bieg
gdzie się gubi wśród mgieł
to co tak oczywiste jest 
co oczywiste jest.

Mój dom rozterki duszy, jej ład
tu się zaczyna i kończy świat
wszystkiego skutek, pretekst,
gdzie zawilec tuli wiatru szelest
i wyrasta stokrotka 
żeby biedronkę spotkać
która wśród trawy zieleni 
jest jak malutka broszka na ziemi.

Mój dom gdzie pośród życia dróg
zostawiać chcę dobra ślad w każdym dniu
gdzie czasem myślę że 
czekanie na ciebie straciło sens
choć znam adresy twoje dwa
nie wraca stamtąd od ciebie żaden znak
i wierzyć muszę i chcę
że szczęśliwe masz życie 
gdziekolwiek los wyznaczył na schron
twoje na ziemi miejsce , twój dom

To dom jedyny i mój
gdzie miłość jest jak tlen , gdzie znika ból
gdzie chcę brać ciebie w ramiona
by siebie i ciebie do nas przekonać 
chociaż jesteś jak płatek śniegu
nawet jeśli dogonię , złapię w biegu
nie zatrzymam przecież
srebrna żywą kroplą przelecisz
przez palce i zmącisz w kałuży toń
w której za tobą utoną spojrzenia
aż rozboli skroń
i nie będzie już nic do ocalenia
kalużę osuszy słońce i wiatr,
kościelnego dzwonu niezbyt dźwięczny ton
zbyt smętnie będzie brzmiał 
bo to też jest mój dom

gdzie piach na plaży 
latem bose stopy parzy,
i wiatr 
co gna
po grzbietach fal
i ptaków śpiew
rozpostarty wśród drzew
a zimą niekiedy tęgim mrozem
tafla wody skuta grubym lodem
i ludzie chodzący aż pod torpedownię 
narażając lekkomyślnie życie swe i zdrowie.

Mój dom gdzie cokolwiek zrobię 
jakie tego  potem owoce zbiorę
straconych szans nie odrobię
uciekającej młodości nie dogonie
starość wcale nie chyłkiem moje pokoje
przemierza szeleszcząc szarym welonem
ani jej ucieknę ani za nią nie nadążę
aby równym do kresu z nią podążyć krokiem.



[ 06-27.04.2025 ]

środa, 16 kwietnia 2025

W Szmaragdowym Grodzie

 W Szmaragdowym Grodzie 


Walczy z dobrem zlo
I podstępów używa ze sto
Cienkie są granice
Które stanowią różnicę
Ekskluzywne białe rękawiczki
Dobro wie i już nie milczy
Epickich prawd zapala parę zniczy
Konieczność wyzwala potężną moc
Cześć i chwała i pierwszy krok
I nie będzie tylko tłem
W walce dobra ze złem

[ 15-16.04.2025 ]

poniedziałek, 14 kwietnia 2025

Nocami widujemy się we snach

 Nocami widujemy się we snach


Nocami widujemy się we snach,
bo w nich dla siebie mamy czas,
nie potrzebujemy czasu kraść,
nie musimy kupować biletów do 
obcych w połowie drogi miast
i przemierzać kilometrów więcej niż sto
krainy niepewności 
by w hotelowym pokoju nasze nagości
poprzytulać ufając nadziei że to nie błąd
by trochę intymnych czułości 
jak biel opłata i łyk ambrozji 
dać sobie z nawiązką na resztę samotnych tygodni
nim nas doby hotelowej koniec bezdusznie wygoni
w miasto co tramwajami od świtu do nocy dzwoni 
w jeszcze ciepłą przestrzeń wiosennych woni
zanim ostatnie spojrzenie i uścisk dłoni 
 przed żalem rozstania niestety nie obroni
bo twój pociąg do odjazdu gotowy już stoi
 i w usta całujesz i się nie boisz.
I dziwne ale ja też się nie boję
całować usta twoje .
Chcę usłyszeć że kochasz i do zobaczenia
ale pociąg zaraz wyruszy
wszystko do okoła zagłuszy
i na nic  więcej czasu nie ma.
Ciąg dalszy być może w esemesach
Albo we snach
w których na wszystko mamy czas


[ 10.02.- 14.04.2025 ]

Punkt skupu róż

 Punkt skupu róż 


Punkt skupu róż 
może to absurd, lecz cóż
taki szyld uwagę mą przykuł 
jak antykwariat przy ulicy zbiegu 
gdzie zdobyłem poszukiwany tytuł,
na wielką radość w małym człowieku
w niewielkim bez nazwy miasteczku.

Punkt skupu róż 
teraz akurat bez róż,
nie wiem : jeszcze, czy już?
a bez róż nie ma wróżb
i w kocha szanuje ani rusz 
i do gwiazd żadna droga nie wiedzie
bo jest uparta i musi przez kolce i ciernie.

A on, wielki bohater książek 
wśród bibelotów i wstążek
rozstawia wazony, karafki, stągwie 
nalewa doń wodę,
pachnącą studni chłodem 
na którą spada cień wieczorem
i echo przysiada z zamyślonym czołem.

I  jak zwykły przypadkowy przechodzień
tak go wlaśnie  zastaję gdy wchodzę
z nadzieją, że ciekawą historię
i jakiegoś dalszego ciągu się dowiem
gdy Mały Książę zabawnie poważnie opowie
a choć już dawno motywy wszystkie ograł
może wyniknie z tej opowieści ciekawy morał.

Róż skupu punkt
ani skansen ani klub
raczej ekskluzywny butik
ktoś coś sprzeda albo kupi
i może trochę komis
gdzie coś unikalnego można zdobyć 
czasem, by swej próżności ego przystroić,

Punkt skupu róż
zagląda tam czasem anioł stróż
by zgubić niepewność swych dusz 
A Mały Książę 
zadumany może troszkę 
jakby rozumiał moją troskę
że o co w tym chodzi dośnić nie zdążę.

[ 08-14.04.2025 ]


niedziela, 13 kwietnia 2025

Podoba mi się on

 Podoba mi się on


Tak mówią mi 
w imię życzliwej troski
bym przestał śnić
on wszakże nie jest boski.
Nie dla mnie on
spod znaku bied i troski
niestały ląd
mit bez przyszłości.

A ja tak lubię go lubię go lubię go
nikt inny dla mnie już nie liczy się 
bo ja tak lubię go lubię go lubię go
i tak ma odpowiedzi dla nich jest.

Jak mantrę złą
ciągle mi powtarzacie 
nie dla mnie on
ale wy się na tym wcale nie znacie
Ma w oczach blask 
i jasny piękny uśmiech
ust słodki smak
gdy pocałunkiem muśnie.

I przez to lubię go lubię go lubię go 
nikt inny dla mnie już nie liczy się 
bo ja tak lubię go lubię go lubię go 
i taka ma odpowiedź dla was jest .

Mówią mi wprost 
to zwykły gbur i prostak
bierz los swój w trok
posłuchaj nas i go pozostaw.
A ja go znam
z zupełnie innej strony
poznaję go co dzień na nowo
i jestem oczarowany i zachwycony.

Bo ja tak lubię go lubię go lubię go
nikt inny dla mnie już nie liczy się 
bo ja tak lubię go lubię go lubię go
i tak ma odpowiedzi dla was jest .


[ 12/28.04.2025 ]

sobota, 12 kwietnia 2025

Złe szczęście

 Złe szczęście 


Bywa czasem szczęście złe
które bierze cię pod skrzydła swe
głaszcząc z włosem i pod wlos
i potocznie jest to pech przewrotny los.
Czai się jak cień posród drzew
jest doskonale jak poranny ptaka śpiew
kiedy jak batutą dyrygenta słońce daje znać
czasem drży jak traconej struny dżwięk
pięknem kusi aby je tylko garściami brać.
A mieć pecha to nie grzech,
bo gdy dobry los się nieco wściekł 
on ci chętnie zrobi wbrew
gdy przy swoim uprzesz się ,
i nic nie poradzisz choćbyś pękł,
Mozesz lać strumienie bezsilnych łez ,
jemu z tego tylko śmiech.
Możesz sobie być ten dziarski chwat
i się nie przejmować nadmiarem strat
uzbrojony w bagaż dobrych rad
tak nieprzydatnych żeby oswoić świat 
gdy los się uprze
nosa ci utrze
nie dziś to pojutrze
choć uznasz że nie słusznie 
nawet Twój prywatny anioł stróż 
nie chcąc brudzić sobie piór
nie wtrąca trzech grosz w ten spór
nie prostuje krętych dróg,
żebys sam wybierać mógł
który wiatr w twe oczy ma sypać kurz.

[ 07-11.04.2025 ]

czwartek, 3 kwietnia 2025

Słoneczny wstał dzionek

 Słoneczny wstał dzionek 


 Słoneczny wstał dzionek, 
ptaki wyśpiewuja radosna odę,
słońce wschodzi nad zatoką,
przez lekko na noc otwarte okno 
wpadł poranny rześki chłodek, 
kalendarz powiada, że mamy środę 
a lustro, że muszę ogolić brodę, 
a już pora na kawę wstawić wodę 
i zaraz trzeba będzie wyruszyć 
w codzienną życia przygodę,
w życie się zanurzyć.

[ 02.04.2025 ]

Dom bezsenności

 Dom bezsenności 


Kiedy zasnąć nie mogę 
nieczułym wzrokiem
stojąc za oknem
spowitym mrokiem
odprowadzam trwogę 
stawiającą za nogą nogę 
z nadzieją że wybiera się w daleką drogę
i na sen czekam
słuchając jak pies szczeka
na księżyc, na wiatr , na człowieka.
Kiedy zasnąć nie mogę 
czekanie na sen staje się żywiołem 
którego nie ogarniam żadnym sposobem 
chociaż konieczność snu
 wjeżdża w moją świadomość czołgiem
i ten wiatru za oknem szum
i liści po ulicy wleczonych szelest
i chmury rozmowy z drzewem
niesione księzyca tchnieniem
gdzieś poza horyzont
to jest mojej bezsenności dom.

[ 02.04.2025 ]

wtorek, 1 kwietnia 2025

Wykreślenie

 Wykreślenie 


Cóż pozostanę w twoim notesie 
jeszcze jednym wykreśleniem
z adnotacją : zwykłe nieporozumienie
marzeń skrytych niespełnienie
nie po drodze mi już z tym człowiekiem.
A gdy już mnie znać nie chcesz
otwierasz mi nową przestrzeń,
o której jeszcze nic nie wiem 
i wobec której swych zastrzeżeń
pozbywam się jak najprędzej.
Już raczej tego nie zmienię,
że znowu odrzucasz zaproszenie,
że nie mnie masz na pokuszenie,
że dla ciebie straciło znaczenie
moje tu i teraz skromne istnienie.
Nie uronię choćby małej łzy 
jak nie uronisz przecież ty
nowych szans nie roztrzaskam o kocie łby
tylko trzeba przewietrzyć sny
by nowe nadzieje zakwitły w nich.

[ 01.04.2025 ]