Punkt skupu róż
Punkt skupu róż
może to absurd, lecz cóż
taki szyld uwagę mą przykuł
jak antykwariat przy ulicy zbiegu
gdzie zdobyłem poszukiwany tytuł,
na wielką radość w małym człowieku
w niewielkim bez nazwy miasteczku.
Punkt skupu róż
teraz akurat bez róż,
nie wiem : jeszcze, czy już?
a bez róż nie ma wróżb
i w kocha szanuje ani rusz
i do gwiazd żadna droga nie wiedzie
bo jest uparta i musi przez kolce i ciernie.
A on, wielki bohater książek
wśród bibelotów i wstążek
rozstawia wazony, karafki, stągwie
nalewa doń wodę,
pachnącą studni chłodem
na którą spada cień wieczorem
i echo przysiada z zamyślonym czołem.
I jak zwykły przypadkowy przechodzień
tak go wlaśnie zastaję gdy wchodzę
z nadzieją, że ciekawą historię
i jakiegoś dalszego ciągu się dowiem
gdy Mały Książę zabawnie poważnie opowie
a choć już dawno motywy wszystkie ograł
może wyniknie z tej opowieści ciekawy morał.
Róż skupu punkt
ani skansen ani klub
raczej ekskluzywny butik
ktoś coś sprzeda albo kupi
i może trochę komis
gdzie coś unikalnego można zdobyć
czasem, by swej próżności ego przystroić,
Punkt skupu róż
zagląda tam czasem anioł stróż
by zgubić niepewność swych dusz
A Mały Książę
zadumany może troszkę
jakby rozumiał moją troskę
że o co w tym chodzi dośnić nie zdążę.
[ 08-14.04.2025 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz