piątek, 31 grudnia 2021

ZATRZYMANY PRZEZ CZEKANIE


ZATRZYMANY PRZEZ CZEKANIE


Ja ciągle na ciebie czekam
jak na gościa z daleka
i najbliższego człowieka
cierpliwie, więc wyrusz , nie zwlekaj
bo czas tak nieludzko ucieka.
Im dalej w las tym gęściej rosną drzewa,
słabszy więc promień słońca dociera 
skąpym swym światłem słabo drogi oświetla
i nie widać czy szanse są czy ich nie ma,
że czekający, czekanego się doczeka.
Gdy tym czasem w spokojnej wody toń
korale wpadły łez,
to na próżno drżąca dłoń
wyłowić by chciała je.
Tylko, po co?
I jakby przez przypadek
z wysokiego urwistego brzegu
zauważony na morzu mały statek
zostawia za rufą drobne fale
i płynie dalej wciąż i dalej
od kogoś kto pozostał z pożegnaniem
do kogoś kto czeka z powitaniem.

[ 27-31.12.2021 ] 


niedziela, 26 grudnia 2021

ZDARZY SIĘ JESZCZE

 ZDARZY SIĘ JESZCZE


Miałeś tu przyjść powiedzieć mi,
że  od dawna chcesz ze mną być,
i już od dziś, tak już od dziś
wzajemnej miłości gorącą nić
na resztę naszych niełatwych żyć
wraz ze mną splatać i snuć,
wszystko co dobre celebrować, czcić
i cierpliwie by niczego nie psuć
przeczekiwać chwile gorsze,
które los też nam przynieść może.
Aleś nie przyszedł zatem nie wiem
czy nie wymyśliłem sobie Ciebie?
A właściwie, nie Ciebie
bo przecież Ty istniejesz, istniejesz.
I całkiem realnie widuję Cię od czasu do czasu,
i chciałbym dyskretnie pośród codziennego hałasu
przekazać Twojemu sercu drżenie mego serca,
moją tremę przez Ciebie, co jednocześnie 
onieśmiela i podnieca , onieśmiela i podnieca.
Gdy Ciebie słyszę, widzę
zachwyt się z zakłopotaniem splata
niepewność się w duszy rozlewa szeroko jak La Plata
i nawet być może, że trochę się wstydzę
bo rodzi się takie podstępne pragnienie
aby Twe usta całowaniem uspokoiły skronie
a dłonie dotykiem pieszczoty  otuliły ciało moje.
Nie przyszedłeś chociaż miałeś przyjść
więc marzenia i tęsknoty mogą jeszcze żyć
nim spełnienie przerzuci most 
po którym my będziemy szli
drogą pośród radości i trosk
lub rozczarowanie zetnie nadziei kwiatu kiść.
Po tym też będziemy doskonale osobni sekrety śnić.

[ 25-26.12.2021 ]



piątek, 24 grudnia 2021

ZANIM ZACZNĄ SIĘ ŚWIĘTA


ZANIM ZACZNĄ SIĘ ŚWIĘTA


Wigilia, szósta rano
wyruszam w świat nieśmiało,
gwiazdy nade mną zasypiają
a księżyc jeszcze nie
i z gwiazd  śmieje się,
a morskie fale to wstają to się kładą
i szumią dookoła grudniową balladą,
drzewa pod śniegową czapą,
śpią i śnią  bajkowo biało.
Jakby nie miał żadnych wad
zatrzymał się w tej bieli świat
na chwilkę małą.
Jakby nic się nie stało...
by się ufność łatwiej czerpało,
że nadziei, miłości i wiary
jak ten świat stary 
w ten czas, nie jest za mało,
w opłatku, kolędzie, pasterce,
w pustym miejscu przy stole
jak postanowienie i orędzie
" miej serce i patrzaj w serce ".

[ 24.12.2021 ]

środa, 22 grudnia 2021

ZIMOWA ROZTERKA

ZIMOWA ROZTERKA



Dałaś  mi  rzecz,
o  której  wiesz,
że  nie chciałem  jej  mieć.
Rozmawiałaś o niej ze mną
i wyglądało na to
że ustaliliśmy to na pewno.
A najciekawsze
okryłaś to dobrej chęci płaszczem
bo zrobiłaś to dla mnie
abym odczuł radość i satysfakcję.
Tyle starań, taki gest
a mnie dziwnie i niezręcznie z tym jest.
Wolałbym od ciebie mieć
pośród skomplikowanych życia dróg
jasnej pewności  grunt,
że tak to tak a nie to nie.
Dałaś mi rzecz,
której nie chciałem mieć,
ciągle rozkminiam tę ideę
a z drugiej stroniy
że robię sam sobie z tego aferę
też jestem zaskoczony....


[ 21.12.2021 ]



poniedziałek, 20 grudnia 2021

ZE MNĄ DOBRY LICZYSZ CZAS

ZE MNĄ DOBRY LICZYSZ CZAS



Jakiś list mi w ręce wpadł,
twych zaledwie kilka zdań,
w roli głównej z tobą dawny kadr
z naszego szczęścia kilku lat.
Między wierszami chciałbym dziś
znaleźć tajemnicy nić
dlaczego tak nagle przestałeś moim być,
przestałeś moim być...
Może pośród zachwytu twoich słów
jak to dobrze, że mnie masz
i że od teraz ze mną dobry liczysz czas
skrywa się jakiś ważny znak,
który ja przegapiam znów.
A może zdobyta dla ciebie rajska gruszka
nie zachwyca swym soczystym smakiem,
w kromce wspólnego chleba zabrakło okruszka
smakującego miodem, mlekiem, makiem,
otulałem ciebie ciągle niewłaściwym skrawkiem nieba,
sprowadzałem deszcz, który nigdy nie zaśpiewał,
z wozu fortuny darowałem bez wartości koło,
w nagości nie było nam zbyt wesoło.
Feniks z popiołów nie chciał się odrodzić
a na twojej drogi jaśniejszą stronę
  ktoś lepszy zaczął przychodzić,
już go pragniesz w każdej chwili porze
zaszumiało ci nim w głowie 
 zakochanie jak wiosenne morze
bałeś się, że ktoś ci może go przepłoszyć
a tak inaczej błyszczały mu oczy
do Ciebie się śmiały, nie mogłeś się temu oprzeć,
więc mnie wyrzuciłeś porządkując swe życie i łoże,
a  ja się  tak łatwo rozproszę ...
rozproszę ... 
szybko jak  w wodzie na ból głowy proszek.
Tylko jeszcze między wierszami chciałbym dziś
znaleźć tajemnicy nić
dlaczego tak nagle przestałeś moim być,
przestałeś moim być...
chociaż nic się nie da z tym zrobić dziś
bo już i ja nie chciałbym twoim być.


[ 18 - 20. 12.2021 ]



piątek, 17 grudnia 2021

ZASŁUCHANY W UST TWYCH SZEPT

 ZASŁUCHANY W UST TWYCH SZEPT


Zasłuchany w ust twych szept
zapominam cały świat,
duszy twojej zrywam czarny i biały kwiat,
zmysły fotografię chwili rwą na strzęp,
gdy jeszcze śpisz,chociaż to sprawa niełatwa
widzę cię przez wszystkie kolory światła,
zachowując zapach twojego smaku
tak  zwyczajnie witam cię o poranku
kiedy słonko powoli wychodzi z lasu,
nie śpieszy mu się choć na cały swój spacer
codziennie ma mniej i mniej czasu,
a w jego blasku uśmiechają się dobre szanse.
To słońce odbija się w oknach domów,
wpada w nonsensy przykawowych rozmów,
wplata się w stateczną nagość drzew
i w przelatujących ptaków śpiew,
a rozbestwiona i rozpanoszona jemioła
przez tych kilka chwil udaje, że jest cała  złota,
ciekawe czy się na to nabierze chociażby jedna sroka
która przecież świecidełka wszelkie kocha?

[ 17.12.2021 ]


ZABIERZ MNIE STĄD

 ZABIERZ MNIE STĄD


Zabierz mnie stąd
tam gdzie twój ląd
z ciepłem oczu i rąk
podaj swą dłoń i zabierz stąd.
Miłości ma !
Miłości ma złota jak słońca blask,
gdzie odeszłaś w za daleki świat 
wszystko co mam chciałbym tobie dać
Miłości ma
tylko gdzie ty jesteś gdzie?
daj mi znak 
daj mi znak bym wiedzieć mógł
wszystko co mam chciałbym tobie dać.
Miłości ma
zobacz mnie znów jak pierwszy raz
zobaczyłaś mnie kiedyś gdzieś 
kiedy to miało największy sens
Miłości ma
zobacz mnie znów zobacz znów
przecież to wicąż jestem ja
taki sam kochania twego wart
przecież to wciąż jestem ja.
Zabierz mnie stąd
tam gdzie twój ląd
z ciepłem oczu i rąk
podaj swą dłoń i zabierz stąd.
Miłości ma !
Miłości ma złota jak słońca blask,
gdzie odeszłaś w za daleki świat 
wszystko co mam chciałbym tobie dać.

[ 03-17.12.2021 inspiracja S'agapo gia tis orea ]

sobota, 4 grudnia 2021

Z KATEDRY WYFRUNĄĆ NIE MOGĄ

Z KATEDRY WYFRUNĄĆ NIE MOGĄ




Szepty w pustej katedrze
tną półsłówek jedwabnym szelestem
niesłychanie nośną przestrzeń,
bezkreśnie niosą się najcichsze słowa
nawet ożywią witrażerię kolorową
jednak z katedry wyfrunąć nie mogą
i podążyć swoją własną drogą,
uczynić swój byt nieznaną przygodą...
Często śnią mi się pociągi
ciągle gotowe do drogi
i chociaż wszystkie mają tablice kierunkowe,
to zawsze wyruszają w niewiadome,
posiadanie biletu niczego nie zmienia,
zamierzony, określony cel jest bez znaczenia
już nie można wysiąść i się przesiąść
albo wrócić i wyruszyć w drogę od nowa,
nim się skończy sen podróż trzeba kontynuować,
przejść przez mostów i luster tysiąc.
W tych pociągach giną moje bagaże
wszystko co mam i o czym marzę,
ale najbardziej zabija mnie to,
że gubią mi się ci, co w tej podróży ze mną są.
A bez nich mnie nie ma
nawet pod postacią cienia.
Szepty w pustej katedrze
tną półsłówek jedwabnym szelestem
niesłychanie nośną przestrzeń,
bezkreśnie  niosą się najcichsze słowa
nawet ożywią witrażerię kolorową
jednak z katedry wyfrunąć nie mogą,
uczynić swego bytu spontaniczną przygodą
i podążyć swoją własną drogą.

[ 02. i 04.12.2021 ]



niedziela, 28 listopada 2021

Z WYPRZEDAŻY

Z WYPRZEDAŻY



Jest rano godzina dziesiąta
przez domu okna
najbliższy świat oglądam,
jeszcze mgiełką snu spowity
dociec próbuję ze sobą 
czego pragnę, czego żądam
a czego wręcz przeciwnie
choć się samo do mnie pcha
niech przepadnie, niech zginie
taką wolę mam, taką wolę mam
niech sobie znajdzie inne dłonie
tak myślę stojąc przy oknie
a codzienności kram
kusi wachlarzem możliwości rozmaitych:
tu asortyment rozstań tkliwych,
tu westchnień do zniesienia niemożliwych,
obok oferta szczęść wątpliwych,
tam gościnne progi,
i do nich poplątane drogi,
tam tęsknota chętnie pokocha,
ale to tylko słomiany zapał
kto się na to złapał
ten potem gorzko płakał,
tam samotność w nadziei obłokach,
a tam miłość niechciana i płocha,
tam pierrot prezentuje focha
a kolombina w esemesie pisze mu: wynocha,
i nawet nie zapłacze, nie zaszlocha...
o, już ją przytula arlekin niejaki
co ją gestem czułym zwabił 
ona z zapałem wypolerowała mu jego karabin
on jej  w kuchni kran naprawił,
i tak przez przypadek lub okoliczności splot
na dłużej ze sobą zostali
a dzień im mija jak rok
a złote kłosy miłości w darze składa noc.
Gdzieś zapodziała się taśma do klejenia złamanych serc,
szklana kula nie chce pokazać gdzie jest,
tam wdzięczny trzepot nylonowych  rzęs,
tu album fotografii nieistniejących miejsc,
a tam jeden najpiękniejszy niespełniony sen,
tam zaś w kącie na sztaludze piękny obrazek
coś jakby Berezowska albo Szancer
a rzecz się nazywa utracone szanse, 
tu  sztucznych łez spory falkonik,
i chusteczki w promocji do nich
tu zaś pozytywka, w której  pusty śmiech dzwoni
a obok wysłużony wieniec laurowy,
co niejedne już skronie zdobił,
tu stylowe pretensje
w burzliwym afekcie
i złośliwości najpiękniejsze na świecie,
tu wyrzuty na okazję każdą
tu wspomnienia co się na nic nie przydadzą,
jest też zestaw  z instrukcją obsługi
będzie miał pożytek gdy ktoś kupi
jak posiać i samemu w nią uwierzyć - wątpliwość
gdy do świadomości dobija się niewygodna oczywistość,
tu bela przedniej powierzchowności,
tam stosy drobnych niegodziwości
pośród dystyngowanych nieostrożności , 
i szkatułka zadufanych nadętych próżności ,
a tu są kwiaty bezinteresownej serdeczności,
poradniki jak się nauczyć wdzięczności
i pozbyć pazerności ,
jak postępować z nadmiarem przykrości,
jak spakować bagaż w podróż do wieczności,
jak unikać toksycznych fascynacji
i atlas z mapami pośrednich i docelowych stacji,
do szczęścia 
na chwilę do wynajęcia,
tam szeptany przez wiatr pośród lasów
niepotrzebnych słów zasób,
wszystko dostępne do wyczerpania zapasów.
Lecz reklamacji i zwrotów się tu nie przyjmuje
więc się dobrze zastanów
czy ci potrzebne to co kupujesz.
Jest rano, ciągle jeszcze godzina dziesiąta
za oknami jesień uwija się i krząta,
wiatrem liście przerzuca i przegania kurze
deszczem wpada w  niedużą  kałużę 
by się w nich przeglądać mogła
jaka jest piękna i wiotka 
taką gdy wyjdziesz właśnie ją spotkasz.
Może polubisz choć nie pokochasz.



[ 28.11.2021 ]



piątek, 26 listopada 2021

Z ASEM W RĘKAWIE


Z ASEM W RĘKAWIE



Czuję się jak wszystkiemu winny
oglądany przez weneckie szyby 
w kilku słowach życia sens
synteza czasu i miejsc
a ty  wszystko chcesz mieć
Teraz. 
Nie za chwilę, nie jutro lecz teraz,
bo innego czasu po prostu nie ma
jutrzejsze teraz
będzie dotyczyć nie nas
bo teraz
to rozpalona losu podnieta
co się do nas przytula jak szepty echa
do kory od rosy wilgotnego drzewa
albo od deszczu
która przyszła aż tu 
na skraj snu
by skrzydeł dodać mu
gdy przygasa  przy budzącym się dniu .
Ale twoje teraz
presję wywiera
chcąc łączyć pokolenia
a zbyt bardzo  onieśmiela,
rozdziera marzenia,
szkicuje labirynty spełnienia,
rozbudza pragnienia,
jest nagłe i uparte
staje ością w gardle
z wątpliwości  odarte.
Jest oczywiste i nagusieńkie
a przez to kuszące, powabne,
I ciągle wyciągające rękę,
ale dlaczego tak gwałtownie pragnie?
Do tego co zostanie na potem
z miejsca traci ochotę
bo to koliduje z jego polotem,
nie zgrywa się z jego fantazji kolorem
Teraz wszystkiego natychmiast żąda 
wstecz  się  nie ogląda
pewne siebie niemądrze
czasem widziane z bliska 
wygląda jak iskra
która rozbłyska
w ciemności jądrze.
Gra z asem w rękawie,
w perskie oko o pióro pawie
przy mocnej czarnej kawie
przed śniadaniem
choć zapewnia,
bez powiek mrużenia,
że jest tym czego się chce
warto wiedzieć, że jego drugie imię to blef.
Ale z drugiej strony, bywają sytuacje, 
gdy pojawia się jakieś teraz
że po prostu nie ma na co czekać
trzeba brać za rogi, a kto ma rację
potem okazuje się nieważne.



[ 25-26.11.2021 ]



wtorek, 23 listopada 2021

ZAMIAST NOTATKI DO DZIENNIKA

ZAMIAST NOTATKI DO DZIENNIKA




Jeszcze nie świt, dokoła cicho,
żadne się jeszcze ptaszę obłoku snu 
ze swego gniazdka nie pozbyło,
tylko sowa wołała brzask swoim : hu, hu
i na to zawołanie  wstał poniedziałek
by zainicjować tygodniowy życia kabaret
a mnie przydałaby się dodatkowa niedziela,
może po to,  by się nie bać.
Trzeba wyjść w pozornie spokojną przestrzeń
przepełnioną szumnym szelestem
która za moment rzuci gradem
jakby kto sypał z nieba białym pieprzem.
Odetchnąć pełną piersią rześkim powietrzem
przekonać się i uwierzyć , że oto jestem
trybikiem w systemie
który jakby co, to i tak łatwo obejdzie się
beze mnie.
Opodal na czubku sosny
krzyk wrony : dramatyczny, czy radosny?
Często śni mi się niemiecka wojna,
a od tego moja dusza niespokojna,
potem werblem o parapet budzi mnie deszcz
który śpiewa przemokniętą do nitki pieśń
o słońcu co niemrawo się wspina
a wiatr je chmurami przykrywa.
Człowiek jest jak książka
tylko nie wiadomo czyjego autorstwa.
A spontaniczne myśli są nie zawsze
poprawne gramatycznie.

[20.10. i  22.11. 2021 ]


sobota, 20 listopada 2021

ZNOWU SZARY ŚWIT

 ZNOWU SZARY ŚWIT 


Zapnij , proszę, kurtkę, otul się szalem
weź rękawiczki i czapkę na swój spacer
bo cię przewieje i zmarzniesz
a już mnie przy sobie nie masz na ogrzenie.
Niepotrzebnie coś położyłeś na losu szalę
i przekroczyłeś dozwoloną skalę.
choć rzeczywistość przeszyje mnie żalem
niczego nie odnajdę, nie ocalę,
chociaż mostów za sobą nie spalę,
pod oknem twoim raczej nie stanę
choć tę myśl natrętną jak mantrę
poniosę ze sobą w szary deszczowy poranek.

Znowu w szary świt
wiodą pogmatwane sny,
w których wszędzie ty
tak potrzebny  mi
we wszystkie dni
a tak niedostępny
gdy się śnią przewrotne sny,
i tak mnie to dręczy
jak werdykt ze szkolnej ławy:
"bardzo dobrze, siadaj, niedostateczny"
i gdy się zgubię a nie rozumiem mapy
albo nie rozpoznaję oczywistych elementów
najbliższych topografii
bo bez żadnych podstaw, argumentów
jakby w jednym kadrze się znalazł
kolaż miliona fotografii
bez sentymentów
ktoś w nim odnajdywać się kazał.
Zaraz się rozbudzę i nie będę tego pamiętał,
jakby ktoś  gumką wymazał.

Znowu szary świt
spowity w szarą myśl,
a ząb uparcie ćmi,
deszcz słabo mży,
senna snuje się myśl
od okna do drzwi
jakieś motto na dziś
że trzeba mieć i być,
jeszcze kawy łyk
a już pora by iść,
skądś dobiega wrony krzyk,
wiatr szczyty drzew
delikatnie muska,
marszy wodę w kałuż lustrach
a potem jak gniew
szorstko przysiada na mych ustach
bym nie powiedział nic
co przychodzi na myśl.
Gdy tym czasem złoty liść
jedwabny błysk
przez powietrza sukno
frunie leciutko,
jakby chciał czymś innym być,
nim opadnie, piruety kręci, drży
jak iskra płomienia
wydziergana z półcienia
wysnutego wspomnienia.
Niby wszystko tak zwyczajne,
codziennie banalne,
a przecież niepowtarzalne.



[ 17-20.11.2021 ]


sobota, 13 listopada 2021

ZUPEŁNIE NOWY ZAWRÓT GŁOWY

ZUPEŁNIE NOWY ZAWRÓT GŁOWY




Popadłeś w pogmatwane kompleksy
bo ci ktoś nawmawiał, że nie jesteś sexy
i tak trochę żyjesz ty dziś
nieodporny na stresy
jakby cię dopadł wieku średniego kryzys
a może wierzysz złośliwcom i się wstydzisz.
Przemykasz jak cień
obok swoich chceń,
nie masz śmiałości
do miłości 
i nie masz czasu
dla romansu,
ani ochoty
na tęczowe wzloty,
brak ci taktyki
do erotyki,
a jednak jest w tobie
- po literkach zanotuj to gdzieś sobie-
ta prawie pewność, że jesteś gotowy
na zawrót głowy zupełnie nowy
poziomkowy królu malinowy.
Wyślę do ciebie list z dedykacją,
taką skromną dywagacją
że jesteś alfą i omegą
a ci co szczekają
racji nie mają,
a ci co kraczą
nic nie znaczą,
więc się nie martw, że oni tego
nie dostrzegą,
nie przeczują, nie zobaczą,
nie bierz sobie do serca swego
w imię dobrem zwalczenia złego.

[ 12.11.21 ]

czwartek, 11 listopada 2021

ZACZĄĆ NIEWINNIE MARZYĆ

ZACZĄĆ NIEWINNIE MARZYĆ



Do  złych  wspomnień
dopisać  radosny  epilog
aby  zrównoważyć
smutek  dawnej  chwili
ograniczyć  promień
zasięgu  krąg
nakreślić  wśród  poplątanych linii
gdzie  się  skończy  dalszy  ciąg
a gdzie  znów można  zacząć niewinnie marzyć,
czasem  trzeba  się  odważyć
ze  świadomością,  że to może nie wystarczyć.
Ale  może  warto
taką  właśnie  zagrać  kartą
zamiast  bezradnie
wypatrywać  jaki  atak  dopadnie
i skąd
i  za  który  własny  osobisty  błąd
i  z niczego  w  ciemno  ustanowić
strategię  i  plan  by  się  jakoś  bronić...
Bo może, niekoniecznie będzie trzeba
pod tą szerokością nieba.

[ 10-11.11.2021 ]
 

wtorek, 9 listopada 2021

ZANIM OSTATECZNIE

 ZANIM OSTATECZNIE ...


Zastanawiają mnie pytania poety proste dwa :
"Gdzie się podział mistrz nastroju? "
i "Dlaczego radość jest ze szkła ?"
ale brak odpowiedzi nie budzi niepokoju,
tylko, że gdzieś rozpierzchły się szczęśliwe pocałunki,
już cię pożegnał smutny zgrzyt za plecami zamykanej furtki,
jeszcze widzę jak  odchodzisz
nie przyspieszasz kroku i nie zwalniasz
jeszcze łatwo liczę twoje kroki
nie odwrócisz się, nie pomachasz
zanim ostatecznie odbierze mi ciebie ulicy zakręt,
a zostanie mi z tego wypełniony pustką po tobie przestrzeni fragment.
Bezczelna ta pustka
zaglądać tu będzie o świcie jak pobudka
i położy na mych ustach swoje chętne usta,
roziskrzone swoim triumfem spojrzenia
porozwiesza na codzienności firankach
jak w ramionach kochanka
by się mój zgaszony wzrok przeglądał w nich jak w lustrach,
bym się przekonał, że po ich drugiej stronie niczego nie ma.
I zajrzy tu do mnie późnym wieczorem
z nadzieją, że ją pomylę z zabłąkanym Amorem,
jeszcze mi błyśnie nikłym światłem nad stołem
i będzie trwać przy swoim tak bezgranicznie uparta
i nie przyjmie do wiadomości, że jest persona non grata.

[ 09.11.2021 ]



sobota, 6 listopada 2021

ZWYKŁY CHŁOPAK

ZWYKŁY CHŁOPAK



Zwykły chłopak o czarnych źrenicach,
nieznany brzeg, cicha dobra przystań,
był jak sen , był jak tajemnica
i lubił blask , lubił cień księżyca.
Każdy dzień brał  jakim dawał mu los
każdą z dróg podążał po kres
gwiazd nie szukał kiedy swój zmylił trop
ufnie brał każdy życia gest.
Był też ktoś, kto wiedział o nim wszystko
na pamięć znał każdy jego uśmiech
znał też łzy , którymi płakał gorzko
niekiedy w noc, skryty w cień księżyca.
Mimo to się  bał , że skrywa coś,
wciąż go sprawdzał i pytał wciąż
cienia zdrady szukał wśród blasków słońc
nie przeczuwał, że tym zrani go.

Miał dość,
że on
radość życia rozbił jak kruche szkło.
Bez scen
bez łez
 w niedaleki poszedł świat pewnego dnia 
By żyć
by śnić
że jest miłość potężniejsza od zła.
By brać
By dać
serce na dłoni jeszcze jeden raz.

Wiatru szept w koronie starego drzewa
przypomniał mu dawne serca drżenia
w których znów odnalazł przeznaczenie
kochał znowu blask i cień księżyca.
Czwarta rano, smętnie pusta stacja,
nikogo w krąg, słychać tylko ciszę
a tam on coś sobie skrycie pisze
wciąż nie wie sam czyja była racja,
już z oddali nadbiega stukot kół
bez biletu ale już trzeba iść
dać się zabrać w tę mgłę pośród pól
bo coś dobrego przyjdzie jeszcze dziś.
Blask księżyca
 i ten cień co obok niego przysiadł
na nieba tle
słodkie śle spojrzenia i czegoś chce.
By żyć
By śnić 
o miłości potężniejszej od zła,
By brać
by dać
serce na dłoni jeszcze jeden raz.



[ 3-6.11.2021 ]


poniedziałek, 1 listopada 2021

ZE SOBĄ ZA PAN BRAT

ZE SOBĄ ZA PAN BRAT


Z oszczędnością gestów,
pełną gamą swoich barw,
tchnień wiatrów i szelestów
gdzieś pośród liści i traw
smugami słońca i mgłą
i deszczu srebrną strugą
preludia i walce gra
szukając trafnych tekstów
jak biało czarnych fresków
nokturny i marsze gra.
Że październik skończył się,
jesień przeszła znów przez sień
i znów trzeba cofnąć czas
wziąć złudzenie, że się go więcej ma.
Słońce wydłuży znów swój krok
mniej nam swego ciepła da,
szybciej już zapadnie zmrok
w spadłych liściach przemijania znak.
W pieśniach deszczu smutek drży,
a na twarzy srebrne łzy
smutek je za siostry ma
a ty ciągle jesteś sam
choć ze sobą za pan brat.


[31.10-01.11.2021]

sobota, 30 października 2021

ZROZUMIEĆ ŻE ŻYCIE TO CUD

ZROZUMIEĆ ŻE ŻYCIE TO CUD


Gdzieś na rozstajnych drogach ty
znowu nie wiesz dokąd chciałbyś iść,
myśli snują się jak mgły
tylko wiesz, że nie wiesz nic.

Cóż, zatem wracasz w domu sień,
bo to nie najlepszy w życiu dzień
aby w świecie szukać sensu swych snów
i się rozpadało znów.

Kiedy w oknie stoisz
życia  się nie boisz,
ani jego krętych dróg.
Kiedy ciągle czekasz
jak człowiek na człowieka,
rozumiesz, że życie to cud.

Kiedy w rytmie serca płomień drży,
w swojej klatce pustki zbitych szyb,
w życia labiryncie zwykłych dni
nagle chcesz odważniej żyć.

Deszcz o szyby dzwoni
kropla kroplę goni
niby smutku srebrna łza.

Ktoś cię spotkał raz, czy dwa
wiesz, pamiętasz skąd go znasz
I pamiętasz, że cię w deszcz
pod parasol schronić chciał.

Kiedy w oknie stoisz
losu się nie  boisz
ani tego co ci da.
Kiedy ciągle czekasz
jak człowiek na człowieka
ta udręka sens ma.

Gdzieś na rozstajnych drogach ty
ciągle nie wiesz dokąd iść,
Tylko znowu czekasz
jak człowiek na człowieka,
Ta udręka sens ma.

[ 29-30.10.2021 ]

niedziela, 24 października 2021

ZNAK Z OLIMPU

ZNAK Z OLIMPU



Ktoś z Olimpu daje mi znak
pośród sarkastycznych gwizdów i braw,
Kasandra swe mroczne wizje ma
jednak tam zabawa bez końca trwa.
Czy to prawda, czy się jednak tylko droczysz
Ale jeszcze spojrzę w twoje oczy
pochwycę tę pewność nim ją coś spłoszy.

Prometeusz przebiegł  tuż obok nas,
nie będzie dziś w nocy u siebie spać.
Światła  postanowił nam jasność dać,
ty mógłbyś przykład z niego brać
ciepło i blask, który w sobie masz
nie wiesz czy chciałbyś coś z tego mi dać
dziś jeśli od jutra nie mamy się   znać
być może nie pamiętając zbyt długo siebie wzajemnie.
Ale teraz i tu pokochajmy się czule, namiętnie
wejdźmy w siebie delikatnie powoli
niech spadnie niebo ale niech nie boli
splećmy ciała swe i języki
jakbyśmy nie mieli  nigdy nikogo przed nikim.
Bądźmy wzajemnie dla siebie pierwszymi i ostatnimi.
Nie pośpieszajmy nadejścia rozstania chwili,
zagrajmy sobą da capo al fine,
podaruj ty mnie i ja tobie jeszcze godzinę,
gdy będziemy bezkresnie bezsilni
i nie będziemy niczego się wstydzili.
Zapomnimy na chwilę szczęśliwi
o powrotnych biletach
skrzętnie schowanych w wyjściowych kieszeniach.
Potem ciągle jeszcze pełni czułości będziemy szeptać swe do widzenia.
Bez pretensji choć w cieniu żalu,
że bez deklaracji spełnienia...

[ 24.10.2021 ]


czwartek, 21 października 2021

ZAKOCHANI W CHOPINIE

ZAKOCHANI W CHOPINIE



Umilkły owacyjne brawa
chociaż niechętnie,
pogasły światła
nie beznamiętnie,
nawet szelestu kartek
jurorskich  notatek...
Zdumionym zachwytem,
przepełniona tak tu nagle sama została
sławetna zacna koncertowa sala,
przecięta przez serce wirtuozowskim sznytem.
Nieprzebrzmiałe echo jej akustykę jeszcze rozpala.
Już się wszystko dokonało, odbyło
ale wezbrana przepiękną muzyką 
cisza nią jeszcze długo brzmiała
jakby cieni orkiestra bez partytur ją grała
aby ta nagła pustka nią się ogrzała
i ta szemrząca natchnionym urzeczeniem fala 
w przestronnym foyer i lustrzanych korytarzach.
Na drugim piętrze 
w kakofinii emocji o najwyższym rejestrze
arbitralne prawdy
kruszą światło uderzając w żyrandoli girlandy
jego barwne okruchy spadają jak powietrze
na miękkie fotele i  zdobione poręcze
Rozkwitają artystyczne racje - dywagacje
snują się przekleństwa, piętrzą afirmacje
zaczarowanej krainy czerni i bieli
uważać trzeba żeby nie wylać dziecka podczas kąpieli
I znaczenia 
żadnego to nie ma 
czy jest  po mieczu czy po kądzieli,
coraz większe ze zdumienia źrenice
a zacierają się jasno określone granice
kto tu w rzeczy samej najważniejszym artystą
kto choć już z w panteonie nazwiskiem lecz tylko statystą.
( nie mylić z sadystą ).
Zatem każdy w swej duszy, w swym rozumie i  sercu ustala
jakaż to nieprawdopodobna skala
geniuszu się o niego otarła,
jak to mocne wzruszenie
drapieżnie dopadło do tęsknoty gardła
i wodzenie na pokuszenie samego siebie
dwa w jednym i cios i podniesiona garda
i żywe piękno i natura martwa
strzelista prawdy  jasność i zwątpienia mgła ją gmatwa
i to obezwładniające napięcie
bo trzeba wypracować sensowne rozstrzygnięcie.
Znowu będzie szach i mat, będzie perskiego oka mrugnięcie.
Uzasadnienie gdzieś się rozwinie,  gdzieś uściśli
w laurowych wieńcach kwiat japońskiej wiśni.
A fortuna z mamoną zrobią sobie wspólne zdjęcie.
Nie koniecznie w sekrecie.
Szybko zamieszczą je w internecie.
Będą sprawdzać czy lajkujecie.


[ 21.10.2021 ]



środa, 20 października 2021

ZAPROSZONA ŚRODA

 ZAPROSZONA ŚRODA


Wpadła środa od wczoraj umówiona,
pcha się w ramiona czułości spragniona,
pieszczoty rozdaje namiętnie roztargniona,
wiatr ją w swe wiotkie raz po raz brał ramiona
przelatując  w blaskach księżyca
a ona była tak poruszona i tak natchniona,
on wił jej koło ucha szepty o innych galaktykach
a tak wykochał, wypieścił, nadotykał
i byłabyż ona w zmysłowych skowronkach
gdyby gdzieś nad ranem
pośród mgły firanek
nie zgubił jej  ten miły kochanek.
Zatem zapraszam ją na kawę
i czekoladowego kawałek ciasta,
obgadamy przy tym niejedną sprawę
i wszystkie plotki zebrane z miasta,
rozpatrzymy ich temperaturę i zapach,
z pogodowego kalendarza
ustalimy co może się zapowiadać
patrząc sobie prosto w oczy
chociaż to nasze intencje skryte będzie zdradzać,
z kącika ust zdejmując okruszek
gestem dłoni który wzruszy i zauroczy,
jak zmysłowych skojarzeń i podszeptów łańcuszek.
Może nawet jej wyznam tajemnic moich banalne sekrety,
może odważę się być niemodnie naiwny i śmieszny,
niezgrabnie w gestach niezdarny
zanim się zbierze i odejdzie, niestety,
za tę chwilę niepowtarzalną z nią jestem jej bardzo wdzięczny.
Zostanę do jutra z siebie niestarannie odarty.

[ 20.10.2021 ] 

wtorek, 19 października 2021

ZAPOWIEDZIAWSZY SIĘ WCZORAJ WIECZOREM

ZAPOWIEDZIAWSZY SIĘ WCZORAJ WIECZOREM 



A dzisiaj odzwiedził mnie wtorek
zapowiedziawszy się wczoraj wieczorem,
ale po drodze zgubił swój lepszy humorek,
choć znalazł jakiś koralik lub paciorek
jakby zadatek na zaręczynowy pierścionek
i na dzień dobry po nocy pełnej głupich snów
całuje wzajemnie
chętnie i namiętnie
a trochę dyskretnie
i grzecznie bo co ludzie powiedzą
ale cóż inni o takim całowaniu wiedzą?
Taki pochmurny jednak jesteś
i zdradziecko za pazuchą deszcz niesiesz
i cytujesz z książki kilka słów
z przeczytanej strony zaledwie pół.
I kawę wraz ze mną będziesz pić
żeby pełną piersią dziś ze mną żyć.

[ 19.10.2021 ]

ZMIENNA ZROZUMIENIA

ZMIENNA ZROZUMIENIA



Odjąć znaczy dodać
taką niekiedy wykładnię
syntetycznie podaje
nauk wszelkich królowa
często mam wrażenie
że zabrakło bardzo niewiele
aby coś  potoczyło się znacznie lepiej.
Nadzieja, 
że zrozumienie wszystko zmienia
nie syci pragnienia
opuszczenia sfery cienia.
Lecz co jeżeli tego cienia nie ma?

[07.09, 19.10.2021]

piątek, 15 października 2021

Z LATA SZARYM KOŃCEM

Z LATA SZARYM KOŃCEM



Znowu jesienny wiatr
z drzew coraz więcej zrywa
liści barwnych jak kadr
co mi wciąż przypomina
ciebie gdyś obok mnie szedł 
w jakimś nieznanym mieście
serce ogrzewał twój szept
i nie trzeba było nic więcej.
Obiecałeś znowu mi
narysować w niebie słonce
przyrzekałeś znów tu przyjść
z tego lata szarym końcem
ale przeoczyłeś gdzieś
tę najkrótszą do mnie drogę
lub innego czegoś chcesz
w czym ci raczej nie pomogę.
Na ratunek przybądź mi
ja uratuję ciebie
bądź słońcem szarych dni
ja będę twoim niebem.

[ 14-15.10.2021 inspiracja : Pozowi mienia z soboj ]

ZABŁĄDZISZ POD MÓJ DACH

ZABŁĄDZISZ POD MÓJ DACH



W końcu zbudujesz kiedyś most na drugi brzeg,
odnajdziesz drogę, żeby do mnie znowu biec,
przestaniesz wreszcie oglądać się wstecz
zatem już naucz się po prostu mnie chcieć.

Zabłądzisz kiedyś pod mój dach
wtedy zrozumiesz, że to ja
całym światem twoim mogę być jak nie był nikt,
swym ramieniem cię obejmę  jak twój  anioł stróż
przy mnie złej godziny nie pokaże żaden zegar twój
proza życia ze mną będzie bajką jak ze snu.

Zachwyci cię nasz wspólny świat
jak nocy świętojańskiej kwiat,
całym światem twoim będę tak  jak nie był nikt,
swym  ramieniem  cię  obejmę jak twój anioł stróż
przy mnie złej godziny nie pokaże żaden zegar twój
proza życia ze mną będzie bajką jak ze snu.

Zrozumiesz znowu  świata sens
uwierzysz, że on dobrem jest
całym światem twoim będę tak  jak nie był nikt,
swym  ramieniem  cię  obejmę jak twój anioł stróż
przy mnie złej godziny nie pokaże żaden zegar twój
proza życia ze mną będzie bajką jak  ze snu.

[ 15.10.2021 prawie jak Radość ze szkła ]

sobota, 9 października 2021

ZDRADLIWE CIEBIE SKRYWAJĄ MGŁY

 ZDRADLIWE CIEBIE SKRYWAJĄ MGŁY


Mgły skrywają cię zdradliwie,
a ty jesteś tam i czekasz,
jak los i przeznaczenia chwile,
gdzieś w bezkresach czuwasz i trwasz,
nie wie nikt jak się ratować
kiedy na przeciwko staniesz,
jak lodowiec pośród fal.
Czasem jesteś tak jak słońce,
lub jak biały, martwy śnieg,
bywasz jak lodowa góra
to zamarzasz to znów tajesz,
często myślę, że to bzdura
a to wszystko w tobie jest,
czarność nieba , jasność gwiazd.
Lecz kiedy z tobą jestem,
zabieram cię w mą przestrzeń,
jak głową wprost w ocean
w miłości otchłań wpadam
ty pozostajesz zimny
jak góra lodu w oceanie
z osadem co na dnie zostaje
smutków  pod  mrocznym wody lustrem
nie potrafię tego zmienić
nawet gdy usta twe swoimi musnę.
Jesteś winy mojej górą
i mnie cień jej wciąż pochłania
i poczucia klęski szczytem
a ty ironicznie mylisz to z zachwytem.
Z mojej drogi odejdź proszę,
albo bądź mym dobrym  losem,
podaj szybko twoje dłonie
jakiś gest, w który uwierzyć mogę,
że potrafi moja miłość
stworzyć dla nas cichą przystań
i roztopić lodu górę
bez miłości serce twe.

[ 08-09.10.2021 inspiracja: Iceberg ]

środa, 6 października 2021

Z SAMYM SOBĄ SPOTKANIE

 Z SAMYM SOBĄ SPOTKANIE


Pozwolę sobie i od tego zacznę,
pamiętam, że kiedyś było pisemko
przeznaczone i dedykowane kochającym
a nazywało się zwyczajnie po prostu "Inaczej".
I pamiętam, że kupować je nie było mi lekko,
bo się tak z tym czułem bezbronnie niewinny 
a ciągle zawstydzony i przepraszający,
jak z czapką na głowie złodziej gorejący
bo chcąc nie chcąc w twarz twarzą
a już na to nic nie dało się poradzić,
swoją orientację trzeba było zdradzić
i tak nie intymnie wyznać - przyznać
sprzedawcy i temu kto za mną stanął,
chociaż ku temu ostatniemu ustawiony byłem plecami,
że mnie w życiu erotycznym pociąga wyłącznie mężczyzna.
Podawałem pieniążki dla ułatwienia odliczone
brałem pismo przejęty jak zwierzę spłoszone.
I na ogół przeglądałem w domu, późnym wieczorem.
Tłumacząc się przed sobą największym wówczas w domu spokojem.
W którymś numerze zamieszczono ankietę
jakby dla mojej potrzeby otwartości zachętę i podnietę.
Tutaj śmiało, szczerze i odważnie mógł napisać każdy
kim jest, co osiągnął, dokąd zmierza, o czym marzy,
czy już wyszedł z ram swojego cienia
czy dopiero do tego siły zbiera,
na czym się był w życiu swoim  dotkliwie sparzył
ile szczęścia los nieproporcjonalnie zdarzył
i nie trzeba było specjalnie uzasadniać , tłumaczyć
dlaczego jeden facet woli drugiemu w oczy patrzyć 
i całej tej reszty cokolwiek miałaby znaczyć.
Nie umiałem wyczuć, czy te  zwierzenia
pisali do rubryki czasopisma autentyczni  czytelnicy 
czy tak powstała gazetowych portretów galeria
jedynie fikcją była stworzoną przez redakcję w tajemnicy.
A ponieważ przygoda niejedno ma imię i niejedną twarz
to niewiele o to czy ma to jakiś sens dbając
wolno co prawda do czynu tego dojrzewając
napisałem i wysłałem też i ja.
Wszak anonimowo, się pocieszałem, gdyby ktoś to wydrukować miał
i gdyby nadmiar wątpliwości po niewczasie znać o sobie dał.
I tak też się stało, oni to faktycznie  zrobili
Dziwne to było bardzo dla mnie
szczególnego rodzaju z sobą samym spotkanie,
czarno na białym jaki jestem, jakim siebie widzę rozgłosili.
Jak kiedyś gdy   przez radio mój wiersz przeczytano
niejedną noc nie mogłem zasnąć po samo rano.

[ 06.10.2021 ]



piątek, 1 października 2021

ZAWSZE W KAŻDYM WZBUDZA ŚMIECH

ZAWSZE W KAŻDYM WZBUDZA ŚMIECH



Przez rozpalonych ogni ostry żar
codziennie biegnie do utraty tchu
bo wraz z nim zamknie się ogromny świat
w areny krąg i maskę - żywy trup.
Jak żart to żart a ty się z niego śmiej
anonimowo bez złych konsekwencji
korzystaj śmiało z prawa chwili tej
Arlekin to jest wszak na licencji.

Bo Arlekin, ten Arlekin
musi w każdym wzbudzić śmiech
Ach Arlekin, nasz Arlekin
i dla niego to nagrodą jest.

Atleci wyjdą w świateł jasny blask
z żelaza sztaby będą giąć jak wosk
zapomnisz łatwo o istnieniu trosk
i że się gdzieś za rogiem czai strach.
Brawa dla nich polecą pod areny dach
i kwiaty się posypią w uznania znak
zapłonie wzrok, orkiestra zagra tusz.
Arlekin wypełni czas antraktu znów.

Bo Arlekin, ten Arlekin
w każdym musi wzbudzić śmiech,
Ach Arlekin, nasz Arlekin,
i dla niego to nagrodą jest.

Nie zorientujesz się , że bawić cię
Arlekinowi coraz trudniej jest
nie wiesz, że kiedy zgasną światła ramp
to on sam dla siebie Hamleta gra
choć przecież za to nikt mu nie da braw
nawet gdyby maskę zdjął, pokazał twarz
i to że płyną po niej łzy prawdziwe
bo on jest arlekinady mistrzem.

Ach Arlekin nasz Arlekin
zawsze w każdym wzbudza śmiech
Nasz Arlekin, ten Arlekin
i dla niego to nagrodą jest.

[01.10.2021  inspiracja Arlekino]


poniedziałek, 27 września 2021

ZA GŁOSEM SERCA

ZA GŁOSEM SERCA



Chodźcie tu, powiem wam, żył raz piękny młody król,
rządził krajem, rządził ludźmi tak jak umiał i jak mógł,
jak się zwał nie ważne jest i niech to nie złości was
pieśń nie o nim wszakże jest, w niej miłość główną rolę ma.
W tym samym czasie tam, przepiękna jak we snach
dziewczyna gęsi pasła w pobliżu pałacowych ścian,
i ujrzał ją sam król, zakochał się jak żak, powiadomił dwór,
z nią tylko się ożenić chce, niech zaraz szykują huczny ślub.
Za głosem serca iść
brać z ukochaną ślub
królowi wolno to czy śmiałby wątpić ktoś
z miłości żenić się może także król.
Żenię się! Żenię się ! tak ogłosił król na cały świat 
więc się nagle odbył królewskich rodzin zjazd 
i jakiż skandal z tego był, jakiż z tego skandal  był
lecz pieśń nie o tym także jest, w niej miłość wiedzie prym.
I oprócz tego, że z darami i uszanowaniem każdy tutaj stał
to dla naszego króla tysiące rad bezcennych miał 
a on wyprawił ten zaplanowany wśród lustrzanych sal bal
i tę, którą tak mocno pokochał poprowadził w pierwszą z par.
Bo kto powiedział, że
za głosem serca iść
nie może żaden król, żaden w świecie król,
z miłości żenić się nie może żaden król.

[ 27.09.2021 inspiracja Królowie mogą wszystko ]



niedziela, 26 września 2021

ZAPROSZONY TU NA KRÓTKI MOMENT

ZAPROSZONY TU NA KRÓTKI MOMENT



W swym życiu jestem tylko gościem
zaproszonym tu na krótki moment
witały mnie otwarte drzwi na oścież
i plakat z obietnicy pięknym mottem.
Nie pogościmy się zbyt długo
a już zaczniemy się rozchodzić
na zmianę pierwszą lub na drugą
nie wprawieni jak żyć tym bardziej jak odchodzić.
Wszystko z początku było proste
każda droga nad przepaścią zawsze z mostem
i ufność podszeptana serca głosem
i wiara że się jest na ty ze swoim losem.
A z czasem jakby częściej
spotyka mnie kłopotów więcej wciąż i więcej
a życie biegnie coraz prędzej
a ja gonię je nie mogąc złapać za ręce.
Jak ze świecy wosk  kroplami ścieka
tak po cichutku me życie ucieka
a ponieważ nie ma drogi wstecz
płomień jej za chwilę też przestanie drżeć.
I już wiem, że nie da się zawsze tak żyć
jak się pragnie, jak trzeba i jak wypada
Bóg nie patrząc losowi w twarz splata tę nić
nikt tu niczego ze mną nie ustala, nie obgada.
Coraz więcej zbiera się ran i zdrad
ktoś  duszy pociechę obiecuje u nieba bram
a gdy już dusza dotrze tam
zapomni i wybaczy wszystko co wpadło  w nią z odłamków zła.
Może więc prawdą jest to
że mimo wszystko
że trzeba tak żyć by miłość rozdawać i dobro
wszystkim tym którzy tu i teraz w gościach są.

[ 26-09-2021 inspiracja My w etoj żyzni]






sobota, 25 września 2021

ZMIAN NADCHODZĄCYCH NAPIĘCIE

ZMIAN NADCHODZĄCYCH NAPIĘCIE



W strefie przejściowej
tyle prawdziwej, co wymyślonej,
między latem i jesienią
gdzieś między niebem i ziemią
zmian nadchodząych napięcie narasta,
że wytrzymać nie można,
nie wiem, czy to idzie od morza,
czy nadciąga od strony miasta,
ale idzie, jak fatum
a nikt nie gra larum
tylko tak teatralnie mgły kołdrą
świat otula i go sobie ogląda
nim ją wiatr rozwieje, poniesie,
gwałtem rozkocha i porzuci gdzieś w lesie.
Lato przezornie zgoliło brodę
i udowadnia, że ciągle jest młode
tak bardzo nie chce jeszcze
dostać biletu na odchodzenie w dalszą drogę.
Jesień przebiegła poczekalni korytarze
puste jak wszystkie o tej porze bałtyckie plaże.
Rozwiesza gdzie może kolorowe witraże,
refleksy zeszłorocznych wspomnień i obietnic kolaże,
na które pada pierwsza tej jesieni mżawka,
gdy patrzę w jasny snop światła
to mam wrażenie, że płacze latarnia
a jej łzy spływają po ziołach, trawach
i drży pajęcza sieć na astrach,
w sieć wpadły muchy
a w nich żadnej skruchy
chociaż w oczy zajrzał strach.
Tylko czas niczym nie szasta,
zbyt skrupulatnie przemija i nie przeprasza
nie ważne czy już siódma , czy dopiero jedenasta,
taka to jest jego praca własna.
Podziwiam zmienną świata urodę
tylko trochę bez sensu tak tu moknę.
Zmiany nadchodzą obronić się przed tym ni jak nie mogę.

[ 23-25.09.2021 ]
 

ZDZIWIONY ANIOŁ STRÓŻ

ZDZIWIONY ANIOŁ STRÓŻ


Kiedyś malarstwa żył mistrz
dom miał przepiękny a sny
on tak malował jak nikt,
a potem nagle gdzieś znikł.
Bo oczarował go ktoś,
i on uwierzył w ten los
bez wątpliwości i trosk
prowadził go serca głos.
Sprzedał obrazy i dom
i gdyby mógł to by też
za bezcen sprzedał swą krew
by uszczęśliwić tę ją.
I z diabłem podpisał pakt
by ona żyła jak w snach
za wszystko co miał chciał jej dać
jedyny na świecie kwiat.
A gdy czekał z darem swym
pod oknem jej niejedną noc
ktoś z niego śmiał się i drwił
on w szansę swą wierzył wciąż.
Budził przeczuciem  ją świt 
że miałby spełnić się mit,
i ona widzi,że tkwi
ktoś vis a vis w parku wśród mgły.
Gdy otworzyła swe drzwi
myślała, że to  się wciąż śni
lecz poszła spotkać się z nim
bo on tam bezbronny drży.
On chciał jej miłość dać swą
a ona uznała , że to jest błąd
słów zamienili pięć na krzyż
na zawsze nie chciała z nim być.
On by jeszcze coś rzekł
ona już wracała za nią cień szedł
chociaż przyjęła kwiat
ten jego życia dar
Odeszła teatr swój grać
sztuki kolejny akt
pośród starych na nowo rozdanych kart
wciąż podziwiając ten kwiat.
Chociaż pozornie nie stało się nic,
I jakoś trzeba z tym żyć
na zawsze w relacji aktorka - widz
On został zupełnie sam uzyskawszy  wszystko i nic,
I do pociągu gdzieś wsiadł
by jechać w nieznaną dal
i aż do kresu swych dni
bez powodzenia malować swe sny.
I zdziwiony jak zdziwiony anioł stróż
z okna patrzy nie wierząc, że to już
nie będzie miłości co była tuż tuż
po co więc nowy obraz czy tekst nowych sztuk.

[ 22-25.09.2021 inspiracja Milion ałych roz]




wtorek, 21 września 2021

ZJAWISKOWA

 ZJAWISKOWA



Po deszczach przez noc
pośrod stokrotek, w rumiankach
pojawiła się nagle pieczarka,
jak gdyby nigdy nic
i słodko sobie śpi i śni,
aż się sosna roześmiała w głos,
podrzuciła jej życzliwie
do kapelusza trochę zielonych szpilek,
kilka szyszek w podszycie
by się czuła znakomicie,
uśmiechnął się poczciwie stary dąb
wykonawszy gałęziami efektowny skłon,
dostojnie ją pozdrowiła
długowłosa wierzba i jarzębina
cała w zmysłowych karminach.
Nawet pachnące jeszcze latem ostre trawy
szepczą kochana witamy, zapraszamy, nie ma sprawy.
Gdy swoją drogę słońce
rano roztropnie rozpocznie
otuli ją babiego lata kokonem
jak miękkim czułości welonem
by się poczuła bezpiecznie,
jeszcze ozdobi kropelkami rosy
by się w ich refleksach odbijały tęsknoty,
z których czasem powstają preteksty
do zwierzeń, intymnej rozmowy
i przy kawach snute nonsensy.
Tak niepozorna a jakże zjawiskowa
każdy jej ciekawy, każdy ją kocha,
każdy pragnie by go obdarzyła swoim spojrzeniem
od którego robi się jaśniej, ciepłej, piękniej.



[ 19-21.09.21 ]



sobota, 18 września 2021

Z SZAROŚCIĄ DO TWARZY

Z SZAROŚCIĄ DO TWARZY



 Dzień dziś pomalował swe usta szminką szarą
 szarymi pudrami podrasował twarz,
 pod nosem nucąc takiego mnie kochaj jakiego masz,
 i uśmiecha się nad łez swoich pełną miarką
 cokolwiek niewyraźnie, cokolwiek blado
 jak ja prezentując swoje oblicze niewyspane
 próbując palcami uładzić włosy rozczochrane,
 widać, że jemu wstawać też się nie chciało
 a tu nakręcić tę codzienności sprężynę by wypadało
 choć po stronie  chęci i zapału rażący deficyt i kary godne manko
 pomiędzy   Młynarskiego tak boleśnie 
 i dziś aktualną jak w makabrycznym czarnobiałym śnie
 jedną a drugą z przesłaniem i morałem balladką
 wypić poranną kawę z likierem i śmietanką 
 i w swoim dzienniku zapisać notatkę kredką jaskrawą
 wbrew wszelkim niechęciom i wewnętrznym marazmom,
 odśpiewać radość o poranku
 która być może raz jeszcze udzieli nam rabatu
 na przekór skłonności duszy ku krzywym i brzydkim wyrazom.
[ 18-9-2021]

sobota, 11 września 2021

ZBIÓR BILETÓW WIZYTOWYCH

 ZBIÓR BILETÓW WIZYTOWYCH


Alicja, po drugiej stronie lustra,
nad powieścią Prousta,
w zamyśleniu nieznacznie wydyma subtelne usta,
prostych odpowiedzi szuka
a to nie łatwa sztuka
gdy  śpiewu zaczarowanego ptaka słucha,
z kapelusza zając się tym wzrusza,
a wiatr znów coś szepce o starych gusłach,
Dama Kier wygłasza memorandum
De gustibus non est disputandum
i że nie kładzie się zaborczego cienia
na dobre, miłe wspomnienia.
Niewierna czasu rzeka
 ciągle ucieka, ucieka
a czas raz po raz oblicze zmienia
i się stroi, przebiera w coraz zmyślniejsze złudzenia
niby na pokaz a niby od niechcenia.
Gdzieś był już fortepian  w rzece 
ktoś kiedyś na nim grał partytury na cztery ręce
potem  za bezcen go sprzedał
a sam bez wieści przepadł.
Po skrzypku na dachu
nigdzie żadnego śladu,
zaczarowany flet
utracił swój szlachetny śpiew,
zaginął saksofon, który łkał
gdy  księżyca sztylet
na nocne wilków wycie srebrny bilet,
na czarną nieba tacę mrok kładł
i trąbki dźwięk 
jak rozbitego szkła brzęk
i zegar stary, który kuranty straszne grał
rozbrzmiewała na przemian
aria ze śmiechem i żałobny marsz
i coś  jak  z Jankiela
jak hasło flaga na maszt i okno otwórz na świat
i werble onieśmielone 
gdy na niespodziewany wiwat
ktoś huknął puzonem
zadziornie, z fasonem.
Pod tajemniczego ogrodu zakluczoną bramę
przychodził czasem klaun zakochany
nie bardzo szczęśliwie
lecz uparcie i osobliwie
wielbiąc czasem waleta a czasem damę,
i mały  niezbyt w uczuciach stały elf
nieco arogancki , nonszalancki, zbyt śmiały,
który lubił odchodzić zwłaszcza w deszcz
by się sobie w kroplach srebrnych 
poprzyglądać i nie brać do serca złamanych serc
i roztańczona dziewczyna
zapomniawszy swego tamburyna
bo w nieustannej podróży 
niezdecydowana czy ufać w to co na płatkach wywróży.
Czasem zielonooki wiatr tu przybiegł
po majowych burzach osuszyć kapotę,
zacerować nieprzemakalną pelerynę
zreperować buty zdarte na brukach gwiazd
aby potem wieczorem i za dnia
na swej harfie ptakom w przelocie 
lirycznie grać,
Niekiedy przychodził jak deszcz z gitarą chłopiec,
za którym nie pragnęła polecieć jednak na świata koniec 
wiolonczelistka prześliczna dziewczyna.
I tak się tu i teraz historia kończy i rozpoczyna.
Alicja po lustra drugiej stronie
jej wątki rozplata i splata a płoną i pulsują skronie,
zmęczone ma dłonie,
wysnuwa sens prosty jak słońca promień,
ale nie, to jeszcze nie koniec.

[ 05. 11.09.2021 ]





ZŁA Z ZAPAŁKAMI DZIEWCZYNKA

 ZŁA Z ZAPAŁKAMI DZIEWCZYNKA


Śni mi się często dziewycznka z zapałkami
zła na rolę jaka jej w historii przypadła,
w mym śnie wygraża , że zaraz ten cały świat spali
bez żalu i wszystkie poukrywane świata straszydła
chociaż się też spalą barwnych motyli skrzydła
i otworzy jasną przestrzeń na niezmąconą niczym dal
i może wówczas uwierzy w jakiegoś sensu ślad
i w łaskę  nadziei , którą ktoś jej dawno skradł
i w dobroć miłości, której jej los poskąpił
jakby w zatargu między dobrem i złem  nie było nikogo kto by ustąpił,
albo ktoś mądry nie wymyślił pojęcia kompromis
w życiu uproszczonym jak komiks.
Budzi mnie świt skąpany słońcem
kiedy ranek jest po prostu rozkosznym brzdącem,
ale świat nie na moją miarę skrojonym rozsądkiem
otula, bym się nie zastanawiał się nad tym snem
bo nie po to wstał właśnie mój nowy dzień 
i nie trzeba zgadywać jak smakuje tlen
by od nowa tworzyć kolaż marzeń, możliwości i chceń
by śmiało czy nieśmiało ale wyjść przed sień,
zrobić krok, pochwycić powiew natchnienia
by szukać drogi i klucza do zrozumienia.
I nie okopywać się w usprawiedliwienia.
[ 11.09.2021 ]




niedziela, 5 września 2021

ZAWODZĘ

 ZAWODZĘ



Zawodzę 
gdy nie brnę przy tobie na oślep
i brać od ciebie niczego w ciemno nie chcę
Zawodzę
gdy po drodze
poezji nie zmieniam w prozę
i gubię raz po raz
wyznaczony szlak
ukryty w rysunku map
Zawodzę
gdy przynoszę
bo to wszystko zbyt oczywiste
albo zbyt dosłowne
albo w umowności zawieszone
zawodzę
gdy się nie zachwycę
bo coś nie jest ważne w tę właśnie chwilę
zawodzę
gdy nie zapominam
że twoja wina
Zawodzę
gdy nie rozumiem
o co pytasz
czego potrzebujesz
Zawodzę
gdy nie lecę jak ćma w twój ogień
i na czułość wybieram zły moment
Zawodzę
gdy przychodzę
bo się okazuję 
nie tym kogo oczekujesz
Zawodzę
gdy odchodzę
bo za długo to trwa
nim wiem, że już czas.

[ 04-05.08.2021 ]

ZWĄTPIENIA, OBAWY

 ZWĄTPIENIA I OBAWY



W pierwszą wrześniową niedzielę
tu z pozoru nic się nie dzieje,
a niedaleko Malborka, w niedużym Ryjewie
właśnie będzie się niespełniać jedno moje marzenie.
Wyznaczona i odnaleziona do niego droga jest prosta,
cóż kiedy powrotna
jak mgła ulotna
do radości i szczęścia
że się by było przygody częścią
przypina jak na wróble strachowi wąsa
zwątpienia i obawy,
oddala, udaremnia chęć zabawy.
Ta niewykorzystana szansa na mnie się dąsa,
i kiedyś niewątpliwie utrze mi nosa,
bo czy to przystoi
za okazją tak nie pogonić?

[ 05.09.2021 ]

sobota, 4 września 2021

ZNOWU NOC ZE SNU

 ZNOWU NOC ZE SNU



Znowu noc rozwiesza sny,
wśród mgławic gwiazd,
a dalej niesie je wiatr
przez kosmos, przez świat
i siada na próg,
jak wierny pies
u twoich stóp.
Ze snu wstał nowy świt
ty jeszcze śpisz
To dom, twój azyl, twój schron,
by znów móc się śmiać na przekór łzom,
by mieć więcej niż chcesz
codziennych szczęść 
choć czas,
który tu masz
nie chce zbyt długo trwać.

[ 02.09.2021 ]

ZAKOŃCZENIE LATA

ZAKOŃCZENIE LATA



Księżyc pełny swoją pełnią 
wzszedł wśród puchu chmur
i miękko się rozsiadł 
jak wielki nieba król,
że sama Wenus błysnęła łzą
wzruszenia chociaż kradł
spojrzenia mlecznej drogi gwiazd
i zakochanych kiedy przestawali się całować
na chwilę, żeby go poobserwować
z zapartym tchem...
zrobiłem kilka zdjęć
ale jak zwykle  nie wyszło to
o co mi zasadniczo szło.
Po tej nocy wstał pochmurny szary dzień,
w którym wszystko trzeba a nic się nie chce,
nawet kawa smakowała jak powietrze
przesycone wiszącym nad miastem deszczem,
chociaż w kalendarzu lato jeszcze,
po zapachach, po kolorach czuć i widać, że już jesień.
A ja wspominam innego lata nieśpieszny koniec,
był środek dnia, południe samo jak w dawnym filmie,
czekałem na przystanku, gdy zatrzymało się auto czerwone,
a za kierownicą byłeś ty
przystojniak, który często i anonimowo mi się śni...
zaprosiłeś gestem nie budzącym wątpliwości że mnie miałeś na myśli,
I chyba nie było miejsca na wątpliwości,
Nie w głowie mi były imperatywy o przezornej ostrożności.
Wsiadłem i zabrałeś, jak windą do nieba, 
do baru nędznego na gram czystej wódki.
Niewiele z tego pamiętam dzisiaj,
ale umówiliśmy się na sobotę najbliższą,
Lecz nie przyszedłeś, jakbyś to sobie przemyślał,
i aż tak serio nie wziął co darował losu kaprys krótki.
I więcej wspomnień o tobie, poza tym, niestety nie będzie.
Może jest to dowód na przypadku w świecie istnienie...
Zrobiło się chłodno
zamykam więc okno.
Mimo, że w kalendarzu lato jeszcze,
czuje się w powietrzu wczesną jesień.


[ 29, 30.08 i 04.09.2021 ]

środa, 25 sierpnia 2021

ZŁOTY SŁOŃCA PROMMIEŃ

ZŁOTY SŁOŃCA PROMIEŃ



Gdy cicho śpisz koło mnie
a złoty słońca promień
chce pieścić twoje skronie
zamykam go w swe dłonie
by się dośnił twój sen spokojnie.
Nie pytaj mnie czy zawsze
będę w twe oczy patrzeć,
nie pytaj mnie dlaczego
nikt przecież nie wie tego
nie wiesz ty , nie wiem ja na pewno.
Zanim ten dzień nadejdzie 
w którym skończy się miłość
też zginą nam nadzieje
jakby tu ich  nigdy nie było,
to wtedy nic nie mów mi
choć w oczach łzy
weź moją dłoń ,
niech chwila ta
tak długo trwa
póki jeszcze nas  kocha .
Zanim nastanie ten czas
my mamy go, on ma nas.

[ 24.08.2021 ]

niedziela, 22 sierpnia 2021

ZACHWYT NAD LIPAMI

ZACHWYT NAD LIPAMI


Lubię lipy latem,
tak się otulić
dać omotać
ich cieniem,
zapachem,
zachwycać się 
misternym kwiatem,
sycić przyniesionym wiatrem
aromatem
brać z nim ślub,
stawać się ich bratem - swatem,
jednością, kosmicznym światem,
zachwycać pracą pszczół..
lubię lipy latem.

[?.07.-22.08.2021 ]

ZADZIWIA MNIE TO

 ZADZIWIA MNIE TO


Dziwne, że nie spotykam srok,
już chyba prawie rok
a pełno ich było co krok,
próżno też wypatruję, szukam
dawniej widywanego czasem kruka,
nie pokazuje się też przyjaciółka sójka,
czy to do niej dzięcioł swój telegram szyfrem o pień stuka?
I coraz mniej łąk
gdzie się z motylem w locie mija bąk
i gdzie jeszcze
do niedawna grały świerszcze
i sadzawek
pełnych żab i traszek,
skrzeku i kijanek.
Gdzieniegdzie splata się z nieśmiałym makiem
zuchwały rumianek
kiedy różowym rankiem
jutrzenka podnosi blade spojrzenie
spod rzęs firanek
w którym się dla świata odbija zdziwienie.

[22.08.2021]

sobota, 21 sierpnia 2021

ZATĘSKNISZ ?

 ZATĘSKNISZ ?


Zatęsknisz raz a może dwa,
świat przypadki takie zna,
wspomnisz raz na jakiś czas,
wspólnych chwil wyborny  smak.
Spakowany plecak ważnych spraw
bilet w garści do miejsc gdzie wiesz
że tam nie spotkasz mnie
coś cię gna, szepce wiatr, śpiesz się śpiesz,
dalszy ciąg , rozdział nowy za zakrętem jest.
Może być, że znajdziesz tam
pośród źródeł przejrzystych
jedną ze spadających właśnie gwiazd
tę, od marzeń twoich najskrytszych.
Wyruszasz więc w drogę,
w nową życia przygodę
na nieznanych ziemiach postawić swoją nogę,
rysujesz nowy życia plan
jeszcze pełen białych plam
lecz jedno wiesz, nie chcesz być już sam.
Zapukasz tu, zadzwonisz tam
zapełnisz realiami przestrzeni nowej kształt.
Zdobądź, dostań wszystko coś chciał.


[10-20.08.2021]


ZBYT SZYBKO PRZYSZŁA JESIEŃ

 ZBYT SZYBKO PRZYSZŁA JESIEŃ


Dużo snów pogmatwanych 
z każdym dniem 
przebudzam się
coraz bardziej niewyspany
nie rozpoznaję ścieżek dróg przedeptanych
każda chwila ma makijaż rozmazany
perspektywy szczerzą kły
każdy pomysł by to przetrwać
by to fatum oszukać
jest po prostu zły ...
A ty się na mnie zdenerwowałaś z rana
kochana moja ukochana
że zbyt głośno puściłem 
swoją ulubioną muzykę
że jak już czemu na słuchawki nie wrzuciłem
a przecież to nie są dźwięki swawolne i dzikie
i cię nimi nie obudziłem...
więc mi smutno, trochę przykro
że przez chwilę tobie było
aż tak bardzo niemiło
chociaż rozumiem
twoją inną niż moja wrażliwość
bardzo ją zawsze doceniam,szanuję,
a przekroczyłem granicę przez jakąś swoją bezsilność
nie będę pocieszać, że jutro będzie lepiej
może to po prostu zbyt szybko przyszła jesień.

[19 i 21.08.2021]


niedziela, 15 sierpnia 2021

ZANIOSŁO MNIE DZIŚ POD TWÓJ DOM

ZANIOSŁO MNIE DZIŚ POD TWÓJ DOM 

(Piotrkowi S)

Zaniosło mnie dziś pod twój dom
 jakoś tak odruchowo mi się  tam szło
 przecież od dawna się już nie umawiamy
 też wspólnych marzeń i planów nie mamy
 a światło słońca świeciło ostro
 ciśnienie spadało to znowu rosło
 by cię zobaczyć  do czoła podnosiłem dłoń
 opierając kciuk o skroń
 południowy skwar 
 chłodził lekki wiatr
 chociaż może też mu się nie chaciało wiać
 bo się zjawiał nie wiadomo skąd i znikał
 tam gdzie zazwyczaj kładzie swoją głowę spać
 cień się za nim snuł, leciutko przemykał 
 wsród pasma nad miasto nadciągających szarych chmur
 jakby się spodziewał, ze tamtędy spacerować może Bóg.
 Patrzę przez chwilkę bardzo krótką w twoje okno
chociaż zadzieram głowę wysoko
wiem, że cię raczej nie zobaczę , może, gdybyś stał za zasłoną,
 ale myślę czy być może teraz właśnie kocha się ktoś z tobą 
 czy łagodnie i z finezją czy z perwersją i na ostro,
 czy jest ci dobrze, czy o to ci szło?
 A może w któreś bliższe albo dalsze strony cię poniosło
 i wieczorem zamieścisz z wycieczki notatkę radosną?
Mam nadzieję że nie siedzisz w kącie i nie płaczesz,
że ktoś zawiódł, zdradził
a przecież miało być inaczej.

[ 14.08.2021 ]
 
 
 
 

sobota, 14 sierpnia 2021

ZATEM - ŻYJ ODWAŻNIEJ

ZATEM - ŻYJ ODWAŻNIEJ



Prawie codziennie o siedemnastej
coś cię na stację gna,
sentyment jakiś, dawne wspomnienie
sprzed wielu bardzo lat.
Puste perony i megafony
milczą uparcie tak,
przyjazd spóźniony, czy odwołany
a informacji brak,
więc już nie czekasz, szybko uciekasz
jakby cię gonił ktoś
w jeszcze świat cały słońcem skąpany
pod nosem nucąc coś.

Odważniej chciałbyś żyć,
na jawie spełniać sny,
ze szczęściem za pan brat
ruszać zdobywać świat,
odnaleźć w sobie to
co innym chciałbyś dać
być może inny ktoś 
da ci co chciałbyś brać.

A kiedy wracasz w domowe progi
gdzie bliski każdy kąt,
obmyślasz plany - byka za rogi
ryzyko wliczasz w koszt.
Tu serce twoje nie czuje trwogi,
tęsknota wzbiera w nim,
uczucie lęku nie ma tu wstępu,
to przystań dobrych chwil.
Przenosić góry więc znowu będziesz,
zdobędziesz szklany szczyt,
i nowe szczęście co dzień w prezencie
przyniesie nowy świt.

Odważnie zatem żyj,
nie zbywaj smutkem dni,
zmień swoje nie na tak,
przygody poznaj smak.
Od nowa napisz list,
na stację znowu przyjdź,
by nowa miłość twa
czule szepnęła : kocham.

[ 12-13.08.2021 inspiracja:  " O każdej porze słońce "]