niedziela, 24 marca 2019

ZA ZNAKIEM CZASU [ Z greckiego śpiewnika : " Anamnisis " ]

ZA ZNAKIEM CZASU 

 [ Z greckiego śpiewnika : " Anamnisis "  ]

Idę tam gdzie horyzont drży
gdzie miesza się los i marzenia
znów chcę nadać im jasny sens
odnaleźć znów ważny cel
i zgubić zwątpienie swe.

A mnie śni się jeszcze czasem ten dawny sen
w nim jak Ikar lecę poza kres
moje troski pozostają gdzieś poza mną
kamień z serca znika z duszy cień.

Kiedy ranek z tego mnie obudzi snu
znów poczuję życia piękny zew
i za znakiem czasu  za samotności mur
pójdę z pieśnią szczęścia w sercu mym

Idę tam gdzie horyzont drży
już siła miłości mnie wspiera
znam znów żywych prawd prosty sens
i kocham ten świat jak los
i kocham ten świat jak los

A mnie śni się jeszcze czasem ten dobry sen
w nim jak Ikar lecę poza kres
moje troski pozostają gdzieś poza mną
kamień z serca znika z duszy cień.

Kiedy ranek z tego mnie obudzi snu
znów poczuję życia piękny zew
i za znakiem czasu  za samotności mur
pójdę z pieśnią szczęścia w sercu mym.

[ ?/ 24.03.2019]

niedziela, 17 marca 2019

Z PAMIĘTNIKA NIEMŁODEGO ŚMIERTELNIKA

Z PAMIĘTNIKA 
NIEMŁODEGO ŚMIERTELNIKA




Znieczulony codziennością monotonnych zdarzeń

i przypadków potocznych powszedniością
bez motywacji , z poczuciem zbędności marzeń
z dużą słów aptekarską oszczędnością
"Następny, proszę" w pacjentów kolejkę
rzuca lekarz stanowczo aczkolwiek niechętnie.
Pacjent tak zaproszony wchodzi
strapiony i przygnębiony swą przypadłością
i po gabinecie smętnym wzrokiem wodzi.
A gabinet jest mały z oknem na zieleń i staw
ty się paciencie nadziei złap
i w  zieleń tę patrz i się gap
to podobno uspokaja nerwy i łagodzi stres
wielu tak mówi i być może coś w tym jest.
Pacjent ma liczne dziś dolegliwości 
lekarz po jego zbadaniu - rutynowe wątpliwości. 
Zaległa więc cisza w gabinecie
pomiędzy lekarzem i pacjentem zgęstniało napięcie.
Lekarz długo w komputerze szuka w poufnych wykazach
jak tu chorobę tę by trafnie nazwać.
A tu możliwości nieskończenie długa lista
- może coś poradzi od schorzeń specjalista?
I tak sobie roztropnie w klawiaturę stuka, kursor popycha
albo fachowo myszką zapalczywie klika.
Więc przedłuża się schorzenia rozpoznawanie,
a przydałoby się jeszcze coś zaordynować na nie.
Na zakładce badań dodatkowych zawiesił wzrok
lecz nie zagłębi się , nie zajrzy tu - 
limit wyczerpał dawno już 
w dodatku za cały a długi jeszcze rok.
Pacjent za medyka kciuki mocno trzyma,
czas jakby się zatrzymał ale neurotyka to nie tyka
tylko nowa zadręcza go psychoza
budzą sie w nim inklinacje niecałkiem zdrowe
i we wszystkim wszędzie wyczuwa teorie spiskowe.
I  nagle w doktora oku eureki błysk - już ma 
Pacjencie drogi, oto ma dla ciebie diagnoza:
dolega tobie twoja własna chroniczna peseloza.
Pacjent przestał trzymać kciuki na te słowa
- przecież nie jest taki głupi - tu wynika kwestia nowa:
czy choroba jest nabyta , czy wrodzona? ...
Uprzedzając potok pytań nowych dodatkowych
lekarz w duchu do siebie zawoła : trzymajcie mnie wszyscy święci
a pacjenta pogodnie zapewni: z tym się żyje aż do śmierci.

[ 17.03.2019 ]

niedziela, 10 marca 2019

ZGUBIŁEM SŁOWA

ZGUBIŁEM  SŁOWA



Zgubiłem wątek

pieśni początek
z greckiej strofy
wybrany motyw
Zgubiłem słowa
szukam od nowa
to droga mroczna
i niewidoczna
Literą się słów
zanęca zarys
z literą znów
drugą jak czary
wyda półsłowo
jakby westchnienie
myśli zaranie
splecie z osnową
w powabne zdanie
zaczyn początku
światło w półmroku
dalszy ciąg
jakiegoś toku
Zdanie do zdania
kształt i zajawka
raz głupoty sień
raz rozumu przestrzeń
i zdanie zachwyt
lub zbiór wiór
prawd martwych
zdumienie i łza
kosmos i atom
sygnalizator
katalizator
życie śmierć i czas
człowiek szczegół tło
przystań światła krąg
orzeczenie znak
podmiot przedmiot strach
przyczyna skutek
oś spraw ratunek
twych ust rysunek
i oczu smutek
uśmiech słowo wspak
tajemniczy blask
i strzelsty akt
zaufania stan
nonsens i eureka
na które nikt nie czeka
"tylko" i "aż"
aby mieć twarz
Zgubiłem frazę
co myślę teraz 
już nie wyrażę
Wątek zgubiłem
porządek liter
niby aż "wszystko"
a w sumie może "nic"
myśli złomowisko
słów wysypisko.
Ale czasem tylko
uchronię
jakieś słowo
w smartfonie.

[ 25.01-.09.03.2019]

sobota, 9 marca 2019

Z PERSPEKTYWY KOŃCA DROGI [ Z pierwszych liter ]

Z PERSPEKTYWY KOŃCA DROGI 

 [ Z pierwszych liter ]



E
uforia rozsadza mnie niekiedy bez uzasadnienia

Kocham wtedy cały świat bez najmniejszego zastrzeżenia
Naiwność w tym być może dno osiąga czasem zenit
Ogarnia mnie pewność, że wszystko mogę w dobro zmienić
Dostrzegam drugie dno docześnie doskonałych dokonań
Nawlekam niepewność nicości na nić nadwrażliwości
Odpinam skrzydła gdy najpomyślniejszy powiew złapać mam
Istnienie istoty ulotnej znam w banalnej sprzeczności
Forma treści nie przystaje do wyobrażeń ani marzeń
Enigmatycznie układam z życiem fresk - jak sens, kształt, znaczenie i sedno
Trzepotom rzęs - zaufanie, tonącemu nie brzytwę lecz dłoń
Chęciom dobrym odebrać na zawsze przedsionka piekieł piętno
Hydrom łby urywać hipokkryzji i histerii unikać na chłodno
Dodawać nie trzeba do ognia oliwy , do ran soli
Empirycznych prawd źródła na mapy z cierpliwością nanosić
Reguły powiązać w logiczne sploty skutków i przyczyn
Rozpoznać kompromisy słuszne , konieczne, potrzebne wśród fałaszywych
Odgadywanie znaków nie bywa moją mocną stroną 
O kosmosie! kontrastów licznie skupionych we mnie
Gubisz, gmatwasz sens prosty, mącisz przejrzyste ruczaje
Anomalia i absurdy to zakwitają to więdną
I co do udowodnienia, uwierzenia pozostaje?
Do końca drogi mam bladą pewność, ze to wszystko zbędne.

[19.01-24.01.2019]