sobota, 30 września 2023

Sex

 Sex


Sex to ważna rzecz
i przyjemna na ogół sprawa
dla jednych to zabawa
dla drugich życia sens
każdy chce to mieć
no, chyba żeby nie
to też czasem zdarza się.

A dla mnie? Sex to sex,
bardzo lubię
chętnie praktykuję 
choć ostatnio częściej
 biorę tę kwestię 
w swoje ręce 
co nie przeszkadza 
by ochotę mieć na na doznań więcej,
i niekiedy jeszcze się zdarza
spotkanie z jakimś panem
z nim dawanie i branie
nagich ciał splatanie
nicią bliskości intymnej

co uczynię jemu, on zrobi mnie,
będziemy punkty k odkrywać
szczyty zdobywać
siódme niebo osiągać rozkoszy
więc nie lubię bez czułości
napinać się do gotowości
choć tak bywa najprościej
z kimś mierzwić pościel
bo coś się we mnie płoszy
i nie ratuje spojrzenie w oczy
szept zapewnienia, chodź, będzie dobrze
gdy bez finezji wstępnej gry, pocałunków magii
swoją nagość obok jego nagości położę
i budzić nam podniety,
obnażać sekrety
a potem zamknąć drzwi jakbyśmy się nie znali.
Choć oczywiście miewa uzasadnienie
czysto sportowe do seksu nastawienie.

Sex bywa też nieporozumieniem 
co najlepiej skwitować milczeniem.

Jestem raczej tradycjonalistą
klimaty dirty i sado maso są poza granicą
praktyk i zainteresowań
jak wiele tym podobnych upodobań.



[ 28.09.2023 ]

piątek, 29 września 2023

Szukanie

Szukanie



Kiedyś kogoś szukałem to fakt
pomyliłem się nie jeden raz
szybko zwijałem profilowy kram
zarzekając się, że już wolę być sam ,
a została z tego kolekcja zwątpień i ran.

Ale czas ucieka
a jeszcze się chce do człowieka
tak pójść z nim na spacer trzymając się za ręce,
przytulić się do siebie w maleńkiej kawiarence
czułości dawać sobie jak najwięcej
mieć dla siebie zawsze na dłoni serce.

I życie przemija
a moja dusza chce być jeszcze czyjaś
i nie spędzać reszty życia z duszą na ramieniu
marząc o czyimś łaskawym spojrzeniu,
zakładam więc, że może właśnie tym razem
na wspólny wszelki wypadek
odmieniany przez nieokreślony przypadek
w mnogiej liczbie ,, my "
i przez prawdziwe jawy i sny
ktoś czuły i dobry mnie dla siebie znajdzie
i nazwie swoim szczęściem i oczarowaniem
i ja jego swoim szczęściem nazwę
będąc tu i teraz właśnie o tym marzę.

Ale tu jest dużo ludzi, aż mnie bierze cholera
którzy są żonaci albo mają partnera.


[ 27.09.2023 ]

Czasem żal

Czasem żal



Niekiedy żałuję
aż w sercu kłuje
że jestem 
pod byle pretekstem
jak po sezonie
zapomniana uliczka w Barcelonie 
brak powietrza w balonie
albo pusty słonecznik w wazonie.
Czas szyldy zdejmuje,
bezwstydnie pokazuje
upływ, przesypuje
podlicza, sumuje
na pękniętej strunie
preludiami sunie
i snuje 
nić babiego lata
ale nie chce mnie za pan brata.

[ 24.09.2023 ]




wtorek, 26 września 2023

Rozmach

Rozmach


Rozmach rozczarowań
i nadmiar
wiary do specjalnych zadań
rodzi przeznaczenie nowe
zdarzenie czysto losowe
szans preparowanie
oczekiwanie
nadzieja i zwątpienie
oczarowanie
coś innego
ciekawego
ulotnego
chwili piękno 
konwenansu piętno
blask światła w oczach 
spełnienie
satysfakcja
pobieżna
coś się kumuluje
natęża, napręża
obcy wzrok kontroluje
słowo chce ciałem
stać się jak piasku ziarenko światem
dla drugiego
deską ratunku 
zapasowym kołem
myśl pragnie pocałunku
może, jeśli poza protokołem
tarczą przywiązanie do szacunku
cześć wspólna
slogan, reguła 
wiedza ogólna
niedosyt
a tyle okruchów szczęścia wokół
kuszą jak papierosy
lecz jednak spokój 
było powitanie
jest rozstanie
bez ponagleń
konieczne
nieuniknione 
serdeczne
a może tylko grzeczne
jak w kinie po filmie słowo koniec
zbyt ostateczne
kiedy kadru mignięcie 
znak na ostatnie cięcie
znika jak łza której zabrakło w oku
przed zapadnięciem zmroku
skąd zły sen na dowolnym boku
przecież we własnym już domu
własne czule przytula łóżko
z kołdrą i poduszką
może przez podniecone myśli co w kółko
krążą uparcie
jak w schemacie
w kieracie
ale żadna nie staje się wróżką,
czy to jest koniec na starcie
odpowiedzi szukam uparcie
w tym pogmatwanym śnie
podążając wąską dróżką
co ją gubię jak swój własny cień 
aż po brzask budzący dzień 

[ 27.09.2023 ]


poniedziałek, 25 września 2023

Kwiat z ogrodu fantasmagorii

Kwiat z ogrodu fantasmagorii 


I tak znów przyszła jesień,
osnuta babim latem dary swoje niesie,
że po drodze trochę nudzi się ,
z hukiem żołędzie strąca z drzew.
Umawiam się na spacer i kawę
a czy w ogóle przyjdziesz, to ciekawe
gdy szczegóły uzgodnione
myślę sobie: co ja robię?!
przecież to w sumie obcy człowiek
może ma pstro w głowie
pospolitym jest draniem może,
zatem nim ożenione nadzieje z obawami złożę
do snu z wszystkimi mojego ja odcieniami 
napiszę, przepraszam, nie przyjdę i się nie spotkamy,
a może wycofasz się bez podania powodu ty,
przecież, że jestem ci obcy, też będzie twoje mącić sny.
Ale nie zrobiłem tego ja tobie ani ty mnie,
zostawiamy sprawę biegowi niech dzieje się co chce
z wiarą, nadzieją i otuchą, że nie będzie źle.
Ale mimo, że już jesień
będzie stanowczo za wcześnie
aby gwiazd życzliwych spojrzeń
na nas szukać na rozkołysanym
kosmicznym tańcem niebie
nie pokochasz ty mnie ani ja ciebie
chociaż spraw kilka ważnych poroztrząsamy 
w rozmowach dla nas w tej chwili ważnych
na swój szczególny potoczny sposób
dwóch zupełnie obcych sobie  osób...


[ 23-25.09.2023 ]

piątek, 22 września 2023

Na ćmy łasy mrok

Na ćmy łasy mrok



Nim zapadnie na ćmy łasy zmrok
a w kawiarni przy barze zrobi się tłok
schodzą się nieliczni tacy
małych i  wielkich rzeczy znawcy,
którzy wytężają w nikłym świetle wzrok,
żeby nie przegapić gdy  spełnienie ich  marzeń 
pokaże się na progu piękne i jasne
i ku nim zechce swój łaskawy uczynić krok,
a wśród nich znowu jesteś ty
z nowymi nadziejami przystępujesz do gry
i wiarą , że nie zabraknie ci rutyny,
że już błędów wyczerpałaś limit,
rafy pomyłek zostały w tyle, nie przejmujesz się nimi,
że w końcu kiedy przełamałaś swój wstyd,
aby w ogóle przyjść tu i być,
z poczuciem, że nie jesteś jak niechciany ,,krzyś" ,
że wiesz czego chcesz i losowi na przeciw wychodzisz,
bo to najprostsze co mogłaś  zrobić,
lecz póki co, na razie spędzasz czas
wśród jeszcze pustych sal
pielęgnujesz obraz utkany w wyobraźni i nadzieję
gdy  pozornie nic się nie dzieje 
myślisz nawet, że nudą wieje,
ale chcesz wpasować się w to obce miejsce,
jakbyś znaczyła teren , by twe szczęście poznało, że ty już tu jesteś...
Z tymi założeniami czujesz się dość pewnie i bezpiecznie.
Gdy tymczasem ono przychodzi w największym tłumie
kiedy się słów nie słyszy, nie rozumie
albo słyszy i rozumie co samemu się chce
i się wierzy, że to siódme niebo jest,
tracisz rezon i ogarnia cię zwątpienie
czy ono aby na pewno jest wyłącznie dla ciebie 
bo otoczone wielbicieli głośnych rojem
a każdy z nich uważa je bezsprzecznie za swoje
wkracza to marzenie będące playboyem
za nic mające zarezerwowane szanse twoje,
i to nie twoja wina,
bo to tyś się z nim umówiła
nie ono z tobą
i w tym kłopot,
ale niewiele potrzeba
by po tym wspólnym przez chwilę 
kawałku nieba
poszło za tobą
jak za słońcem obłok 
zdążą zatrzepotać motyle
pomiędzy rozczarowaniem a zachwytem,
tylko odstąp od warunku wyłączności
daj się ponieść wyzwaniu, zabawie
bierz ile chwila tu i teraz daje,
porzuć wizję, że razem dotrwacie do wieczności,
bo to raczej nie jest to właściwie miejsce
by spotkać tego typu szczęście
mimo, że każdy mówi: ono jest wszędzie,
wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć.
Ono tu przyszło poszpanować, pobrylować,
swoje życie podkolorować,
ego swoje troszkę podbudować, może pokochać
z kimś ignorując inklinacje długofalowe ,
ono, jakim je teraz widzisz wcale nie jest gotowe
by z tobą świat cały związać i wyruszyć w drogę.


[ 19-22.09.2023 ]

środa, 20 września 2023

Syren pieśni sześć

Syren pieśni sześć



Po trzecim dzwonku wpadła zdyszana
pogubiona w swoich planach
bez żenady spóźniona 
jakby to był jej zawodowy trick,
dłonią na piersi wstrzymując wyskakujące serce
zdyszane jak ona
blondwłosa redaktorka krytyk
coś tłumaczy półgłosem
zbyt przejęta swym losem
że chociaż pan dyrektor dał zaproszenie
na spektaklu tego premierę
ona nie dała rady przybyć na przedstawienie
ale musi dać w gazecie relację
,,to niech chociaż coś zobaczę"
w mankiet bileterce prawie płacze,
i tak odczynia swój mały teatr w wielkim teatrze.
Emocjonalny szantaż i egzaltacja,
puste to wszytko jak latem szatnia.
A światła już gasną,
przedstawienie zaraz się zacznie.
Usłyszymy opowieści sześć
poprzedzi je rzecz jasna wstęp
żeby ogólne o co chodzi rozeznanie mieć
by móc świadomie śledzić tę grę,
w której Henryka Ósmego sześć ex-żon 
będzie ściśle udowadniać racje swoje
że tytuł oraz tron nie mówiąc o koronie
należy się tylko tej , którą los najgorszy spotkał,
bo też tak specyficznie monarcha swe panie kochał
a że porywczy był i bezwzględny niesłychanie,
bez żalu do lochu, lub na bezterminowe wygnanie
białogłowy skazywał a nawet na głowy ścięcie
bo go przecież na dywanik papież nie wezwie.
Gdyby znał powiedzenie ,,hulaj duszo, piekła nie ma"
kazałby z niego stworzyć na cześć swoją hymn i poemat.
Której więc przyznać pierwszeństwa palmę
to zadanie nie jest proste, łatwo można dać plamę,
każdy w tę grę mimochodem wciągnięty
niczym przysięgły na królewskim dworze
niemały do rozłupania ma orzech
w którym zaś nie gotowe rozwiązanie a nowy dylemat
wyskakuje jak królik z kapelusza 
aż się zżyma w rozterce tkwiąca dusza
bo każda opowieść tyle bawi co wzrusza i porusza.
Pointa zaś ze współczesnych wartości kanonów wywiedziona,
że nie ważne czy przez króla okrucieństwo 
 czy losu trafem dramatyczną skazą naznaczona 
wszystkim im należy się tytuł, tron, korona
tylko ich wspólne może być ostateczne zwycięstwo
one jak kolorów sześć
on też kolorem jednym aby tęcza miała sens.
Taką prawdę niesie pogodzonych sześciu Syren śpiew.

[ 19-20.09.2023 ]


Warszawskie wspomnienie

Warszawskie wspomnienie



Wspominam dzisiaj Warszawę
w niej z nią trzy dni niecałe,
taką cichą w każdy poranek
z bagietek świeżym zapachem na śniadanie
i aromatem kawy co jak słońca promień po ścianie
wspinał się i wpadał jak do siebie i przyglądał się ciekawie
jakby nas sprawdzał, o której to się wstanie,
by się szybko włączyć w to co było w planie,
potem sprawdzał w lustrze swe modne ubranie
i znikał nim kto zaskoczyć mógłby go w bramie.
Warszawę dzisiaj wspominam
nabierającą około południa blasku w swych zarysach i liniach
wyostrzającą wzrok i słuch w rosnącym tempie życia,
w pląsach zalotną gdzie spokojnie płynie Wisła
i głośną wieczorem niemal do wytrzymałości granic
łamiącą jak kołem spokojny rytm serc
przesyconą aromatem przypraw do mięs wieprzowo-wołowych, drobiowych i baranich,
gdy oliwa, oregano, bazylia, kolendra ,czosnek, lubczyk oraz kmin
przepijają toasty do bukietów południowych win
czasem rzucającą siarczystym przekleństwem jak nieocenzurowany film,
z weekendowym zgiełkiem co podstępnie włazi w sny
i jak ból zęba albo ucha uporczywie ćmi i ćmi,
było mi z tym dobrze przez kilka dni
i szczęśliwy jestem, że jednak nie muszę tam na stałe żyć.

 [ 19-20.09.2023 ]



czwartek, 14 września 2023

Podróż do okoła marzenia

Dziś pewien uroczy bardzo Romeo
dosiadł się w Gdańsku dopiero
i wzroku nie mogę oderwać od niego
zachwycam się nawet w skarpetce zgrabną piętą
gdy na chwilę zzuł obuwie...
(OMG, co ja tutaj wypisuję),
a podróż tylko do Warszawy a nie na wyspę Borneo 
na tej zbyt krótkiej trasie nie przemówię do niego,
w Malborku dojrzewam, że jednak podejdę,coś powiem,
no może jeszcze nie teraz, może potem,
i tę pewność siebie całkiem tracę w Legionowie.
A siedzi plecami do mnie
więc jego uwagi mym wzrokiem nie ściągnę
tak więc o moim barwnym afekcie się nie dowie.
Zginął mi z oczu gdzieś w tłumie na peronie,
bo ponieważ do swych spraw każdy w swoją stronę
ruszył ignorując szansę na być może fajną więcej niż przygodę,
pomarzyć sobie tylko mogę,
że jak ja w sobotę
on też będzie wracał tym samym pociągiem,
bo pewne sytuacje przytrafiają się tylko raz
mimo, że los wciąż kusi chińskim wachlarzykiem szans.


[ 14.09. 2033 ]

Spaceruje deszcz po lesie


Spaceruje deszcz po lesie



Spaceruje deszcz po lesie,
aż się szum po liściach niesie 
znudziło mu się chodzić po niebie
blękitów i szarości wszelkie odcienie
niech pozostaną jako wspomnienie
a teraz coś nowego zaczyna mieć znaczenie
jak wyzwanie , inspiracja, przeznaczenie,
nim spłowieją korale, czerwienie
nim zbrązowieja zielenie
chce zaśpiewać ulewą
wszystkim trawom i drzewom
swą pieśń, niech zawtóruje echo
zainteresowane mglą i jesienią,
nogi w kałużach pozamaczać
w nich się poprzeglądać jak w swych twarzach
do morskiego przytulić się łona pobujać na falach,
wiatrom podarować burzowy zapach
odchodzącego lata
zamknąć dzikich gęsi kluczem
czasoprzestrzeń między wczoraj dziś i jutrem.



[ 13-14.09.2023 ]

wtorek, 12 września 2023

Z niedzieli na poniedziałek

Z niedzieli na poniedziałek 



Śnił mi się sen mroczny bez słońca 
korytarz bez początku i bez końca 
w nim szereg nieoznaczonych drzwi
jednakowych jak w kalendarzu dni,
co trochę peszy i intryguje jak debiutanta w burdelu,
zaraz za progiem przedpokoik jak w hotelu
półka na kapelusz, wieszak na palto, i lustro,
poza tym wszędzie niedorzecznie pusto,
ściany pomalowane na biało
staniwią aranzację pomieszczenia całą
poza nowocześnie ledową lampą,
czy w tych irracjonalnych dekoracjach
zaistnieć może jakakolwiek międzyludzka relacja?
Możliwe że tak bo ją tworzy zupełnie innego rodzaju inspiracja.
Na drzwiach informacja zwana potocznie obsługi instrukcją
w punktach ujęta lapidarnie rzeczowo
w kilku językach by było światowo
telefonu do recepcji brak 
bo i tak nie ma w niej personelu 
Pisz na Berdyczów, przyjacielu.
I czego się zresztą spodziewać po dziwnych snach....
istnieje przepowiednia , że za którymiś z tych drzwi
cały jak ze snu jesteś dla mnie ty,
bo gdy ty już imię moje i adres mój znasz
los postanowił, że teraz ciebie muszę znaleźć sam
jednak za każdymi drzwiami
jest ktoś przepełniony marzeniami
kto też wyciągnął swój dobry los
że już teraz w jego życiu zjawi się ktoś
i on myśli że to ja
przynajmniej taką nadzieję ma
a los po cichutku z nas obu sobie drwi
tylko on już dziś wie, że to nie my,
a my się też z czasem o tym przekonamy
jeszcze potrwamy ze sobą zakłopotani
bo może za następnymi drzwiami...
a może trzeba ignorować chichot losu
bo oprócz nas nie ma tu innych osób 
a co jeśli nie
i kto to wie?
i tak się miotamy, mijamy
od poczekalni do przymierzalni
przeczuciami ponaglani 
lub ich brakiem wstrzymywani
bo się nie sprawdza żadna taktyka
a w każdym pokoju jakąś rolę sobie trzeba wybrać
tu pierwsza próba
jeszcze nie w kostiumach
lecz przecież nic na niby, zegar tyka
od listopada do października
chociaż nic z tego nie wynika
oprócz tego że starzeje się metryka
co już czasem ktoś  mi wytyka.
Za oknem ranek zbudzony krakaniem wron
a ten sen nieprzydatny przeznaczam na złom

[ 10.09.2023 ]




sobota, 9 września 2023

Summer vine

Summer vine 



Znów lato kończy się zbyt szybko niż bym chciał
odchodzi i zabiera pocałunków słodki smak
w babiego lata nić oplata wspomnień czar
wpisuje kocham cię w pocztówkowy kadr
och, skąd to znam?

Co los obiecał chcesz odnaleźć właśnie tu i dziś
więc idziesz w dół aleją gdzie muzyka brzmi
a lato pisze swój na pożegnanie list
w nim obiecuje ci za rok tu znowu przyjść, 
znów tu być.

Tam gdzie muzyka brzmi , serdeczny ludzi śpiew
w krąg marzeń cię prowadzi beztroski lata zew,
z oczu ocierasz smutku łzy, już cię zaraża śmiech
i już na przyszły rok z tym latem sam umawiasz się
trzymaj tak.


[ 09.09.2023 ] 



piątek, 8 września 2023

List do Z

List do Z 



Nadmiaru twych najlepszych chęci
nie zniosą nawet najcierpliwsi święci
niezmiennie tę samą masz do mnie sprawę
by się umówić ze mną na wspólną kawę
ale wszystko w tej kwestii spala na panewce
mimo, że nigdy nie mówisz że nie chcesz
tylko nigdy ci nie pasuje
termin który zaproponuję
Coś czasem niewyraźnie przebąkujesz
albo jawnie i dosadnie ignorujesz
i tak się bujamy od daty do daty
w które przepastny kalendarz przebogaty
iż wydaje mi się coraz częściej
że nic z tego kotku nie będzie
nawet jeśli wszystkie kompromisy wezmę za oręż
w konfrontacji twych intencji i pragnień
zwyciężyć nie potrafię.
Na szczęście nie muszę bo żaden ze mnie rycerz. 



[ 03.09.2023 ]

Z błękitu nieba

 Z błękitu nieba 



Z błękitu nieba półksiężyca blady zarys
na nachalną twoją urodę się bezczelnie zagapił
jak na najpiękniejszą Helenę beztroski Parys
roztrzepany trzmiel w różową koniczynę zarył,
tak w ciebie wpatrzony prawie się nie zabił
chwilę jak mgnienie żyjący pstrokaty motyl
skrzydeł swych cień na twój obłędny profil
w lustrze wody odbity, niechcąco położył  
bo twego piękna błysk go zamroczył.
Świat bez zastrzeżeń cię wielbi i kocha
nieustannie śle tobie ,,achy" i ,,ochy"
i żaden los prostoty twych ścieżek nie mota,
nie gmatwa, wiatr w twe skrzydła dmucha na pomyślne tylko loty.
Więc pragniesz nim nastanie nagość między nami
bym do ciebie przyszedł jak Toliboski z nenufarami ...
ostatecznie, myślę, mógłbym  z tulipanami.
Ale ja nie jestem postacią z książki
przyniosę ci owszem radości lecz także troski
nie wiem sam w jakiej odmierzone proporcji,
jeśli zaś wolisz literacką frazę uczynić życia swego miarą 
pamiętaj, że Toliboski nie związał się nigdy z Barbarą,
i wsłuchaj się w hejnał pod wieżą Mariacką
w dramatycznie przerwany w nim ton
i deszczu posłuchaj co pada na Bracką 
tak brzmi kantata ciszy na trębacza zgon.
Może nam daj jedną szansę bez warunków wstępnych,
przeżyjmy ile się da chwil wspólnych pięknych,
troski podzielmy odważnie na pół by je łatwiej pokonać
odnajdźmy wyspy szczęśliwe i deskę ratunku w swoich bezpiecznych ramionach,
do rozczarowania pierwszej kropli krwi
kiedy wyda ci się, że nie możesz ze mną być,
bo moja biografia objęta jest całkowitą rezerwacją miejsc
z mocno ograniczonym limitem czasu 
więc będąc pod moimi drzwiami zapukaj i wejdź
zanim się serce zatrzyma przy zamkniętej bramie do lasu.

[ 05-08.09.2023 ]

wtorek, 5 września 2023

Puck jak Portofino

 Puck jak Portofino 


Nie wiem do dziś czy mogła być z tego miłość
nie było to w żadnej mierze oczywiste
choć scena jak z marzeń zaiste
gdy raz mnie do Pucka zabrałeś   jak do  Portofino
malowniczego boczną drogą pośród zielonych łąk
gdy mi wcale miłośnie nie płonął wzrok,
może coś się plątało w gestach rąk
bezradnie, może tylko serce
ulegało tajemniczej podniecie
że jak mdlejącą Rebekę w ramiona mnie weźmiesz
tu w szpalerze wysokich topoli

gdzie nas zgorszony wzrok niczyj nie dogoni
  bo przecież nigdy ci nie zdradzałem swoich przemyśleń, 
że leżysz mi na sercu jak kwiat uroczyście
ani tego, że śnisz mi się pięknie erotycznie, 
a nie mogłeś domyślać  się tego mgliście.

Spokojna śpiewających traw zatoka
o świcie ze Słońcem, nocą z gwiazdami
zaglądała nam w okna
by podglądać jak się nadzy do siebie przytulamy,

jak w zmysłowo finezyjny ornament ciała składamy 
jak się namiętnie stajemy własnymi pieszczotami,
ust szepty jak płomienie splatamy
 w blask , szelest niby realny a nie do wiary
 takie nasze czary - mary.

Trzymając nas za ręce środek lata
gwarnym i wonnym środkiem dnia
spacerował z nami po wszystkich promenadach
wylegiwał na gorących piaskach plaż,
zimne piwo sączyliśmy w kafejce na palach
jak zwyczajna turystyczna para
na dwudniowych od codzienności  wagarach
morska fala coś tam szumiała o panów kochających panach
jakby trochę nami zażenowana
a noc podawała wśród gwiazd szampana
i chociaż tak pięknie to wszystko było
jednak nie przyszła by zostać na dłużej miłość.
Może nie było jej do nas po drodze,
a może wcale nie o nią w tym wszystkim chodziło
dziś tym wspomnieniem sprzed lat kawę słodzę,

ubiorę się cieplej bo mimo słońca
za oknem znów się znacznie ochłodziło.




[ 04- 05.09.2023 ]

niedziela, 3 września 2023

Po sezonie

Po sezonie 



Dziś molo w deszczu nie tonie
a kawiarnie zamykają podwoje
zwijają markizy, parasole
bo zaraz będzie po sezonie
po nie jednej przygodzie
spoczną uwiązane w porcie
kolorowe łodzie
sennie pluskające swym odbiciem w wodzie,
ucichną gwary na falochronie
i walizki pełne wspomnień
wleczone po wąskim brukowanym peronie
ponaglane przeciągłym gwizdem pociągu
by zdążyły przed podniesieniem semaforu
zająć miejsce w wagonie wygodne
koniecznie przy oknie
by spojrzeniem ostatnim
wzrok nasycić widokiem
tu morza zdradliwego a tu łagodnej  zatoki
nim tor kolejowy zatoczy łuk szeroki
w okolicy Władysławowa
i się widok na morze urwie,  schowa,
zatoka tu i tam jeszcze szafirem błyśnie
zanim czar wakacyjny pryśnie
zanim pociąg przemknie tyłami miasta
nim dowiezie cię tam gdzie na stałe wrastasz,
albo doraźnymi chwilami o kalendarz trzaskasz 
bo sam jeszcze nie wiesz Wenecję czy Madagaskar
wyklejać będziesz znaczkiem na pozdrowień kartkach,
które ze łzami w oczach czytać będzie matka
do której tym czasem wracasz po sezonie
i ucałujesz policzki , usta , skronie, dłonie
nawet jeśli nie przyjdzie witać cię na peronie.



[ 03.09.2023 ]