Dziś pewien uroczy bardzo Romeo
dosiadł się w Gdańsku dopiero
i wzroku nie mogę oderwać od niego
zachwycam się nawet w skarpetce zgrabną piętą
gdy na chwilę zzuł obuwie...
(OMG, co ja tutaj wypisuję),
a podróż tylko do Warszawy a nie na wyspę Borneo
na tej zbyt krótkiej trasie nie przemówię do niego,
w Malborku dojrzewam, że jednak podejdę,coś powiem,
no może jeszcze nie teraz, może potem,
i tę pewność siebie całkiem tracę w Legionowie.
A siedzi plecami do mnie
więc jego uwagi mym wzrokiem nie ściągnę
tak więc o moim barwnym afekcie się nie dowie.
Zginął mi z oczu gdzieś w tłumie na peronie,
bo ponieważ do swych spraw każdy w swoją stronę
ruszył ignorując szansę na być może fajną więcej niż przygodę,
pomarzyć sobie tylko mogę,
że jak ja w sobotę
on też będzie wracał tym samym pociągiem,
bo pewne sytuacje przytrafiają się tylko raz
mimo, że los wciąż kusi chińskim wachlarzykiem szans.
[ 14.09. 2033 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz