sobota, 30 marca 2024

Parasol

 Parasol☔


Padał deszcz a propos łez
Aleją tłumny orszak wolno szedł
Rozpostarłeś parasol nade mną 
Absolutnie nic o mnie nie wiedząc
Spojrzeć ci w oczy trochę się bałem
Ostatni raz pierwszy raz jedynie cię widziałem
Lubię to wspomnienie ciągle pełne ciebie.

[ 30.03.2024 ]

piątek, 29 marca 2024

Bugatti

 Bugatti


Otworzyłem okno 
w przedświtu porze
z widokiem na przestrzeń samotną
usłyszałem koncert
śpiew słowika że ucichło morze
a za horyzontem zasłuchało się słońce.
Będzie dobry dzień
ucichnie świata wojenna pieśń
gołąb pokoju przesłanie poniesie
antyczni bogowie ab ovo 
tarczą egidy przed złem obronią 
trąci Apollo swej liry struny
i obudzi dawnej melodii nuty
Alleluja popłynie przez świat
by miłość mogła bezpiecznie wciąż trwać.

[29.03.2024]

środa, 27 marca 2024

Nowa wiosna

 Nowa wiosna


Znowu budują ptaki nowe gniazda
a ty mówisz, że droga do celu nie jest ważna,
wielkimi słowami obficie szastasz:
Per aspera ad astra, per aspera ad astra-
ze współczesnego słownika,starożytna narracja
a mnie od twych wzniosłych tyrad grozi frustracja
i bezbrzeżna samotność czyli hiper alienacja
i jak z cierniem w sercu na niebie gwiazda,
która skąpana w pozorów blaskach
jądro ciemności przez kosmos przetacza 
nie zgadniesz - leci czy może spada
już tylko pyłu gwiezdnego zaledwie garstka
będę jak złudzenie optyczne, żaru namiastka.
Zakwitły forsycje choć jeszcze nie wszystkie,
maleńkie listki zielone wypuściły zawilce ,
pyszni się księżyc wiosenną pełnią,
coraz krótsze noce a dni dłuższe będą,
ptak tnąc skrzydłem w locie powietrze
złapał w dziób piórko na wietrze 
i je do swojego nowego gniazdka zaniesie
na drzewo, które ma nagie jeszcze gałęzie,
a potem tęsknym trylem panny wabić będzie.

[ 05.03.2024
26/27. 03.2024 ]

wtorek, 26 marca 2024

Już nic a jeszcze tyle

 Już nic a jeszcze tyle 


Już niczego
dobrego 
los nam nie wywróży:
ty w podróży do podróży,
mnie się czas czekania dłuży,
troska siada mi na kark
gdy zdobywasz wielki świat 
z przygodami za pan brat:
czy na nodze dobrze leży but?
czy ci nie doskwiera głód ?
czy masz dobry szal na chłód
i nieprzemakalny płaszcz na deszcz?
mapę i kompas gdy się na bezdrożu zgubisz ?
prowizoryczny choćby dach 
na sen by nie zaglądał w oczy strach?
I czy spotkaleś dobrych, życzliwych ludzi?
Nie przychodzi odpowiedź ani na nie ani na tak.


Już niczego
wspólnego
nie wywróży nam los:
ani radości ani trosk,
już wiemy wszystko
chociaż niczego wprost:
żadnych rozterek w dzień, wątpliwości w noc.
W cztery ściany swoich osobnych spraw
powrócimy jak z przygody wspólnych lat,
uciszymy wiatr co nam w żagiel łaskawie wiał,
wymyślimy sobie innych nas na przyszły czas,
ogłosimy światu że znowu chcemy dawać i brać,
ubierzemy się w gotowość na nowe jeszcze raz
i wśród bezludnych wysp i poczekalni pustych szans
możliwości wszelkich odnajdziemy szlak
a po staremu cierpliwości będzie brak.
Nie rozlega się gwar akceptujących braw.

Znów wszystkiego
nowego dobrego ,
że los nam da
pośród słońca i gwiazd
oczekiwać będziemy 
sobą wzajemnie niespełnieni
gdzieś po drugiej świata stronie ty
od nowa narysujesz swoje sny
i spełnienie pośród chaosu i mgły
znajdziesz przepiękne jak słońca skry
wpadające w katedry barwne witraże
a co ja? Na razie to mało ważne
ale jeszcze kiedyś znajdę swoją odwagę 
na uroczysku odprawię białą magię
i spełnię raz jeszcze to o czym marzę,
spotkam swe osobiste szczęście w nieznośnym gwarze
przemijania albo w ogłuszającej ciszy
znanej lub obcej dnia blaskiem skąpanej ulicy
albo pośród nocy kiedy pełnią księżyc się pyszni
tak mają zawsze wszędzie wszyscy nieliczni.
Niebawem różowym kwiatem osypią  się gałęzie 
wiśni.
Wiosna nam oczyści myśli z jesiennych liści.
Będziemy jak nowi, nową nadzieją podszyci.



[ 23- 26/27.03.2024 ]


sobota, 23 marca 2024

Suma win

 Suma win



Mówisz, że nie kocham cię jak uważasz że trzeba,
i zarzucasz, że nigdy mnie przy tobie nie ma 
gdy najcięższa chandra tobie doskwiera
a samotność zagarnia w sam środek cienia.
- Moja wina nie do przecenienia.

Najczystszą nie pałam radości postacią gdy jesteś
no a przecież to moje całe jedyne i największe szczęście,
nie porzucam swych trosk do czasu gdy wyjedziesz 
by się bez ciebie przyglądać im wzdłuż i wszerz 
i że cię nie wspieram tak trzy po trzy pleciesz.
- Moja wina, bo czyja przecież.

 Nie jestem wytchnienia chwilą od gonitwy na przełaj przez czas
co we mnie bliskie ci było, za nic dziś masz,
Przestałem być balsamem na zbolałą twą duszę ,
 już cię uśmiechem i czułością nie wzruszę
ani sławną wewnętrznego spokoju siłą
i w ogóle byś wolał aby mnie tu teraz nie było,
zamiast plastra na ból życia, szorstką skorupę stanowię
kiedy dlaczego i jak zaszły te zmiany oczywiście mi nie powiesz...
- Moja wina, nie wyleję za kołnierz.

O gdybym to wiedział 
albo by się przyśniło
już bym tutaj nie siedział
z taką głupią miną.
A tu popatrz :
na pstrym koniu łaska w dal
pomyka tylko jej płaszcz
rozwiewa wiatr
gdy zagląda co pod nim ma
a łasaka jak łaska
kapryśna niewiasta
pozorami szasta
w czerwono czarne z nami gra
w miłość z której nagle ubyło
coś nieuchwytnego 
nie symbolicznie prawdziwego.

- Moja wina, ale twoja też
i dobrze o tym wiesz.

[ 21-22.03.2024 ]

wtorek, 19 marca 2024

Wenus i Mars

 Wenus i Mars


Przydrożny las w bezruchu już stał
w pustych gałęziach nie szumiał wiatr
nikt tu nie spacerował prócz nas.
Księżyc nie świecił i nie było gwiazd
w kałużach odblask nielicznych lamp
półmrok nasze cienie nam skradł.
Przez dziurę w chmurze zobaczyć znów chcę
jak Wenus do Marsa spojrzenia śle
a on ją bierze w ramiona swe.
Przez mleczną drogę przebiega ktoś gdzieś
a ty mi coś powiedzieć wciąż chcesz
zawirowały płatki śniegu wokół rzęs
więc chodźmy, wiem dobrze w czym rzecz:

Tobie
nie w głowie
Wenus i Mars
tam gwiazda spadła, patrz
a związek nasz
nagle widzisz bez szans
w za dużym rozkroku trwasz
trochę tu, bardziej tam,
pośród wszystkich
innych spraw
zawsze pilnych,
przesłanek mentalnych ci brak
by przy mym boku
po literkach raz do roku
być,
gdy trzeba żyć,
a jeszcze wciąż pogania cię czas,
a ty wolisz nawet bez sensu gdzieś gnać
zamiast sensownie
spokojnie koło mnie
jak pod zepsutym semaforem stać,
więc cóż że Wenus i Mars
nie zapomnisz ze mną przeżytych zdarzeń.
No to wracajmy, pomogę spakować ci bagaże.



[ 18-19.03.2024 ]

poniedziałek, 18 marca 2024

Kram zwykłych spraw

 Kram zwykłych spraw


Potulnie stopniały śniegi,
opadły wiatry na spokojnych fal grzbiety,
które cichym pluskiem głaszczą brzegi,
schowała swe pazury i zbiera gadżety
ostatni występ popisowy dająca zima,
nic jej już w tych stronach nie trzyma
więc wdzięcznie stąd w deszczach odpływa,
nie zostawiając adresu gdzie będzie przebywać.
Przy kawie otwieram kram
potocznych zwykłych spraw,
w okno kałuży obłok wpadł,
jak w lusterku ogląda swój profil
i szybko czmycha bo go wiatr goni,
na gałęzi gołej usiadł mały ptak
swego śpiewu w życia gwar
wplata dar.

[ 18.03.2024 ]

niedziela, 17 marca 2024

Fruwające litery

 Fruwające litery


Fruwają litery 
w powietrzu na wietrze
pozbawione kariery
nie ujęte wierszem.

Ta nieduża
złości się i wkurza
że wpuszczają ja od podwórza
a tak przecież wiecznie porusza.

Tamta szczyci się, że wielka
wszystko lubi nazywać po literkach
brzydzi ją dwuznaczności podszewka 
oślepia swą prawdą jak slońce i jutrzenka.

Ktoś na strzępy listy drze,
inny swoich skrytych myśli pozbyć się chce
a może koszmarnych jak w natrętnym śnie
a inny ich szuka jak w najgęstszej mgle.

Fruwają litery
na wietrze w powietrzu 
mogły by tworzyć gazety, foldery
nie nadają się do otarcia łez deszczu.

Ta koślawa i niezgrabna 
w kompleksy rozmaite ubrana
rozpacza bo chce być powabna
na komplementy zachłanna.

Ta strzelistą powagą zamurowana
bo ozdobnym gotykiem pisana
dumny początek bezwstydnie odsłania
niejednego do dziś głośnego przesłania.

Ktoś z tych strzępów poskłada myśli,
inny zebrawszy powysyła jak listy,
inny jak skarb ukryje w skrzyni
uczyniwszy tajemnicy zarys mglisty.

Fruwają litery
wirują jak płatki śniegu
jak konfetti, albo stare bilety
bez instrukcji ,,zrób to sam człowieku".

[ 16.03.2024 ]

niedziela, 10 marca 2024

Ostatnia podróż od ciebie

 Ostatnia podróż od ciebie


Nie chcesz mnie, 
nie wiem, skąd to wiem
jakieś inne twoje spojrzenie, 
gest i zniecierpliwienie...

W uliczny zgiełk
jak w pustynnej oazy cień
ukryć się chcę
nim dopadnie mnie 
echo nieodwracalnych twych słów
jak w plecy nóż
że mnie nie chcesz już
teraz tu.
I stawiasz między nami mur.

Nie chcesz mnie kochać , cóż
i prawdę tę sączysz jak z ust do ust,
szeptem dobitnym gorzkich zimnych słów
urok mój w oczach twych dziwnie zbladł
chociaż przecież ciągle jestem taki sam
ten sam ciepły oczu blask nadal mam
i uśmiech co ci kiedyś serce skradł.

Jakiż zatem czarny ptak
na ramieniu twoim siadł
swym czarnym śpiewem
barwy twoich do mnie uczuć skradł
gdy jestem jeszcze w twoim niebie
jednak coraz mniej pewny siebie.

Sprawdzam rozkład jazdy na wrzesień
na powrót bilet kupiony chowam w kieszeń
na twym drugim ramieniu barwny ptak
wyskubał już pióra i patrzeć żal.

Nocny pociąg na czas przychodzi 
i wkrótce wyruszy dalej na szlak,
a ty nie prosisz ,, jak dojedziesz, daj znak"
już cię to wcale i nic nie obchodzi
więc mówię , ,, już idź, dłużej nie czekaj"
nie mówimy ani do widzenia, ani żegnaj,
zginie w mroku twoja sylwetka
już się nie odwrócisz
nim pociąg ruszy 
i będę tak sam w od ciebie ostatniej podróży.
I już nie będziemy ze sobą w relacji
jak pociągi od stacji do stacji.

[05-10.03.2024 ]

wtorek, 5 marca 2024

Zapytaj, zapragnij

 Zapytaj, zapragnij


Coś stało się pewnego dnia,
bo nie byleś już jak dotąd taki sam,
śmiech gasł ci w kącikach ust,
blask oczu zamienił się w cień,
myśli twe porwał zwątpienia nurt,
w sercu ucichła radości pieśń.

Wspólnych nocy i dni przestałeś chcieć 
i szczęścia nie wróżyłeś nam już
z płatków róż, ani z po deszczowych tęcz,
zabrakło ci kolorów do słów.
Dzień nie podobny do dnia
a każdy jakby taki sam.

Zapytaj mnie jeszcze raz,
choć odpowiedź już znasz,
ja nową prawdę ci dam,
oceniasz ją sam,
nim w klepsydrze piach
zapragnij mnie jeszcze raz.


03.03.2024



niedziela, 3 marca 2024

Dwie ścieżki losu

 Dwie ścieżki losu 


Dwie ścieżki losu
krzyżują się i rozbiegają
bez rozgłosu
tych co wybierają.

Dwie losu ścieżki
po słonecznej stronie
i gdzie cień niebieski
nie pustoszeją po sezonie.

Losu ścieżki dwie
czerń nocy , świtu biel
ta na muszę, tamta na chcę
a nie razdwoję się.

[ 02.03.2024 ]

piątek, 1 marca 2024

Ty i ja

 Ty i ja


Chcesz już iść, 
jakieś fatum cię gna
taki zew 
by w swe ręce los brać 
wszystko wziąć nim cokolwiek ktoś da
póki twojego życia trwa gra.
No a ja pragnę już coraz mniej
wszędzie być tylko cieniem twym
męczy mnie coraz bardziej twój bieg
gdzie się szczęście rozwiewa jak dym.

Ty i ja to są obce dwa światy
co się kiedyś cudem spotkały 
na krótki wspólny czas
by sobie szansę na miłości dać.
Nie ma co bez sił na zamiary 
bez sensu wciąż gdzieś brnąć
jak buty nie do pary
od siebie jak najdalej bądź co bądź.
Próżny trud jak rozstrojone gitary
zbyt smutne solówki uparcie grać 
licząc, że zepsute zegary
odliczą nam jeszcze dobry czas.

Śmialo idź niech przez labirynt spraw
prowadzi ciebie Ariadny mocna nić
przecież kiedyś się skończy kręty szlak
wolnym szczęśliwym masz prawo być .
Że nie ja będę kawy ci słodzić
patrząc ci w oczy to całkiem inna rzecz 
być wciąż jak twój cień - już nie chcę tej roli,
w życiu tak jest i sam to wiesz.

Nie mów mi , że cię jeszcze zobaczę,
i że okryjesz mnie płaszczem
jak kiedyś w deszcz
tak, pamiętam ten gest
w tamten dzień 
przecież wiesz że za tobą nie płaczę
chętnie ci wszystko wybaczę
ale nic nie wytłumaczę
po prostu nie.

[ 28.02.2024 ]