poniedziałek, 30 września 2024

Jak las

 Jak las


Jestem jak las z drogami na bezdroża,
sam się w nim próbuję zgubić, schować 
by się potem oczywiście godnie odnaleźć
na jasnej, bezpiecznej i cichej polanie
i czy slońce w zenicie nad nią stanie
czy nie, wszystko tej ciszy wyznam,
z ręką na sercu do wszystkiego się przyznam.
Źdźbłom traw dojrzałym
o mym życiu wspaniałym niedoskonałym
jedynym i niepowtarzalnym opowiem
szczerze i niekoniecznie roztropnie 
głośno wyraźnie wypowiem
czego się boję
może się tego przestraszą strachy moje
i odejdą na zawsze gdzieś sobie
albo je chociaż oswoję.
Nie wychodząc wcale z siebie
wyjdę przed cieni swoich cienie
gdzie lubi przesiadywać milczące zwatpienie
i szuka swoich znaków na niebie
i z nich sobie wywodzi uzasadnienie
i przepis na przeznaczenie
jak za nim podążyć lub je pokonać.

[ 24.09.2024 ]

A łąka, a rzeka

 A łąka, a rzeka


A łąka jak to łąka
cała w stokrotkach
kusi by po niej boso
z kwiatami we włosach 
do utraty tchu gdy się nocą
słowik rozśpiewa historią miłosną 
oddawać się pląsom zielonym
aż po lekki zawrót głowy 
A rzeka jak to rzeka 
czy z bliska czy z daleka
płynie gdzieś i nie czeka 
nawet gdy leniwie
zakolem szerokim się wije
na swój los nie narzeka,
czasem goni ją wiatr albo ptak
to im wdzięcznie ucieka, ot tak.


[ 24-30.09.2024 ]

czwartek, 26 września 2024

Jutrzenka

 Jutrzenka


Tam gdzie noc i świt
Otwierają słońcu drzwi
Cała od pocałunków jasno różowa 
Hymnem harmonii brzask woła
Apolla lutnia po gładkich falach
Roni pieśni co toną w Posejdona pałacu salach
Ariadna spłata swoją nić 
Mocno ją chwyć
A będzie dzień szczęśliwie toczyć się 

[ 25-26.09.2024 ]

poniedziałek, 23 września 2024

W dalekim niebie

 W dalekim niebie 



W dalekim niebie raz po raz
gaśnie gwiazdy blask
owiewa wiatr księżyca twarz
osusza jego łzy.
W rozgwarze miasta idę tam
przez powietrza skwar
gdzie w tle muzyka rzewnie gra
zabawa na sto dwa.
Fali cichy szept bulwarem lekki niesie wiatr,
przeleciał cały świat,
nad piwem w barze siadł ,
z każdym jest za pan brat.
Pali fajkę, w perskie oko wciąż namiętnie gra
czasu zgraną talią kart,
noc całą aż po brzask ,
gdy świt doń mówi : pas.
Pije za tę chwilę która tutaj jeszcze trwa
nim znów w daleki świat 
wezwie przygody szlak
idąc zostawia ślad
na suchym piasku ślad.
Słowa jak miedź brzęczą
kiedy krążą z ust do ust 
bo wiedzą wszystko już 
na pamięć i jak z nut.
Monodramatyczne sceny
przemijających chwil
na strzępy rozdarł świt 
który wszystko widział już ...
Fali cichy szept bulwarem lekki niesie wiatr,
przeleciał cały świat,
nad piwem w barze siadł ,
z każdym jest za pan brat.
Pali fajkę, w perskie oko wciąż namiętnie gra
czasu zgraną talią kart,
noc całą aż po brzask ,
gdy świt doń mówi : pas.



[ 21-23.09.2024 ]

sobota, 21 września 2024

Megalos o kaimos

 Megalos o kaimos 


Chyba jestem niepełnosprawny emocjonalnie
nawet do domu czasem boję się wracać
jakby mnie w nim miała zastać 
wiadomość zła nieodwracalnie.
A przecież jednocześnie dom to dom
bezpieczna przystań, oaza i schron.
Nie zasłaniam na noc całkiem okien
żeby mieć skrawek świata z ładnym widokiem           o każdej zastanej po przebudzeniu porze.
Jak pomarańczowego księżyca blaskiem dotknięte morze
cichuteńko bezszmerowo kołyszące swe tonie,
udaję, że tam gdzie jestem to mnie nie ma
przez niespełnione nadzieje mnożąc zwątpienia
na przebitce pamięci, na której rysowałem marzenia.
Odrzucam miłość nim ktoś mi ją da
zanim ja zacznę się jej profilaktycznie bać.
Wpadam uparcie
w czarne frustracje
szare depresje i alienacje
i w pułapki teorii spiskowych
na każdą okazję gotowych
przegapiłam przesiadkowy przystanek
jakąś rację ma tylko czysty przypadek.
Myśli wzbierają jak fale na rzece
ich nurt mnie porywa i niesie 
przez zamglone poranki gdy jeszcze
w kalendarzu lato choć wrzesień
coraz krótsza nitkę dnia snuje i plecie .


[ 16-21.09.2024 ]

Marcin. Koniec lata

 Marcin. Koniec lata 


Nie wiesz przecież jak wyglądam
a mówisz, że lubisz i że ci się podobam
przezornie na to dowodów nie żądam.
Za witraża marzeń kolorową szybką
pierzcha płocha myśl czy to nie dzieje się zbyt szybko 
oto daje los szansę odejść z niczym lub brać to wszystko.
Albo albo 
niczego mniej nic ponad to 
poniekąd proste a nie jest łatwo 

[ 20.09.2024 ]

sobota, 14 września 2024

Gdy przychodzisz ...

 Gdy przychodzisz...


Gdy przychodzisz do mnie w snach
zostaw mi swój adres, wizytówkę daj
kiedyś w życiu stanę przy twych drzwiach
zapukam , otworzysz , potwierdzę tak to ja.
Gdy się kończą sny 
rozwiewane ranną bryzą
ty giniesz gdzieś mi 
za horyzontu rozedrganą linią 
gdy do swoich dawno wygasłych gwiazd
przez ten permanentny ciał niebieskich trans
za Mleczną Drogę wracasz
z Różą i Małym Księciem pogadać.
A ja mam tylko to wspomnienie,
że byłeś w mym śnie,
widziałem twą postać, słyszałem pogodny śmiech,
zbierałem pieszczoty dotyku i pocałunki najczulsze ust,
wyznania szeptane że kochasz mnie teraz tu.
I tak nagle świtu błysk i po wszystkim już.
Nawet nie wiruje złoty kurz.




[ 04-14.09.2024 ]

wtorek, 10 września 2024

Pośród blasków cień

 Pośród blasków cień 


Życie jest błyskiem wśród lśnień
już o tym wiesz
i bierzesz to życie jakie jest
rozumiesz spraw prosty sens
nie zgrywasz się 
nie zdajesz się wyłącznie na los.
Dostrzegasz ulotność chwil
pozwalasz im
odchodzić kiedy chcą
bo nowe nadejdą też
jak słońce i cień
jak księżyc i noc.
Twej drogi bieg jeszcze trwa
i przez to masz czas
poszukać dróg nowych i szans 
jeszcze raz 
pojąć to co większy dla ciebie sens ma.
Więc porzuć swój strach.

[ 15.08-09.09.2024 ]

Jak Flip i Flap

 Jak Flip i Flap 


Przybywa ran
bezsilnych łez
nadzieja krucha jest
a ja jej chcę tak ponad stan.
Arsenał prawd 
rutyny brak
albo przypadek albo znak
per saldo zwyczajne faux pas.
Jak Flip i Flap
Życie i Ja
pozorów śmieszna gra
a potem tylko pusty żal.
I wciąga mnie
misterna sieć
złudzeń że czasu dość
by sensownego zrobić coś.
Za nocą noc
i dzień po dniu
sam się wykuwa los
z inskrypcją : teraz tu.
Życie wciąż trwa
ma swój urok i smak
czasem podarty płaszcz czasem frak
ale ostatecznej konkluzji brak


[ 04-09/10.09.2024 ]

środa, 4 września 2024

Najpiękniejsi

 Najpiękniejsi


W twoich szeptach o poranku
moja miłość ma swój dom  
twoja czułości mój kochanku
to bezpieczny dla niej port.
Gdy całujesz na dzień dobry 
oddalasz ode mnie świata zło
odkrywasz dla nas nowy 
szczęścia ląd.
Kto wie co dalej będzie 
pomiędzy jawą a snem
jaki się los dla nas przędzie
między nocą a dniem.
Jakaś siła w twym spojrzeniu
rwie na strzępy smutku wiór
nie zostaje z tej twierdzy kamień na kamieniu 
i jestem tak bardzo twój jak ty mój
bez ciśnienia bez presji
ty i ja ani ostatni ani pierwsi
dla siebie jesteśmy najlepsi
jak w piosence Santor, najpiękniejsi.



[ 30.08 - 04.09.2024 ]

wtorek, 3 września 2024

Gdyby świat

 Gdyby świat 


Gdyby świat miał się jutro skończyć 
to mógłbym dziś wraz z tobą po dnie jego kroczyć.
Ale ty masz na ten moment całkiem inny pomysł
aby czyste świata piękno zobaczyły oczy
raz ostatni 
i zapamiętały
by tam po drugiej stronie
odtworzyc ten wzorzec,
żeby jednak na wznoszącej fali
nim to wszystko się zawali
cichuteńko , 
leciuteńko
przyjrzeć się przemijającym chwilom
kolorowym, zwiewnym jak motylom
i tym co lot wstrzymały jak kolibry lub ważki
na wyborem sukcesu lub porażki.
Jednak ktoś podrzucił tobie nowe prognozy
według których świat się jutro nie skończy,
zwyczajnie po prostu nie zdąży,
no to nie
wdrożymy plan be
w którym życie po staremu potoczy się,
wymyślimy sobie jakiś nowy cel
na nowo po staremu oswoimy czerń i biel
odnajdziemy miejsce na śmiech i łzę 
dzielnie będziemy goić
wszystko to co nas boli
zdumieni że kropla deszczu w dłoni 
straciła kształt i blask i już powietrzem nie dzwoni
i nie ma już jego zapachu,
weźmiemy to wszystko ze sobą bez strachu
będąc dla siebie
wzajemnie
jak na pustyni dwa ziarenka piachu.






[ 31.08 - 03.09.2024 ]

Kaprys słowa

 Kaprys słowa


Czytam twoje wiadomości
w których dzień mi swój przynosisz
a ja chcąc napisać właśnie wiersz
gonię w myślach niezbędnego słowa cień,
słyszę jego kształt, jak pasuje do obrazu znakomicie
ale ginie mi za zakrętem myśli o tym co mi piszesz,
jest w tym przecież samo życie,
twego serca zdrowe bicie
a słowo przyszło sobie spontanicznie
i od razu w odpowiednim kolorycie
sam go sobie nie wymyślę
może nie będzie kapryśne
i jeszcze raz do mnie przyjdzie.


[ 01-03.09.2024 ]

niedziela, 1 września 2024

Bez względu na czas

 Bez względu na czas


Znów chcesz poskładać swój świat 
z samych tylko prawd
nazywających precyzyjnie spraw wszelkich sedno
odnaleźć w nich na nowo
przed życia sceną finałową
dawnego sensu ślad
uwierzyć chcesz jeszcze raz,
że tak się w życiu właśnie da na pewno.

Prawd jednak jest przecież tak wiele 
każda barwny swój kobierzec ściele
i gotowa przysięgać nawet w kościele
że ma patent na wyłączność w dzień powszedni i niedzielę ,
każda sprawia wrażenie że jest jak lustro
do spoglądania na wszystko z dwóch stron,
niektóre brzmią efektownie ale pusto
niektóre z pozorów tworzą fikcyjną drogę i schron,
inne podają chętnie pomocną dłoń 
żeby po kresu twego kres
nieodwołalnie twój los w swej garści mieć
byś miał, że dostajesz to co chcesz takie wrażenie 
nim się przekonasz że to tylko złudzenie .
Ale ty chcesz prawdy odpornej na czas
i bez ubocznych skutków działania
tak wiele ufności w jej blask wciąż masz
chociaż on wzrok oślepia i sedno zasłania.



[ 15.08- 01.09. 2024 ]