Jak las
Jestem jak las z drogami na bezdroża,
sam się w nim próbuję zgubić, schować
by się potem oczywiście godnie odnaleźć
na jasnej, bezpiecznej i cichej polanie
i czy slońce w zenicie nad nią stanie
czy nie, wszystko tej ciszy wyznam,
z ręką na sercu do wszystkiego się przyznam.
Źdźbłom traw dojrzałym
o mym życiu wspaniałym niedoskonałym
jedynym i niepowtarzalnym opowiem
szczerze i niekoniecznie roztropnie
głośno wyraźnie wypowiem
czego się boję
może się tego przestraszą strachy moje
i odejdą na zawsze gdzieś sobie
albo je chociaż oswoję.
Nie wychodząc wcale z siebie
wyjdę przed cieni swoich cienie
gdzie lubi przesiadywać milczące zwatpienie
i szuka swoich znaków na niebie
i z nich sobie wywodzi uzasadnienie
i przepis na przeznaczenie
jak za nim podążyć lub je pokonać.
[ 24.09.2024 ]