poniedziałek, 31 października 2022

Ygrek po iks

 Ygrek po iks


Mam dla ciebie słowo piękniejsze
niż wszystkie najczulsze wiersze
a w sumie dwa i razem
to najgorętsze wyznanie,
mam dla ciebie dwunaste przykazanie,
że się łatwo twoim na zawsze stanie
co było dotąd niedoczekaniem
ale ty go teraz wcale nie chcesz
albo nie wiesz, że chcesz
albo chcesz wyłącznie na swoich zasadach
i jeszcze w pas powinienem się kłaniać 
albo nie chcesz właśnie ode mnie
zatem wszystko daremnie.
Pomyśl zanim postanowisz 
czy zechcesz coś z tym zrobić
nawet jeśli stawia się na swoim
często stoi za tym jakiś kompromis.


[ 27- 31.10.2022 ]


sobota, 29 października 2022

Ximeroni

Ximeroni

 

Zajrzałeś  tu któryś raz parysko-błękitny Janie,
zaproponowałem więc twoje ze mną spotkanie,
i co ma być to niech się może wreszcie stanie
bo jeżeli nawet, jeśli między nami nie zaiskrzy
to pozostaniemy dosadnie bez żalu i bezpiecznie 
jak dotąd  wzajemnie sobie doskonale niebliscy 
żyjąc dalej każdy w sowim tempie koniecznie 
Ale się ucieszyłeś,  że napisałem,
lecz nie masz lokum na randki
ja w zasadzie też ale przecież na kawę
nie potrzebna od razu sypialnia ,w oknach firanki
i już wpadłeś w łez pełną wylewną rozpacz
bo oczekiwałeś  czegoś innego i więcej
czemu raczej tu  i  teraz nie sprostam, popatrz,
bo się trochę boję i nie wiem czy też chcę,
ale proszę, zostaw swoje łzy na potem,
bo na spotkanie odbierasz mi ochotę
jeszcze piszę, że przecież na pociechę
mogę  pocałować cię pod drzewem,
gdy się zatrzymamy urzeczeni ptaka śpiewem,
więc powoli ocierasz  z oczu rozczarowania łzy
podszywasz podtekstem ten akapit
i na moje podwórko piłeczkę odbijasz
że tej mojej propozycji w zasadzie sprzyjasz
bo pogoda wciąż łaskawa, czas nie taki na to zły
by w plenerze zajmować się ptaszkami,
ale dalej sprawę stawiasz nie tak słodko
chcesz zobaczyć mego ptaka przez swe okno
a wrażenie sprawiasz, że byś chciał  zaraz dotknąć
nie tylko wilgotnym wzrokiem nagą żołądź
a ja się boję o tego ptaka, że mógłby spłonąć,
albo wyfrunąć jak to ptak choć z jedwabnej klatki
przez to okno ku obłokom, żeby spotkać inne ptaki
tam gdzie się krzyżują ich przelotów jesienne szlaki.
Z tobą w roli głównej miałem na myśli zarys 
trochę nieco innej bajki, ot taki niewinny kaprys,
wschód słońca w zamglony świt
niczego nie widać, a wszystko musi być
na swoim miejscu , wystarczy z domu tylko wyjść
by przekonać się, że pozornie przez tę chwilę nie stało się nic.
Wrony dziwnie ciche,  zerkają i milczą
zobligowane sobie znaną tajemnica.


[ 28-29.10.2022 ]

Wyznanie

 Wyznanie


Witam Cię
jak nowy dzień
to miły widok, przychodzisz jakbyś spełniał sen.
Usiądź tu
w oczy spójrz,
nie bój się, że zapragniesz poznać smak mych ust.
Przecież wiesz
co ja wiem też
że się nie zdarzy teraz więcej niż to czego chcesz.
Jest jak jest
gdzie słońce jest tam cień
zakłopotanie zginie w chwilę a uśmiech i podanie ręki
to jest zawsze piękny gest
nie trzeba w to mieszać serca udręki-rozterki.
Bo trochę jest nam żal,
że każdy z nas jest sam.


[ 27-29.10.2022 ]

środa, 26 października 2022

Uśmiech nad zło

 Uśmiech nad zło


Uśmiechnij się przecież to jest takie proste,
śmiało spełniaj czego pragniesz ogromnie,
miej szeroki dystans do śmiesznostek,
idź rozsądkowi czasem w poprzek,
egocentrycznie zmień swego świata porządek,
chwyć odważnie w dłonie tęczy koniec lub początek,
hakuna ma ta ta  wołaj spacerując mostem chwiejnym,
nadaj blasku kolorem nadziei dniom jesiennym,
anuluj miłościom straconym pamięć przeklętą,
daj sobie czas aby znowu być poetą,
znajdź bliską i bezpieczną przestrzeń,
łagodności krainę i życzliwe echo leśne,
odpowiadające głosem niosącym słowo szczęście.

[ 26.10.2022 ]


To nie takie proste

 To nie takie proste


Sprawa wcale nie jest prosta
by powrócić do życia swego głównego tematu
zwłaszcza kiedy natura dała światu
po stu latach nowe zaćmienie słońca.
Nie mogę znowu zasnąć
przepojony nasenną herbatą
i nie chce mnie w swych ramionach
ukołysać Charlie Luxton
jak tęsknota niespełniona
ani George Clarke
no bo nie mogę spać.
Wyobraźnia pobudzona
rozpalona, do wszystkiego gotowa
do mnie woła
chodźmy wreszcie się całować
ale to nie takie proste
chociaż ktoś też chętny jest bardzo blisko
może tam gdzie ulubiony dąb sobie rośnie
bo ta topograficzna bliskość to nie wszystko.
Z układu wszystkich znaków i wróżb
i z kart przez los rzuconych na stół
niezbicie wynika
dola solowa rozbitka
bo choćbym nie wiem jak tego unikał
i cokolwiek teraz zrobię
życia sobie nie osłodzę,
ciastem przy kawie na imieninach cioci
bo mnie niemiła wizyta czeka
jednej z porażek udających Greka
a jedyne co muszę zrobić
to wybrać, którą z nich będę gościć 
czyli mimo wszystko dzielnie znosić.
A to nie takie proste 
bez szwanku znieść igraszki z losem.

[ 26.10.2022 ]


 

wtorek, 25 października 2022

Śpieszmy się kochać

 Śpieszmy się kochać


Wyrzuciłeś z naszych marzeń
wszystkie swoje fotografie
skasowałeś wyznania i komentarze
zmienił się diament z zwykły kamień
zmętniał promień słońca w przeźroczystą
wpadający szklaną, kanciastą karafkę,
umilkł skowronek  świt budzący o poranku trylem,
uciekł nad łąkę bezczelnie kwiecistą
mijając zielonego dzięcioła co miał czerwoną czapkę
i sam nie wiem czy jeszcze jestem, słabo pamiętam, że byłem...
co to znaczy zgadnąć nie potrafię
nie przysporzę
sensu ćwicząc kaligrafię
nie wymyślę nawet jako zwykły widz
bo to znaczyć może wszystko albo zupełnie nic,
może znowu masz życie w przebudowie
jakoś trzeba mi z tym dalej być
mimo, że nie widzisz mnie przy sobie
nie lękam się nowej pustki po tobie
co dalej mam robić nie mam recepty gotowej
ale nie mam też czasu w poduszki szlochać
szybko muszę znaleźć i spotkać kogoś
kto właśnie wyruszył i idzie do mnie swoją drogą
i będzie chciał i da się pokochać.

[ 25.10.2022 ]




poniedziałek, 24 października 2022

Spojrzenia

Spojrzenia



Coraz bliżej słychać pomruki światowej burzy,
coraz częściej milkną przerażone muzy
a ja spędzam każdy wolny choćby moment
nad sprzed lat zawiłym horoskopem
i obracam każdym jego skrycie wyjawionym słowem
jak dziecinnym, z pozaczasu przemyconym kalejdoskopem
próbuję odczytać, zobaczyć co byłoby potem
gdybym postąpił zaś dokładnie całkiem odwrotnie
lecz  wiem dobrze, że tej wizji nie dogonię, nie odsłonię,
bo  co raz odrzucone, nie wybrane to stracone
udaje się jakby w sobie tylko znaną stronę,
potem nagle tonie jak bukiet w winie, gdzieś i znika
bo być może całkiem serio biorąc taka jest losów i szans logika.
Śledzę bacznie nadchodzące chwile
w nich marzenia mają barwne swoje profile
słowa kluczowe i bezpośrednie
proste lub wyrafinowane
przebić próbują milczenia tamę 
niektóre są przyjazne jak podanie ręki
koją zawsze i przeganiają lęki
inne zaś jak bez ostrzeżenia w plecy wbity sztylet
inne mkną do przodu zostawiając wszystko w tyle
na odpowiedź nie czekają
bo na wszystko swoje zdanie mają
tu propozycja spotkania bez naruszania porządku
byśmy pobyli przez chwilę ze sobą w granicach rozsądku,
tu na kolację ze śniadaniem zaproszenie 
na śladów po rosie radosne tropienie
tu ktoś pręży tors a tam ktoś nęci na skarpetki
ktoś dosadnie pragnie kogoś wyssać do ostatniej kropelki
ktoś żartuje ktoś jest serio
otula wdzięki tęczową bezpruderią,
ten zaś uprzedza że się przenigdy z nikim nie zwiąże
bo mu z niezależnością swoją jest całkiem dobrze.
tam się prąciem chwali , tam pośladki wypina
i gladiator  adorator i spod Koszalina chudzina,
ten ma ukochaną rodzinę i żonę
ale oczy do facetów rozmarzone
usta pocałunków męskich spragnione
i bierze je sobie jak nagrodę
będąc zakazanym tu owocem,
albo żesz jasna cholera
już ma od dawna boskiego partnera
ale coś go wewnętrznie poniewiera
jakieś ciche do głosu doszłe niespełnienia
bo jednak coś jest nie tak
jak było niedawno w snach,
jakaś zakochana w sobie para
innej szuka na niezobowiązujące spotkania
tak przebogaty jest apetytów i pragnień świat
chociaż coraz głośniej nad nim słychać burzę
i kto w ten czas chce być małym księciem
by  hodować najpiękniejszą różę,
tę doskonałość która jest szczęściem.


[ 24.10.2022 ]


Raczej ...

 Raczej ...



... nie wezmę ciebie od razu do łóżka
chociaż  jesteś jak chodząca pokusa
lecz wiem, że to kwestia słuszna
więc na próżno grymasem krzywisz usta.
Od kliknięcia 
w twój profil
i otrzymania klucza do zdjęcia
do bram przedsionków rozkoszy
droga bywa niekiedy, daleka
to cię zniechęca zaczynasz się droczyć
i coraz trudniej cię pojąć, zrozumieć
i giniesz w tym wirtualnym tłumie
zamiast spróbować 
nie kombinować
i byśmy docenili siebie jak człowiek człowieka.

A może trzeba od razu wszystkich do łóżka brać 
komu tylko przyjdzie na to ochota
wszak nie ucierpi przechodzona nieco cnota 
gdy ktoś pragnie rozkosze po prostu dać,
czas jeśli nie ucieka to i tak nie zaczeka
aż człowiek odkryje w drugim człowieka...
ale ta hurtowa metoda
nie nosi bezpieczeństwa znamiona.

... raczej
ale idąc tej myśli tropem szalonym
brać wszystkich co chcą, zabiegają, lgną
zapraszają, obiecują a odmowy szewsko klną
życie stałoby się spełnieniem pozornym
może warto zastosować tu jakiś algorytm,
wyznaczyć najważniejsze pierwiastki
zaznaczyć margines, porządku namiastki
a znowu wszystko będzie inaczej
tylko błędy będą  te same co zawsze.

[ 23/24.10.2022 ]




Przyzwyczajenie pomiędzy potrzebami

Przyzwyczajenie pomiędzy potrzebami


Wracasz znów w domowe strony
ze służbowej delegacji
bardzo zmęczony
i oznajmiasz czas separacji
-nie nie jestem rozżalony 
wyruszam więc do Bydgoszczy
na koncert do Pomorskiej Filharmonii
i to pewnie cię zaskoczy
ale nie bierz tego za przejaw ironii
jak jesienny motyl babie lato bierze na gałęzi paproci,
może ci kiedyś o tym opowiem
gdy okres rozłąki ze mną zakończysz 
gdy się ogarniesz ze znajomych rojem,
a tym czasem jak dymne sygnały wysyłasz
informacje jak  pospolitym gołębiem szarym
nie mam czasu dla ciebie, nie przyłaź
jestem zajęty projektem ważnym, starym
tak między wierszami mnie informujesz
zanim de facto coś zaproponuję.
A mnie tak brakuje w przeczuwaniu rutyny
A ty skrzętnie pomijasz głębsze przyczyny
i nie wskazujesz w czym tkwią moje winy
jakbyś już nie chciał mnie widzieć nigdy
a  woli strzępem, skrawkiem przyzwyczajenia
jeszcze się trzymasz cienia mojego istnienia 
wyrzucasz  mnie ze  swej pamięci
z żalem czy bez  za czwarty wymiar
wypychasz  ze swojej podświadomości
wygaszasz jak lampę co się zbędnie świeci
już ci zawadza jak przeprowadzkowa skrzynia
wspomnienie o słowach naszej miłości,
nie nadzieją lecz przekleństwem
twoim jestem, że jestem
nie kuszącym przeciwieństwem
lecz nudzącym do siebie podobieństwem.

[ 22-23.10.2022 ]



niedziela, 23 października 2022

Odyseusz

Odyseusz


Budzić się przy kimś
nieobojętnym, nieprzypadkowym
może od jutra jeżeli  nie od dziś
patrzeć w jego oczy
utrwalając portret pamięciowy
miejsce swoje przy nim mieć
przy sobie jemu miejsce dać
zamieszkać z nim w dobrych snach
ot tak zwyczajnie z miłości
i już do nikąd nie błądzić
z powodu towarzystwa samotności
która zabiera mnie w krąg swój 
oferując tarczę trzech cnót.

Być po prostu i niezaprzeczalnie z kimś
może za tydzień jeżeli nie od dziś
nie wstydzić się wpadek i głupich min
i niezliczonych niezręczności będąc z nim
w jednym rytmie brać z nim oddech
iść na spacer trzymając się za dłonie
i pokazać że ja tu z nim złego nic nie robię
a wszystko co świat myśli, że mu się nie podoba
zostaje przecież intymnie w zacisznej alkowie
i chociaż świat to zna, od nas się nie dowie
i w zasadzie nic do tego nikomu, więc wynocha spod dwora.

Zasypiać z nim w końcu
jeżeli nie od dziś to może od nowego roku
spokojnie, bezpiecznie
kiedy w noc księżyc na jawie marzy o słońcu
nim się poranny łyk życia weźmie
nim się na krośnie nitkę szczęścia z osnową losu splecie.

[ 21-23.10.2022 ]

 

czwartek, 20 października 2022

Nie musisz odchodzić, zostać nie chcesz

 Nie musisz odchodzić, zostać nie chcesz 


Seks na plaży ci się marzy
a mnie to krępuje 
propozycję przesypuję
jak ten piasek co słońcem praży
a ty tak namiętnie patrzysz
jeszcze się opieram, protestuję
że bo trawka w pupkę kłuje
a ty już delikatnie całujesz,
i już tchu w piersi brakuje,
czuprynę mieżwisz, krocze masujesz,
masz cudownie uparte kocie oczy
a twój dotyk taki miły
kiedy mi do majtek wsuwasz palec 
trudno nie oszaleć
pozwalam by twe dłonie błądziły
jak przypływy i odpływy 
kołyszących niebo fal
a  wdzięki okowy porzuciły, 
to zwalniasz to przyspieszasz
zaplatam ramiona
wstydowi już się nie oddam
i uda byś był najbliżej jak się da
i skrzętnie ukrywam cię w mych szeptach
ty tak lubisz mój szept sączony do ucha
przez wąski przesmyk wchodzisz do nieba bram
zabierasz mnie ze sobą tam gdzie prowadzę ciebie ja 
przytulasz brzuch do brzucha
i oczy z rozkoszy przymykasz
rzęs cienie kładąc na twarz
językiem szukasz języka
gdy się fala z bryzgami pian
o pomostu pale rozbija
milionem kropel spada na piach
szczęściem wypełniasz świątynię po dach
przytulasz mocniej wargami dotykasz warg
łapczywie biorę ich smak
nic nie jest ważne ponad tę oczywistość,
świat wstrzymuje na chwilę swój bieg
widząc tę doskonale najbliższą bliskość
wiatr unosi krzyk białych mew...


[ 20.10.2022 ]

 

poniedziałek, 17 października 2022

Milton Keynes

 Milton Keynes


Miłość moja od trzeciego spojrzenia
ani żona ani dziecko tego nie zmienia
ranków wszak ni nocy z nim spędzać nie zamierzam
kochanie Platonowi powierzam
serce niech  nie trwoni sił w pacierzy pancerzach 
elementarne pojęcie przyzwoitości znam i mam
liberalnie w sentymencie sobie trwam
boska komedia, nie-boski dramat
ygrek jest zmienną w niezmienności zasad.

[ 17.10.2022 ]

Łuza

 Łuza



Rozbicie często bywa kluczowe,
Odstawna to zagranie jak koło ratunkowe,
Nad nim też trzeba pomyśleć przy stole,
Nim się przeciwnikowi odda rozgrywki pole
I taktycznie poczeka na swoje szanse nowe,
Emocje skrywając pod spojrzenie pokerowe,
Oczywiście cel- ograć efektownie rywala,
Są jednak sytuacje że gra nie idzie, coś nie pozwala
Uruchomić swej najlepszej strategii
Liczni nie raz nie dwa na tym polegli
Lecz często całą stawkę w pole wywiedli
I splendor i hołd, puchar, medal, wywiady, kasa
Viktoria też jak Fortuna się kołem obraca
Aplauz, vivat, gratulacje, potem światła gasną 
Na noc w hotelu proszek by łatwiej zasnąć.

[ 16-17.10.2022 ]

sobota, 15 października 2022

Luna

 Luna


Dziś już nie rozlewał pełni blasku
pośród czarnej nocy czarnego nieba atłasu,
blado złoty profil
wielkim wozem po asfaltowych przestworzach woził
toń wody zatoki sennej blaskiem jak nektarem poił,
sycił, by się światło rozgościło wśród Neptuna 
przestronnych komnat
bo się bóstwa dziecięca ferajna ciemności boi.
że nie ma potwora niech się dziatwa przekona.
Taką fantazję ma dzisiaj luna.

[ 14/15.10.2022 ] 

Kadr

 Kadr


Piotra S pokój z widokiem na kolejowy most
przypominał mi pokój bez specjalnego widoku Andrzeja,
którego już szmat czasu między nami nie ma,
i nie umiałem Piotrowi powiedzieć o tym wprost,
zwłaszcza, że skojarzenia mocno poszły dalej
jakby wyobraźnia zażyła blekot i szalej
aż po, tam u Jędrka, na podłodze krwawą po nim plamę
którą tam jak przedostatni jego ślad zastałem.
I kto wie czy nie dlatego
wszystko doczesne co by mogło zajść między nami
otulone wszakże innymi szeptami, innymi ścianami
dla mnie nagle stało się nieosiągalnie daleko.
Dopadł mie mimowolnie taki kadr,
który mi przyszłość z Piotrem skradł.

[ 14-15.10.2022 ]

Jaśniejąca

 Jaśniejąca


To była intrygująca dziewczyna
ta Leopoldyna.
Jednym tchnieniem
świata uwagę na sobie skupiła,
ledwo dostrzegalnym skinieniem
na kolana rzuciła,
coś tam przy tym nuciła
bo w muzykę ubrana była zawsze po uszy,
często znajduje się ktoś kogo to wzruszy,
poruszy,
a ten świat 
do stóp jej padł
choć myślał, że to on jej względy skradł,
gdy rankiem księżyc jeszcze był wysoko
i flirtował z budzącym się słońcem oko w oko.
Nie była oszałamiająco piękna,
choć zaiste to kwestia zawsze względna,
myślano o niej
raz wiotka idiotka, raz słodka trzpiotka
gdy śmiało brała jak swój ten świat w obie
małe dłonie.
Brylowała bawiąc się tym
w towarzystwie niedyskretnie wiodła prym
i każdy chętnie za nią szedł jak w dym
bo myślał , że tylko ona wie jak nie zginąć w nim,
łatwo zatem cele swoje osiągała
a nad porażkami nie rozpaczała,
jako przejściowy stan je uważała,
na każdym jak chciała zaginała parol
nie koniecznie trzymając na muszce pod ścianą.
Miała trudny do określenia ale niewątpliwy wdzięk
chociaż uśmiech skrywał tajemniczego piętna cień,
ale z życiowych wszystkich zdarzeń
tworzyła barwne witraże, kolaże 
a czasami przepiękną ikebanę
dzieła warte porównań z Picassem i Chagallem.
Pijała sake ze smakiem
lub czarną kawę z koniakiem
ale sushi za skarby nie ruszy
ani di mare frutti co powtarzała uparcie,
że nie goszczą w jej ulubionych dań karcie,
to już prędzej chińskie trawy, tajskie bambusy.
Ani nocą, ani rankiem
nie afiszowała się z kochankiem,
owszem miała kochanka, czasem kochankę
takie w życiu lubiła roszady
w myśl frywolnej może zasady,
żeby życie miało smaczek-
raz dziewczynka, raz chłopaczek,
taka doczesna, współczesna
jednocześnie w pełnym rozkwicie renesans.
Tyle danych o niej mam
tylko nie wiem, skąd ją znam.

[ 13-15.10.2022 ]

środa, 12 października 2022

Idiom

Idiom


W swoim życiu starasz się
by rzeczywistość nie skrzeczała
i nawet w chmurny dzień
nie była taka szara.
A gdy nad światem deszcz,
największa zawierucha
jak najpiękniejsza z tęcz
kocham cię szepczesz do ucha.

Jesteś!
czy tego chcesz czy nie chcesz.
Jesteś!
Dziękuję ci, że jesteś! 
słowem , uczynkiem, gestem
powszednim dniem i świętem
jesteś i znów znalazłeś mnie
jak losu dobra wola
gdy wracam lecz bez tarczy 
tęsknię za cieniem twoich rzęs.

Kiedy w natłoku spraw
łapiesz zbyt duży dystans
nie pijam z tobą kaw
wciąż się nie mogę wyspać.
Gdy wracasz światła krąg
rozpraszasz niepokoje,
z tobą łatwiejszy każdy krok
złych snów się już nie boję.

Jesteś!
jak prosta za zakrętem,
Jesteś 
łzą szczęścia i uśmiechem
jesteś podaniem dłoni
strachem obłaskawionym
z tobą wszystko ma jakiś sens,
jak dar szczodrego losu 
na życie prosty sposób
gdy zawsze chce się chcieć.
Jesteś!
jak prosta za zakrętem,
Jesteś 
łzą szczęścia i uśmiechem
jesteś podaniem dłoni
strachem obłaskawionym
z tobą wszystko ma jakiś sens
Na miłowanie wielkie
złapany śpiew w muszelkę 
z tobą chcę iść po drogi kres.

[ 12.10.2022 ]

Harmonia

Harmonia


Sny oglądałeś przez przeźrocza 
dawnych wspomnień ułożonych w barwny kolaż,
encyklopedię wiedzy swojego życia
spisywałeś na wszystkich traktach świata
a w tawernach jego kolorowych portów
przebierałeś w okazjach jak w kolekcji pozorów
rozwijając prawd swych kruchych okazały sztandar,
tarzałeś się w niejednym ubóstwie
niejeden dobrobyt klepałeś po plecach
sprawdzałeś swój wizerunek w weneckim lustrze
tych którzy ciągle liczą na romanse przy świecach
i którym się zawsze mylą miłości z flirtami
jak egoistów odprawiłeś w ślad za altruistami,
miewałeś schadzki w klatkach rajskich ptaków 
patrząc im w oczy słuchałeś pieśni boskich kochanków,
byłeś wszędzie gdzie zwodziły cię manowce
ignorując istniejące drogi wprost wiodące,
elipsy ziemskiej śledzisz obroty
i jakie w przestworzach przemierza tory
kiedy nie masz nic innego do roboty
rysujesz wykresy działania kosmicznych sił
jakby w tym jakiś koncept na życie był.

[ 11.10.2022 ]


poniedziałek, 10 października 2022

Genius loci

 Genius loci


Zachodziło rubinowo słońce za cmentarne wzgórze
kładąc gorące lico na purpurowo złotej chmurze,
słuchając wiatru w przed wieczornej ciszy
i z dalekiej dali
kołysania morskiej fali
co na świat wydaje księżyc w spłowiały lazur
piękny , dorodny ,okazały tak natychmiast, tak od razu,
stoi w stworzenia progach milczy i błyszczy
ogromny jak dynia
nad miastem Gdynia.
A gdy otuli się szalem perłowej mgły
z wysokich sfer zagląda w okna mi
plotąc coś po swojemu trzy po trzy
zabawia ćmy
zamawia sny
i odchodzi tam gdzie wczoraj już był
by zapukać do przez słońce zamkniętych drzwi
i podarować jesiennych impresji lirycznych cykl.
A nie lęka się , że spłonie
gdy zbliży się nieroztropnie
rozmarzony półprzytomnie,
ale nie wiadomo kto w tym związku na odległość nosi spodnie.
Świat się w gęste mroki lasu schował
w dali pohukuje rozbudzona sowa
aż się echo plackiem położyło w dzikie pola.

[ 09-10.10.2022 ]





piątek, 7 października 2022

Formidable

 Formidable


Jesienne  mijają  dni
znów pasjans nie wyszedł ci
i gra pozorów 
sypie się domek z kart
nic nie wiesz.

Rachunek  ostatnich  lat
zamykasz bezmiarem strat
przepadła gdzieś ciebie część,
twa catre blanche,
zdumienie.

Coś gna cię gdzieś 
nie bez powodu,
przygody zew, 
awizo  losu,
ulotne coś jak 
dym z papierosów
zapałki trzask,
tembr klangoru.

Ostatni autobus zwiał
nie zdążysz tam 
gdzie chcesz być
jak w błędnym transie
kręcisz się, szukasz wyjść,
poważnie.

W pogoni za 
nienazwanym
wyruszasz sam 
w świat nieznany
zamykasz już drzwi 
za sobą
nieważne sny 
zostawiasz obok. 

Już nie masz powodów
powrotnych nie szukasz dróg.

[ 07.10.2022  inspiracja: pieśń Eleni "Gdy serce śpi jestem inna "]


czwartek, 6 października 2022

Eden przekwitający

 Eden przekwitający


Dobro - zszargane imię zła
o co zło pretensję ciągle ma
i patronuje kolekcji 
dobrych intencji
kreowanych na bruku
w przedsionku piekła
w nienagannym rysztunku
aż się nadzieja płocha lęka
choć piekło podobno nie istnieje
nieme licho się szyderczo z tego śmieje.

Życie - uboczny skutek śmierci?
Zęby na tym zjadła większa część inteligencji...
Epitafium na nagrobku warto mieć, tylko po co?
Zachętą ma być czy przestrogą srogą?
Bo po co żyć ze świadomością,
że się już jest na tamtym świecie jedną nogą
i nie zmnieni się tego idąc całkiem inną drogą.

Bezsens życia raz po raz
kłania mi się z dala niziuteńko w pas,
niesie migotliwy blask
dawno zgasłych gwiazd.
Gdzieś napisano zgrabne sentencje
że życie staje się prostsze, jaśniejsze
gdy się wierzy , że wszystko w życiu jest dobre
jakkolwiek by sie życie nie toczyło przewrotnie,
i że zawsze przecież, może być gorzej.
Zatem - gdy jest źle to jest dobrze?

[ 05.10.2022 ]



Do losu

 Do  losu


Czasem proszę ciebie 
o kwestii powtórzenie
bo coś mówiłeś 
a mnie dopadło zamyślenie
i nie wiem co
i już gotowe pół żartem, pół serio
nieporozumienie,
ale do losu wołam 
jak kot na pustyni daremnie
o rzucenie ratunkowego koła
by zatrzymał, powtórzył 
nawet jeślim nie zasłużył
tę uciekającą chwilę 
bo piękna, jedyna 
zdaje się, że bezpowrotnie mija
a ja się na brzydką zagapiłem
przez jesiennik- październik
czerniący spłowiałe ścierniska
snujący nad polami dymy z ogniska.
Los uprzejmie mi przynosi
chwile nowe,
kolorowe,
nawet by być moimi gotowe,
że tylko brać nim stracą na wartości
zanim czas je unieważni jak bilety jednorazowe.
Lecz pragnienie tamtej jeszcze nie przedawnione
staje się zarzewiem chandry i rozterki nowej
bo zrobiłem dla niej miejsce przy sobie i czekam
chociaż nie widać jej nawet z daleka 
więc co nowe choć kusi też tu jest przez moment i ucieka 
ode mnie wszystkiego pragnącego a na nic nie zdecydowanego człowieka.

[ 04-07.10.2022 ]

poniedziałek, 3 października 2022

Co za księżyc ...

Co za księżyc ...



Jeszcze ciągle dręczą mnie obawy
o natury rzeczy podstawy 
rozpoznać kiedy dobro podaje dłoń,
a kiedy pod dobra złudą i pozorem 
przymila się zło najpiękniejszym porankiem
udając, że jest najczulej budzącym kochankiem
albo niespodziewanie nagle przytulnym wieczorem
podaje herbatę z konfiturą albo miodem
i porywa za sobą w otchłani toń
niekiedy nawet po samo dno
podawszy ofiarnie pomocną dłoń,
pocałunek przymierza kładąc na skroń.
Ale kiedy nocą ginie widnokrąg,
a księżyc pochyla ku obłokom
przybyłym tu z poranną nawałnicą
swoje pyzate złote półlico
jakby dzielił się zdobytą przypadkiem tajemnicą
albo próbując prześwietlić przyszłość tę najbliższą,
strzępy nadziei  w mej duszy wiszą
ku serca pokrzepieniu strofy piszą.

[ 03.10.2022 ]


niedziela, 2 października 2022

Biała bila kolorowe zbija

Biała bila kolorowe zbija



Jak najprościej rzecz ujmując kolokwialnie z lekka
uprzątnąć w tej grze trzeba stół  z kolorowych kul
doprowadzając do możliwie maksymalnego brejka,
do gry staje zawsze zawodników dwóch
tylko czasem jest to popis jednego aktora
raczej nie ma znaczenia czy trafia zawodowiec na amatora
ustalono,  że biała bila zbija przy użyciu kija kolorową
mającą określoną wartość punktową,
po czym zdobywa się dużo kasy i sławę międzynarodową.

[ 02. 10. 2022 ]

sobota, 1 października 2022

Amerykanin w Europie

Amerykanin w Europie


Pan Truman Capote
był raz zwiedzał Europę
do niedawna tłamszoną wojennym pogromem
w której chleb jeszcze smakował pożogi popiołem
chociaż czasem zdarzył się raut z szampanem i kawiorem.
Londyńskie przedwiośnie niezmiennie zamglone,
lato paryskie już beztrosko złote
starą gubiąc, nową znajdując tęsknotę
ale nie zagrzewał nigdzie dłużej miejsca
póki nie zauroczyła go zuchwale Wenecja
i dyskretne Sirmione nad jeziorem Garda położone
jak jeszcze nieodkryte marzenie spełnione.
Pisał do przyjaciół listy barwne , kolorowe
kładąc w nie prawdziwą albo zmyśloną przygodę.
Niezbyt interesowały go wiekopomne zabytki,
nie w głowie mu były skarby  w Tower
nie kusił blichtr Luwru , nie pragnął zachwycić się Wersalem
ani innymi świetnościami bo był trochę ignorantem,
poszukiwał miejsc intrygujących obficie serwujących zbytki
kulinarno towarzyskie, pociągały koterie, elitki,
kto co z kim, dlaczego i gdzie
w tym widział i czuł prawdziwy sens i cel,
a że wyprzedziło go sławy jego intensywne światło,
stary świat mimo wszystko w ramiona brał go
jak powiew świeżości, który tam niespodzianie wtargną,
dzień i noc hołubił i brał go do łóżka jak nową gwiazdę zaranną,
z wigorem , dziarsko,  jak w  płomienne tango,
obwieszczony kuluarów i salonów złotym aniołem
on w to szedł, jak kometa  roziskrzonym lotem, jak po swoje.
Brylował, celebrował, degustował, flirtował
naturalnym wdziękiem towarzystwa czarował,
wysłuchiwał śpiewów muz, zbierał koloryty
zapełniał notatkami roboczymi puste zeszyty,
pamiątki kupował dla przyjaciół na targach pchlich,
nim w powrotny ruszył rejs na pokładzie Mary Queen.


[ 29.09-01.10.2022 ]