sobota, 28 stycznia 2023

Mija czas

Mija czas



Mija czas, już się nie śpieszysz aby witać mnie,
ja też mam do załatwienie nagle wiele spraw,
dobrze znasz przeznaczenia siłę lecz jej działasz wbrew,
albo ja zbyt mało jeszcze ciebie znam.
Śmiech przez łzy to już od dawna nie mój styl
brak mi sił aby do nowej zasiąść gry,
dawno już opadły płatki zasuszonych róż
oraz dróg wszystkich przedeptanych kurz.
Nowe dni są jak pocztówki z portretami mgły
pośród nich żyję na pamięć ignorując sny.
Ty sam to znasz, już inny wymiar odlicza tobie czas
nie wchodzisz w świat rozpisany pośród gazetowych szpalt
przystajesz tam gdzie się radośnie rozśpiewa ptak
uśmiechasz się na dobrą wróżbę kolejnego dnia.

[ 16 i 28.01.2023 ]

Rudy lis

Rudy lis


Rudy jak jesienny liść
przez moją drogę
gdy wracałem do domu wieczorem
przebiegł sobie lis,
rozejrzał się dookoła bacznie
pokazał swą minę skupioną
i oczy skąpane księżycowym blaskiem,
wnikliwie się przyjrzał mojej osobie,
ocenił, że nic złego mu nie zrobię,
zanim zgrabny wykonał skok
przez niewysoki płot
i czmychnął szybko w swoją stronę.
A ponieważ często tak bywa,
że lis jest forpocztą dzika
zatem wytężam słuch
bo wzrok
nie przebije się przez mrok
który nie zdradza sekretów
czy nie odbywa spaceru rodzina dzików,
tylko, że trudno jest wśród liści szelest
rozpoznać czy to wiatr, jeż, czy może pies.
A przez ulicznego światła skąpy blask
byle kłoda lub z daleka majaczący krzak
w wyobraźni miewa właśnie dzika kształt.

[ 18.01.2023 ]
  

Więcej nic

Więcej nic



I znowu jakiś on,
spokojny głosu ton
i tak mnie bezwiednie uroczy
gdy pokazuje swe piękne oczy
i chociaż chętnie to dostrzegam
nie marzę, pokusie nie ulegam,
w sny nie zaszczepiam.
I znowu nie Adonis
a jakie wrażenie zrobił,
ale na tyle mogę sobie pozwolić
dyskretny zachwyt więcej nic
i pretensji do losu nie wnosić
pierwszego wejrzenia przekreślić mit
spokojnie śnić nie o nim sny.
Bo ciągle jest tylu chłopców na świecie
ale na mojego życia marginesie
w przepastnego tomu kajecie 
pieśń wolności swe przesłanie pisze
rok cały od zimy po jesień
a na życia liczydle
ciągle wychodzi że mam być singlem.

[ 14 i 28.01.2023 ]

sobota, 14 stycznia 2023

Zanim usnę

Zanim usnę



Czy sen się staje czasu stratą
gdy się w nim popada w czeluść koszmarną,
gdy się morze groźnie piętrzy szmaragdową falą
a na brzegu ledwo co widać postać bardzo małą?
Czasem zanim po ciężkim dniu wreszcie usnę 
zastanawiam się nad Proustem,
albo gdy spotykam się ze sobą
jak z obcą ale znaną sobie osobą
spoglądając co rano i wieczór w lustro
pytam : na co jest już w mym życiu za późno?
i czy da się skwitować wyświechtaną konkluzją,
że wcale nic nie jest stracone
póki wszystko jeszcze być może?
Czy jest to spotkanie z chwilą utraconą,
czy przypadkowo odnalezioną?
I jak refren powracająca konstatacja 
jak frustrująca demotywacja,
jak Ameryka dawno odkryta
że na swej drodze się ciągle potykam
niemalże o ten sam błąd i gdyby nie to
wszystko jakoś lepiej by szło
lub przez okoliczności dziwny splot
szczęście chyłkiem się przemyka
przez mojego życia krąg
i prędziutko jakby go tu nie było - znika.
A przecież moje szczęście jest!
Jak codzienności fresk,
nie wyrafinowany , widowiskowy fajerwerek,
nie dla ślepego raz na wiek cukierek,
ma swój przecież ściśle osobliwy rys,
może dlatego wygląda jak potoczne nic.
Czy w utraconych chwil przepełnionym składzie
jest więcej wspomnień, które chętnie raz jeszcze zobaczę,
na które ze zdarzeń dziś inaczej niż pamiętam popatrzę?
Tak się często zastanawiam nad Proustem
zanim błądzeniem w myślach znudzony usnę.

[ 10-14.01.2023 ]


 

Jeszcze się księżyc za lasy nie schował

Jeszcze się księżyc za lasy nie schował


Jeszcze się księżyc za lasy nie schował
bo nie każdemu się pochwalił jak kochliwie się całował
z niebieskimi ciałami
i ze słowikami 
i z jutrzenką aż ją zaróżowił
tak był całuśny, nic więcej nie zrobił.

Jeszcze się księżyc za lasy nie schował,
jakby się w swoim wędrowaniu zapomniał,
a już go słońce blaskiem poranka  goni,
już prawie go ma jak na wyciągnięcie dłoni
lecz między nimi pędzą chmury i obłoki,
wiatry niosą deszcze jak przygody dreszcze,
na zatokę mgły się położyły ciężkie, gęste,
milczą zbudzone wcześnie ptaki leśne.

Jeszcze się księżyc za lasy nie schował,
jakby się słońcu zuchwale przyglądał,
cząstkę siebie skrywając w szarym błękicie,
czas o tym napisze w swoim zeszycie
skromną zaledwie linijkę w dnia akapicie,
przesypie piasek w galaktycznej klepsydrze
i poleci uparcie przemijać nam to nasze życie.

[ 12-13.01.2023 ] 

sobota, 7 stycznia 2023

Tha tou to po (Powiem mu)

Tha tou to po ( Powiem mu )




Nie wiem,
i obawiam się i chcę,
kiedy myślę o nim - drżę
by to wyznać - waham się.
Jeśli 
on ma kogoś przy kim śpi
to mi będzie bardzo wstyd
życie daje oprócz róż
smak porażki, serca ból.
Chcę mu dać
jak na dłoni serce swe,
już się nie bać w taki czas
przeznaczenia nowych szans
żeby wejść w miłości blask.

Widzę, że ...
że ma w oczach słońca jasny, ciepły blask
i powiem mu
szeptem ust,
że ma w uśmiechu swym pokorę i grzech,
wezmę go w ramiona mocno tak
by poczuć bicie jego serca i ust smak
miłość będzie darem gdy mu siebie dam.

Pokocham go
z całą mocą uczuć swych
wierząc ponad wszystko w to
że pokocha mnie i on
Dotyk mój
podniecenie wznieci w nim
pożar serc, milczenie muz,
czułość po rozkoszy zdrój.





[ 22.12.2022, 07.01.2023 ]



piątek, 6 stycznia 2023

Los pewnego szczęścia

Los pewnego szczęścia




Nadeszło wreszcie 
szczęście
ładniutkie i w sam raz na moją miarę skrojone
na Allegro zamówione
bo tam wszystko mają bez względu na porę,
ktoś je starannie zapakował i nadał
poleconym z adnotacją: do rąk własnych adresata,
a mnie pod adresem wtedy nie było
a los nie zostawił mi awizo,
nie odebrałem, nie zdążyłem przyjąć
miało krótki czas oczekiwania,
zwrot do nadawcy - nie podjęto w terminie
przekreślone dane adresata i nadawcy starania
i już przepadło, nie do odzyskania
bezpowrotnie przeminie,
bo nadawca Anonim Nieznany,
przesyłka więc trafi
do składu szczęść niedoręczalnych
gdzie bez racji 
przestanie cokolwiek znaczyć.
A jak się o tym dowiedziałem, jaką drogą?
Otóż pocztą pantoflową.


[ 05-06.01. 2023 ]

Na progu nic nowego

Na progu nic nowego



I znów nastał nowy rok witany hucznie,
już się wszyscy pokłonili dzieciątku małemu,
czas przyniesie blask zachwytów i wzruszeń
no i dalej potoczy się życie po staremu,
pośród szarych dni niekoniecznie dobrobytu
jednak obrazowi życia doda trochę kolorytu
i  zanim zaskoczy nas kolejny grudzień
radości kilka przeżyjemy, trochę złudzeń
zawołamy: alleluja, i do przodu
wypijemy kroplę dziegciu z łyżką miodu
od przedsionków piekieł do bram rajskich zdrojów
oby tylko w dobrym zdrowiu.

[ 04-06.01.2023 ]

O marzeniach

O marzeniach



Niektóre marzenia
miewają w sobie coś z nieporozumienia
gdy zbyt bardzo się oczekuje ich spełnienia
bo los nie lubi być poganiany , ponaglany
ciągle przecież ma jakieś swoje plany .
Niekiedy coś spełni niedokładnie wczytany
w spis naszych marzeń , w życzeń elaboraty,
więc zdumieni oczy przecieramy
zaskoczeni gęby rozdziawiamy
bo jednak nie do końca to co chcieliśmy to mamy
narzekać nie bardzo wypada
zaś dobrą minę do tej gry trzeba na twarz zakładać,
otóż to jest właśnie powód, pretekst
by spełnianie marzeń brać we własne ręce.


[ 31.12.2022 - 06.01.2023 ]
 

niedziela, 1 stycznia 2023

Margines włanego ja

Margines własnego ja



Od lat nie zrywam kartek z kalendarza,
to nie ma wpływu na to co się kiedy zdarza
pośród dni podobnych jeden do drugiego
każdy jest pełen wszystkiego wyjątkowego,
niepowtarzalny jest każdy czy długi, czy krótki,
przynosi wielkie radości i trudne smutki,
do tańca porywa, czasem żąda wódki,
bywa sprawdzianem nas samych wobec sytuacji,
zdarzeń, ludzi, naszych z nimi relacji, konfrontacji.
Każdy dzień darowany w posiadanie, władanie nam
stawia przed nami kwestie otwierania zamykania bram
i okien, czyli mniej lub bardziej znaczących wyborów
byśmy nie byli tylko biernymi królami pozorów,
jednych dokonujemy bezwiednie, automatycznie
co wypada statystycznie średnio  licznie 
drugich w wyniku refleksji, analizy 
które stale pakujemy w doświadczeń walizy,
splatamy sieć kontroli działania przez myśl
by niczego nie uronić z ważnego tu i dziś,
a kiedy nie ma na to czasu trzeba iść na żywioł,
czego następują rozmaite skutki
te zacne i te ni przypiął ni wypiął
albo jak te nie czyniące wiosny jaskółki,
aczkolwiek trudno tu o bilans zerowy,
bo życie to okropnie kiepski księgowy.
Jest chęć by to jakoś oszacować
działań metody, algorytmy, schematy wypracować.
Coś nas ciągnie do stabilizującej rutyny,
gdy się spontanicznością nieco zmęczymy,
z drugiej strony szarpie nas tęsknota i pragnienie
by doświadczyć czegoś co tę rutynę przełamie
z nadzieją, że przez to nic złego się nie stanie.
Czasem spada na nas nienazwane olśnienie
jakbyśmy poznali całe swoje przeznaczenie
i sposób jak z nim splatać swoje każde marzenie,
po czym dochodzimy, nie koniecznie do siebie.
Trzeba żyć i dać żyć innym
życiem powszednim i intymnym
trzeba tak żyć jakby tan dzień
pełen obowiązków i chceń
ta chwila jedyna ten moment
będący spokojem albo głowy zawrotem
miał być ostatnim w życiu naszym 
bez szansy na kolejne podejście 
z poprawkami w pierwotnym tekście,
Żyjemy więc czasem pełną piersią
a niekiedy na własnego ja marginesie
z unikatową na sercu pieczęcią 
wielokropek stawiamy z nadzieją 
za literkami cdn... bo nowe dni na pewno nadejdą.


[01.01.2023]