Piechotą na księżyc
Dawno za sobą zostawił piaskownicę i trzepak
i czas, kiedy pamiątki przygód zamykał w chlebak
i obietnicę, że rozwikła przemijania tajemnicę
i gdy zgubił jakieś ważne przykazanie jak oka źrenicę
ale nadal raduje go świat gdy w pejzażu odcienie rdzy,
łatwo się godzi że świat przystraja się w gubiące go mgły,
kolekcjonuje rodzaju wszelkiego zwiewne ulotności
zauroczenia - preludia miłości
i nieprzerwanie pisze pieśń o swojej wolności,
wstydzi się ogromnie posiadanych licznych wad
zwłaszcza gdy na sprawach zostawiają trwały ślad,
bywa chętnie zawsze wszędzie
aby sprawdzić co się stanie, gdy już go tam nie będzie,
wciąż się błąka jak po łąkach w wynajętych snach
zdziwiony, że nie nikogo w nich nie zna,
że w zastanej w nich dekoracji topografii
odnaleźć niczego co było by bliskie nie potrafi.
Chociaż mu nikt nie udowodnił tego naukowo
on żyje bezwarunkowo nałogowo,
a zmiany które nieustannie nadchodzą
wita z niezmienną nadzieją, że będzie co ma być,
przecież nikt mu nie każe piechotą na księżyc iść,
wierzy w to jak w białą magię złotych liczb,
ale wciąż spokój jego snom odbiera
odkrycie, skojarzenie co w podświadomość uparcie się pcha,
że nasz skołatany ciągle z obaw drżący świat
w panoramicznym ujęciu ma twarz Stalina i Hitlera .
[ 01-04. 02. 2023 ]