czwartek, 29 października 2020

ZNAJDŹ CHWIL ODPOWIEDNI SMAK [ Z greckiego śpiewnika : Tria chromata ]

 ZNAJDŹ CHWIL ODPOWIEDNI SMAK

 [ Z greckiego śpiewnika : Tria chromata ]


Twoja sprawa jest prosta
mosty spalone zostaw
wybierz nowej drogi szlak
spójrz z dwóch stron na każdy znak.
Pośród darowanych szans
znajdź chwil odpowiedni blask
może za niedługi czas
znajdziesz czego dziś ci brak.
  Złą miną zwątpienia nie zdziałasz nic
  uśmiechnij zatem się,
  złą chwilę natychmiast odegnaj precz
  nim pech dogoni cię.
  Wspomnienie miłości rozjaśnia mrok
   i dniem stanowi noc
   i skrzydeł ci doda na każdy krok
   ty też masz taką moc.
Sięgaj gdzie nie sięga wzrok
tam gdzie masz swój własny klucz
do swych osobistych szczęść
lepszy świat jest tuż o krok.
Mimo trosk spokojny bądź
jeśli tylko tego chesz
ty pokochasz kogoś też
ciebie też pokocha ktoś.
  Wspomnienie miłości rozjaśnia mrok
   i dniem stanowi noc
   i skrzydeł ci doda na każdy krok
   ty też masz taką moc. 
   Złą chwilę natychmiast odegnaj precz
   nim pech dogoni cię. 
   Złą miną zwątpienia nie zdziałasz nic
   uśmiechnij zatem się.

[ 28-29.10.2020 inspirowane piosenką Eleni "Tria chromata"]





  
  

sobota, 24 października 2020

ZDRADY ŚLADY

 ZDRADY  ŚLADY


Zawsze sprawdzałeś papilarnych linii układ na mojej dłoni
jakbyś  tymi   wnikliwymi  badaniami  wytrawnie  tropił
ślady wszelkie najmniejsze odciśniętych fałszerstw, zdrad i zbrodni.
Nie mam pojęcia jaki jest wynik, co ci z tego niezbicie wychodzi.
Taka jest ta twoja trochę samozwańczo szamańska taktyka.
Ale odprawiwszy swój ceremoniał uśmiechasz się ciepło i jesteś spokojny.
Jednak, czy nie prościej by było mnie po prostu zapytać?
Czyżbyś w szczerość odpowiedzi mojej wątpił?
Zdradzam cię we wtorki i środy
brakiem za tobą ogromnej tęsknoty,
zaś jej nadmiarem w wolne soboty i wszystkie wieczory.
Zdradzam cię namiętnie pretensjami
wysyłanymi hurtem w przestrzeń między gwiazdami,
że tak mało siebie dla siebie na codzień mamy,
że to eksportowo-importowy luksus spod lady
by się móc z tobą napić porannej kawy.
Zdradzam cię na plaży,
kiedy piach mi stopy parzy,
słońce dotyka mojej twarzy,
wiatry we władanie smagając biorą ciało
by chorobliwie blado nie wyglądało
i w tym kolorowym gwarze
nie o tobie słodko-gorzko na jawie marzę.
Zdradzam cię z morskimi falami,
które wręcz intymnie zajmują się stóp moich śladami,
które zostawiam dla ciebie na mokrym piasku,
żebyś mógł zawsze do mnie trafić o zmroku i o brzasku.
Zdradzam cię w niedalekim lasku
złapany cieniem drzew i smugą słonecznego blasku.
Zdradzam cię dnia codzienną rutyną,
w której żyję tak jaby cię wcale  gdzieś tam nie było
i tym niewątpliwie, że zaczynam wątpić w naszą miłość.
Ale wątpię czy takich zdrad ślady
widać na dłoni w rysunku linii papilarnych.

[ 24.10.2020 ]

czwartek, 22 października 2020

Z PÓŁKSIĘŻYCEM W TLE WITAM CIĘ

 Z PÓŁKSIĘŻYCEM W TLE WITAM CIĘ


Witam cię
z romantycznym
i zmysłowym
półksiężycem w tle.
Czy ty też
zastanawiasz się
nad tym na przykład, że

Z niczego dzieje się wszystko i powstaje,
I wszystko się ostatecznie w nicość obraca
Ewentualnie jest to kwestia splotu okoliczności i czasu praca
Legendy jedne mówią , że nic , a drugie, że wszystko co było to jednak jakoś wraca
Energia bowiem w kosmosie w  równowadze fukcjonuje jako takiej
Niby na skale skała, na kamieniu kamień
A jednak zawsze coś po czymś dla kogoś pozostanie
Konkret jakiś nieprawdopodobny, żeby się odbyć mogło nowe zaranie
Raptem coś nieuchwytnego, co prawie nie istnieje
Algorytm złapie na nowe kiełkowanie, pączkowanie.
Trzeba poczekać by zobaczyć co z chaosu się wyłoni,
Epicka namiastka, która nicość zastąpi
Rezultaty po owocach jeśli łaska nie poskąpi
Zaszczepka zwycięstwa nowej wersji mickiewiczowskiego męstwa
Esencja w pierwiastek kapryśnego szczęścia papierek zawinięta.

Że ty na przykład nad tym też
czasem zastanawiasz się
to pozdrawiam serdecznie cię
z półksiężycem w nastrojowym nocnym tle.

[ 20 - 22. 10. 2020 ]

niedziela, 18 października 2020

ZNAKI ZAPYTANIA ?

ZNAKI  ZAPYTANIA  ?

[ z pierwszych liter ]



 Ale jeżeli ty mi przez konkret wyjawiałeś marzenie o powabnej abstrakcji?
Był w tym miły kontekst do odczucia osobistej dedykacji i tak to błędnie brałem?
Scenariusz wszak zmieniłeś może nie całkiem przez przpadek gdy mnie spotkałeś?
Typowe przeniesienie ze sfery wyobraźni w obszar realizmu w świetle sygnałów translacji?
Równocześnie jak cię zdobyć nie zdobywając i być zdobytym nie ulegając rozważałem?
Afirmacyjnie i bez zobowiązań rozmaite następstwa i warianty  na chłodno analizowałeś?
Koniec języka za przewodnika potrzebny ci nie był a ja tonąłem w gąszczu skrzydlatych konfabulacji? 
Cokolwiek powiedziałeś, do swoich marzeń nie zapraszałeś, nie ze mną tego de facto chciałeś?
Jakbyś zachęcał przyjaźnie i odrzucał apriori zanim cokolwiek się zacznie jednocześnie?
Astrologiczne ascendenty,asocjacje, marginalne adnotacje, azali było w tym coś jeszcze antagonistycznie?

[ 18.10.2020 ]

czwartek, 15 października 2020

ZNALEZIONE WSPOMNIENIE

ZNALEZIONE WSPOMNIENIE



Jeszcze wtedy było lato gdy się raz ostatni widzieliśmy
I chyba nawet na spotkanie się nie umówiliśmy
Ale  na coś liczyłem i by tej sposobności  dać szansę
Wierząc całkiem serio w potencjały własne
Na samotny po naszym mieście spacer się wybrałem
Zadzwoniłeś i zaprosiłeś mnie do siebie spontanicznie 
Na popołudniową z ciastkami herbatę
Tylko niech ciastka po drodze kupię
A ja się czułem dziwnie, po części ślicznie - lirycznie
Bo tak podskórnie to ja tego bardzo chciałem
A gdy się tak potoczyło poczułem w nogach watę
I obległy mnie podejrzenia jakieś nielogiczne, głupie.
Że los się oto ze mną przekomarza, drwi i bawi
Pod pozorem, że czego chciałem to mi jak na tacy pod nos i zęby daje,
Jednocześnie wie, że to jest dla mnie przegrane rozdanie,
znowu przyjdzie obejść się samym tylko zapachem i smakiem,
bo się uwierzyło w znak, który nie był znakiem.
Podmuch wiatru wzbił z ulicy kurz aż mi oko załzawił
Ulica, którą do Ciebie zmierzałem, w górę  
Pnie się pod niedużym kątem nie zahacza o chmurę
Depczę więc niespiesznie z wątpliwościami się mierząc
Co ja tu robię już sam niebardzo do końca wiedząc
W oknach niektórych wystaw sprawdzam jak wyglądam, poprawiam fryzurę
Gdy już jestem niedaleko daję znać, że możesz wstawiać wodę
Zatem choćby mi to do głowy przyszło - zwiać nie mogę
To też brnę w to co będzie to będzie z ustawioną na luz miną
Na Twoje piętro wchodzę piechotą zamiast wjechać windą
Aby  nie wyglądało , że aż tak się spieszę 
Lecz przez to tak mi mocno serce w piersi wali
I puls w skroniach i rumieniec mimowolny policzki pali
Na powitanie całus ale  ani odwzajemniasz ani unikasz
Chociaż mówisz , może grzecznościowo : że cię widzę się cieszę.
W kuchni po wodę na tę spontaniczną herbatę na moment znikasz
Znowu mam takie wrażenie i tak mi się jakoś bardzo wydaje
Że ten Twój pokój,  Andrzeja w Łodzi mi przpomina mieszkanie
Może właśnie przez to skojarzenie tu między nami nic znaczącego się nie stanie?
Nie kleiły się nam przy herbacie dialogi
I nie zazębiały przy serniku słowa
Nie doszliśmy ze sobą ku sobie nawet pół drogi
Na karb, że tak widocznie miało być przyjęła tę okoliczność moja głowa
Szklaneczka czerwonego wina
Niestety mnie nie ośmieliła.
Potem skończył się mój urlop
I umówić się już było bardzo trudno.
Pozostaliśmy ze sobą w tak zwanym kontakcie
Nienadużywając tej opcji nazbyt przesadnie.
Ale dziś w dniu święta Twojej profesji
Postanowiłem przesłać Tobie życzenia zdrowia, sukcesów 
I znaczącej podwyżki pensji
Nie wiem dlaczego na tej liście nie umieściłem miłosnych karesów.
Podziękowałeś jak zwykle skromnie i grzecznie
Jakbyś przy tablicy oceniał : bardzo dobrze, siadaj, dostatecznie.
Jednak zapytałeś jak się mam 
Czy to Cię faktycznie obchodzi, czy tylko że tak wypada- w tej wątpliwości trwam.
No cóż ja, coraz więcej siwych włosów na głowie mam
Coraz częściej wklepuję w twarz
Przeciwzmarszczkowy krem z formułą pięćdziesiąt plus aż.
Moje zmarszczki mają z tego całkiem niezły ubaw
bo nie wierzą w tego rodzaju jeśli nawet tylko kosmetyczne cuda.
Matematycznie oceniam
Że w 60%-ach jest świetnie, w 40-stu szału nie ma.
Mieszają się radości i troski, nadzieje i zwątpienia.
Gasną i z popiołów powstają marzenia.
Tam gdzie za dużo wydaje się banału
Ja doszukuję się oznak namiastek karnawału
Maseczkowy rygor trochę w tym pomaga
Słowem jednym w dwóch
Panuje u mnie jako taka równowaga
Jestem życia swego harcerz i zuch.
Chociaż w obecnej sytuacji i chwili nie wiem
Czy mogę być spokojny o los i zatrudnienie
Bo przecież mam rzetelne kompetencje i niemałe doświadczenie.
Lecz pracodawca może mieć inne na to preferencje i spojrzenie
Może się okazać że nie ten wiek, płeć a peselu przecież nie zmienię.
Ale co tam ja , po mojej stronie był ruch
A ja nie spytałem co u Ciebie, ot tak, żeby było wzajemnie.
Czy coś zrobiłem nie tak, atmosferę przegiąłem, rozbiłem w puch?
Żeby nie było ci przypadkiem smutno
dopytam się ciebie o  ciebie jutro
choć się spodziewam, że mi odpowiesz krótko
jakby na złota wagę było każde twoje słówko
to  jest tak jakby otrzymać całusa w czułko
gdy się pragnęło długiego w usta pocałunku.
Lepsze to niż nic więc podziękuję ci za to
i przeproszę chociaż nie wiem za co.
Rozpłakał się październik niemiłosiernie
przycupnęły po śniadaniu pod estakadą cichuto gołębie.
Najgłośniejsza w tym towarzystwie była niebieskooka kawka
Cała ta przez szum deszczu zrobiona wrzawa to wyłącznie jej sprawka.

[ 14/15.10.2020 ]







sobota, 10 października 2020

ZAWIERZENIE

 ZAWIERZENIE 

Współcześni Ona i On
wpatrzeni intensywnie
w siebie? niestety nie
lecz każde z nich w swój wypasiony smartfon.
To jest współczesny talizman, wyznacznik i schron.
Niczym nowe zauroczenie
zafascynowanie ale może i objawienie
jak na nową drogę życia namaszczenie
bezduszne zapewnienie
że wszystko mamy w systemie.
Dawka radości, doza uczuć, przydział szczęścia
nagle zbyt wiele zależy tylko od jednego zaledwie kliknięcia.

[ 10.10.2020. ]

wtorek, 6 października 2020

ZWIĄZKI EKLEKTYCZNE

 ZWIĄZKI EKLEKTYCZNE 

( z pierwszych liter )

Miłością i dobrocią - bo cóż to szkodzi? - przepełnione mieć serce zawsze
I obdarowywać nim wszystkich- a co z tymi, którzy nie chcą? z otwartej dłoni
Emocji nie trzymać w ryzach - a jednak newry w konserwy- jak w koziej ławce
Już wątpić a jeszcze wierzyć siłom wyższym, odwadze, sprytowi, losowi
Sens swoich racji móc bez obaw mieć dosłownie i po literkach - za nic
Energię czerpać by ją szczodrze dawać
Radość dzieląc pomnażać do bezgranic
Czuć się potrzebnym a nie dać się zmanipulować
Ekstrawerdycznie unieważniać obawy i strach
Intuicyjnie znajdować pośród licznych ostatnich szans dróg swój własny szlak
Pragnienia gasić kroplami z niedosytu zdroju
Arcyważne chwile z banalnymi sprawami wiązać 
Tylko żeby w równowadze zachować namiastkę pozoru
Radość życia w najdrobniejszych przesłankach rozpoznać
Zapomnieć jak jednak codziennie dziejące się zło?
A zatem nadzieja to siła czy tylko naiwność?
Jestże to główny plan czy najodleglejsze tło?
Wyprawy po złote runo  także i dziś oferuje świat
Spotkanie w pół drogi - tę propozycję dla nas też ma
Eterycznie - nonszalancko reklamuje udział w sytuacjach nie do odrzucenia
Rekrutuje dobrowolnym przymusem do tego na co ochoty nikt nie ma
Czerwone z czarnym, z czarnym białe
Eklektyczne związki nierozerwalne.

[04/05.10.2020 ]


piątek, 2 października 2020

ZWĄTPIENIE MNIE OGARNIA I TO JEST TRUDNE DO WYTRZYMANIA

ZWĄTPIENIE MNIE OGARNIA 
                                      I TO JEST TRUDNE DO WYTRZYMANIA


Zwątpienie mnie ogarnia, że potrafię coś komuś dać
i, że umiem zgodzić się na zaistnienie szansy aby ktoś dał coś mnie...
Czy aktor nie ma fajnie? czego nie przeżyje to może zdoła zagrać
i może nie zauważy, że przy grze życia czas bezpowrotnie minie
nim poza grą coś przeżyje;
aktora gra to jednak praca 
jak misterium w kościele,
 w teatrze na finał sypią się brawa 
a w kościele brzęczy i szeleści taca.
Sztuką można się upić i nie mieć kaca,
a w życiu jak jest każdy wie czasem bal czasem wesele,
niekiedy także bywa stypa
gdzie się zdarzyć może toast za nieboszczyka.
I podobno jest w tym sens i logika
a nie tylko nieprzenikniona metafizyka.
bo w sztukach obowiązuje inna miara czasu, przestrzeni wymiar, scenariusz akcji
i można nie przywiązywać uwagi do epoki, stroju, rekwiytów, dekoracji.
i podeprzeć się można suflerem a w skrajnym przypadku pojechać na improwizacji.
Flegmatyk zagra ekstrwerdyka ,
choleryk melancholika,
a w życiu nie podejmie takiego ryzyka.
Gdy się zdarzy  z teatralnej wypaść roli
zawsze można powiedzieć, że tak miało właśnie być,
ale w życiu najprawdziwszym trzeba z tą porażką jakoś żyć
a życie jeszcze tę ranę popieprzy, posoli
szczerząc się rubasznie, a po plecach nie poklepie,
banał dorzuci, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
I już się można prawie poczuć życia swego artystą.
I już mieć wrażenie można że dalszy ciąg się ułoży trochę lepiej.
Bo się przecież kołem życie toczy,
przeplata dobre i złe chwile
i ciągle się z nami droczy
patrząc niekiedy prosto w oczy
powtarzając  da capo al fine.
I tylko czasem myśl przebiegnie, czy to dobrze czy źle że w życiu nie jest jak w kinie?
Lubię reguły życiowo jasne, proste i przejrzyste bo porządkują sprawy prawie wszystkie,
resztę da się ogarnąć na rozum, logikę, a nawet na wyczucie i intuicję.
Akceptuję od reguł wyjątki jeśli są uzasadnione i nieliczne
i precyzyjnie określone są warunki zastosowania by wyjątki nie stawały się regułami
zwyczajowo notorycznie  stosowanymi, bo powstanie chaos, którego nikt nie naprawi. 
Jak w tym odnaleźć na nowo sens, że ważniejszy od sprawy jest człowiek?
Jak się pod tym oburącz podpisać i nie żałować bez mrugnięcia powiek?
Pogubiłem się w tym wszystkim, gdzie jest miejsce na sięganie gdzie wzrok nie sięga?
Jakoś nie ma nic o tym w żadnych opasłych bądź rozmiarem niepozornych księgach.

[01/02.10.2020]