czwartek, 26 grudnia 2024

Niespotkanie

 Niespotkanie


Umówiłem się z Tobą na spotkanie
a jednak smutek jak melodia na czekanie
gra w duszy przesadnie smętnie natrętnie
jakby miało być wzajemnym rozczarowaniem.
Zanim zmierzch gwiazdy po niebie rozsieje
żeby księżyc znalazł swe miejsce dla siebie
wypisuję do ciebie swojej rezygnacji usprawiedliwienie
z nadzieją że jakoś zrozumiesz , przyjmiesz 
krótkie odroczenie.
A na to nasze niespotkanie
tak niespodziewanie
i wszystkim przepowiedniom wbrew
przyszło słońce zalotnie skrzące 
roześmiane i dosłownie pachnące 
poprzedzane gwizdem pociągu i przez ptaków śpiew.


[ 23-26.12.2024 ]

niedziela, 22 grudnia 2024

A dalej tylko wiatr

 A dalej tylko wiatr


Spotkamy się w nie wyznaczonym miejscu o nie wyznaczonej porze
bo ciągle jest za daleko by sobie w oczy spojrzeć 
by w wzajemnych uściskach splatać swoje dłonie 
czy w surowe krajobrazy gór nas pasja poznawcza
zawsze wszędzie wszystko sprawcza
poniesie czy nad rozszumionym morzem
wyzloconym gwiazd odbiciami jak ugory zbożem
pozostawi samym sobie ciekawość 
tak zawsze nie gotową na wzajemne niezdecydowanie 
na ten niezwykły moment odsamotnione
zbyt długi będzie nasz wieczorek zapoznawczy 
zabraknie pretekstów do pytań 
i odpowiedzi nie wystarczy
pośród stremowanych chybań, gdybań
oskubałeś już wszystkie płatki z kwiatów pomarańczy
kiedy próbowałeś smaku moich zdań
podawanych z roztropną swobodą na srebrnej tacy,
płomyk świecy się między naszymi cieniami roztańczył
zgęstniał mroźny mrok za oknami
ale jeszcze nikt nie rozpala światła w latarni
nagle się zbyt natrętnie telefon rozdzwonił
gdy moje dłonie zapragnęły dotyku twoich dłoni 
Po czym wstajesz i zostawiasz zdawkowe uprzejmości
ubierasz płaszcz wiążesz szalik i odchodzisz 
do swojej w mym życiu nieobecności 
i już cię nie dosięga mój wzrok
zabrał ciebie wieczoru mrok,
a dalej tylko wiatr
co na morskiej fali zostawia pocałunku ślad.


[11.-22 12.2024 ]

poniedziałek, 9 grudnia 2024

Jeszcze raz

 Jeszcze raz


Jeden jeszcze raz na mnie postaw swoją kartę 
miej przy tym oczy pragnieniem uparte
to nic że zdjęcia naszych chwil są podarte
jak strzępy zbędnych słów poniesione wiatrem
jak śmiertelne powagi po środku spięte żartem.
Jeszcze schowaj mnie pod swoim parasolem
chociaż oczywiście deszczu się nie boję
powiedz że tak się spełnia i marzenie twoje
kiedy troskliwie obejmujesz istnienie moje
gdy na chwilę stanęliśmy pod opuszczonym przeznaczeń semaforem.

[ 04-08.12.2024 ]

sobota, 7 grudnia 2024

Życie to jednak

 Życie to jednak 


Życie to jednak droga
jakby tylko jednokierunkowa
czasem na niej zawracamy 
uprawiamy slalomy, zataczamy koła
podpieramy ściany albo tańczymy,
coś definitywnie kończymy 
albo zaczynamy jakby od nowa
kogoś spotykamy, mijamy
porzucamy, kochamy.
Wykres drogi życia jest jak wydruk EKG
każdy zygzak jest raczej okey
linia jednostajnie poziomo prosta to życia kres.

[ 05.12.2024 ]

sobota, 30 listopada 2024

Nie zbuduję sobie arki

 Nie zbuduję sobie arki


Czasem zastanawiam się dla draki
czy gdyby miał nastąpić nowy potop
biblijny, czy załapałbym się do arki,
czy życie takie jakie jest, jest właśnie po to
aby serią niekończących się ognia prób
sprawdzić, ustalić czy mój duch 
jest w odpowiednim stopniu niezłomny i hardy
czy więcej w nim miłości niż pogardy 
jak blisko mej duszy do istoty sedna prawdy
jakie skłonności do miłości a jakie to zdrady 
jakie pod uwagę bierze reguły jakie zasady
Pół żartem pół serio te myśli snute
są jak pustynie lodami w czambuł skute
jak w lutym szewca stopy nie obute
jak niespełnione nadzieje z szans na nowe wyzute
Więc jeżeli chcę mieć jakąś pewność jasną
chyba nie mam wyjścia innego jak zbudować arkę własną.
I pewnie nie zbuduję bo nie będzie mi się chciało
choć najpierw czasu będzie dużo to potem za mało
Nie zbuduję sobie arki 
ani na serio ani dla draki
bo raczej nie uwierzę że to już ta chwila
nawet gdy na czubku igły sam diabeł się będzie  ze mnie nabijał.


[ 29.11.2024 ]

wtorek, 26 listopada 2024

Wielka Gwiazda

 Wielka Gwiazda 


Do Maleńkiego Mista
przyjechała Wielka Gwiazda 
która bardzo nie lubi
gdy ktoś o niej per gwiazda mówi.
I którą każdy bardzo dobrze zna
z gazet, z telewizji, albo z radia
a dziś w Maleńkim Mieście 
gdzie nie była nigdy przedtem jeszcze
swój wielki koncert da
bogaty repertuar ma
akompaniować będzie fortepian i gitara
o śródziemnomorski klimat buzuki się postara.
Ze sceny zapowie,
że będą w programie stare piosenki
i nowe przeboje
wśród nich greckie i nastrojowe
zaprezentuje dwie może trzy sukienki,
szlakiem nut 
po pięciolinii dróg
w sentymentalną zabierze podróż 
by odnaleźć dawną łzę albo uśmiech
coś szczęśliwego przypomni się komuś
w zwierciadle czasu kwadransów trzech
Ktoś poda Gwieździe kwiaty
z kimś zamieni klika miłych słów 
podczas fotograficznych póz
chętnie jeszcze rozda autografy
A gdy opustoszeje wkrótce sala
Ktoś jeszcze ręka pomacha z dala
na do widzenia
więc opustoszeje i scena
pozostaną niezniszczalne wspomnienia
Z ostatniego rzędu widz 
już też nie mówi nic
pozostał w nim światła Gwiazdy blask
i w sercu jej ciepła ślad
A Gwiazda
spakuje piosenki i kuferek ze szminkami i jazda
bo jest w ciągłych rozjazdach 
gdzieś po drodze kolacja 
i nim uśnie 
ukołysana kilometrami dalszej drogi
gdzie innych Małych Miasteczek gościnne progi
czas ją łaskawie po policzkach muśnie

[ 23-26.11.2024 ]

Właśnie ty

 Właśnie ty


Ogrzej się w dłoni moich dotyku
kiedy uśmiech zapala to co najlepsze w nas
otul mnie ciepłem rozkoszy krzyku
niech uniesienie porwie nas do gwiazd
Przytul mnie jak potrafisz najmocniej
jak najczulej 
na uczuć strunie
graj miłości naszej hymn
w dnia rozgwarze i w ciszy nocnej też
może się w biegu zatrzyma czas
zanim to wszystko rozwieje się jak dym
Bo tak jest że życie bez ciebie
traci wszelkie znaczenie
jak pusty kadr
bez ciebie wieczne zwątpienie
wykrada oczom blask 
ale ty 
jak strój na niedzielę 
przywracasz nadzieję 
dodajesz chwilom barw
właśnie ty


[ 21.11.2024 ]

niedziela, 17 listopada 2024

Wątek drugi

 Wątek drugi


Gdy zaczęły się dni
jesiennej szarugi
nim się księżyc wypełni
do pełni
jakiś wątek drugi
jak ledwo widoczne smugi
rysuje słońce 
używając przestrzeni powietrza
jak ogromnej sztalugi
kiedy przecierasz zmęczone oczy
po źle przespanej nocy
gdy strach jeszcze trochę boli
patrzysz jak wiatr za liściem goni
zastanawiasz się jaki może mieć skutek
że ci się znowu śniło 13 prostytutek
zamykasz okruch szczęścia w swej dłoni 
wierzysz że je przed złem obronisz
bez względu jakie przeznaczenie
jakiekolwiek wnosi w życie znaczenie.

[ 12-16.11.2024 ]

sobota, 9 listopada 2024

Wypadek wszelki

 Wypadek wszelki 


Na wypadek wszelki przestałeś mnie kochać
znudzony mną jak książką od pierwszego słowa
przebrnąłeś przez akapit zaczynając od nowa
w tym samym miejscu gubiąc sens jakby mowa
chińska to była w mandaryńskim narzeczu
i już nie byłeś moim łykiem tlenu w powietrzu.

Na wypadek wszelki przestałeś mnie kochać 
nie chcesz spotkań i rozdartych scen rozstań
tylko piszesz lakoniczny w treści esemes
że jest kogoś kto nadał twemu życiu nowy sens
i to nie jestem ja choć co innego mówiłeś od lat
cóż począć, trudno , nie zawalił się od tego świat

Jak żyć gdy nie ma ciebie przy mnie,
gdy świat to ciągle mroczna noc?
jak żyć gdy znowu się nie umiem śmiać?
jak dać gdy nie ma już kto brać?
Jak żyć gdy jestem tylko cieniem?
Jak odzyskać utraconą moc?

Na wypadek wszelki i przez okoliczności zbieg
przestałeś po prostu kochać właśnie mnie.
Nie odradza twoich uczuć magia wspólnych miejsc
nie pomagają sfotografowane chwile naszych szczęść
na podwójnych kopiach setek wspólnych zdjęć
ty już inne szczęścia w innych miejscach pragniesz mieć.

Więc żyj choć dalej już beze mnie
więc żyj beze mnie jak najpiękniej
ja też tak będę żył bez ciebie
i może tak jest faktycznie lepiej.

[ 03.11/03.12.2024 ]

Wyskoczył wariat przez okno

 Wyskoczył wariat przez okno 



Szczęście wielkie lub tragedia
to większego niestety znaczenia nie ma
sprawę przez chwilę drążyć będą media
tak pomyślałem oglądając wariata taniec i jego cienia.
On miał nie zasłonięte okna ja stałem na ulicy,
jakby zapraszał do jakiejś swojej tajemnicy,
po szarych ścianach stroboskopowo 
mrugało, pulsowało światło a vis a vis grała plazma
to misterium wciągało mnie stopniowo
chociaż od patrzenia wręcz bolały oczy
a co się działo w jego głowie nawet sobie nie wyobrażam 
a on nagle jedno skrzydło okna otworzył 
i nie zrozumiałem co krzyknął w nocy przestrzeń 
wyskoczył odleciał jak ćma został w środku roztańczony cień.



[ 09.10.2024 ]

sobota, 2 listopada 2024

Jedna jedyna

Jedna jedyna


Jakaś jedna jedyna miłość 
wielka największa wszystkie inne to tło 
jakby idealna wprost
na ostatni guzik nie dopięta 
jak nagle niepochopnie ktoś 
na ulicę dróg rozstaje wybiega
i goni i ucieka
przed siebie
w nowe miejsce
złamane serce
gdzie świata koniec tyle daleki co bliski
gdzie się zbyt dobrze pamięta wszystkie stare myśli
gdzie się nowe nie zdążyły nawet przyśnić 
gdzie się na wszystko można odważyć 
i wszystkiego w równym stopniu bać
gdyż posród obcych nowych twarzy
wszystko ma prawo się po prostu stać
pragnienia układać w rytmie tanga lub walca
to na cztery litery spadając to chodząc na palcach.
Złamane drugie zakochane serce
jednym spontanicznym gestem
spali wszystko nie zapomniawszy o ślubnej sukience
i się odrodzi jak ziele na zgliszczach i popiołach
jeszcze piękniejsza z duszą anioła,
gdy kiedyś spotka na łąkach porosłych w zioła
gdzie na horyzoncie w światłocieniu się chowa 
wspólnie niegdyś przebywana droga 
na której końcu murowana szkoła 
spojrzy w oczy, odgarnie włos z czoła
zapyta tylko : dlaczego to tak ta cała historia
bez dalszego ciągu wspólnej części 
przez świat się potoczyła i chrzęści
jak rozregulowany sumienia wyrzut
o zapachu śliwy, czeremchy i jaśminu.
Ale nie istnieje żaden dobry sposób
by połączyc raz zerwane wstążki losów.




[30.10-02.11.2024]


czwartek, 31 października 2024

Wciąż kocham cię

 Wciąż kocham cię


Czas mija nas
bezwzględnie 
przez ciernie do gwiazd
niewierny jak wiatr 
co pędzi przez świat.
Czas szepcze nam
by się zatrzymać choć raz
na jakiś czas
zachwytu blask
brać
gdy pcha się nam w garść 
natrętnie tak
jak wrózba i znak
by przypomnieć nam
dobrej miłości smak.
W jednej chwili masz w życiu piekło i raj
nim zrozumiesz sam, o co toczy się gra
jedną pewność ci dam
że wciąż kocham cię 
nieważne jak jest .

[ 28.10.2024 ]

środa, 30 października 2024

Luka i Łukasz

 Luka i Łukasz 


Na imię ma Luka,
na drugim mieszka piętrze,
nikogo nie szuka
by nie mieć pretekstu do zwierzeń.
Czasami po pokoju chodzi
od okna do drzwi,
jakby czekała a nikt nie przychodzi,
rozumie że tak ma być.
Niekiedy w oknie jak kwiat
stoi i patrzy na jak gra
światłocień co ma
postać widywaną we snach.
Ty jesteś Łukasz 
mieszkasz piętro niżej 
i wiesz, że jej szukasz
i że nigdy nie będzie bliżej.
Masz wrażenie, że skądś ją znasz,
chcesz by zapukała do twoich drzwi,
by w twej sieni powiesiła swój płaszcz,
aby w głowach wam zaszumiało martini.
Jakbyście wierni swym błędom nie byli,
niech wam nie będzie do siebie za daleko,
los się być może raz drugi tak nie pomyli
wdzięcznie, serdecznie, poniekąd.

[ 30.10.2024 ]

wtorek, 29 października 2024

Kolejna jesień swe dary niesie

 Kolejna jesień swe dary niesie 


Skąpane deszczem,
osuszone wiatrem
sycą powietrze 
jesiennym aromatem
i otulają ziemię
szelestem
jak czułości szeptem.
Jednym gestem
jakby jestem
pod pretekstem
i z podtekstem
ale może ktoś
potraktuje mnie wprost.
Jakiś obraz
niezgrabny kolaż
na pokaz
marnotrawstwo
choć na lekarstwo
ale ciągle jeszcze warto.
Abstrakcje bez nazw
na wszystko nie czas
gdy zawodzi plan A.
Znów nikt nie wie co grać
ani kochanek ani brat
a całkiem spokojnie kolejny liść spadł.



[ 28.10.2024 ]

poniedziałek, 28 października 2024

Czego chcesz ?

 Czego chcesz?


Ludzi obcych tłum
kogoś szukasz w nim
neurotyczny szum
a niepewność ćmi.
Ty na taki stan
losom zgody nie chcesz dać 
musisz zawsze sam
na swym krośnie życie tkać.
Tak tylko umiesz żyć
wczoraj jutro dziś
bierzesz wszystko albo nic
bo złoty środek to dla ciebie mit.
Czego chcesz czy wiesz ?
bierz to albo zostaw,
to jest sprawa prosta 
tylko zrozum czego chcesz.
Czego chcesz czy wiesz?
Na zawsze i na teraz,
nie zdradzisz bo nie obiecasz
nie kupisz ale sprzedasz.
czego chcesz czy wiesz?

[ 26.10.2024 ]

sobota, 26 października 2024

A może było tak

 A może było tak



szybko pojmie mądra głowa 
gdy podpowiesz jej dwa słowa
ale może to było tak,
że komuś z klatki przez okno 
wyfrunął egzotyczny bardzo ptak
jak wyjątkowe unikatowe piękne słowo.
Właściciel zguby cały w przejęciu i łzach 
stwierdziwszy ten niezaprzeczalny dramatyczny fakt
krótki liścik napisał bo słów mu było brak
może ktoś widział, słyszał to proszę o znak
gdy ptak się już zmęczy tej nagłej wolności powiewem
już nie chcąc gnać gdy sam dokąd nie wie 
a tak go niosą te nowe prądy i strumienie
i może w czyjeś okno wpadnie przypadkiem 
i jest ktoś porażki jego anonimowym świadkiem 
- dla znalazcy  nagroda gwarantowana.
Ptak jeśli nie padł łupem drapieżnika
być może wróci po skończonej wycieczce
do swojej klatki i bezpiecznika
a słowo to już raczej niekoniecznie 

[ 20.09-26.10.2024 ]

Czwarta czterdzieści cztery

 Czwarta czterdzieści cztery 


Najbliższy świata skrawek
od nocy po poranek
ubiera się w jesień,
morze jest nagle
pełne gwiazd i księżyca
 I słońca gdy się noc pragnień
 za lasy przeniesie
i jakaś stara jak nowa 
tajemnica tkwi w wiatru źrenicach
nie ubrana w żadne słowa .
A ja snuję się po pustych wilgotnych ulicach,
po moich krokach żaden choćby nikły ślad
zadzieram wysoko głowę jakbym czegoś chciał
otrzymać choćby raz jeden jakiś jasny znak 
od księzyca w porze przechodzenia swoich faz 
albo czegoś pośród tego wiatru albo tamtych gwiazd szukał
bo chociaż wszystko dobrze a ciągle coś idzie nie tak.
Trzeba wracać ,do swojej kwatery 
bo już czwarta czterdzieści cztery
ale zdążę jeszcze trochę się przespać
i w snach pięknych pomieszkać
zanim świat szalony
obwieści nowy dzień okrzykiem wrony.


[ 19-26.10.2024 ]

niedziela, 20 października 2024

Na końcu świata

 Na końcu świata 


miejsce takie jest na końcu świata
gdzie się złe sny rozpraszają w słońca blaskach,
i tam mógłbyś chcieć ze mną być
ale muszę wyruszyć tam z tobą już dziś
by kształtować bieg naszych nowych dni
bez rachunku byłych zasług przyszłych win
ultimatum twoje po prostu brzmi : 
jeśli kochasz podejmij wyzwanie,
wybierz niepewność porzuć wyrachowanie
bo jutro ta szansa straci swoją moc
odpowiadam : jeśli kochasz poczekaj 
przecież zawsze można razem zrobić ten krok
a jeszcze nie umiem z tobą zaczynać od zera.
Lecz ja nie zaryzykuję, ty nie chcesz czekać 
a jeszcze się będziemy do siebie uśmiechać
nie bardzo wiedząc czy pakować się już czas 
by znów się do swoich samotni rozjechać
czy i ile ocalimy  siebie z nas.
gdy się stroi w jesień najbliższy świat,
pomarańczowo złoty księżyc wędruje wśród gwiazd

[ 10-20.10.2024 ]

sobota, 12 października 2024

Czarny kot

 Czarny kot


Wcale  nie wierzę  jeśli idzie o kwestię czarnego kota,
w ten niecny przesąd, że pech to jego cała robota

Przecina mi drogę nieskazitelnie czarne kocisko
że nie zdziwiło by mnie gdyby i ślepia miał jak węgiel czarne
ale dystans trzyma , nie podchodzi zbyt blisko pochłonięty swym kocim jestestwem i poczuciem, że ma ważną sprawę
tam gdzieś za którymś zakrętem czy rogiem
i zmierza w tamtą stronę stanowczym a miękkim krokiem
z gracją jakby stąpał po linie 
więc wodzę za nim nieco zaspanym wzrokiem
zanim mi z widoku nie zginie 
tam gdzie Wenus mu się z wysokości kłania,
nie pójdę dalej za nim bo śledzić go nie wypada
a jeszcze ta myśl , że może nie on w moją
nieopatrznie wszedł w drogę
tylko ja jemu przecinam szlak bez pretekstu 
i może on uważa że przynoszę mu szansę na niefart 
nieco mnie peszy i z pantałyku zbija choć to bez sensu
więc gdy ginie z mych oczu i nie zostaje po nim na wilgotnej ulicy ślad
jeszcze tylko spoglądam w niebo rozgwieżdżone 
jeszcze słyszę jak liściami szeleści wiatr,
i strąca żołędzi za gradem grad 
i wracam spokojnie w swoją stronę
gdzie w domu poduszka czeka by przytulić myśli zmęczeniem zmierzwione .
I taki to był okoliczności tajemniczy splot
mój nocny spacer, wiatr , gwiazdy i czarny kot.


[ 12.10.2024 ]

środa, 9 października 2024

Cezary bez pary

 Cezary bez pary 


I znów Cezary jest bez pary
jest to chroniczny raczej stan,
jego miłość poszła na wagary
zmieniwszy swój i jego życia plan,
a on by tak wiele jeszcze chciał,
nie mówiąc ile by jeszcze mógł
a tym czasem niefart aż brak słów.
Ma potencjał, żar w nim tli, woła zew
hormony szaleją, buzuje gorąca krew
na zmysłowo intymne tette a tette
lub orgietki niczym nie ograniczony szał,
przecież tyle jeszcze mógł i chciał.
Brak zaspokojenia rodzi w nim gniew,
czasem może niewielką frustrację
gdy podsumowanie dnia odbiera apetyt na kolację 
jak nadziei łabędzi śpiew.
A gdy czasem złapie szansę na okazję,
wypatrzy gdzieś w niebie najjaśniejsza gwiazdę
zanim zrozumie że nie dla niego jej blask się skrzy
weźmie kilka radością wypełnionych dni,
i uwierzy że ktoś zakochany w nim
jest tuż tuż , że to kwestia kilku dni,
i wiara w nową miłość w nim się zacznie tlić
Szybko się jednak okaże,
że wielka miłość nie jest szczytem jego marzeń 
mając na uwadze nadprzyjemność własną 
szlak przygody wybierze gdy tylko da mu hasło 
ale dlaczego to mnie aż tak zajmuje
sam tego go końca nie pojmuję.


[ 08-09.10.2024 ]

poniedziałek, 7 października 2024

Ten jeden list do siebie

 Ten jeden list do siebie 


Dla draki jakich w każdej szkole wiele
Rąbnąłeś z drukarki mój list napisany do siebie 
Obiecany matce jako element terapii 
Głos rozsądku z przepisu lekarza
I posłusznie pozytywnej automotywacji 
Efekt był taki że emocjonalnie zbyt mocno
Wziąłeś do siebie związany z twoją siostrą
Akapit tego terapeutycznego listu
Natrzaskałeś mi jeszcze na koniec po pysku
I nie było szansy wyjaśnić, tak się w życiu zdarza.
Ech ty w mordę, gdybyś się nie zabił potem
Humorem dałoby się obszyć tę całą historię
Ale znaleziony ten mój list przy tobie
Naszej niespodziewanej dla nikogo przyjaźni
Stał się fałszywym ale bądź co bądź na piśmie dowodem
Ewenement na niespotykaną skalę
Nie byłeś więc w brew pozorom tak bardzo sam 
I tylko łańcuszek w dobrej wierze kłamstw
Epicko wymknął się spod kontroli i przekroczył przyzwoitości miarę.
I nikt nie przyjmował moich wyjaśnień
Na tle ewidentnej pomyłki w interpretacji 
Ekscytacja że miałeś w sekrecie trzymaną więź
Stanęła oto ponad pragnieniem prostej prawdy
Niepotrzebnej tak nagle nikomu
A i mnie samego porwał podmuch dziwnego splendoru,
Historię zatem tej znajomości trzeba było stworzyć 
Etapami czynniki fikcji w zgrabną całość złożyć 
I mit ten wysoce uprawdopodobnić 
Niestety jedno kłamstwo potrzebowało nowego
A ukazany tajemnicy rąbek całemu prawie światu
Wymagał szerszej perspektywy i pełnego wymiaru 
Emanowałem dzięki temu nowym blaskiem
I zrzuciłem kokon społecznej izolacji
Głos rozsądku o kłamstwa krótkich nogach
Odrzucałem odurzony jak jabłoni zapachem
Rysunku nie skończyłem w zbyt jasnych kolorach
Dopadła mnie prawda pomijana w tej inscenizacji.

[ 07.10.2024 ]

niedziela, 6 października 2024

[•••]

 
[•••]

wokół papierosa zaciśnięte usta,
żeby krzty sztachnięcia  nie uronić,
z papierosa gorzki dym
kontrowersyjny atrybut niezależności 
w dekadenckim stylu teatralny gest,
z nim ci jest do twarzy tak myślisz
a biel filiżanki z małą czarną 
podkreśla twój szyk
i chwili rysunek dopełnia,
minimum maksymalizmu
czy maksimum minimalizmu?
wiesz i nie wiesz, zgadujesz, przeczuwasz,
[•••]
na niepewnych nogach 
w obojętność przeszła dawna świetność
przez lustro karykatury samej siebie 
i zwierciadło krzywe wysokiego o sobie
mniemania
przemijania swojego prześcignięty świadek,
gdy słońce nad ziemią 
zgasiło swój żar
księżyca i gwiazd spadł blask
o ile szarą szmatą nie okryło się niebo
i nie rozpłakało w pod latarnią światła nikły krąg
nad losu ścieżką zaplataną w wir kosmosu

[ 12-15.02/02-05.10.2024 ]
 











poniedziałek, 30 września 2024

Jak las

 Jak las


Jestem jak las z drogami na bezdroża,
sam się w nim próbuję zgubić, schować 
by się potem oczywiście godnie odnaleźć
na jasnej, bezpiecznej i cichej polanie
i czy slońce w zenicie nad nią stanie
czy nie, wszystko tej ciszy wyznam,
z ręką na sercu do wszystkiego się przyznam.
Źdźbłom traw dojrzałym
o mym życiu wspaniałym niedoskonałym
jedynym i niepowtarzalnym opowiem
szczerze i niekoniecznie roztropnie 
głośno wyraźnie wypowiem
czego się boję
może się tego przestraszą strachy moje
i odejdą na zawsze gdzieś sobie
albo je chociaż oswoję.
Nie wychodząc wcale z siebie
wyjdę przed cieni swoich cienie
gdzie lubi przesiadywać milczące zwatpienie
i szuka swoich znaków na niebie
i z nich sobie wywodzi uzasadnienie
i przepis na przeznaczenie
jak za nim podążyć lub je pokonać.

[ 24.09.2024 ]

A łąka, a rzeka

 A łąka, a rzeka


A łąka jak to łąka
cała w stokrotkach
kusi by po niej boso
z kwiatami we włosach 
do utraty tchu gdy się nocą
słowik rozśpiewa historią miłosną 
oddawać się pląsom zielonym
aż po lekki zawrót głowy 
A rzeka jak to rzeka 
czy z bliska czy z daleka
płynie gdzieś i nie czeka 
nawet gdy leniwie
zakolem szerokim się wije
na swój los nie narzeka,
czasem goni ją wiatr albo ptak
to im wdzięcznie ucieka, ot tak.


[ 24-30.09.2024 ]

czwartek, 26 września 2024

Jutrzenka

 Jutrzenka


Tam gdzie noc i świt
Otwierają słońcu drzwi
Cała od pocałunków jasno różowa 
Hymnem harmonii brzask woła
Apolla lutnia po gładkich falach
Roni pieśni co toną w Posejdona pałacu salach
Ariadna spłata swoją nić 
Mocno ją chwyć
A będzie dzień szczęśliwie toczyć się 

[ 25-26.09.2024 ]

poniedziałek, 23 września 2024

W dalekim niebie

 W dalekim niebie 



W dalekim niebie raz po raz
gaśnie gwiazdy blask
owiewa wiatr księżyca twarz
osusza jego łzy.
W rozgwarze miasta idę tam
przez powietrza skwar
gdzie w tle muzyka rzewnie gra
zabawa na sto dwa.
Fali cichy szept bulwarem lekki niesie wiatr,
przeleciał cały świat,
nad piwem w barze siadł ,
z każdym jest za pan brat.
Pali fajkę, w perskie oko wciąż namiętnie gra
czasu zgraną talią kart,
noc całą aż po brzask ,
gdy świt doń mówi : pas.
Pije za tę chwilę która tutaj jeszcze trwa
nim znów w daleki świat 
wezwie przygody szlak
idąc zostawia ślad
na suchym piasku ślad.
Słowa jak miedź brzęczą
kiedy krążą z ust do ust 
bo wiedzą wszystko już 
na pamięć i jak z nut.
Monodramatyczne sceny
przemijających chwil
na strzępy rozdarł świt 
który wszystko widział już ...
Fali cichy szept bulwarem lekki niesie wiatr,
przeleciał cały świat,
nad piwem w barze siadł ,
z każdym jest za pan brat.
Pali fajkę, w perskie oko wciąż namiętnie gra
czasu zgraną talią kart,
noc całą aż po brzask ,
gdy świt doń mówi : pas.



[ 21-23.09.2024 ]

sobota, 21 września 2024

Megalos o kaimos

 Megalos o kaimos 


Chyba jestem niepełnosprawny emocjonalnie
nawet do domu czasem boję się wracać
jakby mnie w nim miała zastać 
wiadomość zła nieodwracalnie.
A przecież jednocześnie dom to dom
bezpieczna przystań, oaza i schron.
Nie zasłaniam na noc całkiem okien
żeby mieć skrawek świata z ładnym widokiem           o każdej zastanej po przebudzeniu porze.
Jak pomarańczowego księżyca blaskiem dotknięte morze
cichuteńko bezszmerowo kołyszące swe tonie,
udaję, że tam gdzie jestem to mnie nie ma
przez niespełnione nadzieje mnożąc zwątpienia
na przebitce pamięci, na której rysowałem marzenia.
Odrzucam miłość nim ktoś mi ją da
zanim ja zacznę się jej profilaktycznie bać.
Wpadam uparcie
w czarne frustracje
szare depresje i alienacje
i w pułapki teorii spiskowych
na każdą okazję gotowych
przegapiłam przesiadkowy przystanek
jakąś rację ma tylko czysty przypadek.
Myśli wzbierają jak fale na rzece
ich nurt mnie porywa i niesie 
przez zamglone poranki gdy jeszcze
w kalendarzu lato choć wrzesień
coraz krótsza nitkę dnia snuje i plecie .


[ 16-21.09.2024 ]

Marcin. Koniec lata

 Marcin. Koniec lata 


Nie wiesz przecież jak wyglądam
a mówisz, że lubisz i że ci się podobam
przezornie na to dowodów nie żądam.
Za witraża marzeń kolorową szybką
pierzcha płocha myśl czy to nie dzieje się zbyt szybko 
oto daje los szansę odejść z niczym lub brać to wszystko.
Albo albo 
niczego mniej nic ponad to 
poniekąd proste a nie jest łatwo 

[ 20.09.2024 ]

sobota, 14 września 2024

Gdy przychodzisz ...

 Gdy przychodzisz...


Gdy przychodzisz do mnie w snach
zostaw mi swój adres, wizytówkę daj
kiedyś w życiu stanę przy twych drzwiach
zapukam , otworzysz , potwierdzę tak to ja.
Gdy się kończą sny 
rozwiewane ranną bryzą
ty giniesz gdzieś mi 
za horyzontu rozedrganą linią 
gdy do swoich dawno wygasłych gwiazd
przez ten permanentny ciał niebieskich trans
za Mleczną Drogę wracasz
z Różą i Małym Księciem pogadać.
A ja mam tylko to wspomnienie,
że byłeś w mym śnie,
widziałem twą postać, słyszałem pogodny śmiech,
zbierałem pieszczoty dotyku i pocałunki najczulsze ust,
wyznania szeptane że kochasz mnie teraz tu.
I tak nagle świtu błysk i po wszystkim już.
Nawet nie wiruje złoty kurz.




[ 04-14.09.2024 ]

wtorek, 10 września 2024

Pośród blasków cień

 Pośród blasków cień 


Życie jest błyskiem wśród lśnień
już o tym wiesz
i bierzesz to życie jakie jest
rozumiesz spraw prosty sens
nie zgrywasz się 
nie zdajesz się wyłącznie na los.
Dostrzegasz ulotność chwil
pozwalasz im
odchodzić kiedy chcą
bo nowe nadejdą też
jak słońce i cień
jak księżyc i noc.
Twej drogi bieg jeszcze trwa
i przez to masz czas
poszukać dróg nowych i szans 
jeszcze raz 
pojąć to co większy dla ciebie sens ma.
Więc porzuć swój strach.

[ 15.08-09.09.2024 ]

Jak Flip i Flap

 Jak Flip i Flap 


Przybywa ran
bezsilnych łez
nadzieja krucha jest
a ja jej chcę tak ponad stan.
Arsenał prawd 
rutyny brak
albo przypadek albo znak
per saldo zwyczajne faux pas.
Jak Flip i Flap
Życie i Ja
pozorów śmieszna gra
a potem tylko pusty żal.
I wciąga mnie
misterna sieć
złudzeń że czasu dość
by sensownego zrobić coś.
Za nocą noc
i dzień po dniu
sam się wykuwa los
z inskrypcją : teraz tu.
Życie wciąż trwa
ma swój urok i smak
czasem podarty płaszcz czasem frak
ale ostatecznej konkluzji brak


[ 04-09/10.09.2024 ]

środa, 4 września 2024

Najpiękniejsi

 Najpiękniejsi


W twoich szeptach o poranku
moja miłość ma swój dom  
twoja czułości mój kochanku
to bezpieczny dla niej port.
Gdy całujesz na dzień dobry 
oddalasz ode mnie świata zło
odkrywasz dla nas nowy 
szczęścia ląd.
Kto wie co dalej będzie 
pomiędzy jawą a snem
jaki się los dla nas przędzie
między nocą a dniem.
Jakaś siła w twym spojrzeniu
rwie na strzępy smutku wiór
nie zostaje z tej twierdzy kamień na kamieniu 
i jestem tak bardzo twój jak ty mój
bez ciśnienia bez presji
ty i ja ani ostatni ani pierwsi
dla siebie jesteśmy najlepsi
jak w piosence Santor, najpiękniejsi.



[ 30.08 - 04.09.2024 ]

wtorek, 3 września 2024

Gdyby świat

 Gdyby świat 


Gdyby świat miał się jutro skończyć 
to mógłbym dziś wraz z tobą po dnie jego kroczyć.
Ale ty masz na ten moment całkiem inny pomysł
aby czyste świata piękno zobaczyły oczy
raz ostatni 
i zapamiętały
by tam po drugiej stronie
odtworzyc ten wzorzec,
żeby jednak na wznoszącej fali
nim to wszystko się zawali
cichuteńko , 
leciuteńko
przyjrzeć się przemijającym chwilom
kolorowym, zwiewnym jak motylom
i tym co lot wstrzymały jak kolibry lub ważki
na wyborem sukcesu lub porażki.
Jednak ktoś podrzucił tobie nowe prognozy
według których świat się jutro nie skończy,
zwyczajnie po prostu nie zdąży,
no to nie
wdrożymy plan be
w którym życie po staremu potoczy się,
wymyślimy sobie jakiś nowy cel
na nowo po staremu oswoimy czerń i biel
odnajdziemy miejsce na śmiech i łzę 
dzielnie będziemy goić
wszystko to co nas boli
zdumieni że kropla deszczu w dłoni 
straciła kształt i blask i już powietrzem nie dzwoni
i nie ma już jego zapachu,
weźmiemy to wszystko ze sobą bez strachu
będąc dla siebie
wzajemnie
jak na pustyni dwa ziarenka piachu.






[ 31.08 - 03.09.2024 ]

Kaprys słowa

 Kaprys słowa


Czytam twoje wiadomości
w których dzień mi swój przynosisz
a ja chcąc napisać właśnie wiersz
gonię w myślach niezbędnego słowa cień,
słyszę jego kształt, jak pasuje do obrazu znakomicie
ale ginie mi za zakrętem myśli o tym co mi piszesz,
jest w tym przecież samo życie,
twego serca zdrowe bicie
a słowo przyszło sobie spontanicznie
i od razu w odpowiednim kolorycie
sam go sobie nie wymyślę
może nie będzie kapryśne
i jeszcze raz do mnie przyjdzie.


[ 01-03.09.2024 ]

niedziela, 1 września 2024

Bez względu na czas

 Bez względu na czas


Znów chcesz poskładać swój świat 
z samych tylko prawd
nazywających precyzyjnie spraw wszelkich sedno
odnaleźć w nich na nowo
przed życia sceną finałową
dawnego sensu ślad
uwierzyć chcesz jeszcze raz,
że tak się w życiu właśnie da na pewno.

Prawd jednak jest przecież tak wiele 
każda barwny swój kobierzec ściele
i gotowa przysięgać nawet w kościele
że ma patent na wyłączność w dzień powszedni i niedzielę ,
każda sprawia wrażenie że jest jak lustro
do spoglądania na wszystko z dwóch stron,
niektóre brzmią efektownie ale pusto
niektóre z pozorów tworzą fikcyjną drogę i schron,
inne podają chętnie pomocną dłoń 
żeby po kresu twego kres
nieodwołalnie twój los w swej garści mieć
byś miał, że dostajesz to co chcesz takie wrażenie 
nim się przekonasz że to tylko złudzenie .
Ale ty chcesz prawdy odpornej na czas
i bez ubocznych skutków działania
tak wiele ufności w jej blask wciąż masz
chociaż on wzrok oślepia i sedno zasłania.



[ 15.08- 01.09. 2024 ]

czwartek, 29 sierpnia 2024

Przestrzeń

 Przestrzeń


Przed tobą las
który dobrze znasz
choć ma codziennie inną twarz
w nim status wiecznego odkrywcy masz.
Między drzewami niejedna ścieżka
a w prześwitach woda zatoki jak niebo niebieska,
tu babie lato swe srebrne kosmyki rozwiesza
a złoty promyk słońca je ciepłem rozpieszcza.
Idziesz sobie tym lasem i nie wiesz
dokąd cię licho zwodzi światłocieniem,
nie zamieni cię w kamień gdy obejrzysz się za siebie 
ale może w drzewa liści poruszenie
niewidzialne wiatru tchnienie,
może w drżącą kroplę srebrnej rosy,
która blask swój bierze z księżycowej nocy
byś za dnia mrużył oczy
gdy ci słońce w nie spojrzy
jak kochanek najdroższy
albo w spadającej szyszki szelest
gdy zapytasz echo, gdzie jest.

[ 24-29.08.2024 ]

środa, 21 sierpnia 2024

Ewcharisto

 Ewcharisto


Egejskie fale w nieustannym biegu
Warują wytrwale przy swoim brzegu
Całują go doskonale i zuchwale
Historę z ust do ust podają dalej
Arabeskami westchnień 
Rysują granicę swych uniesień
Ignorując nieco czasoprzestrzeń
Spokojem sycą powietrze
Tysiące lat a jedno słowo w podzięce
Odpowiedzi szumią w muszelce.

[ 20-21.08.2024 ]

wtorek, 20 sierpnia 2024

Do ulubionych

 Do ulubionych 


Dziś na moim profilu dodałem Cię do ulubionych
byś mi nie zginął nagle w zbiorze przegapionych
albo algorytm nie wyrzucił za nawias przedawnionych 
i się sam sobie samemu trochę jakby dziwię,
że choć mi się podobasz nic Ci nie napiszę 
nie wiem dlaczego czuję jakąś rezerwę
i się raczej pierwszy do Ciebie nie odezwę 
jakaś taka dziwna bardzo tajemnicza siła
nienazwana i skomplikowana mnie osaczyła
w swe ramiona bezwarunkowo chwyciła i trzyma.
Może mnie przeczucie wstrzymuje,
że jakoś tak do Ciebie nie pasuję?
Los karty w tas 
a ja pas.
Dodałem Cię do ulubionych 
a Ty nie jesteś tym zdziwiony
ani za bardzo zaskoczony
nie skłania to tym bardziej Ciebie do rozmowy


[ 15-20.08.2024 ]

sobota, 17 sierpnia 2024

Hej, co tam?

 Hej, co tam?


Ktoś wiadomość do mnie napisał,
nim otworzę zastanawiam się jakaż tajemnica
o drugim człowieku mnie sobą zaszczyca
a tu raptem aby trzy krótkie słowa
,, hej , co tam?"
więc mój rozbudzony entuzjazm chowam
nieco zawstydzony,ale okej dajmy sobie szansę 
co tu jednak odpowiedzieć tym czasem
by nie urazić, nie spłoszyć rozmówcy zarazem,             i żeby  nie było banalne
jak bez finezji odbywane stosunki analne 
zbyt grubo i siermiężnie ciosane...
ktoś wiadomość przecież napisał
kto na profilowym ma tylko ślicznego penisa
poza tym do galerii wrzucił zdjęcie albo dwa
tutaj pupa a tam zamazana lekko twarz
jakby mówił od stron wszystkich mnie już znasz
więcej niż kota w worku masz.
Coś w tym jest,
wielka rzecz.
Takie zwykłe proste pytanie, nie żadna myśl złota,
w której zawiłość tezy się wdzięcznie splotła
z konkluzją prostą, dowcipną, celną , 
słów ażurowych arabeską.
Takie zaczepne pytanie
już ręki na powitanie podanie
czy tylko ot takie sobie zawołanie
aby sprawdzić czy i co się stanie?

[ 14-16.08.2024 ]

czwartek, 15 sierpnia 2024

Dlaczego coraz częściej

 Dlaczego coraz częściej 




Dlaczego coraz częściej patrzę na Ciebie
jedną z najważniejszych dla mnie osób na świecie 
przez pryzmat twoich zdrad, kłamstw i wad 
i to zostawia w pamięci duszy i serca coraz brzydszy ślad
a obraz miłości przez to się zmienia, gmatwa...
jak to teraz rozsądzić?
jak w sobie pogodzić?
ten okropny cień za mną chodzi
na coraz dziwniejsze pokuszenia wodzi
a przez to wszystko w moich rozrachunkach z samym sobą
strony bilansu zgodzić się nie mogą żadną metodą ...

[ 12-15.08.2024 ]






poniedziałek, 12 sierpnia 2024

Siedem lat później

 Siedem lat później 

( Bratu Andrzejowi )

Lublin, tam brachu
na porodówce w wojskowym szpitalu
pierwszy raz dałeś czadu
dołączając do rodzinnego klanu.
Cała rodzina dostała radosnego szału 
choć styczniowy mróz w Ludowym Parku
łamał pnie sędziwych drzew srogim trzaskiem o poranku,
choć niejeden łeb jeszcze pękał w szwach 
po sylwestrowo noworocznym balu
ale nikt nie śmiał mieć do losu żalu
gdyś taki rodowy w każdym swoim calu
stanął w tego świata dla ciebie otwartych drzwiach.
Najdumniejszy chyba w tych dniach
zdaje się był Kazio - dziadziuś
że na chrzcie ci dano imiona Andrzej Janusz
tylko kochana babcia Regina
czemuś się temu dziwiła
Chrzestnym był brat mamy Arkadiusz,
chrzestną zaś chyba jego żona Hania
i tu się brak konkretnej wiedzy wyłania
gdzie Ci ten chrzest wyprawili.
Trudno, nie zgadnę
może kiedyś w ręce wpadnie zaświadczenie, papier.
Rodzina z Chełmna też raczej radości nie kryła
choć na codzień dziadek Wincenty i babcia Celina
do wszystkiego mieli inny stosunek i punkt odniesienia
było w tym coś z niepokojącego świadomość cienia.
Grunt, że całe prawie życie wiodleś w Gdyni
bo tak się drogi losów rodziców potoczyły,
choć może tylko wojskowe rozkazy dla taty 
przed bardzo wielu laty
zasadniczo kluczowe w tej kwestii miały znaczenie.
A na koniec wywędrowałeś z dobytkiem i kotem
do Łodzi 
za głosem, powiewem, zapachem, smakiem, dotykiem, kolorem miłości.
Miłość została zbyt szybko tylko wspomnieniem
tyś wracać nie chciał, dlaczego do dziś nie wiem.
Czy miałoby to jakieś znaczenie?
Został w pamięci i sercu wyjątkowy ślad
wspólnie i osobno przeżywanych chwil
Tobie w księdze życia już nie przybywa lat
i za Twą obecność pośród moich czasem prostych czasem pogmatwanych dni
dziękuję jakkolwiek może to dziś brzmi.

[ 11.08.2024 ]

sobota, 10 sierpnia 2024

Feraverto

 Feraverto 


Dziś o drugiej dwadzieścia
niebo jest pełne złotych gwiazd
nie spada żadna nie wróży szczęścia
nie pada deszcz , lekki wieje wiatr.
Odgłosy kroków w ciszy nocnej 
brzmią nazbyt donośnie
z okna vis a vis sączy się światło lamp
tam ktoś jak ja nie może spać
Lustro ulicznej kałuży odbija blask
paradujących na Mlecznej Drodze gwiazd 
uśmiecham się do myśli łagodnie, pogodnie,
bo po przeciwnej nieba stronie
księżyc wywędrował ponad las
by z czarnego pucharu nocy
miłosny eliksir sączyć
oblubieńcowi wiatrowi patrząc w oczy
odwzajemniając jego czuły dotyk
nie ważne czy to flirt,
romans, czy erotyk
gdy przyjdzie świt 
w przeźroczystym płaszczu tęsknoty
obiecawszy sobie do siebie powroty
rozejdą się na wszystkie świata strony.
Pomylą zaklęcie feraverto
aby być wszystkim czym nie będą
pod wszechświata strzechą
splatając swe rozstania
i spotkania 
w nierozerwalną jedność.

[ 10.08.2024 ]

czwartek, 8 sierpnia 2024

Marcin

 Marcin


Zapamiętuję dokładnie każdej chwili sekundę
aby ją Tobie opisać w najdrobniejszym szczególe 
ale niestety jeszcze nie umiem
wciąż jednak ćwiczę, trenuję
by przekazać i oddać jej kolor, temperaturę
by określić jej niepowtarzalny smak
i nie uronić niczego co ulotne bardzo tak
jak cień co rzuca na ściernisko w przelocie obłok albo ptak 
i nie rozmienić na drobne,
na zdarzenia podobne
gdy podobieństwo raczej umowne
i zwodne.



[ 04-08.08.2024 ]

Anty wrażenie

 Anty wrażenie 


Anty wrażenie 
wchodzi w nieznajomości naszej przestrzenie.
Czasem przyglądasz mi się od stóp do głów 
trenując swój wypracowany luz,
galerię fotografii lustrując góra - dół,
szacujesz czy mam dość modny but
i czy ostatniego krzyku mody jest mój strój
i w nie artystycznym nieładzie głowę siwych piór
bezwstydnie bo tego nie widzę
co przy tym myślisz nie wymyślę.
jestem czy nie w twoim typie?
chyba nie, bo napisał byś jakieś słowo miłe.
A nie ma jeszcze między nami osobistych słów
więc nie mogę choćby tego ci powiedzieć oczywiście,
że jarzębiny obrodziły w czerwone jak zachodu słońca płomień 
urodzajem doskonałe jędrne kiście
albo jakie odgłosy cisza niesie
po uśpionym jeszcze lesie
czy to ptak a może tylko żołędzie spadają uderzając o liście
zrywane przez wiatr wiejący zamaszyście,
kiedy świat w szarości poranka tonie
zanim promień słońca przez okno wpadnie i snów moich dotknie
zaraz tuż po swoim wschodzie 
i po spacerze po zatoki spokojnej wodzie 
gdy się przyglądało bezsprzecznej swej urodzie.
A w twoim spojrzeniu jest światło cienia
a może cień blasku jakiegoś światła
to zagadka do rozwiązania niełatwa,
ale to już jest raczej bez znaczenia
bo tam gdzie szukam już ciebie nie ma.

[ 26.07- 08.08.2024 ]

wtorek, 6 sierpnia 2024

Propozycja zignorowana

 Propozycja zignorowana 


Miło widzieć, że jesteś na czacie
może przy kawie może przy herbacie,
może się spotkajmy na jakiś spacer?
Wieczorem gdy skończymy swoje prace?
W sobotę gdybyś taką miał wolę i ochotę?
Też się na to w ciemno zgodzę.
Inne plany i zamierzenia przełożę.
A może w niedzielę?
To jeszcze lepiej.
Nie obrażaj się że rymowanką piszę,
wyszło mi cokolwiek spontanicznie.
Pozdrawiam serdecznie
Zbyszek

[ 06.08.2024 ]

niedziela, 28 lipca 2024

Był taki Kot

 Był taki Kot 


Ktoś mi powiedział, 
że bywa pod sklepem
chociaż nie wiedział 
i ja tego nie wiem 
skąd przyszedł dokąd zmierzał.
Poszedłem go spotkać
los, przeznaczenie nic ująć nic dodać 
a on jakby tylko na mnie tam czekał
by zawiązać nić przyjaźni kota i człowieka.
Ale szedł za mną jakby z dystansem
spogladając na mnie czasem 
ja stawiałem mniejsze kroki
aby on nie zgubił drogi.
I niekiedy coś powiedział albo pytał
swą burzliwą przeszłość żegnał
a nieznaną przy mnie przyszłość witał,
drgała szczęściem jego każda ruda pręga.
Jakby je od dawna znał wszedł w moje progi
położył się w dywanu miękkość 
jakby teraz znać o sobie dały trudy jego drogi
i pokazał całą swoją kocia piękność.
W tej pierwszej chwili nie pragnął napitku ni strawy
pieszczotom był gotów oddać się cały 
przy okazji, że nie ma pcheł mógł się pochwalić,
był zdrowy, piękny tylko nieco sfilcowany.
Pomyślałem, że jest zbiegiem,
że ktoś zaraz da ogłoszenie:
Zaginął kot 
proszę o zwrot.
Ale nikt go nie szukał
więc został ze mną wierny do końca
choć bezwzględnie na swoich warunkach
czyli abym nie wnikał co robił po nocach.

[28.07.2024]

środa, 24 lipca 2024

Biel

 Biel


Z białej brzozy kory
biały motyl 
na skrzydła brał wzory
i od słońca odcień zloty,
zanim zniknął na skraju białej tęsknoty
zalotnie się przejrzał w kropli rosy.
Biały sad w ciszy stał
gdy mu biała mgła 
otulała biały kwiat 
kiedy przed brzaskiem spał cały świat 
nim na świtu pierwszy znak
rozśpiewał się ptak.
Z białej kartki biały wiersz
lekko jak wiatr
rozwiał się i zaginął snach
i ciągle nie wiesz i wiesz
co było, co będzie, co jest.
Zatem jeszcze raz
karty w tas
bo swój los w swoich rękach masz.




[ 22.07.2024 ]

niedziela, 21 lipca 2024

Pierwszy spacer

 Pierwszy spacer


Latają nisko jaskółki na deszcz
uparcie krążą nad nami
gdy idziemy powoli między wydmami
czekam aż powiesz czego chcesz.
Daleko przed nami
horyzont zakryty chmurami
a pod stopami
spokojny plusk fali.
Zawieszasz głos między słowami
cisza brzmi jak przerwa na pocałunek
chociaż przecież się nie znamy
ale kusi mnie bardzo ust twoich rysunek
wiatr marszczy wodę szarymi bruzdami
w piasku tyle szkła między kamieniami
zamknij mnie w przestrzeń między swoimi ramionami
może w tym geście dasz mi znak
spokojnie bo tej chwili nie ima się czas
czy jesteś ze mną na tak
czy będziemy wzruszeni we łzach 
a potem serdecznie się śmiać
weź mnie w ramiona po prostu ot tak
dziś od tego nie zawali się świat
jak na ironię jesteśmy tu całkiem sami
nikt nas nie widzi poza jaskółkami.



[ 20.07.2024 ] 

czwartek, 18 lipca 2024

I znów Pireus mi się śnił

 I znów Pireus mi się śnił


I znów Pireus pieśnią swoich fal przyzywa mnie
zaprasza mnie
ze wszystkich stron
w portowe uliczki , w kamieniczek skąpy cień 
w zaułki swe.
W tajemnic antycznych swój zaczarowany krąg.
I chcę odnaleźć w Pireusie tamtych dzieci ślad
czy został tam?
tych chłopców co byli tutaj dawno może tylko jeden raz
by kochać dziewczęta które rozdawały swej miłości kwiat
każdemu kto tylko chciałby je zuchwale brać.
Jest gdzieś w tym porcie wciąż tawerna 
przecież ta
gdzie wina smak od lat jest taki sam,
gdzie bieg swój zatrzymał w tym miejscu 
zakochany czas
i gra ta muzyka co w tańca krąg porywa nas.

[ 17-18.07.2024 ]

Allegro ma non troppo

 Allegro ma non troppo 


Allegro ma non troppo
uwagę dajesz mi roztropną 
śpiesz się powoli 
ale każdy robi jak kto woli
A ja nie chcę byś mi siebie udostępniał
no bo seks to nie jest biblioteka.

Albo myśl pod rozwagę podrzucasz złotą 
w tempie allegro ma non troppo 
że milczenie jest jak złoto 
a  wagą złota mierzysz każde słowo 
A ja nie chcę byś mi darował nadzieję płochą 
i nie kojarzył bliskości z rozłąką.




[ 15.-17.07.2024 ]

poniedziałek, 15 lipca 2024

Andrzej z Leszna

 Andrzej z Leszna 


Piszesz do mnie raz i drugi
tekst serdeczny lecz niezbyt długi,
może żeby sensu nie zgubić 
i bym zdołał cię polubić.
Wplatasz żart
uśmiechu wart 
w oko perskie grasz
wiem że rację masz.
Ale zbyt łatwo mój zapał studzisz
zbędnych pretensji pianę bijesz
więc nie wiem czy już mnie nie lubisz
i dalej sam ze swoją racją żyjesz.
Więc ta gra
to nie żart
gubisz klucz
do serca więc cóż.
Tam u ciebie po deszczu i burzy
zaświeciło znowu słońce gorące 
oprócz upału nadzieję niosące,
u mnie niebo wciąż się chmurzy
niczego dobrego mi nie wróży.
Nie napiszesz raz trzeci i czwarty
bo jesteś na swój sposób uparty
i nie obrócimy tego w dwa kiepskie żarty
by od nowa rozdać nieoznaczone karty.
I tak oto Andrzejku miły z Leszna
już w moim sercu nie zamieszkasz.



[ 14/15. 07.2024 ]

FWB

FWB


FWB
Co to w sumie jest?
To dziś takie modne 
może i wygodne
wolne i swobodne 
wymowne a nie wiarygodne.
I co się przez to rozumie?
Co przez to komuś proponuje?
Miłość bez miłości 
jako formę współistnienia docelową,
czy tylko w czasie odroczoną
bez konkretnie istniejącej konieczności?
Jeszcze nie miłość ale z miłością w tle
żeby bez zobowiązań uprawiać seks
i mieć prawo do dramatycznych scen
gdy się znudzi albo okaże że on to nie ten?
by nikt nie nazywał tego zwykłym łajdactwem
i pospolitą hipokryzją co zatacza wąski krąg
bo się nie szasta sobą tak z rąk do rąk ?
FWB po literkach niby rozumiem ,
ale nie wiem.

[ 15.07.2024 ]




czwartek, 4 lipca 2024

Niepozorny

 Niepozorny



Taki niepozorny jestem sam w sobie 
jak przekwitająca mimoza w ogrodzie
i na swój sposób niezwykły cokolwiek kto powie,
komplementy przyjmuję jak toast za zdrowie
nad złośliwymi krytykami łez nie ronię,
są sprawy, że zostawiam je losowi,
inne w swoje ręce biorę,
w życiu preferuję barwy uczuciowe,
ale do dziś nie jest dokładnie ustalone
czy twardo stąpam po ziemi względnie stoję,
czy z głową w chmurach życie wiodę,
czasem bezpodstawnie się bardzo boję,
innym razem nie licząc ryzyka skaczę w ogień,
pogoda ducha i spokoju ostoja
to by mogła być wizytówka moja.
Mam zawsze zimne stopy, pośladki i dłonie,
sypiam w piżamie i przy otwartym oknie
Od przewlekłych prac ręcznych mam giętkie nadgarstki
i od tego też, że zawodowo naklejam znaczki.
A ty wciąż chcesz wiedzieć wszystko o mnie
i nawet więcej,
zwłaszcza czego sam o sobie nie wiem 
i pytasz jak zamyślony belfer,, i co jeszcze?"
bo ty słuchając wyłączyłeś się na chwilę
gdy ja przy tablicy stojąc wyczerpałem temat
i powtarzam występ swój da capo al fine 
nawet gdybym miał przemówić wierszem
co najwyżej tylko słów kilka o sobie streszczę
chociaż myślę, że to pragnienie nie jest rozsądne 
ciekawość podsyca potrzeby poznania ogień
w którym łatwo eteryczny obraz spłonie 
a przecież prawda wszelka na ogół jest względna
i wielu dowiodło , że nie jest niestety tylko jedna.
A cokolwiek powiem ile z tego zapamiętasz?
Ile weźmiesz na serio, przecież mnie nie znasz.
Zatem moja wykładnia prawdy o mnie ?
niczym tobie niestety nie udowodnię,
że godnie  noszę spodnie.
W ten oto sposób zdradziłem ci o sobie
sekretów kilka i wyjawiłem  kilka tajemnic
i teraz nic innego nie pozostaje tobie
jak się pięknym za nadobne odwzajemnić.
Nie mam konta na Facebooku i Instagramie 
czy na Twitterze więc jeśli tu ci się nie spodobałem
nie przejmuj się i nie umawiaj na spotkanie
przypuszczam że w realu też będę rozczarowaniem,
bo ja niestety nie zyskuję przy bliższym poznaniu,
czy będzie to w parku, hotelu czy mieszkaniu.
Kolejny autoportret namalowałem słowami
i gdzieś tu jestem pomiędzy wersami.

[ 29.06.2024 ]

Mam oczy niebieskie

 Mam oczy niebieskie 


Mam oczy niebieskie jak chabry i len 
których barwa gęstnieje mało kto wie
gdy w siódme niebo rozkosz porywa mnie
a potem bledną po szarości cień 
gdy zapadam w słodki błogi sen...
a obok czuwa ten
który mnie schował pod parasol w deszcz...

[ 04.07.2024 ]

poniedziałek, 1 lipca 2024

Dyskoteka

 Dyskoteka


Dyskotekowe bale
dawniej owszem bywałem 
choć nie do końca mój świat oko przymykałem
dziś nie bawią mnie wcale
tam jest to wszystko bez czego doskonale 
obchodzę się i bez żalu za żyję dalej.

[ 29.06-01.07.2024 ]

sobota, 29 czerwca 2024

Nudziarz

 Nudziarz


Jestem nudziarz
ale mnie zauważ
może mnie takiego szukasz
po niewłaściwej stronie lustra
gdzie szklanka od połowy jest pusta.

Kiedy kij w bilę stuknie
wtedy bila sunie
po zielonym suknie
jak ślepa komenda
jak spełnienie i podnieta.

Nie oceniaj pochopnie pobieżnie
sam mnie poznaj koniecznie 
nie czytaj komentarzy
to niewiele znaczy
jak kto na mnie patrzy.

Brak pewności
odpowiadasz z uprzejmości
znów się nie spotkamy bo masz gości
ale czekasz na więcej
żeby prędzej , goręcej...

Nie zapadaj w milczenie
wszystko trzeba sobie powiedzieć 
nawet to co zaboli
co zabije powoli jakby mimo woli
najlepsze o sobie nasze pierwsze wrażenie.

Jestem nudziarz
ale mnie zauważ
może znajdziesz we mnie łobuza 
którego dla siebie szukasz
w coraz to innych lustrach.


[ 13/14.05.2023/28.06.2024 ]

piątek, 28 czerwca 2024

Michał

 Michał


Gdy tak zaglądamy sobie w profile 
marzę że zechcesz spotkać się ze mną
choćby na jedną krótką realną chwilę 
nim się nadzieje okażą anty przepowiednią,
zanim pożądania wywietrzeją , zbledną 
nim się fantazje z wyobraźnią w nicość zetrą
pragnę tobie oddać duszę całą,
oddać słowa, myśli , drżące ciało 
ciebie posiąść aby nie bolało
pieszczotą delikatną, doskonałą
choć stanowczą, może nazbyt śmiałą...

Z konieczności między nami
ciszę rozpościeram
bo praca presję wywiera,
na chwil kilka od teraz
nad makami i chabrami 
splecionymi z rumiankami
nad zbożami i łąkami
nad las za którym morze 
cicho szumi, że wszystko być może 
i chociaż los potrafi być wybitnym artystą
to ja nie chcę żeby aż tak wszystko 
bo w tym początek jest i koniec
na początek owszem zgoda
lecz na koniec jeszcze nie pora
póki w porcie nierozpakowane łodzie
pełne czasu wspólnych chwil
czekają aż ich zechcesz i ty.

Lecz zanim się stanie cokolwiek
wpada między nas twoja wielka sprawa
już się kręci kołowrotek 
,,jutro kierunek Warszawa".
więc cię pozdrawiam 
ja tym czasem poszukam na bukiet stokrotek.

A może odwołają ci tę Warszawę
i znajdziesz czas na spotkanie?


[28.06.2024]

poniedziałek, 24 czerwca 2024

Tak się dzień kończy...

 Tak się dzień kończy...


Nim z kołyski nocy nad odchodzącego dnia grobem 
wyskoczy spóźniony przechodzień
i ciało stanie się odgłosem , krokiem
wszystko się zdarzyć może 
bo każdy jest tego co jego prorokiem,
A spełnienia spowijane mrokiem
czekają na swój moment za rogiem.
Widziałem nad drżącą liną horyzontu
zawieszone złote słońce do odlotu
jeszcze nie całkiem gotowe 
choć przed nim drogi stare i nowe,
prowincjonalne i wszechświatowe.
A dziś to słońce zobaczyło ciebie
i natychmiast wie nad wszystko w niebie,
że pragnie spojrzeć w twoje oczy,
gorący promyk wpleść w twoje włosy
by cię nie zgubić gdy zechce zachodzić.
Więc tak się ten dzień kończy,
za rozpachnione lipy w złotej łodzi
odpływa, odchodzi gdzie młode brzozy
tam w cieniu swoją głowę do snu poloży.


[ 24.06.2024 ]

niedziela, 23 czerwca 2024

Chcesz mieć

 Chcesz mieć


Moją nagośc chcesz mieć w kadrze,
chcesz okiem obiektywu tam zajrzeć
gdzie skrywa się tajemnica majtek
choć to nie paproci przecież kwiatek
ale nie chcę się tym dzielić z tobą 
jakby ze światem choć nazwiesz to cnotą
cokolwiek fałszywą i udawaną
nie umiem polemizować z argumentacja taką,
Wiem, że ja się chętnie obnażę
pełnej intymności obrazem
gdy zbuduję z kimś obustronna relację
gdy się na ze śniadaniem kolację
z tym kimś zdecyduję
a póki co innej opcji nie przewiduję.
Czasu ani losu nie umiem oszukać,
może już nigdy nie uda mi się ta sztuka
nie znajdę drzwi w które warto zastukać
za którymi znajdę mojego ciebie
a ty we mnie poznasz swoje przeznaczenie
czy postanowienie swe zmienię? Nie wiem.


[ 22.06.2024 ]

sobota, 22 czerwca 2024

Trefl, pik, karo, kier

Trefl, pik, karo, kier



Król trefl
mój pech
nierozłączny jak cień.
Kolejny ranek z cyklu pospałbym jeszcze...
ale już nic z tego nie będzie, 
dzień się na dobre żwawo przędzie,
kawą pachnie powietrze i przestrzeń,
w której przeglądam myśli o seksie, 
w katalogu przygód i szczęść
zapowiedzi, tysiące zdjęć 
i każde się chwali 
jak wiele potrafi
ale nie chce mnie chcieć.

Król pik
gdzieś znikł
czort z nim.
Nim nastanie wysokie południe
moją samotność tłumem zaludnię
samymi przypadkami 
całkiem nie z mojej bajki
i nikt nie rozpali 
choćby z oddali
moich zmysłów latarni,
może w dalekiej Jastarni
król pik dobrze się bawi,
albo na plaży w Juracie
bezwstydnie zdejmuje gacie.

Król karo
szepcze ti amo 
wyglądasz za staro.
To wszystko być może 
gdy zachodu zorze 
że ze mnie nie gołąb nie orzeł
przy drodze faluje mizerne złote zboże
za lasem szmaragdowe tonie kołysze morze
nim mnie sen zaprosi w moje własne łoże 
obraz przemówi zwyczajnie ludzkim głosem
że gdy go oglądam to jemu tak zmysłowo dobrze
i jeszcze swą nagość odsłoni w tęczowym kolorze.

Król kier
ma wdzięk
i jakiś cel.
Ale niezmiennie sam nie wie czego chce 
lamp czerwonych czy blasku świec 
gdzie się jawa zaczyna gdzie kończy sen
czy tu cierpliwie poczekać czy gdzieś tam biec
stawać raz po raz na barykadzie i z honorem lec
czy zaszyć się w bezpieczny kąt gdzie ciepły piec
czy z nadzieją sobie wmawiać, że tak ma być
czy rozpaczać że tak się jednak nie da żyć
dwie ścieżki czasu dwie ścieżki losu
i ustalić czy mieć czy być nie sposób.


Dwa walety
wśród dam znajdują podniety
dwie damy
towarzystwo własne bawi
joker wyszedłszy z talii
wszystko na jedną kartę stawia z waletami.
A tym czasem
as za asem
wygraża koślawym palcem
i się czuję obco i w nie swojej bajce.



[ 21.06.2024 ]

piątek, 21 czerwca 2024

Żarna czasu

Żarna czasu 



Żarna czasu mielą czas
klepsydra przesypuje piach
kosmiczny kurz wiruje wokół gwiazd
tylko wiąż brakuje siebie nam.

Nie wychodzisz mi we wróżbach,
w których chyba źle cię szukam
a w moich zmysłowych snach
nie zostaje po tobie choćby ślad.

EKG wykazuje nadmiar samotności,
gdzieś mi giniesz na wykresach bezsenności
i nie mogę ci przekazać takiej prostej wiadomości,
naruszając nieco politykę prywatności,
że tu wciąż na ciebie czekam
na wymarzonego mojego człowieka
a bezwględny czas przecieka, ucieka
żeby być od wszystkiego z daleka.

Żarna czasu mielą czas
klepsydra przesypuje piach
kosmiczny kurz wiruje wokół gwiazd
tylko wiąż brakuje siebie nam.

Nie pojawiasz się na bezdrożach,
milczą o tobie przesłanki w horoskopach,
nie wiem w czyje sny los cię wplątał 
i jak długo będzesz się w nich błąkał.

Wiatry o tobie szepczą w topolach
moje myśli o tobie drża na skrzydłach ptaków w przelotach
wrony kraczą o bezpodstawnych tęsknotach
a bank śle mail o wysokich procentowych stopach.

Innego pożądasz kogoś
kto cię ignorancją obejmuje srogo
i żadne zaklęcia nie pomogą
on cię nie zaprosi by wspólną drogą
w dnie i noce iść i ufać warg czułych słowom 
by szczęście powierzać ciał nagich splotom
i zuchwałym marzeniom co się trzy po trzy plotą
nijak się wasze drogi spotkać ze sobą nie mogą.


Coś tam w diagramie życia zmieniasz
kolorujesz codzienności pejzaż 
ale nie masz co liczyć na okoliczności rewanż
póki ostatniej nadziei nie wystawiasz na sprzedaż.

Nie wyśpiewam cię miłosnymi piosenkami
nie ma ciebie w nich pomiędzy wersami 
nie ma ciebie w nich pomiędzy dźwiękami
błądzisz gdzieś między snami i marzeniami.

Żarna czasu mielą czas
klepsydra przesypuje piach
kosmiczny kurz wiruje wokół gwiazd
tylko wiąż brakuje siebie nam.

[ 17.06.2024 ]

piątek, 14 czerwca 2024

Jak nawiedzony dom

 Jak nawiedzony dom 


Niech cię rozbawia aria ze śmiechem 
gdy twój własny śmiech jest twego śmiechu echem,
gdy czujesz się swego cienia cieniem,
nie stawaj się w ponurej masce człowiekiem.
Bo uśmiech twój będzie przyjaznym brzegiem
i mostem pomiędzy chcę a czego nie wiem.


[ 05.06.2024]

czwartek, 13 czerwca 2024

Śmiej się częściej

 Śmiej się częściej 



Śmiej się częściej
w dzień słoneczny
powszedni i świąteczny,
śmiej serdecznie
na szczęście 
koniecznie.
I kiedy niebem 
suną chmury na deszcze,
kiedy burza zawisa nad drzewem,
gdy jej gromy
rozbijają lustro wody
piorunem złotym.
Śmiej się częściej.
świat obdaruj tym szczęściem
nostalgicznie,
spontanicznie,
bo po co cynicznie
patologicznie.

[05.06.2024]




Wieczorna impresja

 Wieczorna impresja


Od zgiełku całego świata z dala
przychodzisz tutaj gdy wieczór na łąkach osiada
i słuchasz jak na świerszczy granie cisza opada
jak trawy źdźbło z kwiatem na dobranoc gada,
jak wiatr delikatnie drzewa do snu kołysze,
nim się noc na niebie gwiazdami rozpisze
nim księżyc znad zatoki wyjdzie, papierosa zapalasz,
otulasz się blaskiem zachodu słońca i do siebie wracasz.

[13.06.2024]

poniedziałek, 10 czerwca 2024

A kiedy ufnie...

 A kiedy ufnie...


A kiedy ufnie myślimy że to już 
ostatniej wojny opada ostatni kurz
że już nigdy nie będzie trzeba się bać
i można spokojnie po sam świt spać
wybucha nagle nowa 
do okrucieństw wszelkich zdolna i gotowa
nawet jeśli ona nie dotyczy nas
lecz przez nią smutne masz oczy i twarz.
Nie wiem jak ciebie przekonam
żebyś chciał mnie wziąć w ramiona
byś zagarnął bez reszty całego
byś mówił do mnie kochanie a nie kolego
Czy wierzyć, że będzie coś z tego
kiedy widzę jak moje zdjęcia oglądasz 
czy do twojej wyobraźni pasuje ten kolaż
czy z pamięci wyrzucisz ramę i obraz.
Chcesz się ze mną całować 
prosisz zasłoń okna, zgaś światło 
będzie romantycznie, a może tylko łatwo
wstępną nieśmiałość pokonać.
Strzeliła burza z pochmurnego nieba
szepnę ci czule, nie bój się, nie trzeba
w pocałunku siła i nadzieja niezłomna 
że byle drobiazg nas nie pokona.
Nie zamykaj swych przepięknych oczu
to nie jest konieczne byś mocniej poczuł
chyba że tak musisz albo lubisz
tylko mi nie mów kogo pod powiekami tulisz
jeżeli przypadkiem akurat nie mnie
jeżeli akurat przypadkiem nie mnie.



[ 07-10.06.2024 ]

czwartek, 6 czerwca 2024

Dzień dobry kochanie

 Dzień dobry kochanie


Dzień dobry kochanie 
słodkie buziaki mam dla ciebie na śniadanie, 
dziś nad ranem, bardzo wcześnie, 
że słyszałem to we śnie, 
padał deszcz, bardzo dobrze bo potrzeba 
takiej właśnie łaski z nieba
bo sucha ziemia trawom na ucho
spierzchniętymi ustami skarży się, że sucho.
No ale mało , rzec można symbolicznie
pokropiło, powtórka powinna nastąpić koniecznie.
A jak pokazują w telewizji gwałtowne powodzie        to nie mieści się to w mojej siwej głowie 
a strach ogarnia i wyobraźnię w jasyr bierze,
że się przed tym człowiek nie ustrzeże.
Bać się strach
żywioły nie dają szans.
Teraz o poranku powoli 
słońce zza chmur się gramoli 
niebo się staje znowu błękitne
i bez czarny jak szalony już kwitnie.
A ja kawę robię,
trochę żal, że tylko sobie
bo przecież ty
rozwiałeś się jak sny,
aromat pobudza zmysły, 
a te zmysły chcą pieszczot, pocałunków, 
czułych dotyków, żeby z wprawy nie wyszły
szeptów z ust twoich podarunków 
wśród uśmiechów i przytuleń w ramionach,
a z tego marzenia wyrywają mnie zza okna słyszane wrony skrzeczenia,
co brzmią jak groźby i ostrzeżenia,
ot rzeczywistość tak skrzeczy i realia, 
że do pracy już czas się ogarniać.

[ 06.06.2024 ]

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Ostatni rozdział

 Ostatni rozdział 


Ostatni rozdział powieści, kilka książki kart
Synteza zdarzeń, spinający całość żart
Kochanków portret, sprzed bardzo wielu lat
Amora nie tak całkiem ślepy traf
Riposty cięte ponad kodeksem praw
Wielka namiętność pośród kłamstw i prawd
Intymności sacrum lecz w tle czerwień lamp
Liść figowy jak ironia z piętnem skarg
Dotyk czułości w podnieceniu pocałunków warg 
Emigracja, cicha śmierć, cały Oskar Wilde.

[ 02-03.06.2024 ]

sobota, 1 czerwca 2024

A tym czasem na razie

 A tym czasem na razie


A tym czasem na razie 
na bazie
wniosków
z dotychczasowych 
błędów, upadków,
i rozczarowań życiowych
myśl ci zaświtała taka,
że fajnie byłoby mieć wielbiciela jak brata 
żeby w oczy śmiać się z nim i płakać,
żeby on ciebie jak latarni światło rybaka
prowadził bezpiecznie przez pułapki świata
będzie dla siebie jasnościami w szarych tłach
słoneczną stroną życia gdy słońca brak
wody zdrojem gdy pustyni piach odbiera smak
wszystkim czym nie był dla nikogo nikt
gdy się spotkacie by dzielić sny po kres dni.
A tym czasem zbyt prędko gaśnie rozbłysk
którego iskrą był najwspanialszy pomysł
i między marzenia przyjdzie to odłożyć 
nim odnajdziesz formułę by dzieląc mnożyć.





[ 31.05.2024 ]

Zobacz więcej

 Zobacz więcej 


Zobacz więcej 
czy za drogi kolejnym zakrętem
twoje szczęście 
nie czeka z uśmiechem
Zobacz więcej
tylko jedno kliknięcie 
wystarczy 
i zobaczysz
kolejny milion atrakcji
i w jasnej barw tonacji 
zaprezentuje ci się świat
wirtualny, nieważnych spraw.,
kolejny abstrakcyjny miraż
łatwo na własność otrzymasz
uwagę swą na nim skupisz
bo to będzie prawie to co lubisz.

[ 31.05.2024 ]

czwartek, 30 maja 2024

Życie jak upiorny legat

 Życie jak upiorny legat 


Ani tam, ani gdzieś indziej tylko tu,
ani jutro, ani później tylko właśnie dziś
w twoich ramionach po męczącym dniu
brać oddech, łapać dystans i normalnie żyć
chcę przecież bardzo, ale mogę nie zdążyć
uwierzyć i ciebie przekonać, że to my
możemy spełnić swoje sny 
i serca mojego drzwi tobie szeroko otworzyć .

Wszystko wydaje się tak banalnie proste 
w przemijaniu lat, jesieni, zim i wiosen
a nie możemy się spotkać na powitań rostań moście,
tylko samotności nasze za sobą nie tęskniące jeszcze 
 bo ich nikt kochania szeptem otulić nie chce
beznamiętnie czczą słońca albo deszcze
beznadziejnie na kawę umawiają się na mieście
albo na spacer bez trzymania się za ręce.

Słodki jak poziomki zapach kwitnącej akacji 
dogania slońce pełne przed wieczornego blasku
wiatr całuje nieba chmury w geście adoracji 
ptaków śpiew jest pełen jazgotu i wrzasku
i drze zatroskane zmęczone zamyślenie moje
na strzępy, gdy idę przez wiosny zielone pokoje
upiorny legat to życie w nim się dwoję i troję
i że to wszystko na nic, na koniec się dowiem.

I w gwiezdnym pyle stanę się jakby popiołem
na istnienie diamentów niezbitym dowodem.

[ 27-30.05.2024 ]

czwartek, 23 maja 2024

Nie zauważona

 Nie zauważona 


Miłość tak nie zauważona
przyszła do nas już wczoraj
by odmienić nasz los,
by być z nami
i śmiać się naszym rozterkom w nos,
żeby przy nas wiernie trwać.
Przyszła jak różowy poranek,
jak ta muza natchniona
gdy budziła jutrzenką świt,
jak kochanek
w swoje ramiona 
zagarnąć ciebie i mnie
tu i teraz , właśnie dziś.
Miłość najpiękniejsza ze wszystkich 
jakie zdołasz wymyślić 
dziś podała ci dłoń 
na dłoni serce 
i kruche szczęście 
jak szkło
i nadzieję na cichy port.
Miłość taka pełna czułości 
i zmysłowej piękności
ma dziś dla nas  swój dar
to jest szansa i losu uśmiech nad świat
więc ją bierzmy nim nasz strach
zgasi jej blask.
Ale że przyszła nie zauważona
i nikt nie wziął jej w ramiona,
poszła dalej, smutna i rozdrażniona,
na świat cały i pół obrażona.


[ 09.05.2024 ]

środa, 22 maja 2024

Plagiat

 Plagiat 


Twój każdy nowy plan to z poprzedniego plagiat
coś porzucasz to zaś po to wracasz jak wariat
robisz między marzeniami efektowny szpagat
a z westchnień do gwiazd rozwieszasz plakat
pod chmurami obojętnego coraz bardziej miasta
chociaż wiesz, że nie bardzo to wypada
tak emocjami na lewo i prawo szastać,
że ta gra tej świeczki nie jest wcale warta.

Żyjesz na pograniczu fantasmagorii i blagi
i nie wiesz sam dokąd cię to zaprowadzi
otaczasz się barwnymi wspomnieniami
i nie przejmujesz źle wyciągniętymi wnioskami
absolutnie, tylko przecinek w trzy czternaście stuknie czasami
w kole twojej fortuny jak niefart podkutymi obcasami
i zostajesz jak Waszyngton za zamkniętymi drzwiami
zmiennymi przewiewany wiatrami .

Przyszywasz guzik do koszuli,
którą najbardziej lubisz
w czasie każdej podróży,
przy nawlekaniu nitki oczy mrużysz,
z ukłucia igłą palca pomyślność wróżysz,
znaną pieśń ku pokrzepieniu pod nosem nucisz
jej ważkie słowa raz po raz w niepamięci gubisz
lecz oto taksówka czeka wychodzić już musisz.

Pociągiem jak życiem pospiesznym 
całkowitą rezerwacją miejsc objętym
od wszędzie do nigdzie nieco w sobie zamknięty 
determinacją swoją wstrząśnięty i przejęty
pędzisz, gnasz przez drogi proste i zakręty
w kawałku czasoprzestrzeni na chwilę wynajętym
w starym nowym krajobrazie za oknem rozpiętym
póki głosem zmysłowej podniety poprosi ktoś do kontroli bilety.

Po drodze ktoś wysiada, ktoś się dosiada,
tu świeci słońce tam zaś deszcz rzęsisty pada,
uśmiechasz się nieśmiało do tamtego pana
ale nie następuje wstępnych rewerencji wymiana,
spłoszona nadzieja jakby dostała linijką po łapach,
może źle wybrałeś adresata, a może to nie ta trasa,
dalej jakaś rzeka, jakiś most, za nim mała stacja,
dyżurny przez megafon coś niewyraźnie ogłasza.

Ogarnia cię wrażenie jakbyś tu kiedyś był,
noc cię w tym miejscu zatrzymała aż po sam świt,
w dworcowym barze kawa miała podły smak,
ktoś nieznajomy zapytał czy może, powiedziałeś tak,
coś nie kleiła się między wami rozmowa,
jakby do żadnej myśli nie pasowały słowa 
ale ukradkowy dłoni dotyk spojrzenie waszych oczu
i pragnienie by jego język w ustach poczuć.

A obok baru była ciemna pusta całkiem poczekalnia
za chwilę pełna waszych czułości i całowania 
fruwały do okoła wasze ubrania
i niewypowiedziane pragnienia kochania
drżały wasze nagie ciała pełne pożądania 
oddawaliście się sobie wzajemnie namiętnie bez zahamowania
w upojną noc pełną rozkoszy bez rozczarowania
a na dworze nie świeciła żadna gwiazda ani latarnia.

Świt was rozdzielił bezimiennie na zawsze
lecz to wspomnienie nie daje się zatrzeć 
a pociąg lekkim szarpnięciem opuszcza stację
po stalowych szynach, pantografem wpięty w trakcję,
radosnym gwizdem mijając semafory otwarte.
Przed tobą drogi mniej niż trzy czwarte,
ruchomy bufet serwuje kawę, herbatę
inkasuje należności gotówką i przez kartę.

Wiatr pędem powietrza do okna przykleił zielony liść,
patrzysz na umykający świat przez ten filtr,
gdzieś w oddali snują się jak zaczarowane mgły,
myślisz sobie, że ta podróż ma coś z de javu,
jak powracające nieprześnione uparte sny,
z refleksji wytrąca cię mijanego pociągu świst,
odkleił się od szyby ten zielony liść i znikł,
ty i tak będziesz na czas tam gdzie masz być.




[ 12- 22/23.05.2024 ]

niedziela, 19 maja 2024

Gdy zasnąć trudno : notturno

 Gdy zasnąć trudno: notturno


Podczas kolejnej
niemożliwie bezsennej
wiosennej nocy
pozbawionej polarnej zorzy
z rachunku godzin
przesypywanych
 z dłoni do dłoni 
gdy czas tak goni
niewyspanych
nie wychodzi
żaden prawdopodobieństwa wzór...
...w korowodzie pawich piór 
zwodzonych myśli chór
uderza pięścią w stół 
i spada jak kamieni lawina z gór
i uskutecznia z nożycami niemy spór
a czasu upiór
szczerzy kły
do ćmy
która nie spuszcza ze mnie oka
przyklejona do okna
bezsen uparty
rozdaje karty
układa w wachlarze
niezupełne witraże
źle dobrane wspomnień migawki
niepamięci pułapki
egzotyczne ptaki
wypuszczone z klatki...
a tym czasem 
bez księżyca nad lasem
...nazbyt dobrze się ma
bezsenności stan ...

[ 15-19..05.2024 ]


piątek, 10 maja 2024

Rozrachunek

 Rozrachunek 


Wszystko wskazywało na premedytację 
i skrupulatnie zaplanowaną akcję,
od początku zdawał sobie z tego sprawę,
ale zanim pod odpowiedzialności ciężarem
rozniecił zadość uczynienia pożar,
nim łza za ukochaną znad morza,
nim sumienie wyszeptało do duszy ucha
enigmatyczne dla niego słowo: skrucha,
jak każdy prawie przewiny swej sprawca
zaprzeczył stanowczo bezczelnie wszystkiemu,
powieka nie drgnęła, nie jęknęło we wnętrzu,
i oparł się na sprzecznych i fałszywych faktach.

Jeżeli jest wina, powinna też być kara,
porządek rzeczy tego świata 
i teoria o równowadze w przyrodzie wymaga
żeby rozrachunek się zgadzał.
Oko za oko
cześć i chwała bogom i prorokom.
Jest jednak taka wina
karta losu jak z niemego kina
z arcyludzkiego dramatu
bo słowo ludzkie tego tematu
nawet choćby zaocznie
nie podejmie, nie wyjaśni 
miarą jest zbyt małą widocznie
gdy ktoś nagle wszystkie gwiazdy zgasił
i słońca i księżyce
odebrawszy bezbronne życie.
Cisza niema jak postać fatum 
wydobyta z dna rozpaczy lustra 
dziś ma szare usta
pełne niewypowiedzianego żalu
i szare oczy bolesnego wyrazu
bezbrzeżnie pełne 
bo ktoś 
nie tak obcy na wskroś
wobec niej 
w zimowej na przykład bieli 
niewysłowiony rodzaj zła popełnił
niesłychanie
nieodwracalnie
Potem jej życie potoczyło się wolniej
i już nigdy nie nadeszło zwyczajne jutro...
Odważył się tak podle głupio 
czy stchórzył niedorzecznie ?
Upust dał swojej frustracji?
Poniosło go śladami wewnętrznych aberracji?
Choć to straszne
lecz nie ważne
w obliczu, że zmienił
czerwienią na bieli
jej życie nie do poznania
zbyt trudne do pokochania
jakby nagle to życie przeszło obok
jak zwiewny dym, jak obłok
po niebie nienaturalnie jasnym
i przestało być dla niej czymś własnym
jak bez sensu odebrany jasiek 
bez którego już nigdy spokojnie nie zaśnie
powstała tylko dla niej widoczna rana
dla wszystkich pozostała taka sama
i przyjaciele
w niedziele
nie przestali się kłaniać, pozdrawiać.
Tylko ona musi dobrą miną nadrabiać
tę złą grę którą w zły czas
przyszło jej grać
bo każdy zawsze pozostaje z sobą sam
w sytuacji upiornej jak właśnie ta.
Świat poleciał dalej
po swojemu zuchwale
win rozrachunkami
między człowiekami
nie przejmując się wcale
wytrwale
wszczynać wojny, ogłaszać rozejmy,
dawać bogatym, odbierać biednym
siać wiatry , zbierać burze
i cokolwiek przyjdzie mu do głowy w chmurze.
A wina pozostaje winą
ktoś zbada relację między skutkiem i przyczyną.
Biegli znawcy skrzydła rozwiną
złożą tysiące opinii z poważną miną
z nonszalancką rutyną
oszacują , wycenią , przypieczętują.
I pójdą na wódkę do baru ,,Pod ślepą cholerą"
uczcić , że w swym bilansie wyszli na zero.

[ 06 - 10.05.2024 ]

niedziela, 5 maja 2024

O tobie raz jeszcze

 O tobie raz jeszcze 


Wymyśliłem sobie ciebie,
a ty sobie wymyśliłeś mnie.
Gdzie spotkały się te myśli nikt nie wie,
może w jakimś siódmym niebie,
było to może w środę albo w niedzielę,
ważne, że podarowaliśmy sobie siebie.
Uwierzyłem, że to z tobą w końcu będzie 
moje nie tak całkiem ślepe szczęście
i ty uwierzyłeś w dany dobry znak
przez w letnią porą roje spadających gwiazd.
Obłaskawiliśmy sobą jesienie złote 
białe zimy , wiosny zielone
i lata lip aromatem przepełnione
radość przeplatając i tęsknotę,
od uniesienia do uniesienia
od oczarowania sobą po zdumienia 
napełniając sobą wzajemnie zachłanne ręce,
wzruszeni szeptaliśmy : jak dobrze że jesteś,
marzenia z codzienności światłocienia
wyławiając jak wróżebny plaster wosku
aż po rozstanie nasze i powrót do obowiązków.
Bez wprawy żegnając się :do widzenia
będziemy razem - innej opcji nie ma,
kwestia czasu i spraw do załatwienia,
do następnego Bożego Narodzenia.
I wyjechałeś, poleciałeś na zieloną wyspę,
a ja odwiedzałem miejsca nasze wszystkie
odnajdując wspomnienia wiatrem owiane
i późno jesiennymi deszczami skąpane,
a kiedy mroźna i biała nastała zima
wspólnych chwil pejzaż w ramy oprawiła,
kłam zadając zwątpieniu, że ciebie nie ma
rysując na szybie profil twojego cienia.
Radością się moja tęsknota do ciebie syciła,
śladami kroków naszych mnie wodziła,
echo wyznania,że kochasz wiatrem przynosiła,
i w ten sposób nie karą a nagrodą była.




[ 04-05.05.2024 ]