Ten jeden list do siebie
Dla draki jakich w każdej szkole wiele
Rąbnąłeś z drukarki mój list napisany do siebie
Obiecany matce jako element terapii
Głos rozsądku z przepisu lekarza
I posłusznie pozytywnej automotywacji
Efekt był taki że emocjonalnie zbyt mocno
Wziąłeś do siebie związany z twoją siostrą
Akapit tego terapeutycznego listu
Natrzaskałeś mi jeszcze na koniec po pysku
I nie było szansy wyjaśnić, tak się w życiu zdarza.
Ech ty w mordę, gdybyś się nie zabił potem
Humorem dałoby się obszyć tę całą historię
Ale znaleziony ten mój list przy tobie
Naszej niespodziewanej dla nikogo przyjaźni
Stał się fałszywym ale bądź co bądź na piśmie dowodem
Ewenement na niespotykaną skalę
Nie byłeś więc w brew pozorom tak bardzo sam
I tylko łańcuszek w dobrej wierze kłamstw
Epicko wymknął się spod kontroli i przekroczył przyzwoitości miarę.
I nikt nie przyjmował moich wyjaśnień
Na tle ewidentnej pomyłki w interpretacji
Ekscytacja że miałeś w sekrecie trzymaną więź
Stanęła oto ponad pragnieniem prostej prawdy
Niepotrzebnej tak nagle nikomu
A i mnie samego porwał podmuch dziwnego splendoru,
Historię zatem tej znajomości trzeba było stworzyć
Etapami czynniki fikcji w zgrabną całość złożyć
I mit ten wysoce uprawdopodobnić
Niestety jedno kłamstwo potrzebowało nowego
A ukazany tajemnicy rąbek całemu prawie światu
Wymagał szerszej perspektywy i pełnego wymiaru
Emanowałem dzięki temu nowym blaskiem
I zrzuciłem kokon społecznej izolacji
Głos rozsądku o kłamstwa krótkich nogach
Odrzucałem odurzony jak jabłoni zapachem
Rysunku nie skończyłem w zbyt jasnych kolorach
Dopadła mnie prawda pomijana w tej inscenizacji.
[ 07.10.2024 ]