czwartek, 31 października 2024

Wciąż kocham cię

 Wciąż kocham cię


Czas mija nas
bezwzględnie 
przez ciernie do gwiazd
niewierny jak wiatr 
co pędzi przez świat.
Czas szepcze nam
by się zatrzymać choć raz
na jakiś czas
zachwytu blask
brać
gdy pcha się nam w garść 
natrętnie tak
jak wrózba i znak
by przypomnieć nam
dobrej miłości smak.
W jednej chwili masz w życiu piekło i raj
nim zrozumiesz sam, o co toczy się gra
jedną pewność ci dam
że wciąż kocham cię 
nieważne jak jest .

[ 28.10.2024 ]

środa, 30 października 2024

Luka i Łukasz

 Luka i Łukasz 


Na imię ma Luka,
na drugim mieszka piętrze,
nikogo nie szuka
by nie mieć pretekstu do zwierzeń.
Czasami po pokoju chodzi
od okna do drzwi,
jakby czekała a nikt nie przychodzi,
rozumie że tak ma być.
Niekiedy w oknie jak kwiat
stoi i patrzy na jak gra
światłocień co ma
postać widywaną we snach.
Ty jesteś Łukasz 
mieszkasz piętro niżej 
i wiesz, że jej szukasz
i że nigdy nie będzie bliżej.
Masz wrażenie, że skądś ją znasz,
chcesz by zapukała do twoich drzwi,
by w twej sieni powiesiła swój płaszcz,
aby w głowach wam zaszumiało martini.
Jakbyście wierni swym błędom nie byli,
niech wam nie będzie do siebie za daleko,
los się być może raz drugi tak nie pomyli
wdzięcznie, serdecznie, poniekąd.

[ 30.10.2024 ]

wtorek, 29 października 2024

Kolejna jesień swe dary niesie

 Kolejna jesień swe dary niesie 


Skąpane deszczem,
osuszone wiatrem
sycą powietrze 
jesiennym aromatem
i otulają ziemię
szelestem
jak czułości szeptem.
Jednym gestem
jakby jestem
pod pretekstem
i z podtekstem
ale może ktoś
potraktuje mnie wprost.
Jakiś obraz
niezgrabny kolaż
na pokaz
marnotrawstwo
choć na lekarstwo
ale ciągle jeszcze warto.
Abstrakcje bez nazw
na wszystko nie czas
gdy zawodzi plan A.
Znów nikt nie wie co grać
ani kochanek ani brat
a całkiem spokojnie kolejny liść spadł.



[ 28.10.2024 ]

poniedziałek, 28 października 2024

Czego chcesz ?

 Czego chcesz?


Ludzi obcych tłum
kogoś szukasz w nim
neurotyczny szum
a niepewność ćmi.
Ty na taki stan
losom zgody nie chcesz dać 
musisz zawsze sam
na swym krośnie życie tkać.
Tak tylko umiesz żyć
wczoraj jutro dziś
bierzesz wszystko albo nic
bo złoty środek to dla ciebie mit.
Czego chcesz czy wiesz ?
bierz to albo zostaw,
to jest sprawa prosta 
tylko zrozum czego chcesz.
Czego chcesz czy wiesz?
Na zawsze i na teraz,
nie zdradzisz bo nie obiecasz
nie kupisz ale sprzedasz.
czego chcesz czy wiesz?

[ 26.10.2024 ]

sobota, 26 października 2024

A może było tak

 A może było tak



szybko pojmie mądra głowa 
gdy podpowiesz jej dwa słowa
ale może to było tak,
że komuś z klatki przez okno 
wyfrunął egzotyczny bardzo ptak
jak wyjątkowe unikatowe piękne słowo.
Właściciel zguby cały w przejęciu i łzach 
stwierdziwszy ten niezaprzeczalny dramatyczny fakt
krótki liścik napisał bo słów mu było brak
może ktoś widział, słyszał to proszę o znak
gdy ptak się już zmęczy tej nagłej wolności powiewem
już nie chcąc gnać gdy sam dokąd nie wie 
a tak go niosą te nowe prądy i strumienie
i może w czyjeś okno wpadnie przypadkiem 
i jest ktoś porażki jego anonimowym świadkiem 
- dla znalazcy  nagroda gwarantowana.
Ptak jeśli nie padł łupem drapieżnika
być może wróci po skończonej wycieczce
do swojej klatki i bezpiecznika
a słowo to już raczej niekoniecznie 

[ 20.09-26.10.2024 ]

Czwarta czterdzieści cztery

 Czwarta czterdzieści cztery 


Najbliższy świata skrawek
od nocy po poranek
ubiera się w jesień,
morze jest nagle
pełne gwiazd i księżyca
 I słońca gdy się noc pragnień
 za lasy przeniesie
i jakaś stara jak nowa 
tajemnica tkwi w wiatru źrenicach
nie ubrana w żadne słowa .
A ja snuję się po pustych wilgotnych ulicach,
po moich krokach żaden choćby nikły ślad
zadzieram wysoko głowę jakbym czegoś chciał
otrzymać choćby raz jeden jakiś jasny znak 
od księzyca w porze przechodzenia swoich faz 
albo czegoś pośród tego wiatru albo tamtych gwiazd szukał
bo chociaż wszystko dobrze a ciągle coś idzie nie tak.
Trzeba wracać ,do swojej kwatery 
bo już czwarta czterdzieści cztery
ale zdążę jeszcze trochę się przespać
i w snach pięknych pomieszkać
zanim świat szalony
obwieści nowy dzień okrzykiem wrony.


[ 19-26.10.2024 ]

niedziela, 20 października 2024

Na końcu świata

 Na końcu świata 


miejsce takie jest na końcu świata
gdzie się złe sny rozpraszają w słońca blaskach,
i tam mógłbyś chcieć ze mną być
ale muszę wyruszyć tam z tobą już dziś
by kształtować bieg naszych nowych dni
bez rachunku byłych zasług przyszłych win
ultimatum twoje po prostu brzmi : 
jeśli kochasz podejmij wyzwanie,
wybierz niepewność porzuć wyrachowanie
bo jutro ta szansa straci swoją moc
odpowiadam : jeśli kochasz poczekaj 
przecież zawsze można razem zrobić ten krok
a jeszcze nie umiem z tobą zaczynać od zera.
Lecz ja nie zaryzykuję, ty nie chcesz czekać 
a jeszcze się będziemy do siebie uśmiechać
nie bardzo wiedząc czy pakować się już czas 
by znów się do swoich samotni rozjechać
czy i ile ocalimy  siebie z nas.
gdy się stroi w jesień najbliższy świat,
pomarańczowo złoty księżyc wędruje wśród gwiazd

[ 10-20.10.2024 ]

sobota, 12 października 2024

Czarny kot

 Czarny kot


Wcale  nie wierzę  jeśli idzie o kwestię czarnego kota,
w ten niecny przesąd, że pech to jego cała robota

Przecina mi drogę nieskazitelnie czarne kocisko
że nie zdziwiło by mnie gdyby i ślepia miał jak węgiel czarne
ale dystans trzyma , nie podchodzi zbyt blisko pochłonięty swym kocim jestestwem i poczuciem, że ma ważną sprawę
tam gdzieś za którymś zakrętem czy rogiem
i zmierza w tamtą stronę stanowczym a miękkim krokiem
z gracją jakby stąpał po linie 
więc wodzę za nim nieco zaspanym wzrokiem
zanim mi z widoku nie zginie 
tam gdzie Wenus mu się z wysokości kłania,
nie pójdę dalej za nim bo śledzić go nie wypada
a jeszcze ta myśl , że może nie on w moją
nieopatrznie wszedł w drogę
tylko ja jemu przecinam szlak bez pretekstu 
i może on uważa że przynoszę mu szansę na niefart 
nieco mnie peszy i z pantałyku zbija choć to bez sensu
więc gdy ginie z mych oczu i nie zostaje po nim na wilgotnej ulicy ślad
jeszcze tylko spoglądam w niebo rozgwieżdżone 
jeszcze słyszę jak liściami szeleści wiatr,
i strąca żołędzi za gradem grad 
i wracam spokojnie w swoją stronę
gdzie w domu poduszka czeka by przytulić myśli zmęczeniem zmierzwione .
I taki to był okoliczności tajemniczy splot
mój nocny spacer, wiatr , gwiazdy i czarny kot.


[ 12.10.2024 ]

środa, 9 października 2024

Cezary bez pary

 Cezary bez pary 


I znów Cezary jest bez pary
jest to chroniczny raczej stan,
jego miłość poszła na wagary
zmieniwszy swój i jego życia plan,
a on by tak wiele jeszcze chciał,
nie mówiąc ile by jeszcze mógł
a tym czasem niefart aż brak słów.
Ma potencjał, żar w nim tli, woła zew
hormony szaleją, buzuje gorąca krew
na zmysłowo intymne tette a tette
lub orgietki niczym nie ograniczony szał,
przecież tyle jeszcze mógł i chciał.
Brak zaspokojenia rodzi w nim gniew,
czasem może niewielką frustrację
gdy podsumowanie dnia odbiera apetyt na kolację 
jak nadziei łabędzi śpiew.
A gdy czasem złapie szansę na okazję,
wypatrzy gdzieś w niebie najjaśniejsza gwiazdę
zanim zrozumie że nie dla niego jej blask się skrzy
weźmie kilka radością wypełnionych dni,
i uwierzy że ktoś zakochany w nim
jest tuż tuż , że to kwestia kilku dni,
i wiara w nową miłość w nim się zacznie tlić
Szybko się jednak okaże,
że wielka miłość nie jest szczytem jego marzeń 
mając na uwadze nadprzyjemność własną 
szlak przygody wybierze gdy tylko da mu hasło 
ale dlaczego to mnie aż tak zajmuje
sam tego go końca nie pojmuję.


[ 08-09.10.2024 ]

poniedziałek, 7 października 2024

Ten jeden list do siebie

 Ten jeden list do siebie 


Dla draki jakich w każdej szkole wiele
Rąbnąłeś z drukarki mój list napisany do siebie 
Obiecany matce jako element terapii 
Głos rozsądku z przepisu lekarza
I posłusznie pozytywnej automotywacji 
Efekt był taki że emocjonalnie zbyt mocno
Wziąłeś do siebie związany z twoją siostrą
Akapit tego terapeutycznego listu
Natrzaskałeś mi jeszcze na koniec po pysku
I nie było szansy wyjaśnić, tak się w życiu zdarza.
Ech ty w mordę, gdybyś się nie zabił potem
Humorem dałoby się obszyć tę całą historię
Ale znaleziony ten mój list przy tobie
Naszej niespodziewanej dla nikogo przyjaźni
Stał się fałszywym ale bądź co bądź na piśmie dowodem
Ewenement na niespotykaną skalę
Nie byłeś więc w brew pozorom tak bardzo sam 
I tylko łańcuszek w dobrej wierze kłamstw
Epicko wymknął się spod kontroli i przekroczył przyzwoitości miarę.
I nikt nie przyjmował moich wyjaśnień
Na tle ewidentnej pomyłki w interpretacji 
Ekscytacja że miałeś w sekrecie trzymaną więź
Stanęła oto ponad pragnieniem prostej prawdy
Niepotrzebnej tak nagle nikomu
A i mnie samego porwał podmuch dziwnego splendoru,
Historię zatem tej znajomości trzeba było stworzyć 
Etapami czynniki fikcji w zgrabną całość złożyć 
I mit ten wysoce uprawdopodobnić 
Niestety jedno kłamstwo potrzebowało nowego
A ukazany tajemnicy rąbek całemu prawie światu
Wymagał szerszej perspektywy i pełnego wymiaru 
Emanowałem dzięki temu nowym blaskiem
I zrzuciłem kokon społecznej izolacji
Głos rozsądku o kłamstwa krótkich nogach
Odrzucałem odurzony jak jabłoni zapachem
Rysunku nie skończyłem w zbyt jasnych kolorach
Dopadła mnie prawda pomijana w tej inscenizacji.

[ 07.10.2024 ]

niedziela, 6 października 2024

[•••]

 
[•••]

wokół papierosa zaciśnięte usta,
żeby krzty sztachnięcia  nie uronić,
z papierosa gorzki dym
kontrowersyjny atrybut niezależności 
w dekadenckim stylu teatralny gest,
z nim ci jest do twarzy tak myślisz
a biel filiżanki z małą czarną 
podkreśla twój szyk
i chwili rysunek dopełnia,
minimum maksymalizmu
czy maksimum minimalizmu?
wiesz i nie wiesz, zgadujesz, przeczuwasz,
[•••]
na niepewnych nogach 
w obojętność przeszła dawna świetność
przez lustro karykatury samej siebie 
i zwierciadło krzywe wysokiego o sobie
mniemania
przemijania swojego prześcignięty świadek,
gdy słońce nad ziemią 
zgasiło swój żar
księżyca i gwiazd spadł blask
o ile szarą szmatą nie okryło się niebo
i nie rozpłakało w pod latarnią światła nikły krąg
nad losu ścieżką zaplataną w wir kosmosu

[ 12-15.02/02-05.10.2024 ]