poniedziałek, 27 września 2021

ZA GŁOSEM SERCA

ZA GŁOSEM SERCA



Chodźcie tu, powiem wam, żył raz piękny młody król,
rządził krajem, rządził ludźmi tak jak umiał i jak mógł,
jak się zwał nie ważne jest i niech to nie złości was
pieśń nie o nim wszakże jest, w niej miłość główną rolę ma.
W tym samym czasie tam, przepiękna jak we snach
dziewczyna gęsi pasła w pobliżu pałacowych ścian,
i ujrzał ją sam król, zakochał się jak żak, powiadomił dwór,
z nią tylko się ożenić chce, niech zaraz szykują huczny ślub.
Za głosem serca iść
brać z ukochaną ślub
królowi wolno to czy śmiałby wątpić ktoś
z miłości żenić się może także król.
Żenię się! Żenię się ! tak ogłosił król na cały świat 
więc się nagle odbył królewskich rodzin zjazd 
i jakiż skandal z tego był, jakiż z tego skandal  był
lecz pieśń nie o tym także jest, w niej miłość wiedzie prym.
I oprócz tego, że z darami i uszanowaniem każdy tutaj stał
to dla naszego króla tysiące rad bezcennych miał 
a on wyprawił ten zaplanowany wśród lustrzanych sal bal
i tę, którą tak mocno pokochał poprowadził w pierwszą z par.
Bo kto powiedział, że
za głosem serca iść
nie może żaden król, żaden w świecie król,
z miłości żenić się nie może żaden król.

[ 27.09.2021 inspiracja Królowie mogą wszystko ]



niedziela, 26 września 2021

ZAPROSZONY TU NA KRÓTKI MOMENT

ZAPROSZONY TU NA KRÓTKI MOMENT



W swym życiu jestem tylko gościem
zaproszonym tu na krótki moment
witały mnie otwarte drzwi na oścież
i plakat z obietnicy pięknym mottem.
Nie pogościmy się zbyt długo
a już zaczniemy się rozchodzić
na zmianę pierwszą lub na drugą
nie wprawieni jak żyć tym bardziej jak odchodzić.
Wszystko z początku było proste
każda droga nad przepaścią zawsze z mostem
i ufność podszeptana serca głosem
i wiara że się jest na ty ze swoim losem.
A z czasem jakby częściej
spotyka mnie kłopotów więcej wciąż i więcej
a życie biegnie coraz prędzej
a ja gonię je nie mogąc złapać za ręce.
Jak ze świecy wosk  kroplami ścieka
tak po cichutku me życie ucieka
a ponieważ nie ma drogi wstecz
płomień jej za chwilę też przestanie drżeć.
I już wiem, że nie da się zawsze tak żyć
jak się pragnie, jak trzeba i jak wypada
Bóg nie patrząc losowi w twarz splata tę nić
nikt tu niczego ze mną nie ustala, nie obgada.
Coraz więcej zbiera się ran i zdrad
ktoś  duszy pociechę obiecuje u nieba bram
a gdy już dusza dotrze tam
zapomni i wybaczy wszystko co wpadło  w nią z odłamków zła.
Może więc prawdą jest to
że mimo wszystko
że trzeba tak żyć by miłość rozdawać i dobro
wszystkim tym którzy tu i teraz w gościach są.

[ 26-09-2021 inspiracja My w etoj żyzni]






sobota, 25 września 2021

ZMIAN NADCHODZĄCYCH NAPIĘCIE

ZMIAN NADCHODZĄCYCH NAPIĘCIE



W strefie przejściowej
tyle prawdziwej, co wymyślonej,
między latem i jesienią
gdzieś między niebem i ziemią
zmian nadchodząych napięcie narasta,
że wytrzymać nie można,
nie wiem, czy to idzie od morza,
czy nadciąga od strony miasta,
ale idzie, jak fatum
a nikt nie gra larum
tylko tak teatralnie mgły kołdrą
świat otula i go sobie ogląda
nim ją wiatr rozwieje, poniesie,
gwałtem rozkocha i porzuci gdzieś w lesie.
Lato przezornie zgoliło brodę
i udowadnia, że ciągle jest młode
tak bardzo nie chce jeszcze
dostać biletu na odchodzenie w dalszą drogę.
Jesień przebiegła poczekalni korytarze
puste jak wszystkie o tej porze bałtyckie plaże.
Rozwiesza gdzie może kolorowe witraże,
refleksy zeszłorocznych wspomnień i obietnic kolaże,
na które pada pierwsza tej jesieni mżawka,
gdy patrzę w jasny snop światła
to mam wrażenie, że płacze latarnia
a jej łzy spływają po ziołach, trawach
i drży pajęcza sieć na astrach,
w sieć wpadły muchy
a w nich żadnej skruchy
chociaż w oczy zajrzał strach.
Tylko czas niczym nie szasta,
zbyt skrupulatnie przemija i nie przeprasza
nie ważne czy już siódma , czy dopiero jedenasta,
taka to jest jego praca własna.
Podziwiam zmienną świata urodę
tylko trochę bez sensu tak tu moknę.
Zmiany nadchodzą obronić się przed tym ni jak nie mogę.

[ 23-25.09.2021 ]
 

ZDZIWIONY ANIOŁ STRÓŻ

ZDZIWIONY ANIOŁ STRÓŻ


Kiedyś malarstwa żył mistrz
dom miał przepiękny a sny
on tak malował jak nikt,
a potem nagle gdzieś znikł.
Bo oczarował go ktoś,
i on uwierzył w ten los
bez wątpliwości i trosk
prowadził go serca głos.
Sprzedał obrazy i dom
i gdyby mógł to by też
za bezcen sprzedał swą krew
by uszczęśliwić tę ją.
I z diabłem podpisał pakt
by ona żyła jak w snach
za wszystko co miał chciał jej dać
jedyny na świecie kwiat.
A gdy czekał z darem swym
pod oknem jej niejedną noc
ktoś z niego śmiał się i drwił
on w szansę swą wierzył wciąż.
Budził przeczuciem  ją świt 
że miałby spełnić się mit,
i ona widzi,że tkwi
ktoś vis a vis w parku wśród mgły.
Gdy otworzyła swe drzwi
myślała, że to  się wciąż śni
lecz poszła spotkać się z nim
bo on tam bezbronny drży.
On chciał jej miłość dać swą
a ona uznała , że to jest błąd
słów zamienili pięć na krzyż
na zawsze nie chciała z nim być.
On by jeszcze coś rzekł
ona już wracała za nią cień szedł
chociaż przyjęła kwiat
ten jego życia dar
Odeszła teatr swój grać
sztuki kolejny akt
pośród starych na nowo rozdanych kart
wciąż podziwiając ten kwiat.
Chociaż pozornie nie stało się nic,
I jakoś trzeba z tym żyć
na zawsze w relacji aktorka - widz
On został zupełnie sam uzyskawszy  wszystko i nic,
I do pociągu gdzieś wsiadł
by jechać w nieznaną dal
i aż do kresu swych dni
bez powodzenia malować swe sny.
I zdziwiony jak zdziwiony anioł stróż
z okna patrzy nie wierząc, że to już
nie będzie miłości co była tuż tuż
po co więc nowy obraz czy tekst nowych sztuk.

[ 22-25.09.2021 inspiracja Milion ałych roz]




wtorek, 21 września 2021

ZJAWISKOWA

 ZJAWISKOWA



Po deszczach przez noc
pośrod stokrotek, w rumiankach
pojawiła się nagle pieczarka,
jak gdyby nigdy nic
i słodko sobie śpi i śni,
aż się sosna roześmiała w głos,
podrzuciła jej życzliwie
do kapelusza trochę zielonych szpilek,
kilka szyszek w podszycie
by się czuła znakomicie,
uśmiechnął się poczciwie stary dąb
wykonawszy gałęziami efektowny skłon,
dostojnie ją pozdrowiła
długowłosa wierzba i jarzębina
cała w zmysłowych karminach.
Nawet pachnące jeszcze latem ostre trawy
szepczą kochana witamy, zapraszamy, nie ma sprawy.
Gdy swoją drogę słońce
rano roztropnie rozpocznie
otuli ją babiego lata kokonem
jak miękkim czułości welonem
by się poczuła bezpiecznie,
jeszcze ozdobi kropelkami rosy
by się w ich refleksach odbijały tęsknoty,
z których czasem powstają preteksty
do zwierzeń, intymnej rozmowy
i przy kawach snute nonsensy.
Tak niepozorna a jakże zjawiskowa
każdy jej ciekawy, każdy ją kocha,
każdy pragnie by go obdarzyła swoim spojrzeniem
od którego robi się jaśniej, ciepłej, piękniej.



[ 19-21.09.21 ]



sobota, 18 września 2021

Z SZAROŚCIĄ DO TWARZY

Z SZAROŚCIĄ DO TWARZY



 Dzień dziś pomalował swe usta szminką szarą
 szarymi pudrami podrasował twarz,
 pod nosem nucąc takiego mnie kochaj jakiego masz,
 i uśmiecha się nad łez swoich pełną miarką
 cokolwiek niewyraźnie, cokolwiek blado
 jak ja prezentując swoje oblicze niewyspane
 próbując palcami uładzić włosy rozczochrane,
 widać, że jemu wstawać też się nie chciało
 a tu nakręcić tę codzienności sprężynę by wypadało
 choć po stronie  chęci i zapału rażący deficyt i kary godne manko
 pomiędzy   Młynarskiego tak boleśnie 
 i dziś aktualną jak w makabrycznym czarnobiałym śnie
 jedną a drugą z przesłaniem i morałem balladką
 wypić poranną kawę z likierem i śmietanką 
 i w swoim dzienniku zapisać notatkę kredką jaskrawą
 wbrew wszelkim niechęciom i wewnętrznym marazmom,
 odśpiewać radość o poranku
 która być może raz jeszcze udzieli nam rabatu
 na przekór skłonności duszy ku krzywym i brzydkim wyrazom.
[ 18-9-2021]

sobota, 11 września 2021

ZBIÓR BILETÓW WIZYTOWYCH

 ZBIÓR BILETÓW WIZYTOWYCH


Alicja, po drugiej stronie lustra,
nad powieścią Prousta,
w zamyśleniu nieznacznie wydyma subtelne usta,
prostych odpowiedzi szuka
a to nie łatwa sztuka
gdy  śpiewu zaczarowanego ptaka słucha,
z kapelusza zając się tym wzrusza,
a wiatr znów coś szepce o starych gusłach,
Dama Kier wygłasza memorandum
De gustibus non est disputandum
i że nie kładzie się zaborczego cienia
na dobre, miłe wspomnienia.
Niewierna czasu rzeka
 ciągle ucieka, ucieka
a czas raz po raz oblicze zmienia
i się stroi, przebiera w coraz zmyślniejsze złudzenia
niby na pokaz a niby od niechcenia.
Gdzieś był już fortepian  w rzece 
ktoś kiedyś na nim grał partytury na cztery ręce
potem  za bezcen go sprzedał
a sam bez wieści przepadł.
Po skrzypku na dachu
nigdzie żadnego śladu,
zaczarowany flet
utracił swój szlachetny śpiew,
zaginął saksofon, który łkał
gdy  księżyca sztylet
na nocne wilków wycie srebrny bilet,
na czarną nieba tacę mrok kładł
i trąbki dźwięk 
jak rozbitego szkła brzęk
i zegar stary, który kuranty straszne grał
rozbrzmiewała na przemian
aria ze śmiechem i żałobny marsz
i coś  jak  z Jankiela
jak hasło flaga na maszt i okno otwórz na świat
i werble onieśmielone 
gdy na niespodziewany wiwat
ktoś huknął puzonem
zadziornie, z fasonem.
Pod tajemniczego ogrodu zakluczoną bramę
przychodził czasem klaun zakochany
nie bardzo szczęśliwie
lecz uparcie i osobliwie
wielbiąc czasem waleta a czasem damę,
i mały  niezbyt w uczuciach stały elf
nieco arogancki , nonszalancki, zbyt śmiały,
który lubił odchodzić zwłaszcza w deszcz
by się sobie w kroplach srebrnych 
poprzyglądać i nie brać do serca złamanych serc
i roztańczona dziewczyna
zapomniawszy swego tamburyna
bo w nieustannej podróży 
niezdecydowana czy ufać w to co na płatkach wywróży.
Czasem zielonooki wiatr tu przybiegł
po majowych burzach osuszyć kapotę,
zacerować nieprzemakalną pelerynę
zreperować buty zdarte na brukach gwiazd
aby potem wieczorem i za dnia
na swej harfie ptakom w przelocie 
lirycznie grać,
Niekiedy przychodził jak deszcz z gitarą chłopiec,
za którym nie pragnęła polecieć jednak na świata koniec 
wiolonczelistka prześliczna dziewczyna.
I tak się tu i teraz historia kończy i rozpoczyna.
Alicja po lustra drugiej stronie
jej wątki rozplata i splata a płoną i pulsują skronie,
zmęczone ma dłonie,
wysnuwa sens prosty jak słońca promień,
ale nie, to jeszcze nie koniec.

[ 05. 11.09.2021 ]





ZŁA Z ZAPAŁKAMI DZIEWCZYNKA

 ZŁA Z ZAPAŁKAMI DZIEWCZYNKA


Śni mi się często dziewycznka z zapałkami
zła na rolę jaka jej w historii przypadła,
w mym śnie wygraża , że zaraz ten cały świat spali
bez żalu i wszystkie poukrywane świata straszydła
chociaż się też spalą barwnych motyli skrzydła
i otworzy jasną przestrzeń na niezmąconą niczym dal
i może wówczas uwierzy w jakiegoś sensu ślad
i w łaskę  nadziei , którą ktoś jej dawno skradł
i w dobroć miłości, której jej los poskąpił
jakby w zatargu między dobrem i złem  nie było nikogo kto by ustąpił,
albo ktoś mądry nie wymyślił pojęcia kompromis
w życiu uproszczonym jak komiks.
Budzi mnie świt skąpany słońcem
kiedy ranek jest po prostu rozkosznym brzdącem,
ale świat nie na moją miarę skrojonym rozsądkiem
otula, bym się nie zastanawiał się nad tym snem
bo nie po to wstał właśnie mój nowy dzień 
i nie trzeba zgadywać jak smakuje tlen
by od nowa tworzyć kolaż marzeń, możliwości i chceń
by śmiało czy nieśmiało ale wyjść przed sień,
zrobić krok, pochwycić powiew natchnienia
by szukać drogi i klucza do zrozumienia.
I nie okopywać się w usprawiedliwienia.
[ 11.09.2021 ]




niedziela, 5 września 2021

ZAWODZĘ

 ZAWODZĘ



Zawodzę 
gdy nie brnę przy tobie na oślep
i brać od ciebie niczego w ciemno nie chcę
Zawodzę
gdy po drodze
poezji nie zmieniam w prozę
i gubię raz po raz
wyznaczony szlak
ukryty w rysunku map
Zawodzę
gdy przynoszę
bo to wszystko zbyt oczywiste
albo zbyt dosłowne
albo w umowności zawieszone
zawodzę
gdy się nie zachwycę
bo coś nie jest ważne w tę właśnie chwilę
zawodzę
gdy nie zapominam
że twoja wina
Zawodzę
gdy nie rozumiem
o co pytasz
czego potrzebujesz
Zawodzę
gdy nie lecę jak ćma w twój ogień
i na czułość wybieram zły moment
Zawodzę
gdy przychodzę
bo się okazuję 
nie tym kogo oczekujesz
Zawodzę
gdy odchodzę
bo za długo to trwa
nim wiem, że już czas.

[ 04-05.08.2021 ]

ZWĄTPIENIA, OBAWY

 ZWĄTPIENIA I OBAWY



W pierwszą wrześniową niedzielę
tu z pozoru nic się nie dzieje,
a niedaleko Malborka, w niedużym Ryjewie
właśnie będzie się niespełniać jedno moje marzenie.
Wyznaczona i odnaleziona do niego droga jest prosta,
cóż kiedy powrotna
jak mgła ulotna
do radości i szczęścia
że się by było przygody częścią
przypina jak na wróble strachowi wąsa
zwątpienia i obawy,
oddala, udaremnia chęć zabawy.
Ta niewykorzystana szansa na mnie się dąsa,
i kiedyś niewątpliwie utrze mi nosa,
bo czy to przystoi
za okazją tak nie pogonić?

[ 05.09.2021 ]

sobota, 4 września 2021

ZNOWU NOC ZE SNU

 ZNOWU NOC ZE SNU



Znowu noc rozwiesza sny,
wśród mgławic gwiazd,
a dalej niesie je wiatr
przez kosmos, przez świat
i siada na próg,
jak wierny pies
u twoich stóp.
Ze snu wstał nowy świt
ty jeszcze śpisz
To dom, twój azyl, twój schron,
by znów móc się śmiać na przekór łzom,
by mieć więcej niż chcesz
codziennych szczęść 
choć czas,
który tu masz
nie chce zbyt długo trwać.

[ 02.09.2021 ]

ZAKOŃCZENIE LATA

ZAKOŃCZENIE LATA



Księżyc pełny swoją pełnią 
wzszedł wśród puchu chmur
i miękko się rozsiadł 
jak wielki nieba król,
że sama Wenus błysnęła łzą
wzruszenia chociaż kradł
spojrzenia mlecznej drogi gwiazd
i zakochanych kiedy przestawali się całować
na chwilę, żeby go poobserwować
z zapartym tchem...
zrobiłem kilka zdjęć
ale jak zwykle  nie wyszło to
o co mi zasadniczo szło.
Po tej nocy wstał pochmurny szary dzień,
w którym wszystko trzeba a nic się nie chce,
nawet kawa smakowała jak powietrze
przesycone wiszącym nad miastem deszczem,
chociaż w kalendarzu lato jeszcze,
po zapachach, po kolorach czuć i widać, że już jesień.
A ja wspominam innego lata nieśpieszny koniec,
był środek dnia, południe samo jak w dawnym filmie,
czekałem na przystanku, gdy zatrzymało się auto czerwone,
a za kierownicą byłeś ty
przystojniak, który często i anonimowo mi się śni...
zaprosiłeś gestem nie budzącym wątpliwości że mnie miałeś na myśli,
I chyba nie było miejsca na wątpliwości,
Nie w głowie mi były imperatywy o przezornej ostrożności.
Wsiadłem i zabrałeś, jak windą do nieba, 
do baru nędznego na gram czystej wódki.
Niewiele z tego pamiętam dzisiaj,
ale umówiliśmy się na sobotę najbliższą,
Lecz nie przyszedłeś, jakbyś to sobie przemyślał,
i aż tak serio nie wziął co darował losu kaprys krótki.
I więcej wspomnień o tobie, poza tym, niestety nie będzie.
Może jest to dowód na przypadku w świecie istnienie...
Zrobiło się chłodno
zamykam więc okno.
Mimo, że w kalendarzu lato jeszcze,
czuje się w powietrzu wczesną jesień.


[ 29, 30.08 i 04.09.2021 ]