wtorek, 29 listopada 2022

Pora na pielęgnowanie złudzeń

Pora na pielęgnowanie złudzeń 



Ostatnie liście z drzew cicho zrzuca
jesień złoto-ruda mgłami osnuta,
odchodząca za szemrzący czasu ruczaj
rozwichrzona w tych drzew czubach,
zawiedziona po andrzejkowych wróżbach,
nie poznaje swego odbicia w mijanych kałużach.

Za chwil kilka znów będzie już grudzień
zima zakończy u nas swe zagraniczne podróże,
rozłoży swoje białe bagaże, wachlarze, pióropusze
znajdzie swój cichy kąt, gdzieś tam, na wysokiej chmurze
da nam szronem kandyzowane czerwone róże,
głogi, czarne bzy, koralowe jarzębiny
by osłodzić cierpką zapowiedź, że zostanie tu dłużej, 
i myśli, że ją za to choć trochę polubimy.

Na wyjście bez szalika i czapki już się nie skuszę,
niespełnionymi starymi nadziejami trochę nakruszę 
do nowych szans most spotkań przerzucę,
złe przeczucia pozamykam na wszystkie klucze
ale biegu wody w rzece niczym nie zawrócę,
chociaż może mróz ją lodem zetnie
jak marzenia kadr zmatowiony skrzętnie 
bo nadchodzi pora na pielęgnowanie złudzeń.

Zbliży  się rychło czas ckliwych radości i wzruszeń,
może nie zaprosi już jemioła by się pod nią całować,
ale nie zabraknie mocnych wrażeń i pokuszeń 
podawanych przez codzienność, więc trzeba smakować
je z codzienności kielicha z wszystkimi pospołu
by ze spokojem w sercu zasiąść do stołu
do opłatka i kolędy pod pierwszą gwiazdką
gdy się ustali remis między sukcesem i porażką.


[ 28-29.11.2022 ]











niedziela, 27 listopada 2022

Fetysze

 Fetysze


Brak zdjęcia nie zachęca 
nie imponuje, nie podnieca,
erotycznych gadżetów kolekcja,
ani gwałtu oczekująca erekcja
nawet jeśli w gratisie dyskrecja 
i transport i lokum i kawałek miejsca,
i higiena i zdrowie
zapewnione, potwierdzone,
zmysłowy zarost doceniam
ale on też na nic jeśli cię nie znam,
albo dajmy na to depilacje,
fingowane deprawacje,
udawane orgazmy, adoracje,
ani bujne informacje
że lubisz masaż i wzajemne masturbacje,
obfitości w kusej bieliźnie
ujęcia boczne, przednie, tylne
ani świecenie pełnią pośladków dwóch,
nagi tors czy też od pasa w dół,
jako wstępne kuszenie
chociaż lubię pępka do pępka tulenie.
Ale kupi mnie uśmiech twój,
ciekawych kilka słów,
uwierzę chętnie na nowo
w pogodę ducha kolorową,
ciepło spojrzenia
nie do przecenienia
i gdy spotkamy się kiedyś
spis pominiemy przeszłych przeżyć,
a brak pomysłu to też będzie słuszna droga
by codziennie mówić sobie cię kocham
nigdy żegnaj a zawsze do zobaczenia ,
ty właśnie cały będziesz  jak doskonały fetysz,
i bez znaczenia będzie różnica lat
nie będziemy się w sobie doszukiwać wad
od stóp po czubek głowy, będzie tak kiedyś
jak doskonale wyśnił nam
nasz niedoskonały świat.



[ 27.11.2022 ]



sobota, 26 listopada 2022

Adagio

Adagio 


Świat się uśmiecha do mnie,
drży w duszy nadziei płomień,
sen spełnia się przekornie
bo nie ma mnie przy tobie.
We włosy wplótł się słońca promień,
wiatr ci owiewa skronie,
w kieszenie chowasz zmarznięte dłonie
bo nie ma mnie przy tobie.


Brzmi pieśń w powietrzu czystym
o kimś kto był ci bardzo bliskim,
zaglądasz do lustra wspomnień
i nie możesz przypomnieć sobie
co ja w tym wszystkim robię
dlaczego tu cięgle jestem,
zawłaszczam twoją przestrzeń
z zastygłym powitania gestem.



[ 26.11.2022 ]

Serenada

Serenada



Wpadł księżyc w rzeki fioletowy nurt
by przywędrować do mnie mógł,
na chwilę tu na drugi brzeg 
w gitary mej zasłuchać się brzęk,
w jej śpiew.

Popłyńmy razem aż po brzask
z gwiazdami w perskie oko grać 
i w głos do utraty tchu się śmiać
nim świt rozdzieli nas 
jak czas.

[ 26.11.2022 ]


piątek, 25 listopada 2022

Okna wychodzą na las

Okna wychodzą na las


Mówisz, że  nie trzeba się wstydzić ani bać,
gdy się będziemy przytulać w skąpym świetle dnia,
gdy masz ochotę i fantazję by śmiało brać
mnie w ramiona gdy stoję już w drzwiach
i jakbyś na drogę, na zapas czułość chciał dać,
to kto podglądać by miał
intymną rozmowę-przygodę zmysłów i ciał?
Nikt nie zobaczy nas
może wiewiórka, może ptak
bo okna wychodzą na las.

[ 25.11.2022 ]

Pomiędzy

Pomiędzy


Pomiędzy tym, który był a już wyszedł,
i tym, który ma być lecz jeszcze nie przyszedł
jest miejsce na małą chwilkę ciszy,
gdy się lepiej własne myśli słyszy
i nic prócz tego wymiernie się nie liczy,
chociaż za plecami czas zadyszką dyszy,
bezgłosem okropnie jak kapral krzyczy 
i odstawia nieme kino 
i pogania tę moją bezbronną chwilę,
nim swe skrzydła kolorowe rozwinie
za jej przemijanie obarcza mnie winą.


[ 25.11.2022 ]


 

Radość

Radość



Krótki dzień
dziś snuje swoje drogi pośród mgieł,
w oku łza
wiruje jak znak srogi, chandrę ma.
Liść znów spadł
poranna szadź ścięła świat
ucichł wiatr
bo nie ma sensu aby sam tak wiał.
Joy of life 
to radość życia - hasło dnia
ją w sobie znajdź
i iskrę szczęścia i niechaj trwa
jak twój największy skarb bez wad.
Uśmiech wskrześ 
i zawsze wszędzie z sobą bierz
niech moc talizmanu blask oczu ma.

[ 24.11.2022 ]




środa, 23 listopada 2022

Dylemat

Dylemat


Gnębi cię rozterka słuszna:
od połowy szklanka pusta
wypić, czy zamoczyć usta?
Jeśli wypić to samemu czy do lustra?
Ale ty nie wierzysz w takie gusła.

Dręczy niepewność celna:
do połowy szklanka pełna
smaku zwartości nie pamiętasz.
Miałeś zapisane więc notatki czytasz.
Odnajdziesz czy nie - przemijasz.


[ 23.11.2022 ]


czwartek, 17 listopada 2022

Nie do pary


Nie do pary



Z trygonu powietrza znaki dwa
Waga to ty, a Wodnik ja,
na skraju snów i jawy
raz spotkać się miały 
bo się sobie spodobały
i do siebie pasowały 
jak dwie krople kawy
której ty nie pijesz wcale.
Powitalne nie zagrzmiały salwy
bo to miał być nasz czas kameralny.
Zmrok już sobą nakarmił dzień
chodź i usiądź, przytul mnie
będzie pięknie przez chwilę lub dwie
nie, nie trzeba blasku świec.
Ta chwila
nasza jedyna
lecz niczyja
przemija
nas ze sobą nie spina
i coś nam to przypomina
kiepską scenę z kina
ale to niczyja wina.
Stosunek do mnie twój
ogromnym jest sekretem,
jak mgławic gwiezdnych rój
na listopadowym niebie.
Raz jeszcze
w mą przestrzeń
coś z marzeń
się wedrze.
Mówisz, że jesteś konkretem,
przez cały alfabet wszystkich możliwości
i malujesz siebie autoportretem
swojej mega super arcy męskości,
bez względu na okoliczności.
Coś cicho mówisz
nie wiem czy do mnie
na pokuszenie nie wodzisz, nie kusisz
jest skromnie, przytomnie
jak na balu, gdy jeszcze nie grają
i wszyscy pod ścianą czekają
niby na nic, a jakby na wszystko,
nowe rozczarowania zagłuszyć muzyką,
stare nadzieje przez parkiet potoczyć do nikąd,
potem jak Kopciuszek zniknąć nie gubiąc
buta nim zegary wybiją północ,
jak Trędowata uciec przez las przełajem 
nie wiedząc jak to jest a co się ledwo zdaje.
Zapytania mi zostawiłeś zbyt dużo znaków
jak głosy egzotycznych ptaków,
które przelatują pośród snów
bezszelestnym ruchem piór.
A tak mnie sobą rozmarzyłeś,
zanim ze mną chwil kilka spędziłeś
ty  też w te marzenia wierzyłeś.
Zamknąłeś się nagle w sobie
milczysz jak w grobie
jakby będąc już teraz u siebie tam
zapominasz, że mnie znasz?
lub ewentualnie odpowiadasz
trzysłowym zdaniem
na  co czwarte pytanie
jakbyś miał żal o śniadanie,
że nie zostałem na nie
a ty miałeś to w planie?
Myślałem, że opcjonalnie.
Może sprawy twoje nie pomyśli się potoczyły,
albo wyniki badań nagle zaskoczyły, zasmuciły,
czy też przemyślałeś na nowo sobie mnie
i przestałeś o mnie marzeń po prostu już chcieć?
W twoich oczach na sile wyrazu 
straciłem przy bliższym poznaniu
bo ja jestem zwyczajny nudziarz
choć kto wie czemu zainteresowania wzbudzam
ale między nami wszystko okazało się bardzo zbyt
daremne jak szukanie przyciągania sił,
nieosiągalne jak intymności pierwszej wstyd,
odległe jak pierwszy witany wspólnie świt.
Przepraszam zatem, że nie ja
lecz ktoś inny ci opowie żart
czymś do łez rozbawi
i z nim zobaczysz znowu świat
przez różowe okulary
Przepraszam więc , że jednak nie ja
po przebudzeniu słodkiego całusa ci dam
czym innym ktoś cały dzień ustawi ci na tak
i będziesz z nim żyć na jawie jak we snach
czy to będzie twarda droga czy zdradliwy piach.
Bo my jesteśmy nie do pary
jak z fan klubu Bogumiła i Barbary.

[ 14-17.11.2022 ]





sobota, 12 listopada 2022

Żenua

 Żenua 


Świat niezmiennie 
codziennie 
i od święta
w swoją stronę gna
ale dokąd nie pamięta.
Każdy nowy świt
prawo-lewy spin
to nowa choć ta sama gra,
słychać w tle
szmerek 
tasowanych kart
a reguł ciągle brak.
Z żadnej logiki
nie wynika
że są możliwe takie wybryki
a sens sprawy aż zatyka
jak smutny, podły żart 
co nie jest tynfa wart
i niecna kpina
co się brzydko wypina
z premedytacją
jest czystej postaci żenadą 
i kompromitacją
a nie wszyscy tak potrafią
więc się nie wstydzi
bierze
chytrze
co nieswoje
w lepkie dłonie
i nienawidzi
wszystkich do okoła 
spod ochronnego parasola.
Od instytucji konkretnej państwowej
dla ministra od przewałki finansowej 
medal w uznaniu
wymiernych zasług
na polu owocnej defraudacji bez cienia
choćby maleńkiego wyrzutu sumienia
i nikt nie czuje, że tak nie wypada
nawet gabinet cieni o tym nie gada.
I zanim wstanie 
kolejny świt
świat będzie dalej 
w swoją stronę iść
ktoś inny nową aferę zacznie szyć.

[ 11-12.11.2022 ]







środa, 9 listopada 2022

Grafika

Grafika



Za namową serdeczną Agnieszki
aby w kilku zdaniach zgrabny skreślić
niekoniecznie jasny portret
jednej ze znanych mi kobiet
zarywam noc żeby bzdur nie śnić
i próbuję słowem
stworzyć dzieło epokowe.
Wśród wytycznych wielu
wymyślonych w pośpiechu
był warunek , że mam tak zrobić
by to nie był obraz Jandy lub Rodowicz,
a mówiła jak natchniona
o chwilo błogosławiona
jaka ma być ta moja Ona,
po czym pobiegła, zginęła jak mgła,
konsultacja skończona
i z tematem zostałem sam.
Przyszła znów za czas jakiś
w bardzo złym humorze
i nie ma zamiaru długo tu zabawić,
owszem, na me dzieło rzucić okiem może,
sprawdzić, coś ewentualnie doradzić
wykaz błędów i wypaczeń zostawić
zanim zniknie pośród Drogi Mlecznej mgławic.
Jej opinia, że za słabe , ogólnie nie o to chodzi,
Ona przecież lubi koty, a z treści to nie wynika,
coś trzeba z nietkniętej głębi materii wydobyć
tu rym jest zły, tam zmienić miejsce przecinka,
ale podoba się jej koloryt, klimat, 
bo jest w tym coś, liryka,  ciekawa linijka,
Lecz z pochwał, z aprobaty to wszystko
ogólnie jakoś w sumie kiepsko wyszło
pokornie się godzę z panią Agnieszką
widocznie nie jestem żadnym artystą.
Obiecuję zrobić poprawki
uwzględnić uwagi
tam ująć blagi tam dodać powagi
zabarwić ironii szczyptą
żeby całość nie prezentowała się tak sztywno,
tylko ją to już nie obchodzi
już lekko za półcienia kreskę w smugę odchodzi.
Eviva l'arte 
i marzenia uparte.
choć mrok się ledwo przeciera świtem,
i Ziemia krąży mozolnie po orbicie ze zgrzytem..
cień mojej postaci pochylonej nad zeszytem 
stanowi nieuchwytne dzieło znakomite 
i wcale przecież nie widać że to nie kobieta,
nie można mieć pretensji, że to nie na temat.

[ 09.11., 09.12.2022 ]








Fengari ( Księżyc )

Fengari ( Księżyc )



Dziś nowa
pełnia księżycowa
jakieś tajemnice 
w zakamarkach swoich chowa,
kocie źrenice
w ciągłym zachwycie,
więc nie odmawia astralnego różańca
a przygrywa gwiazdom do tańca
i w tym mroku
mimo kosmicznego tłoku
nikt nie gubi kroku,
czarnym atłasom nieba
trwanie uprzyjemnia,
nocy płochość ośmiela
do kochania się w wybrańcach,
na jej własnych szańcach
by mogła swobodnie
skrzydła rozpościerać
i dostojnie bezkresy przemierzać.
Dziś nowa
pełnia księżycowa
zawstydza słońce mocą blasku
i łapie słońce doła , 
nie pokaże się światu o brzasku.

[ 07-09.11.2022 ]




niedziela, 6 listopada 2022

Telos ( Koniec)

 Telos ( Koniec )


Już wiem, że z moją miłością do ciebie nic się nie da zrobić,
niezależnie jak często cię widuję, kiedy czasem przychodzisz,
a raczej, że między niespełnione marzenia trzeba ją odłożyć,
bez żalu się do tej myśli uśmiecham, bo tak miło było się zauroczyć
słuchając twojego głosu i patrząc bez zuchwałości w twoje oczy.
Oczekiwać więcej 
to brawura, której jednak nie chcę
dawać pola do popisu
ani czasu do namysłu.

[ 06.11.2022 ]

sobota, 5 listopada 2022

Kokkino garifalo

Kokkino garifalo



W skrzynce pusta koperta a czekasz na list
a już dla kogoś kimś ważnym przestałeś być
zamilkły muszle do wczoraj pełne pieśni
i szklana kula przeczuć żadnych już nie śni.
Ubierasz swe myśli w nowy krój bzdur
co przypomina profil porannych chmur
przeklinasz zbyt wierną samotność swoją
zawiedziony przez los napisaną niedorzeczną rolą
pośród martwych liści spadających z drzew
kiedy świat otula pasmo chłodnych mgieł
jak jesienny zdetronizowany król kier
złamane skrzydła nadziei wleczesz za sobą 
strzępią się pióra na wilgotnym od łez bruku
z nie domkniętej walizki gubisz myśl złotą
bezużyteczną jak strzałę amora źle  wystrzeloną z łuku,
nieprzydatną jak  delikatny  czerwony goździk
kiedy niedzielna tablica przylotów tak cię już nic nie obchodzi,
tak odległą jak księżyc, który za  gwiazdami wzrokiem wodzi,
jak planeta, która gdzieś w czarną kosmiczną dziurę odchodzi,
w czwarty wymiar i tam innych sny rozwozi.


[ 05.11.2022 ]





Kali mera

Kali mera



Nie lubię ciągle
przeglądać w krzywych
lustrach złych wspomnień
które nie chcą odejść
i nie dają się rozbić  jak szyby.
Nie lubię w snach
przeżywać wojen
zaszczuty w las
pierścieniami nagonek,
truchleć ze strachu by nie być
dygotem jak  liść,
przygasłym swoim własnym cieniem
rozwiewanym wiatru powiewem
ani choćby myśli swoim szeptem
zagłuszanym kropel deszczem.
Moje sny nie bywają na ogół szczęśliwe
nie wiem jak ty do mnie w nich przyjdziesz,
jak przywołać dobre moce sprawcze wszystkie
by ci wręczyć nadzwyczajny do mnie bilet
na drogę ze snów do stacji życie,
na pociąg z odjazdem o godzinie zawsze pod semaforem
z przyjazdem do celu o godzinie nigdy nie w porę
A ja i tak na przywitanie ciebie się wybiorę.          
W miarę szczęśliwe natomiast są przebudzenia
i zaraz po nich z ulgą chwytane spostrzeżenia,
że to tylko sen, który zaraz się zatrze
niech no tylko za okno na świat popatrzę.
Może tam ciebie kiedyś zobaczę.
Dzień dobry ci powiem, zaproszę na kawę.
Ty przyjdziesz powiesz dzień dobry kochanie,
obejmiesz , przytulisz, zostaniesz.

[ 04.11.2022 ]



czwartek, 3 listopada 2022

Thema petalouda ( Motyw motyla )

Thema petalouda ( Motywy motyla )



Motyl  listopadowy
król kier poziomkowy
uroczy uśmiech filmowy
najczulszy ma dotyk dłoni
i usta o smaku czekoladowym
stąpając twardo po ziemi
nie traci lekkości , finezji 
w sposobie bycia
w podejściu do życia
w którym z nim właśnie proza
to stosowany rodzaj poezji
by prosta  droga wiodła
gdzie stajemy się dla siebie lepsi
jak powiew wiosny i jesieni
jak ochłoda w lato, otucha w zimę
syci siebie, sobą napojeni 
i wiecznie siebie głodni, spragnieni.

Motyl listopadowy
wprost jak z żurnala mody
piękny en face i profil
rysunek ust i oczy
od spojrzeń ich głowę tracę,
mówi do mnie gęstym basem
że jestem z jego marzeń
i już na zawsze tylko my razem
będziemy cieszyć się światem
pośród codziennych zdarzeń
nie obarczeni przeszłości bagażem,
będzie nam cudnie banalnie
szczęśliwie literalnie
jak ze snów idealnie.

[ 03.11.2022 ]

wtorek, 1 listopada 2022

Zaduma nad przemijaniem

Zaduma nad przemijaniem



W ten dzień na zadumę przeznaczony,
zarezerwowany, zaskoczeni odkrywamy
wplątani w scenariusz wymyślony
że tak sobie nieustannie przemijamy.
Ledwo się rodzimy
w cokolwiek uwierzymy
a tu już przybiega kostucha
kosą śmiga, łańcuchami brzęczy
i się perwersyjnie cieszy
z uśmiechem od ucha do ucha
bo nas już ma
wpisanych do kart
na wizytę kiedyś tam
jak służby zdrowia pracowniczka
w ramach nfz ostatniego kontaktu orędowniczka.
Czujemy to pewnie za każdym razem
nawet jeśli życie nam się pełnią blasku skrzy
kiedy przechadzamy się cmentarzem
klucząc ścieżek labiryntami 
między kwaterami z ostatnimi meldunkami
gdzie się  wiekuiste sny spokojnie śni.

Przemijam,
wygrywam albo przegrywam
z kalendarza daty zrywam
jak najprędzej zapominam
nowy dzień odkrywam, zdobywam.
Na przemijanie
nic nie poradzę
może się z nim zaprzyjaźnię
i tak sobie poprzemijamy ramię w ramię...



[ 01.11.2022 ]