Pora na pielęgnowanie złudzeń
Ostatnie liście z drzew cicho zrzuca
jesień złoto-ruda mgłami osnuta,
odchodząca za szemrzący czasu ruczaj
rozwichrzona w tych drzew czubach,
zawiedziona po andrzejkowych wróżbach,
nie poznaje swego odbicia w mijanych kałużach.
Za chwil kilka znów będzie już grudzień
zima zakończy u nas swe zagraniczne podróże,
rozłoży swoje białe bagaże, wachlarze, pióropusze
znajdzie swój cichy kąt, gdzieś tam, na wysokiej chmurze
da nam szronem kandyzowane czerwone róże,
głogi, czarne bzy, koralowe jarzębiny
by osłodzić cierpką zapowiedź, że zostanie tu dłużej,
i myśli, że ją za to choć trochę polubimy.
Na wyjście bez szalika i czapki już się nie skuszę,
niespełnionymi starymi nadziejami trochę nakruszę
do nowych szans most spotkań przerzucę,
złe przeczucia pozamykam na wszystkie klucze
ale biegu wody w rzece niczym nie zawrócę,
chociaż może mróz ją lodem zetnie
jak marzenia kadr zmatowiony skrzętnie
bo nadchodzi pora na pielęgnowanie złudzeń.
Zbliży się rychło czas ckliwych radości i wzruszeń,
może nie zaprosi już jemioła by się pod nią całować,
ale nie zabraknie mocnych wrażeń i pokuszeń
podawanych przez codzienność, więc trzeba smakować
je z codzienności kielicha z wszystkimi pospołu
by ze spokojem w sercu zasiąść do stołu
do opłatka i kolędy pod pierwszą gwiazdką
gdy się ustali remis między sukcesem i porażką.
[ 28-29.11.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz