sobota, 5 listopada 2022

Kali mera

Kali mera



Nie lubię ciągle
przeglądać w krzywych
lustrach złych wspomnień
które nie chcą odejść
i nie dają się rozbić  jak szyby.
Nie lubię w snach
przeżywać wojen
zaszczuty w las
pierścieniami nagonek,
truchleć ze strachu by nie być
dygotem jak  liść,
przygasłym swoim własnym cieniem
rozwiewanym wiatru powiewem
ani choćby myśli swoim szeptem
zagłuszanym kropel deszczem.
Moje sny nie bywają na ogół szczęśliwe
nie wiem jak ty do mnie w nich przyjdziesz,
jak przywołać dobre moce sprawcze wszystkie
by ci wręczyć nadzwyczajny do mnie bilet
na drogę ze snów do stacji życie,
na pociąg z odjazdem o godzinie zawsze pod semaforem
z przyjazdem do celu o godzinie nigdy nie w porę
A ja i tak na przywitanie ciebie się wybiorę.          
W miarę szczęśliwe natomiast są przebudzenia
i zaraz po nich z ulgą chwytane spostrzeżenia,
że to tylko sen, który zaraz się zatrze
niech no tylko za okno na świat popatrzę.
Może tam ciebie kiedyś zobaczę.
Dzień dobry ci powiem, zaproszę na kawę.
Ty przyjdziesz powiesz dzień dobry kochanie,
obejmiesz , przytulisz, zostaniesz.

[ 04.11.2022 ]



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz