środa, 30 lipca 2025

Od źródła

 Od źródła


Od źródla swego ja, 
które nie wiem gdzie początek ma
ciągle jestem w drodze na
 mój koniec świata nieznany
pośród dróg różnych i przeważnie bez mapy 
swój szlak znajduję tam prosty a tu kręty
i tak ma każdy nieświęty i święty 
w krąg życia chcący niechcący wciągnięty 
jak cud majątek nietrwały wpisany do księgi 
z sercem i duszą w kolorach tęczowej wstęgi 
uparcie prostuję co się głupio pogmatwa
bo łatwo komplikuję najprostsze sprawy życia
często zbyt lekko tracę co trudne do zdobycia
idę niesiony głupią dumą z wczorajszego zwycięstwa 
bez skrupółw nagle pozbawiony pewności jutra i bezpieczeństwa.


[ 18-30.07.2025 ]

poniedziałek, 21 lipca 2025

Nisko fruwają jaskółki

 Nisko fruwają jaskółki 


Jaskółki fruwają nisko
znów się niesie na deszczysko
znad zatoki jak brudna ściera chmurzysko 
nadciąga nad miasto choć nieśpiesznie 
wróble już się schowały i są bezpieczne.
A około wieczoru
barwą malin z ogrodu
rysuje się kreska słonecznego zachodu
nad wierzchołkami drzew dalekiego boru
a wiatr powiewem przynosi tchnienie chłodu.


[ 19-21.07.2025 ]

sobota, 19 lipca 2025

Nie wszystko

 Nie wszystko


Nie wszystko co pierwsze to lepsze jest lepsze,
to się czuje, wie i porzuca w dobrej wierze
obrastając w nadziei liche pierze,
dla realnie lepszego robiąc przestrzeń 
nie mając co do sensu czynu tego zastrzeżeń,
zwłaszcza, że co nagle to po diable
i pośpiech zły doradca wchodzi w paradę,
zwłaszcza, że lepsze bywa wrogiem dobrego 
wiele razy zbierało się cierpkie owoce tego.

Ale drugie wcale szybko nie następuje
i wtedy traci się rezon i po cichu żałuje
rachunek urojonych strat myśli nurtuje
i już w nowe pierwsze lepsze się startuje
bo się bierze prawdę z drugiej strony karty
że najlepszą jest myśl pierwsza i w cenie
najwięcej jest warte pierwsze skojarzenie...

 
[ 18-19.07.2025 ]

niedziela, 13 lipca 2025

Nowy świt

 Nowy świt


Nastał nowy świt
miasto jeszcze śpi 
w porcie snuje się mgła
a wiatr wśród drzew
ponad ptaków śpiew
swe melodie znów gra
rzewnie, od serca tak, 
jakby tęsknoty me znał,
A ja tak chcę by ktoś miłość mi dał
i czułością swoją otulił jak zimą szal

Może gdzieś jak ja
w labiryncie spraw
swoje ścieżki masz
swój zostawiasz ślad
słuchasz wiatru 
śpiewu ptaków 
szumu morskich fal
księgi czytasz pytasz gwiazd.
I także chcesz aby ktoś miłości ci dał
i czułością swoją otulił jak zimą szal

A kiedy słońce spoza mgieł
pokaże swój złocisty krąg
pod nogi położy drzewa cień
nieco marzeniom pod prąd
rozstrzygam taki wątek 
czy na nowy początek
jestem gotowy i na związek 
czy strach to czy rozsądek?
Czasami chcę by ktoś miłość mi dał
i czułością swoją otulił jak zimą szal.

[ 12-13.07.2025 ]

sobota, 12 lipca 2025

Koniec języka

 Koniec języka


Koniec języka
za przewodnika
nie wyłączając stolika
na którym nożyce 
a w który uderzyć ktoś chce.
Kto pyta nie błądzi
a łatwiej rozstrzyga i sądzi 
czasem wchodzi w nowy
 krąg wtajemniczenia 
bo już wie czego nie wiedział
i ma pretekst do rozmowy
gdy niezręczną się staje chwila milczenia.
Odpowiedź żadnym ratunkiem
częściej ślepym zaułkiem
gdy swoim pytaniem 
moją niepamięć
jej meandry i otchłanie 
ma zamiar ktoś dotknąć, drążyć
zgłębić, są szanse żeby zbłądzić.
A odpowiedź bez pytania
to informacja niekoniecznie pożądana,
i ma w sobie coś ze strzelania
i  jak kulą w płot trafiania
bez pytania to się raczej cicho siedzi
jak pod miotłą lub na miedzy
albo w domu gdy się nie ma miedzi
i w ogniu pytań gdy się nie zna odpowiedzi.
Zaś milczenie jest złotem
każdy wie o tym 
a tak się nieraz pięknie milczy
o wszystkim i o niczym
błahym i zasadniczym 
Lecz nie zapytać to może być strata
niepowetowana.
O ile, rzecz jasna pytany nie uzna tego za wścibstwo.
I to chyba raczej wszystko

[ 06-12.07.2025 ]

wtorek, 8 lipca 2025

Może dziś?

 Może dziś?


Zaglądam za drzwi
do których nikt nie pukał
z nadzieją, że może dziś
znajdę ślad, że ktoś mnie szukał.


[ 08.07.2025 ]

Wojażer własnych wspomnień

 Wojażer własnych wspomnień


Nie zaglądam w kalendarze
pełne przeterminowanych zdarzeń
ale czasem lustra wspomnień
wydobywają chwil przeżytych kolaże 
zaledwie migawki, jakieś pasaże
dalszego ciągu znaleźć nie potrafię
i ginące w zapomnieniu twarze
więc czuję się jak chwil tych pasażer 

[ 08.07.2025 ]




niedziela, 6 lipca 2025

Wyspa

 Wyspa


Mansardę wynajmij 
Amora strzałą zabij
Dzień zamieniaj w noc 
Epicentrum szczęścia bądź 
Rozdaj mi siebie jak opłatek i wino
A sam mi bądź karą, pokutą, nagrodą i winą
Antrakt ten i tak trwa zbyt krótko
Radością bądź gdy mi smutno
Elizejskim polem
Dopóki los daje dobrą wolę 
Atlasem gwiazd naszych na niebie
Mapami wszystkich dróg do ciebie 

[ 05.07.2025 ]

piątek, 4 lipca 2025

Lipcowy poranek

 Lipcowy poranek 



Lipcowy poranek
gorącem całuje 
jak przebudzony kochanek
i ciąg dalszy obiecuje
tych czułości co dał na zadatek
a potem odchodzi 
jakby przeczuł
że nadejść musi wieczór
tylko czeka aż zacznie słońce zachodzić
i w akacjach włosy plącze 
z wiatrem w namiętnym pląsie 
z obłokami w dal gdzieś popłynie
i przeminie, przeminie
jak wczorajsze tremolo na pianinie
nastrojowo zagrane na uczuć strunach
żeby świtem wrócić
w założonych nie do pary butach
by cię serdecznie znowu obudzić.


[ 02-04.07.2025 ]