piątek, 8 lutego 2019

ZATEM JUŻ JUTRO

ZATEM  JUŻ  JUTRO



Zatem już jutro przyjedziesz

jak się bardzo cieszę nawet nie wiesz.

Przylecisz tym razem do Pyrzowic,
przyjadę wobec tego do Katowic,
przywitamy się na peronie,
z przygotowanych słów żadnego nie wypowiem.
Słowa pogrzebie
niemądre wzruszenie.
W odświętny krąg spraw
zamknie się nam  swiat,
w jednym słowie : my
będzie nasz Rzym i Krym.
Rzeczywistość przepadnie
na herbaty szklanki dnie.
Znowu cały będę w siódmym niebie
gdy pocałuję ciebie.

Zatem już jutro przyjedziesz
jak się bardzo cieszę jeszcze nie wiesz.

Zaczniemy bajkę co potrwa może, z górą, dziesięć dni,
wyznasz znowu, że nie wierzysz, że jestem tu, czy to się śni?
przytulimy  do siebie obie tęsknoty naszych samotności
wytrąconych z przyczułków swoich codzienności, 
ja utonę w beczce miodu twoich spojrzeń,
ty mi czule powiesz, że jestem zdrajca i oszust
spijając spragnienie stęsknionych ust,
ty też będziesz w siódmym niebie
kiedy pocałuję ciebie.
przemilczymy niewidzenia się czasu szmat
by nie tracić  chwil na wyliczanie sobie strat.

Zatem przyjedziesz  już jutro 
powtarzam tę myśl  jak mantrę cudną
nim snu przed podróżą
do ciebie z poduszki choćby okruch przytulę.

Zapytasz mnie kiedyś tam
czy może nadal trwać 
na odległośc nasza bliskość,
a  że dla mnie ciągle to jest wszystko,
to odpowiem bez wahania : tak.
Niech trwa. Niech trwa.

Przy porannej kawie, w żółtych kubkach tych naszych
do radości dodam radość 
będziemy sobie intensywnie w oczy patrzyć
moja naturalna niezdarność
tak pięknie ciebie rozczuli,
nieważne kto w czyjej koszuli.
Podejmiemy wątki rozmów przerwanych temu rok
jak melodie, które znamy lecz nie wiemy skąd.
Wiemy wszystko na bieżąco
a i tak to sobie opowiemy na gorąco
Rozbawi mnie jeszcze twój żart,
zrobimy na jutro plan
wpleciony w  listę pilnych do załatwienia spraw.
Jak tradycja nasza niepisana każe
zorganizujemy wypad w góry albo gdzieś  tam.
To będzie zawsze ponad spełnianie marzeń.
Jeszcze się na chwilę w sobie zatracimy.
Potem gdzieś się w drodze zagubimy,
mimo wszystko dokądś nie zdążymy,
lub dotrzemy do miejsca przeznaczenia,
gdzie się okaże , że nikt na nas nie czeka.
I się o coś pokłócimy
i znów w żart i śmiech to obrócimy,
w nieznane znowu gdzieś się powółczymy
bez znaczenia jak i gdzie , ważne że razem
nie myśląc o tym że wkrótce z czasem
rozdzieli nas to co pięknie łączy,
jeszcze mój cień z twoim speciony kroczy.

Zatem już jutro przylecisz
czy ty się tak samo jak ja cieszysz?

Przylecisz już innym razem może do Balic,
inne  ucieszysz serca sobą w pogodę ponurą
w odnowionych dekoracjach Katowic,
ocenisz postęp prac opodal rzeki pod górą
gdzie dom powstaje twój 
postawisz tam łóżko, szafę, krzesła i stół
lecz naszego w nim nie będzie nic.
Beskidy nie otulą mgłą naszych  osobno śnionych snów,
W tej decyzji, że przyjedziesz ale, że nie spotkamy się
zamajaczył jakby zafrasowany obawy a może przeczucia cień,
że być może już kochamy się cokolwiek znacznie mniej
ale mną się nie zniecierpliwisz pociechę taką mam
i że się świetnie bawisz na przyjęciach, balach gdzieś tam.
Że to nadal znaczy dla mnie ważnego coś
jeszcze nie tym razem wyznam, że jednak  mam już tego dość.


Znowu mnie zapytasz kiedyś potem
pomiędzy pytaniem o pogodę i o zdrowie
o układu naszego ratyfikację
a ja ci wówczas odpowiem
być może nawet z przekory wbrew sobie,
że składam rezygnację
przez aklamację.

[? - 07.02.2019]


wtorek, 5 lutego 2019

ZNAKI JESIENI

ZNAKI JESIENI



Lato jeszcze 

a już wrzesień
swą paletę niesie
i maluje pogodę w kratkę,
niebo w łatkę.
Skąpym słońcem
suszy zioła 
jarzębinom kładzie koral
srebrne nici snuje
wiatrem co w lesie na echo poluje 
między polne rumianki, kąkole i maki
i owoce dzikich róż
bo to są już
jesieni nadchodzącej znaki.


[07.09.2015]

ZA CHWILĘ WSTANIE ŚWIT ZNAD ZATOKI Z MGŁY

ZA CHWILĘ WSTANIE ŚWIT 
ZNAD ZATOKI Z MGŁY




Obudziła mnie Jutrzenka z deszczu kroplami

pod różowo-bladymi powiekami,
wiatr we włosach rozpuściła w poszum drzew
i rozperlony rosą srebrną traw zielony szept,
dymkiem z papierosa przy porannej kawie
wypuściła nad cichutką jak uśpiną makiem
toń zatoki, kosmyk płowy siwiuteńskiej mgły
skrywającą niepojęte i niewytłumaczalne sny,
z której powolutku, po horyzontu strunie rozedrganej
wzejdzie słońce przed chóralnym ptaków rozśpiewaniem.

[06.08.2016, 05.02.2019 ]

poniedziałek, 4 lutego 2019

ZMILCZAMY I ROZMAWIAMY


ZMILCZAMY  I  ROZMAWIAMY



Rozmawiamy

i zmilczamy
przy kawie
i konfitur aromacie,
z fusów nie wywróżę
jakie będą zmiany,
na zielonym sznurze
nawleczone klucze
kolekcja szans
otwierania zakazanych bram
u Poety kontur i mgła
i przestrzeń między realiami,
w której się wymija 
to co odchodzi
z tym co nadchodzi
i jeszcze się coś bez szmeru przewija
nieuchwytnego,
między wersami
skrzącymi niuansami
jak mgły ślepymi lustrami.


[15.04.2016; 04.02.2019]

ZŁOTA ARABESKA

ZŁOTA  ARABESKA



Kawa, Chotomska i Chopin,

na ścianie domu niezwykły cień,
fresk utworzyły  słoneczne drobiny złote,
w oddali dzięcioł w takt etiudy opukuje pień.
Nie ma wiatru,
nie porusza się żadna gałązka,
godzina znów
ukradła bezcenny czasu strzęp,
unikalnie piękne
tajemniczo ponętne
arcydzieło maluje słońca smużka wąska,
przemijania misterny szyfr arabeska złota
dwa w jednym : jawa i sen.

[11.01.2017; 04.02.2019]

ZABAWNA WRONA

ZABAWNA  WRONA



Rozproszyły się nocne mroki,

rozgaszcza się szarość dnia,
wyłoniły się znajome widoki
za oknem świat 
od wczoraj jest bez zmian,
na złotej wierzbie
przysiadły srebrne gołębie,
nic nie gadają,
śpią? czy czuwają?
a może pół na pół
analizując przeloty chmur?
tylko wrona - jak to ona -
zabawnie rozgaworzona
ma torchę pretensji, że tamta sroka
ten sam co ona wiatr kocha.
   
  [19.12.2018]

sobota, 2 lutego 2019

Z OKA PRZYMRÓŻENIEM POGOŃ ZA MARZENIEM

    

Z OKA PRZYMRÓŻENIEM 
POGOŃ ZA MARZENIEM



Gdzie tu sens, w czym przyczyna?
 Którędy płynie ta woda na młyn?
 Którędy mi marzenie ucieka?
 Którym to niebem się snuje mój gwiedzny pył?

    Wśród natłoku zwykłych zdarzeń
     i w zawiłości niezwykłych spraw,
    czasem coś wykombinuję sam
    a czasem trafi mi się ślepy fart,
    ale żyję tu i teraz i nie mam marzeń.

    Czasem zamyślam się bezmyślnie
    i  przez okno,  bez potrzeby zobaczenia
    wlepiam nieobecny, pusty wzrok,
    czasem coś mi świśnie - błyśnie
    od eureki jestem już o niecały krok.

    Nie mam marzeń, nie mam marzeń,
    nigdy żadnych, nigdy wcale,
    nie mam marzeń, że się tak wyrażę
    nie kojarzę marzeń, nie kojarzę marzeń.

    Spowodował to bieg zdarzeń
    lub przypadków mocny splot.
    Ktoś mi codzień dobrze radzi
    miej marzenia, więcej  marzeń,
    złap za ogon spadającej gwiazdy lot,
    zamień przemyślenia i zwątpienia,
    na marzenia, miej marzenia.

    Nie mam marzeń, nie mam marzeń,
    i nic na to nie poradzę - nie mam marzeń,
    lecz niekiedy, od niechcenia
    mam pragnienia, mam natchnienia.
    Czy to sytuację moją zmienia?

                                                   [ 02.02.2019 ]