poniedziałek, 28 czerwca 2021

ZDJĘCIA Z ALBUMU ZAKOCHANIA

ZDJĘCIE  Z ALBUMU ZAKOCHANIA

(Sławkowi P)

Są sytuacje, w których myślę, że możliwe 
jest jeszcze co najlepsze niemal wszystko 
i nie wymaga to zawracania kijem wody w Wiśle,
 Łatwo jednak chwytam przesłanie niepłochliwe
że wszystko co mogło już było, nie wróci, choć przykro,
zanegujesz dziś wszystko cokolwiek wymyślę,
 A przecież żadne przeznaczenie by złączyć nas znowu razem
 Wcale nie czeka z gotowym do podjęcia wyzwaniem.
 Obraca się ziemia, kręcą planety
podniebne piruety
 Minione zdarzenia 
nie nabierają nowego wymiaru ani znaczenia
 I nie wracają do nadawcy zaczepne
 Rozpoznawcze nieśmiałe listy
 Priorytetami posyłane zaproszenia
byśmy znowu sobie byli bliscy
 I byłaby to jakaś informacja zwrotna
 Siłę ciszy i milczenia wszak rozumieć różnie można.
 Znikoma nadzieja złapie się tego jak pocieszenia
 Czego serce spragnione i wyobraźni potrzeba,
 Z dwóch stron spoglądając rozpoznajesz
czego chcesz a czego zdecydowanie nie pragniesz
 A chociaż było nam do siebie bardzo blisko,
 Łapiąc co dawał mi przy tobie los 
nie myślałem że to co  tak niewiele to już jest wszystko
jakby niedobrych słów do ucha naszeptał tobie ktoś
i niestety bardziej ci do duszy i serca przypadły niż moja miłość
 Kolaż twojej prawdy i racji to nie był kształt marzeń,
 O których przez chwil kilka myślałem, że je rysujemy razem,
 Więcej być może czułeś niż uznałeś, że możesz mi dać,
 Słowem nie potrafiłem protestować tym bardziej uczynkiem czy gestem
bo już nie byłem kimś ważnym dla ciebie chociaż wcześniej mówiłeś że jestem, 
  Kładłem się spokojnie spać
obok ciebie w cieniu twoich rzęs
  I wiedziałem, że wszystko między nami straciło swój głęboki sens.

[ 27-28.06. 2021 ]


sobota, 26 czerwca 2021

ZMARŁ OSTATNI, KTÓREMU ZALEŻAŁO

 ZMARŁ OSTATNI, KTÓREMU ZALEŻAŁO



Postawił niepodważalnej po wszeczasy ważności
pieczęcie na autorskich świadectwach wielkości,
przeprowadzał udane wyprowadzki z czyśćca zapomnienia,
przewietrzał, odkurzał sam pozostając w strefie cienia.
Pochylał się nad urodą i wartością słowa,
pokazywał i objaśniał jego magię i moc,
pragnął aby inni to zrozumieli, o to najbardziej mu szło,
poniekąd to była jego największa pasja życiowa.
Zmarł ostatni, któremu zależało
by przekazać prawdę całą
niewyczerpaną.

[ 26.06.2021 pamięci prof. Tadeusza Drewnowskiego ]

czwartek, 24 czerwca 2021

ZA MAŁO - ZA DUŻO


ZA MAŁO - ZA DUŻO 


Bóg  człowieka na swoje podobieństwo stworzył
zanim się człowiek z mamy i taty rodził.
Zastanawia mnie więc
do czego jest Bóg podobny 
jeżeli stworzył człowieka jakim on jest?
Znów zobaczyłem ciebie na mieście,
czysty przypadek, istny traf,
można powiedzieć : w końcu, nareszcie
bo dawno żadnego znaku nie chciałeś dać
zbyt konsekwentnie i radykalnie,
tak do niczego nie potrzebując nas już,
jakbyś nie istniał, albo wyjechał
na koniec świata, gdzieś w głuszę głusz.
Ale ten widok mnie nie zachwycił
odebrał spokój na resztę dnia
i z wielu względów zostałem z tym sam.
Byłeś pijany w sztok maksymalny
trzymałeś się jako tako boś się przykleił do szklanej ściany,
przystankowej wiaty 
choć wyglądało na rzut pierwszy oka
jakbyś się tylko z rozmówcą droczył, coś udowadniał
co jakiś czas strzelając focha,
a nie z niemocy bezbronnie się słaniał,
me serce na chwilę przestało bić.
Mnie nie poznałeś, nie mogłeś, a może nie chciałeś,
ty sobą w tej chwili przestałeś być,
sam sobie zdaj sprawę, jak mocno tym razem przeholowałeś.
Nie byłem w stanie ciebie powitać
uścisnąć dłoni, uśmiechu dać
jakby od tego coś złego jeszcze mogło się stać,
ta sytuacja mnie zabolała
i zawstydziła, co tu kryć.
Chciałem stamtąd uciec, zwiać
potem się łudzić, że może to nie ty
ale jak na ironię autobusu nie było jakiegokolwiek widać.
Potem powiodła cię twa kompania
jak ty pijana jak morze w sztorm,
żal było patrzeć, odwracałem wzrok
kiedy swe kroki chwiejne, niepewne
stawiałeś jakby pod wiatr
i szlakiem błędnych esów - floresów
z pola widzenia zginął twych kroków ślad,
gdzieś gdzie trudno wyobrazić to sobie nawet
dojść mógłbyś do siebie , ogarnąć swój jałowy zamęt.
A przecież kiedy byłeś maleńki
jakby połowa mojej ręki
tuliłem cię czasem jak wielki skarb,
i twego prosiłem stróża anioła
żeby gorliwie ciebie i linii twego życia pilnował,
by tak prowadził ciebie przez świat,
żeby twe życie było jak kwiat
a ty jak bohater książek
jak Maly Książę
kochać go miałeś, o niego dbać.
Czego było za mało, a czego za dużo
by mogło być życie rózą?
Co się więc stało mój drogi bracie
w połowie twej drogi, czy może na starcie,
kto z nas i jaki popełnił błąd,
że nie starczyło sił tej miłości
by cię życie nie wiodło bez sensu pod prąd
na manowce , pod most 
czy w dzień czy w noc
byś nie wpadał w zły trans
tak beznadziejnie i bez na poprawę szans.
Chciałeś swojego życia sprawy uprościć
ale czy sam widzisz, że to nie tak...
I nie tędy droga
A mnie co dzień oblega trwoga
że kiedyś ktoś
zupełnie obcy gość
przyniesie wieść
że ziemia przestała cię nieść



[ 21-23.06.2021 ]

sobota, 19 czerwca 2021

ZE SNU

ZE SNU


Żeby tu na zawsze zostać ciągle niezdecydowany jak kochanek
utracony wbrew woli gdzieś pomiędzy srebrnym księżycem i złotymi gwiazdami
pachnący upojnie słodkim jaśminem i akacjami
z naręczem nowych nadziei nadchodzi kolejny wiosenny poranek.

Ze snu przebudza mnie
myśl, że już zbyt długo śpię.
Radio podało taką wieść,
że w Bukareszcie  padał deszcz
i że na Wembley później też
a na stadionach trwał tam ważny mecz.
Za oknem słońce, ptaków gwar
pośród zieleni drzew i traw
i na plażę pochód zakochanych par.
To wszystko przypomina mi
że między nami także był
pomysł i plan na resztę dni
że spełnialiśmy swoje sny,
mym całym światem byłeś ty.

Ze snu przebudza mnie
nadziei wątłej kruchy strzęp
że łatwo da rozwiązać się
zagadki naszej dziwne clou
w czym winy mojej pół
na czym polegać błąd mój mógł
że już nie gramy swoich ról
poza scenami ze swych snów.




[19-20.06.2021]

piątek, 18 czerwca 2021

Z NARĘCZEM NADZIEI NADCHODZI NOWY RANEK

Z NARĘCZEM NADZIEI NADCHODZI NOWY RANEK


Ani rozumiem,  ani mogę coś wytłumaczyć,
Spłoszone myśli stuliły skrzydła
Przekonanie, że tak jak jest to ma być
Rankiem w słonecznych smugach zaczyna tańczyć
I przegania nocne straszydła
Mimo obaw znów mam chęci by żyć,
Errata do wydania poprzedniego losu
Rysuję nowy wzór, odnajduję lepszy sposób
Aby znowu mogło być co ma być.

[ 17-18.06.2021 ] 

sobota, 12 czerwca 2021

ZAŻARTOWAŁ LOS

ZAŻARTOWAŁ LOS


Nie chciałeś tego mi powiedzieć,
więc napisałeś esemes,
że się tak nagle zakochałeś
i że chcesz tą miłością
mnie uszczęśliwić - co ja na to?
i życie swoje z moim spleść,
i już do końca świata
przy swoim boku wraz ze mną iść,
bo jestem tak ci bliski
jak nie był dotąd i nigdy nikt.

Dostrzegasz pokrewieństwo myśli,
braterstwo serc i jedność dusz
dowcip doceniasz i intelekt
i z marzeń twych cały jestem,
rozczula cię ma naturalność,
pogoda ducha - skąd to wiesz? 
Masz więc nadzieję wielką,
że przy mnie znajdziesz
czego ci brak
spokoju i miłości
wśród nadchodzących nocy i dni.

I cóż ci na to odpowiedzieć?
Tak mało ja o tobie wiem
to wszystko bardzo miło czytać
i wierzyć, że, że ty także
marzenia spełnisz me najskrytsze
i samotności położysz kres.
Przerywasz moje słowa
i nagle wszystko już jasne jest:
masz w swoim telefonie
dwóch adresatów zwanych jak ja
i to nie ja twych uczuć
obiektem westchnień zostałem dziś.
Znów muszę się rozejrzeć
za tym Amorem co strzały swe
przeznaczy w końcu dla mnie
a ty swe szczęście z tym drugim twórz.

[ 08-12.06.2021 inspiracja "Przystań pod gwiazdami" ]


sobota, 5 czerwca 2021

ZBYT SZYBKO MIJA WSPÓLNY CZAS

 ZBYT SZYBKO MIJA WSPÓLNY CZAS



Ostatni pociąg z Wisły do Kutna
pod semaforem zatrzymał bieg
wiesz, że tu postój nie będzie długi
peron wilgocią po deszczu lśni.
Znów przed rozstaniem jesteś zbyt smutna,
dyskretnie dłonią ocierasz łzę,
pospiesznych myśli natłok cię gubi
zakłopotania nie umiesz skryć,
pożegnań nikt z nas przecież nie lubi,
nim pociąg ruszy ty już stąd idź.

Zawsze mija nam zbyt szybko wspólny czas,
jednak takie chwile mają  szczęścia blask 
bo gdy jestem z tobą liczy się tylko to
świat się do nas śmieje, nie istnieje zło,
życie z tobą ma przygody smak,
każde moje "nie" zmienia się na "tak",
chociaż zbliża się rozstania dzień
gdy znów na pociąg odprowadzisz mnie.


Na szczęście podróż będzie dość długa,
żeby przemyśleć to wszystko znów
i  poprzeglądać się  we wspomnień lustrach,
zrozumieć gestów sens.
Na chłodnej szybie zamyśleń smuga
i się zaciera twych echo  słów,
a jeszcze uśmiech gdzieś na twych ustach,
i znowu nie wiem jak z nami jest.
Nim to pomyślę pociąg już rusza
i w świat bez ciebie będzie mnie wieźć.

Zawsze mija nam zbyt szybko wspólny czas,
jednak takie chwile  mają szczęścia smak,
bo gdy jestem z tobą  liczy się tylko to
świat się do nas śmieje, nie istnieje zło,
życie z tobą ma przygody blask
każde moje "nie" zmienia się na "tak",
chociaż zbliża się rozstania dzień
gdy znów na pociąg odprowadzisz mnie.

Znowu nastąpi czas  dni bez ciebie
ty mówisz, że bliskość zastąpi SKYPE
usłyszeć mogę cię w telefonie
a zamiast listu prosisz o mail.
Ty jesteś przecież tak nowoczesna 
a ja niechętnie ogarniam to.
Bo ja przytulić ciebie tak pragnę,
i dotyk poczuć  twych ust i rąk,
Znów będę liczyć gwiazdy na niebie
w samotnie długą noc,
ciebie zaprzątnie znów spraw tak wiele
a my być może spotkamy się za rok.

Czas zbyt wolno płynie w tęsknot dni,
twej bliskości tylko tyle mam
co się nocą zdążysz przyśnić mi
zanim wstanie rześki świt.
Potem ruszy świat potocznych spraw,
w krąg ich biegu wejdę także ja,
czas tak wolno płynie gdy
zbyt daleko jesteś ty.

[ 04-05. 06. 2021 inspiracja "Statek do Pireusu" ]