niedziela, 31 maja 2020

Z POWODU NIEPOKOJU O DOSTĘPNOŚĆ

Z POWODU NIEPOKOJU O DOSTĘPNOŚĆ



Wiem, że nie przekonam ciebie o tym,

że to nie był wcale pomysł obiektywnie dobry 
chociaż dobrze wiem, że to przez kota ciągłe psoty
postanowiłaś zamykać drzwi swojego pokoju
Twojej oazy , świątyni wewnętrznego rozwoju
na haczyki, żeby kot nie miał wstępu i nie robił szkody.
Rozwiązanie to wszak oczywiste i proste
o własny porządek oddaliło twoją troskę
zyskałaś poczucie, że tak jest bezpiecznie, dobrze
z tym dyskutować byłoby niezbyt mądrze.
No bo cóż, że ja się teraz ustawicznie martwię,
że jeśli coś się tobie nagle stanie
a ty będziesz od środka zamknięta
i w stanie nie będziesz się podnieść i otworzyć,
to dramat już przeczuwam, że mogę zwyczjnie nie zdążyć
i ja się z tym czuję gorzej niż marnie
ale doskonale ignorujesz moje w tej sprawie zdanie
chociaż znalazłoby się lepsze rozwiązanie.

[31.05.2020]

sobota, 30 maja 2020

ZA GŁOSEM SERCA [ Z greckiego śpiewnika : ,, Strose to stromasu" ]


ZA GŁOSEM SERCA 
 [ Z greckiego śpiewnika : ,, Strose to stromasu" ]


Przez noc
do dnia
by nie być sam
przez noc 
do dnia
szukam tych gwiazd
w których blask 
patrzysz ty
i gubisz swój do mnie szlak.

Drogą w mych snach odchodzi ktoś
wolno, cicho, całkiem boso
chcę za nim biec, powiedzieć coś,
dogonić los by nie zgubić go.
     
   Za głosem serca do mnie przyjdź
   gdyż wciąż na ciebie czekam.
   Słońce przekracza domu próg
   gwiazdy zaprasza noc pod dach.

Co dzień
gdzieś w cień
chowam ten sen
by w noc
na noc
widzieć cię w nim
przez noc
po świt
być z tobą w nim.

Za oknem mgła otula świat
na chwilę się w niej skrywa
lecz chwila ta zbyt długo trwa
a przecież to tylko mi się śni.

   Słońce przekracza domu próg
   gwiazdy zaprasza noc pod dach.
   Za głosem serca do mnie przyjdź
   gdyż wciąż na ciebie czekam.
   Za głosem serca do mnie przyjdź
   gdyż wciąż na ciebie czekam.

  

[ 30.05.2020 ]

czwartek, 28 maja 2020

ZNIEWALA MNIE TWÓJ GŁOS I DOTYK RĄK [ Z greckiego śpiewnika: ,,Aspro gia semi" ]

ZNIEWALA MNIE TWÓJ GŁOS I DOTYK  RĄK

  [ Z greckiego śpiewnika: ,,Aspro gia semi" ]


Są słowa delikatne tak jak płatki róż

i egzotyczne niczym gwiezdny pył,
są i zdradliwe jak na bezdrożach kurz
albo jak kamień w serca skroń.
Przeciwko słowu słowo staje jak
rozstania nagły nielubiany znak
jak nowa droga na samotny szlak
na którym szukasz czego jest ci brak.

    To powiedz jak poznać mam
     jaką prawdę chcesz przekazać mi,
     to powiedz jak poznać mam
     gdy słowo klucz zagadką brzmi.

Twe słowo jest jak pocałunek twój
szeptem podnieca wzbudza pożar krwi
twe słowo czule mnie otula znów
przeżywam to czy tylko mi się śni.
Tembr twego głosu wciąż zniewala mnie
tak jak rozczula dotyk dłoni twych
kiedy się znajdziesz gdzieś daleko stąd
Tęsknię to twych słów i dotyku rąk.

   Gdy jesteś wszystko ma sens
   tak na prawdę sam to dobrze wiesz
   dosięgnij nieba choć raz
   gdy niezbywalną na to szansę masz

[06.06.2019/28.05.2020]
 

 
 

poniedziałek, 25 maja 2020

Z TEMIDĄ FLIRT BYŁ MI JUŻ ZBRZYDŁ

Z TEMIDĄ FLIRT BYŁ MI JUŻ ZBRZYDŁ



Przyszły do nas znowu

trzy listy z wołomińskiego
rejonowego sądu
z wydziału cywilnego
wezwanie do udziału
w rozprawie
o stwierdzenie
nabycia spadku
którego de facto przeprowadzono zrzeczenie
(także jako przed podobnymi Temidy pokusami zabezpieczenie)
że odpłatnie przed notariuszem
w kancelarii - dodawać nie muszę.
I mam to przecież na piśmie
już nie wiem po raz który
znów sądowi odpisy dokumentów wyślę
ale bez wiary, że się uwolnię od tej bzdury.
Sąd zamierza zbadać okoliczności nowe
bo zadał pytanie dodatkowe
w jego prostej bardzo treści
wnosi o wskazanie czy przed datą brata śmierci
siostra i ja mieliśmy dzieci
lub jakieś dziecko urodziło się żywe po tej dacie.
No po tej dacie z pewnością urodziło się dzieci sporo
przybyło wszak choćby tych co 500plus biorą,
tylko jakie ma to znaczenie w sprawie spadku po moim bracie?
Ale brawo proszę sądu, jest zatem  odmiana istotna taka
bo poprzednio sąd się interesował jak się miewa tata
i usiłnie pragnął dociec
gdzież przebywa, co porabia ten nasz ojciec,
Ale czy winno to sąd tak obchodzić
skoro od lat wielu nie  żyje nasz rodzic?
To już się nudne staje pomału
lecz pomimo tego, odbierając listy bliski jestem serca zawału
a sąd  uparcie nie raczy łaskawie
rozpoznać w tej sprawie
a to nie jest trudne zadanie
że się zrzekłem ja, siostra i mama
świadomie i bez żalu
wszelkiego spadku
po zmarłym bratku
więc mnie nie obchodzą
symbole  akt, numery sygnatur
ani, że tremin, że data
że wyznaczona godzina i sala
przez wzgląd
na czci godny sąd
nie powiem jak co koło czego
to wszystko mi lata
ja pragnę tylko być od tego z dala
zresztą przecież w pełnym majestacie prawa
a to się tak może ciągnąć a nie przeminie
jeszcze przez wieki całe
i upłynie bezmiar wody tak w Odrze jak i w Wiśle
i kto tu ciała daje
ja czy ten pożal się - sąd w Wołominie?
A tak przy okazji czy sądy się orientują
ile bilety na przejazd kosztują,
że tak nic sobie nie myśląc trzy osoby fatygują?



[25.05.2020]










ZWYCIĘZCA BIERZE WSZYSTKO

ZWYCIĘZCA BIERZE WSZYSTKO



To miał być nasz świat:

razem ty i ja
lecz już nie ma nas
może los tak chciał.
Złudzeń nam już brak
i nie tasujemy zgranych kart
zresztą ty znów kogoś masz
zdradza to twych oczu blask.
Nie ma nas już w tej grze
przyjaciel czy też nie
duża czy mała rzecz
to wszystko porwał wiatr.
To wszystko rozwiał wiatr
czas nie zagoił ran
z kontaktów z listy swej
zbyt łatwo skreśliłeś mnie.
Zwykły miasta gwar
w nim przydrożny bar
zdarta płyta gra
że muzyka twoje imię ma.
Aż się kręci w oku łza
mogliśmy szczęście kraść
w ten nasz najlepszy czas
to wszystko rozwiał wiatr.
To wszystko porwał wiatr
zostawił wspomnień ślad
czas nie zagoił ran
choć znów minął rok.
Wcześniej niż bym mógł
dziś wyszedłem z domu
jakbym cieniem był
przekroczyłem próg.
Żadne  żegnaj, ani cześć
po cichu niczym wróg
przekręciłem klucz
znów sam śniadanie będziesz jeść.
Nie wygrał nikt w tej grze
nie powiedziałeś tak
ja powiedziałem nie
nie wygrał nikt w tej grze.
W tej grze nie wygrał nikt
nie uwierzliśmy w sny
nim wstał ostatni wspólny świt
w tej grze nie wygrał nikt.
Poszło coś nie tak
i to mnie zawstydza
słów zwyczajnych brak
więc zgęstniała cisza
Nie mówimy nic
nie ściskamy dłoni swych
w oczach nie ma łez
może los tak chciał
ale wiesz
to wszystko porwał wiatr
nie wygrał nikt w tej grze
bez pożegnań
się skończyła
gra bez reguł
już nie czekam
czasu nie mam
wspomnień trochę
mi zostało
łez nie ronię
odeszliśmy
w strony swoje
wszystko bierze
ten kto wygrał.

W tej grze nie wygrał nikt ...

[11.07.1989/24-25/05.2020
inspirowane utworem "The winner takes it all"]

sobota, 23 maja 2020

ZACZYNAĆ OD ZERA ZNÓW

ZACZYNAĆ OD ZERA ZNÓW



Nie, nie żal mi,

nie, nieczego nie jest mi żal,
przecież trwa
życia gra
wszystko ma
jakiś ukryty sens.
Nie, nie żal mi,
nie, niczego nie jest mi żal
kocham świat
życia dar
jego smak
ciągle na ustach mam.
Byłam u nieba bram
świat całusy mi słał
Byłam na piekła dnie
nie, nie powiem jak tam jest.
Nauczył mnie własny los
żyć pośród radości i trosk
uśmiech i łzy są o krok
i wszystko od zera zaczynać wciąż.
Więc nie żal mi
nie niczego nie jest mi żal
urok chwil
szczęścia błysk
jego smak
ciągle na ustach mam
Nie, nie żal mi
nie niczego nie jest mi żal
póki trwa
życia gra
wszystko ma
jakiś ukryty sens.
Pomimo wspomnień zbyt złych
odważam się znowu żyć,
wciąż splatam nadziei nić
gdzieś przecież dla mnie musisz być ty.

[xx.xx.2018/23.05.2020 inspirowane utworem Non je ne regrette rien ]

piątek, 22 maja 2020

ZAWARTOŚĆ DUSZY

ZAWARTOŚĆ DUSZY 



Duszy rysopis, jej zawartości przegląd i remanent

wykreślam jak  trasę mgławic przez bezkresny firmament
na kartę papieru cierpliwego kładąc maczkiem niesympatyczny atrament 
o co w tym chodzi - dociekam i ciągle mam wokół tego tematu zamęt.
Niekiedy widzę prosty sens zwątpień żadnych a tu nagle ostry zakręt
jakby nagle nieokiełznany niespodziewany podmchuch zerwał żagiel
Czasem swe  słówka zebrane w jakąś umowną ułomną całość
przymierzam, taką nagle i niekiedy miewam samowolną śmiałość
do nietykalnych, nieosiągalnych strof Leśmiana lub Asnyka
ale znaczącego z tego dla mnie nic nie wynika
przy pełnym zachwycie i niezmiennym dla mistrzów uznaniu 
nie mogę oszacować, że moje pisanie nadaje się tylko do śmietnika.
Tak się bacznie przyglądam temu mojemu wyznaniu
i zastanawiam czy ja się nim surowo zganiłem
czy nieudolnie i niepotrzebnie usprawiedliwiłem

[21.05.2020]

środa, 20 maja 2020

Z WYPRZEDZENIEM WYPOWIEDZENIE

Z WYPRZEDZENIEM WYPOWIEDZENIE



Może dla mnie, dla nas lepiej by było

gdybym starcił słuch
niepotrzebnych nie poszłaby lawina słów 
w niebezpiecznie niekontrolowany ruch,
Ale usłyszawszy  nie mogłem uwierzyć
że ty sam w to co do mnie mówisz możesz wierzyć...
to początek końca wyznaczyło.
Od ubiegłej środy albo czwartku
nie pojmuję twoich żartów
a od  poprzedniego poniedziałku 
w sensie twoich poważniejszych mów
straciłem orientację
tak jak kiedyś w obcym lesie
pamiętam taką sytuację
było późne lato albo wczesna jesień
i mieliśmy swoje dziesięciodniowe wakacje,
chciałeś mi pokazać w Śmiertnym Dębie włości swoje
gdyśmy byli zaliczyli pobieżnie Częstochowę.
Było słonecznie, gorąco. Ruszyliśmy na spacer
ja postanowiłem zdać domownikom króciutką relację
trochę także z myślą by  mieć już z głowy tę domową rozmowę.
Nie wiem, nie pamiętam czy zrobiliśmy kroków ze sto
chociaż dosyć dobrze i przyjemnie nam się szło
postanowiliśmy wracać, tam gdzie zostało 
przecież bądź co bądź na oścież  otworzone twoje auto.
Albo ogólnie tak wyszło bo skończył się po prawej stronie płot
W sumie nic prostszego - wystarczy tylko wykonać w tył zwrot.
Ale coś poszło na tym odcinku przechadzki  nie tak
bo przed nami rysował się całkiem obcy  szlak
raz po raz na ścieżce potykały nas powalone pnie
i po obu naszych stronach dominował  gęściejszy coraz bardziej las
no a tam gdzie miał być nasz biwak ciągle jeszcze nie ma nas
nie musiałem ukrywać ani przed tobą ani przed sobą
że to zgubienie się całkiem serio  zdenerwowało  mnie
ale udawałem, że trzymam  fason i nie pękam
lepszą minę to tej nieciekawej gry robiąc
przekonywałem ciebie i siebie, że są wakacje,
jesteśmy i ja i ty to przygody także muszą być,
ot tak banalnie uwzględnialem to uwikłanie w losu kombinacje,
no bo przecież jakoś z tego lasu musimy kiedyś w cywilizację wyjść.
A zapomniałem, że  przecież ty musisz znać te strony
stąd taki spokojny byłeś i sytuacją dyskretnie rozbawiony
więc dobrze, że udawałem, że nie jestem przerażony.
Może i nie byłem, a bardziej właśnie zdezorientowany.
Jak teraz twoimi słowami
taka nieznaczna  rysa na szkle pomiędzy nami.
Jakbym dostał w dowód miłości i przywiązania od ciebie
zniecierpliwione wypowiedzenie z wyprzedzeniem.
Trochę przeczuwam że bawisz się mną
a to niebezpieczne zabawy zazwyczaj są.

[ 20.05.2020 ]




niedziela, 17 maja 2020

Z KSIĘŻYCEM W TLE CAŁUJĘ CIĘ

Z KSIĘŻYCEM W TLE CAŁUJĘ CIĘ  



Dawno już morskie zlizały fale

pisany patykiem na piachu dla ciebie wiersz
o tym między innymi, że wiatr zerwał z jarzębin korale
rzucił w trawy zamiast się bawić doskonale
beztrosko poleciał sobie dalej
i ciebie z tej plaży i z mego świata  zabrał gdzieś też
a tu zostały  te morską trawą otulone śliskie kamienie
ja po nich chodzę i skręcam kostki ,z bólu  syczę 
by szybko ból ustał do dziesięciu liczę 
Z radością i zachwytem oglądam śliczne kolorowe kamyczki w wodzie
gdy je jak skarb wyciągam to jaskrawie widzę 
że na powietrzu schnąc przy bliższym pozaniu  tracą na urodzie
przez chwilę snuję cień refleksji i do wspomnień zarys analogii
wniosków nie mam żadnych bo uważać muszę 
gdzie i jak bezpiecznie stawiać nogi
bo tak głupio swego pecha kuszę i kuszę
więc  wspomnieniami wracam do ciebie
i do czasu w którym tu się krzyżowały poganiane wiatrem nasze cienie
i tak jakoś niezobowiązujące ogarniało mnie wzruszenie
Jaskółki  jak wówczas latają wysoko , 
mewy obdarzone muzykalnością okropną
uszczęśliwiają swym śpiewem przestrzeń ogromną
po niedawno spadłym deszczu jeszcze mokrą. 
Wpatrując się dziś w  niesamowicie pomarańczową,
księżyca przepełną, przewspaniałą  postać
przypominam sobie , że także kiedyś z tobą
podziwiałem w uniesieniu taki sam widok
obok ciebie stawiając za krokiem krok
zanim nadeszła między nami chwila nieuchronna
jakby wmieszała się między nas nieznana nam osoba postronna
że się musieliśmy u schyłku słonecznego lata rozstać
do swego miasta, spraw własnych wróciłaś
szyć swoje buty jednocześnie oczekiwaniom czyimś sprostać
chociaż takiego jak ja nigdy dotąd nie spotkałaś-mówiłaś.
A to trochę brzmiało jak komplement a trochę jak przestroga
jak przymilna przybrzeżna fala, która wraca gdzie toń głęboka i sroga
Zetknął nas jak to bywa  przypadek bo tak to się często zdarza
nieoczekiwanie poświęcając nam w kalendarzach
kilka zapisywanych wspólnie dziś pożółkłych kartek
może marzenia nie były wystarczająco uparte
bo dalej nie chciał nas los poprowadzić  przez życia wspólny trakt.
Bez ceremonialnie odwrócił naszą kartę
zgarnął całą zgraną talię, nie przetasował, nie rozdał nowych kart.
Z powagą chwili podpisał pakt taki sobie właśnie losu żart.
Jak zatopił  przez zbieg okoliczności kosmicznych los
prehistorycznej muchy zagapionej zmęczony  lot
w  żywicy balsamicznej kropli co się stała bursztynem złotym
schowałem w srebrnych kroplach rosy porannej
zapisane na motyla skrzydlach poznanej
nowej nadziei imię i trochę za nią tęsknoty.
Zielonej delikatności jedwabnych jeszcze liści
powierzyłem garść najskrytszych o tej nadziei myśli,
które muśnie swym całusem przelotny wiatr
i zabierze je gdzieś przed siebie w daleki świat.

[xx.08.1987 i 17.05.2020] 



ZŁAPANY SZCZĘŚCIA SKRAWEK SKĄPY

ZŁAPANY SZCZĘŚCIA SKRAWEK SKĄPY 



Liść nenufaru pod łzą zgubioną przez przelotnego ptaka się ugina

i zagłębia się w chłodną ciemną choć dotkniętą smugą słońca stawu toń
twojego ciepła szuka coraz śmielej moja zimna dłoń
zabójczym tętnem pulsuje mi skroń
przysłowiowo a całkiem serio serce wali mi jak młot,
oddech wiatru ramiona przybrzeżnej trzciny z szelestem rozchyla
rozkoszą smakuje i pachnie w ciszy dla nas
trwająca ta pierwsza niepowtarzalna najbardziej wspólna chwila
chociaż daleko na kościelnej białej wieży czas
zegar bezlitośnie po cyferblacie rzymskim popycha
jakby w niczego trwałość z zasady nie wierzył
bo  sam prawdopodobnie niczego nie przeżył
jak motyl nad różą ja nad tobą się schylam
wsączam swą radość i szczęście a twoje delikatnie spijam
z promieniem słońca tak ślicznie plącze się twój głos
a w mojej dłoni twojego boskiego ciała łagodna, miękka linia
w twych płatkach dłoni mój pierwszy wstyd już się nie boi
dotyk twój muśnięcie ust na baczność stawia nietylko mój włos
by w tobie być już pozwalasz już podświadomie nie bronisz
szczęścia szczęście spełnienia zaciskamy ja w twojej a ty w mojej dłoni,
nasze ciała splecione w jedno, nasze dusze ciasno objęte w pół, 
jaśminu wonne kwiaty gdzieś tuż rozdają nam swoją słodycz
błękitnych chabrów ni maków czerwonych pośród zielonych traw i złotych zbóż
kołyszących się lekko pośród szerokich łąk i pól
nie widzą nasze miłością oślepione i rozkoszą oczy
wyruszymy jeszcze raz w podróż do tych drżacych słodkich drżeń
otuleni w złapany szczęścia skrawek,  skąpy strzęp
rozpłyniemy się jak we mgle, podążając ufnie  w białej  bieli biel.

[13.07.1988 i 17.05.2020]

Z WYBORU CZY BEZ

Z WYBORU CZY BEZ



W zawierusze zdarzeń często gubimy się

goniąc życie cięgle dokądś śpieszymy się
a nie mamy czasu by kochać się i czułym być
tak nam ktoś kradnie nasz własny czas
nawet tam gdzie jeszcze nie ma nas.
Z wyboru czy bez zostaje każdy sam
pośród splotu swoich i obcych spraw
ze złudzeniem nadziei, że lepiej jest właśnie tak
gdyż nam zainteresowania wzajemnego sobą brak.

[02.01.1990 i 17.05.2020]

ZA PIENIĄDZE

ZA PIENIĄDZE 



Znasz zbyt dobrze takie miejsca,

które kuszą cię co noc
a w nich  światła reklam z wróżbą szczęścia
ukrywają podłe dno.
Ty przychodzisz tam co wieczór
przyodziana w zapach snów
by przy zatłoczonym barze
móc zobaczyć jego twarz.
Twój prywatny tancerz
twój za pieniądze 
więc zrobisz z nim to co chcesz
Twój prywatny tancerz
twój za pieniądze
więc w tak muzyki z nim grzesz.
Barman szkło ci już napełnia
śmiechem gasi twoją złość
świateł reklam z wróżbą szczęścia
masz zwyczajnie całkiem dość
i przy zatloczonym barze
patrząc w tamtą tajemniczą twarz
zastanawiasz się nie pierwszy raz
czy swój los w swych dłoniach masz
Twój prywatny tancerz
twój za pieniądze
więc zrobisz z nim to co chcesz.
Twój prywatny tancerz
twój za pieniądze
więc w takt muzyki z nim grzesz.
Marzysz, żeby zdobyć choćby milion
i mieć męźa, dzieci, schludny dom.
w wir cię jednak wciąga szał muzyka
za nim idziesz aż na dno
bo ktoś ci bezczelnie wmówił
że masz w gwiazdach zapisany taki los.
Twój prywatny tancerz
twój za pieniądze
więc zrobisz z nim to co chcesz.
Twój prywatny tancerz
twój za pieniądze
więc w takt muzyki z nim grzesz.

[03.09.1989 i 17.05.2020
inspirowane utworem "Private dancer"]

piątek, 15 maja 2020

ZIMNA ZOŚKA

ZIMNA  ZOŚKA



Nie mam mapy losu

z przeznaczenia rzeką
ale w jakiś dziwny sposób 
podążam swoją drogą niezmiennie krętą
szukając nadziei śladów na piasku
czasem w słońca czasem w księżycowym blasku.
Nie posiadam czarodziejskiej kuli szklanej
aby szukać w niej  
odpowiedzi na pytanie co będzie dalej
a może bez tej wiedzy jest po prostu lżej?
Wirtualnie cię mam
wirtualnie cię widzę i słyszę,
w myślach z tobą rozmawiam i listy piszę,
wirtualnie kocham, przytulam, całuję
niech szczeznę, niech skonam
mnie to chyba nigdy nie przekona
już cię nie ukołyszę
a nawet nie wiem czy żałuję
że to wszystko potoczyło się tak
marzeniom na opak
że przecież  nie wezmę cię już w ramiona.
Czy to jest ukartowana sprawa,
czy niekończący się życia dramat
że wszystko jest tylko zamiast?
Ciszy natężenie w eterze
złudzeniami tęsknot mierzę.
Prawda to czy zwyczjany fotomontaż i na wodę pic,
że się mieści cokolwiek pomiędzy wszystko i nic?

[15.05.2020]

czwartek, 14 maja 2020

ZA USTERKI STOP PRZEPRASZAM STOP W PODPISIE SŁOŃCE

ZA USTERKI STOP PRZEPRASZAM STOP W PODPISIE SŁOŃCE



Jaką radę, czy pociechę słońcu dać

kiedy ono taką oto chandrę ma?
Płakać nad tym, czy się z tego serdecznie śmiać?

Właśnie wczoraj słońce na chmurach wywiesiło transparent wielki
pomimo, że to daleko i na wietrze drżały literki
dało się odczytać taki napis : mam zły dzień więc przepraszam za usterki,
mam chandrę, dręczą mnie wątpliwości i rozterki
do dyspozycji mam wieści tylko z trzeciej albo czwartej ręki
co jeszcze pogłębia udręki, frustracje i duszy mojej męki,
a nocne koszmary bezsensowne podsycają obawy i lęki.
Nie pomagają mi w tym smutku wiatru zwiewne piosenki,
nawet gdyby do tego ubrał te swoje sławne a  śmieszne krótkie spodenki
i charakterystyczne nazbyt ozdobne do nich szelki,
ani radosne ptasząt tarantelki co wcale nie brzmią jak jazgot wielki,
ani też szum morza zamknięty w chłodnym sercu muszelki.
Wiem, to minie, może nawet zaraz albo jutro ale za to nie dam głowy czy ręki
więc dopiszę jeszcze na pochmurnym nieba muralu:
wracam za chwilę, nastąpi dalszy ciąg programu.
Teraz się jednak zasłonię,  kwarantanną
otulę odrobiną nadziei i przechodzę na pracę zdalną.

Kto mi radę jakąś da
co mam zrobić ja
kiedy słońce splina ma ?


[ 14.05.2020 ]

czwartek, 7 maja 2020

ZAPYTANIE

ZAPYTANIE 



Dlaczego nikt niestety

co miał na myśli, nie zapyta poety
póki ten żyje jeszcze
a zastanawiamy się nad tym gdy odejdzie w zaświaty
i poeta ogłoszony zostaje wieszczem?
Taka moda, taki styl? zwyczaj niepisany?
Znawcy pójdą w to jak w dym
pochylą się wówczas nad każdym
zdaniem poety
odnajdą w sobie niespotykany 
u nich do tej pory zachwyt,
pochowają dotychczasowe odwety,
rozbiorą go ślicznie 
nieomalże pornograficznie
oczywiście symbolicznie 
i snobistycznie
gramatycznie i logicznie,
stylistycznie i ortograficznie
podsumują ideologicznie,
skrupulatnie także podliczą zgłoski,
zbadają rodowód słowa przez końcówki i przedrostki,
sprawdzą czy szeroki zakres słowa jest, czy może wąski,
a grunt to raczej grząski,
gdyż jeden zobaczy w słowie
prosty jego sens i prostą  wymowę,
drugi lustrzane liter odbicie
i udowadniać będzie niezbicie,
że to jest dopiero sensu prawdziwego odkrycie,
trzeciemu  z każdego słowa grad znaczeń się sypie
a każdemu jeszcze ozdobną wstążkę przypnie,
inny zaś jeszcze dostrzeże powabną abstrakcję
a podkreśli niebagatelnych skojarzeń kombinację,
a tamten czy ten zrobi doktorat i habilitację
z powodu, że wie lepiej niż poeta wyniesiony do rangi wieszcza
którego zwykłym uznaniem nikt przedtem nie rozpieszczał
co ów miał na myśli kiedy zasiadał do napisania swojego wiersza.
A już nie wspomnę o tym że wymyśli szkoła
I przyjdzie dzieciom w pocie czoła
przekraczać i łamać dosłowności znaczeń progi
I meandry myśli wieszcza z opłakanym często skutkiem tropić
aby ducha poezji wydobyć i gola z polskiego nie zarobić.

[07.05.2020]

środa, 6 maja 2020

ZRZĄDZENIE LOSU

ZRZĄDZENIE  LOSU



Nonszalanckie bzdurne 

pomysły odgórne
optymistyczne mozolne
wysiłki oddolne
tracę czas ?
łapię szanse?
nie ma nas
tam gdzie wciąż patrzę.
Inicjatywy sprzeczne
uzwenętrznione wnętrze
niebezpiecznie
udowadniać niedorzeczne
przedwcześnie.
Przez rozszyfrowaną analogię
prawdziwej prawdy się nie dowiem.
Ukrywa się to wszystko w bezmiarze chaosu.
Czy istnieje sposób by przewidzieć zrządzenie losu?

[05.05.2020]

poniedziałek, 4 maja 2020

ZBIÓR ZASAD ZEBRANYCH CZYLI ZWIĄZKI ZDARZEŃ

ZBIÓR ZASAD ZEBRANYCH CZYLI ZWIĄZKI ZDARZEŃ



Brak kojarzenia faktów jest solą

stosowanych losowo zasad
zebranych w zbiór kolosalny
i zbędny jak skutku przyczyna
i konieczność pośpiechu powolna 
a może udaję, że żyję, gdy na niby gram?
Te zdarzenia się nie wiążą ze sobą
gdyby się związek jakiś znalazł 
byłby irracjonalny 
jak rozbieżna perspektywa
i symetria pozorna
a jeżeli jest i ja go nie dostrzegam?
Wymyślona to kwestia
nawet nie wiem czy to obsesja
szukam gdzieś tam
pozornych choćby rozwiązań
obrazy które mam
nie pasują do żadnych znanych ram.
Odejdź, nie - zostań
na jedno i to samo wychodzi.
Nie, to nic nie szkodzi.
W równaniu jak dla mnie jesteś ty
dla ciebie jestem ja
dawno nie ma nas
więc wynik wychodzi ciągle zły.


[04.05.2020]

niedziela, 3 maja 2020

ZASŁUCHANE MAGNOLIE

ZASŁUCHANE MAGNOLIE



Słowiki radośnie do brzasku zdzierały gardła

miłością rozbrzmiewała ta ich romantyczna serenada
a lekka nocna mgła tam się rozwiała , tu w trawy opadła,
Zachwycały się trelami tymi pod oknem magnolie śpiące
a leciutko w takt melodii nocy kwiaty swoje kołyszące 
Stokrotki od rana marzną i drżą na porannym wietrze
bo nienagrzene jest  jeszcze powietrze
a nie wiadomo kiedy się niebo przetrze
póki co w zielonej trawie złocą się mlecze.
Dzienne ptaki podjęły pieśni w niebogłosy
popijając z traw ździebeł i koniczyn liści krople rosy.
Krzątają się rozgwarzone ptaszyska,
w przelotach skrzydeł cień zostawiają na listkach
gdy  słońce wystawi zza chmur kawałek swego złotego pyska.
A może będzie padać deszcz? powała chmur jest bardzo niska.

[03.05.2020]