poniedziałek, 30 czerwca 2025

Kolysanka

 Kołysanka 


Jeszcze za oknami dość jasno 
a już głowa do poduszki aby zasnąć ,
jeszcze nie wzeszła na niebo wieczorna gwiazda
i nie wrócił jeszcze ptak do gniazda
a już Morfeusz w ramiona bierze
siwy nów srebrzy powietrze
 a już sen powieki nuży
a już sen kolorowo wróży,
niech ci więc noc spokojem służy
 i bezsennością czasu nie dłuży.

[ 30.06.2025 ]


sobota, 28 czerwca 2025

Nie wiem

 Nie wiem


Nie wiem czy marzenia podszyte nadzieją
mają większe szanse, że się w życiu spełnia,
ale z pewnością duszę i serce lepiej ogrzeją
gdy się barwne ciepłe sny bezdrożami rozejdą 
sensu swego szukając między niebem a ziemią.

Nie wiem czy linie losu przeważnie są kręte
bo są szaleństwem planet i gwiazd ogarnięte,
bo to co romantycznie pięknie rozpoczęte
niespełnienia piętnem tknięte , pęknięte,
czy że czas porywa nas w swoją pętlę.

Nie wiem dlaczego przewrotnie się spełnia
coś co ma zaledwie przedsmak marzenia
i dlaczego przestroga uważaj o czym marzysz        ma wymowę ostrzeżenia przez którego pryzmat blady cień przeznaczenia można zobaczyć 


[ 27-28.06.2025 ]

środa, 25 czerwca 2025

Czy to jest moje?

 Czy to jest moje?


Zwątpilem, że to co piszę jest moje.
Bo może gdzieś przez kogoś porzucone,
może zwyczajnie po ludzku przegapione
lub przypadkiem zgubione
i przeze mnie tylko znalezione i słowo po słowie 
przygarnięte, przytulone, przysposobione?
Tu coś posklejam tamto powiążę
spiesząc się czy aby wszystko zdążę 
zebrać co podpowie wiatr, czym zaszumi morze
nim się w mniej powabnym pokaże kolorze,
nim się to wszystko bezładnie w nicości zatrze
i przestanie być tak absorbująco ważne.

[ 24-25.06.2025 ]

wtorek, 24 czerwca 2025

Puste miejsce

 Puste miejsce


Puste miejsca z osamotnienia
niby wciąż masz coś do zrobienia
bo przecież życie pustki nie znosi
ciągle coś z sobą przynosi 
cień szuka cienia i odwzajemnienia
w końcu znajduje cień niespełnienia
i zwątpienia bez znieczulenia 
i wciąż żarliwe do nadziei prośby zanosi.

Puste miejsce nikt takich nie chce
wśród żalu słów zapalą się świece
i nie wie nikt właśnie od dziś
jak dalej i po co trzeba żyć 
I nie chce się wierzyć że sens w tym jakiś jest
bo runął świat i nigdy już nie będzie taki sam
a trzeba się znów nauczyć śmiać
aby dalszego ciągu biegu spraw mniej się bać.

Bo życie wciąż trwa z nami i w nas
tylko w tę grę nie chce grać czas
Przez ciernie do gwiazd biegnie przez świat
bo życie wciaż trwa zawsze zielone światła ma.


[ 22-23.06.2025 ]

niedziela, 22 czerwca 2025

Nowy profil

Nowy profil


W towarzyskich profilach
przebieram jak w uciekających chwilach
ty w swoim napisałeś w kilku słowach
że szukasz kogoś kto lubi się całować,
 i aby był super przytulaczem
by o życiu pomyślał poważnie i z czasem
zaprosił do wspólnego lóżka, stołu 
i żeby miał poczucie humoru
lecz gdyby nie miał, jakoś zaradzisz temu,
postanowiłem spostrzeżeń swoich nie chować
ta zgodność niesie coś z ważniejszych znaczeń
więc napisalem bez większego w sobie oporu,
z wiarą, że to będzie nowe otwarcie dla nas obu
Skwitowaleś me wyznanie słowami ,,to miłe"
dwa krótkie słowa nic więcej tylko tyle 
wystarczająco by nadzieje odleciały jak motyle
w naszej wspólnej przestrzeni miejskiej
nie daleś mi miejsca na więcej
nie będzie spotkań wyznań jesteś mi potrzebny
jak do życia tlen i ciągle za tobą tęsknię
zamykam te drzwi z napisem to znowu nie ty.
A może są to słowa zachęty skromne
i teraz to czekasz aż podejmę, rozwinę wątek?
Zatem jeszcze dopytam by pewność zyskać
niż się gubić w rozlicznych domysłach.


[ 21.06.2025 ]





sobota, 21 czerwca 2025

Szary tom

 Szary tom


Coś mi się nagle przypomniało,
od kawy porannej gwałtownie poderwało,
do biblioteczki gorączkowo pognało,
ale nie znalazłem tego szarego tomu
pełnego gołych faktów i barwnych anegdot zbioru, 
śladów, mgieł wspomnień, korowodu 
jemu współczesnych postaci, obrazów
życia na tle epoki, efektownych porażek,           skromnych sukcesów, banalnych romansów 
i wierszy co były i są przebogatym kolażem.
Brak tego tomu obudził niepokój,
wiem że go znajdę, ba, sam w ręce mi wpadnie
kiedy w podobnym półszale czegoś znaleźć zapragnę.

[ 21.06.2025 ]





Pretekst

 Pretekst


Szybko mi odpisałeś co się rzadko zdarza,            bardzo chętnie jakiś spacer albo kawa
ale wyjeżdżasz do Warszawy prawie zaraz  
i to jest nieodwołalna w tym momencie sprawa.    więc na godzinę przed odjazdem na dworcu               lub innym razem bo często tu bywasz w końcu ponieważ nie chcę z tobą znajomości zaczynać
od rozstania przed odjazdem to cała przyczyna.   więc szczęśliwej podróży ci życzę i proszę o kontakt gdybyś tu przyjechał ponownie.
A potem już byłeś w Pruszkowie ,
z którym mam kilka odległych wspomnień.
Ale rozmowy ze mną jednak nie zaczynasz
gdy po krótkim czasie powitała cię Kościerzyna,
która zaś kogoś innego mi przypomina...
więc tak się nadarzyła okazja wspaniała
do naszego drugiego nie spotkania ..?


[ 19-21.06.2025 ]

czwartek, 19 czerwca 2025

Kwiat akacji

 Kwiat akacji 


Witaj każdy dzień dany ci
pokładaj w nim wszelkie nadzieje
chwytaj co ci los niesie dziś
gdy świt znów po nocy jaśnieje.
Cisza rozmów ma z tobą smak
a czułość w spojrzeniach się rodzi 
w myślach jawi się marzeń kształt
i miłość na kawę przychodzi.
Kwiat akacji znów roztacza swój słodki smak
bramą nieba leci szczęścia ptak
białe kwiaty strąca z drzewa nadmorski wiatr
nam ze sobą dobrze aż chce się śmiać .
Każdy ranek zakochany w Jutrzence jest
jak my w sobie po kresów kres
drogi wiodą nas do siebie by razem iść
razem być, razem żyć, razem śnić.

[ 18-19.06.2025 ]

wtorek, 17 czerwca 2025

Szamanowi

Szamanowi


Ciepły blask miodowych oczu w jednej chwili,
wzgarda, pogarda i odraza zaraz w drugiej,
potem stajesz się znowu miły i troskliwy
jakbyś miał połowę duszy natury ponurej.
Lubisz to że jestem a za chwilę nienawidzisz
jakimś niedookreślonym gestem dajesz znać
że sam się temu wszystkiemu co jest dziwisz,
bo to się w ogóle nie powinno było stać.
Jakbyś nagle zrozumiał, że nie jestem słońcem ,
ale mgłą snującą się nad murami cmentarza
i zaciągasz się głęboko kolejnym papierosem
a to co myślisz ciebie samego to przeraża.
Ale z uśmiechem dobrym powracasz
nie zawstydzony wcale, że dałeś się przyłapać
na zwątpieniu na które czasem sobie pozwalasz,
i spokojnie miłością kawę dosładzasz.
Kreślisz nam plany na najbliższe wspólne godziny,
dokładnie wiedząc dokąd pójdziemy, co zrobimy,
taki cudownie bezpieczny, na świecie jedyny,
i znowu ze mną szczenięco szczęśliwy.
Tylko już zawsze będę w tobie widział
bo się niestety odzobaczyć nie da
tak skrajne dwa twoje oblicza
i moja do ciebie miłość raz pęknięta 
nie wytrzyma tej próby na ostrych zakrętach
bo się strach zwyczajny przyczepił i po duszy się pęta
a czasem w oczy zagląda i klepie po plecach
i kiedy zapytasz czy jeszcze , ja odpowiem nie , dłużej tego ciągnąć się nie da.
I ciebie to wcale nie zdziwił jakbyś na to tylko czekał,
i między twoimi słowami dotykalna wręcz ulga 
że to ja historii tej rozdział zamykam,
i bez zbędnej histerii z życia twego znikam,
ty sam byś jeszcze z tym zwlekał,
a przecież sam wiesz, że serce nie sługa.



[ 16/17.06.2025 ]

niedziela, 15 czerwca 2025

Witkowi

 Witkowi


Jeszcze ciszą ogarnięty cały dom,
nawet nie zbudzone wiersze śpią
wskazówka zegara
niestrudzenie się stara
kroku dotrzymać czasowi
i wraz z nim nadążyć 
uciekającą chwilę dogonić,
przemijaniu przeszkodzić...
na freskach wspomnień pamięcią wodzić 
nieśmiało zaczynam 
tu nadziei światełko tam żalu pajęczyna 
tam się żagiel podmuchem wzdęty rozpina
tam zaś niepożegnana rozstania chwila
i niepewność : była czy nie była przyczyna
prawdziwa czy tylko zmyślona 
gdy pisałeś daj mi spokój nie pisz do Koszalina
i tak się skończyła miłość i romans
lecz czy słusznie? sprawa nie jest wyjaśniona.
Czy pozory złe nas zmyliły jak drogowskazy
pomylone, 
przestawione w odwrotną stronę?
Przecież ty we mnie ja w tobie widzieliśmy swoją połowę.
Gdzie zgubiliśmy i kiedy naszego szczęścia podkowę?
Dlaczego nie przyszło nam do głów
aby zacząć jeszcze raz
nowe szanse sobie dać
aby nie zaprzepaścić wspólnych snów?
Jeszcze w ciszy tonie cały dom,
za oknami mewy dzioby drą,
zagłuszając przekomarzanie wron
zegarowa wskazówka zatoczyła kolejny krąg.

[ 15.06.2025 ]



sobota, 14 czerwca 2025

Sławkowi

 Sławkowi


Jeżeli kiedyś: jutro, za tydzień lub za rok,
chociaż nie ma tego planu w moich snach
staniesz jednak mimo to w moich drzwiach
wiedz, że przechowuję dla ciebie tamto ,,tak"
sprzed wielu, bardzo wielu bez ciebie lat,
którego nie chciałeś za dobrą monetę wziąć.

                              *   *.  *

Już między nami sprawa była obgadana,
spadająca gwiazda marzeń naszych złapana 
i w ogólnych zarysach uzgodniliśmy wszystko
i na horyzoncie nie czaiła się przeszkoda żadna
i nawet na to zgodziły się moja siostra i mama,
ale tak w dłonie uchwycone szczęście prysło
jak mydlana kolorowa bańka,
nie spełniła się nam nasza bajka,
został we mnie ślad miłości co ma serce zranionego ptaka,
nie miałem chęci, nie szukałem szans aby nagły brak wzajemności opłakać 
skrycie, należycie,
a nas w odrębne samotności pognało życie...
Ale listopadowe w Warszawie popołudnie
i wieczór wspominam z czułością bo było cudnie
nim pośrodku nocy powiedziałeś ,,nie" bo to dla ciebie za trudne
chociaż to w sumie raczej smutne
nie potrafię z całą stanowczością stwierdzić,
że okrótne...
rozstaliśmy się na dworcu przed południem,
pasaże nie były bezludne ,
megafony zapowiadały, pociągi odjeźdzaly, przyjeżdżały,
niewypowiedziane słowa drżały 
na strunach duszy,
żeby niezręczność chwili zagłuszyć
coś nieważnego mówiliśmy,
a czas tak wyliczyliśmy,
że na peron krótki zjazd,
potem no to cześć no to pa,
drzwi wagonu mimowolny trzask
i już, nie było nas.
Nie wiem czy dziś choć czasem o mnie pomyślisz?
czy jak ja za tobą, za mną zatęsknisz?
a może się ożeniłeś i masz śliczne jak ty dzieci?
Ciekawe, czy zachowałeś nasze listy
z których wynikało, że byliśmy sobie bliscy?

[ 10-14.06.2025 ]


niedziela, 8 czerwca 2025

Kazikowi

 Kazikowi 


spragniony mnie byłeś 
jak źródła na pustyni derwisz
nim posiadłeś nieomal czciłeś
a teraz zadumany świątek siedzisz
bo spędziliśmy noc średnio udaną
i chyba już gdy zbudziło nas wczesne rano
i otworzyłeś okno na świat który był Warszawą
której rozgwar wypełnił twe maleńkie mieszkanko
sam to wiedziałeś nim woda w czajniku
że nie chcesz choćby dotyku
ani przepadać w ramionach
przytulać do łona 
ust całować 
z rozkoszy nie móc wydobyć krzyku
tego nie chcesz ze mną 
ale bym kapcie podał, czy na stoliku
postawił szklankę z herbatą 
kiedyś na stare twoje lata
chęci wyrażasz z aprobatą
ale nie dałeś i tej roli 
pretendenta na brata
o co mnie jakoś serce nie boli
ani o to że nie jestem skarbem twoim
jeszcze zjemy u przyjaciół twoich
z Gdańska śniadanie świąteczne,
co z decyzjami co do nas nie będzie sprzeczne ,
na Grabówku spijemy herbatę nieśpiesznie,
spędzimy pół nocy w gejowskiej dyskotece,
powiesz mi tam właśnie dlaczego mnie nie chcesz,
spotkamy się ostatni raz na bulwarze
w Gdyni, przejdziesz na rowerze
a razu pewnego Sylwia wiadomość 
smutną przyniesie 
że już ciebie nie ma i nie będzie 
a ja nawet nie byłem na twoim pogrzebie.


[ 03-08/18.06.2025 ]

piątek, 6 czerwca 2025

Życie to podróż

 Życie to podróż 


Mówisz życie to podróż
dla każdego bez wyjątku 
codziennie od początku 
od środy do wtorku
i da capo al fine 
nim ostatnia godzina wybije
czy się jedzie czy stoi w korku
czy w autobusowym tłoku 
czy tkwi się w rozkroku
jak słońce nim wyjdzie z mroku
pozornie,
przezornie
bierze się tę szansę
jak kota w worku
wyrusza w trasę
od świtu do zmroku
a w nocy zaś sen
zabiera gdzieś hen
do gwiazd, do planet, do słońc,
lub w odmęty koszmarów, jak bądź 
gdzie gubi się bliskich i znika dom.
Mówisz, że życie to podróż 
i każdy jest jak Odys albo Kolumb
a sensem jest drugi człowiek
więc bez mrugnięcia powiek
umawiasz się ze mną na dworcu 
bo znalazłeś mnie jak w korcu maku w końcu.


 [ 03-06.06.2025 ]




środa, 4 czerwca 2025

Taki poranek

 Taki poranek 


Nie przystroił się  poranek
ani złotą ani srebrna rosą,
obok jesteś ty, mój kochanek,
coś śnisz i chowasz stopę bosą
pod kołdrę, a wiatr gdzie oczy poniosą
krąży, kołuje i leci, a jaskółki roznoszą
pilnie zapowiedź deszczu nad wioską,
z poranną kawą wychodzę na ganek
mając na chwilę ten świata kawałek
na własność i nie spojrzę na zegarek,
nie przywołam myśli co będzie dalej 
póki twój sen spokojny, nadziei kaganek
jest jak wianek i komunii naszej opłatek,
gdy słońce ciepły promyk na parapet kładzie 
łatwo dają się schować w najniższej szufladzie
troski i zwątpienia niepotrzebne na razie 
wiem że zaraz przejdziesz w niedopiętej piżamie, 
pocałujesz czule,  dłoń na ramię położysz 
i tak razem przy kawie 
będziemy wspólną teraźniejszość tworzyć ,
patrząc jak się konik polny buja na wysokiej trawie.
I nazwę ciebie całym moim światem
z wiarą, że usłyszę od ciebie : nawzajem.

[ 04.06. 2025 ]



poniedziałek, 2 czerwca 2025

Apollinaire

 Apollinaire 


W objęciach akacji biała brzoza tkwi
nocą śni swoje bezpieczne sny 
w blasku słońca sielankowe wiedzie dni
i nie boi się deszczu burzy ani mgły 
a ja patrząc na ten ujmujący kadr
żałuję że nie potrafię jak Apollinaire 
tak dobierać kolorów, mieszać barw
ani przestrzeni tak rozkołysać 
a potem zgrabne to opisać,
tak się w słowach bezkarnie zatracić
potem się nimi jak wstążeczkami bawić,
to pożar duszy i serca wzniecać i gasić 
i tak się sobą w epoce swojej zaznaczyć.

[ 29.05-02.06.2025 ]

Dynamika czasu

 Dynamika czasu 


Zegar niektóre sekundy stawia miarowo
spokojnie, zwyczajnie, nie nerwowo,
powoli, stopniowo przechodząc w crescendo,
inne zaś twardo, jak donośnie fortissimo forte
z inspiracji dziarskim, marszowym krokiem
prawie brutalnie odbijając się od ścian i okien,
a inne jakby bieg i oddech wstrzymywał
tracąc napięcia puls i tętno
miedzy sprężyną i baterią,
piano pianissimo z partytury czasu odgrywał
jakby je przed kim? a dlaczego? ukrywał.

[ 02.06.2025 ]

niedziela, 1 czerwca 2025

Głos na los

 Głos na los


I za chwilę znowu
znacząco wpłynie 
na mój mały świat
nowe w tym roku 
polityczne rozdanie
znaczonych kart,
jak na ironię losu 
trzeba wybrać drogę 
a nie ma wyjścia z chaosu
a dzwon nie bije na trwogę 
tylko łąka odurza kwiatem
i bez który jest lilakiem 
tylko deszcz wzbierający nad światem
i nadzieje które muszą obejść się smakiem.

 [ 31.05.-01.06.2025 ]