sobota, 14 czerwca 2025

Sławkowi

 Sławkowi


Jeżeli kiedyś: jutro, za tydzień lub za rok,
chociaż nie ma tego planu w moich snach
staniesz jednak mimo to w moich drzwiach
wiedz, że przechowuję dla ciebie tamto ,,tak"
sprzed wielu, bardzo wielu bez ciebie lat,
którego nie chciałeś za dobrą monetę wziąć.

                              *   *.  *

Już między nami sprawa była obgadana,
spadająca gwiazda marzeń naszych złapana 
i w ogólnych zarysach uzgodniliśmy wszystko
i na horyzoncie nie czaiła się przeszkoda żadna
i nawet na to zgodziły się moja siostra i mama,
ale tak w dłonie uchwycone szczęście prysło
jak mydlana kolorowa bańka,
nie spełniła się nam nasza bajka,
został we mnie ślad miłości co ma serce zranionego ptaka,
nie miałem chęci, nie szukałem szans aby nagły brak wzajemności opłakać 
skrycie, należycie,
a nas w odrębne samotności pognało życie...
Ale listopadowe w Warszawie popołudnie
i wieczór wspominam z czułością bo było cudnie
nim pośrodku nocy powiedziałeś ,,nie" bo to dla ciebie za trudne
chociaż to w sumie raczej smutne
nie potrafię z całą stanowczością stwierdzić,
że okrótne...
rozstaliśmy się na dworcu przed południem,
pasaże nie były bezludne ,
megafony zapowiadały, pociągi odjeźdzaly, przyjeżdżały,
niewypowiedziane słowa drżały 
na strunach duszy,
żeby niezręczność chwili zagłuszyć
coś nieważnego mówiliśmy,
a czas tak wyliczyliśmy,
że na peron krótki zjazd,
potem no to cześć no to pa,
drzwi wagonu mimowolny trzask
i już, nie było nas.
Nie wiem czy dziś choć czasem o mnie pomyślisz?
czy jak ja za tobą, za mną zatęsknisz?
a może się ożeniłeś i masz śliczne jak ty dzieci?
Ciekawe, czy zachowałeś nasze listy
z których wynikało, że byliśmy sobie bliscy?

[ 10-14.06.2025 ]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz