wtorek, 17 czerwca 2025

Szamanowi

Szamanowi


Ciepły blask miodowych oczu w jednej chwili,
wzgarda, pogarda i odraza zaraz w drugiej,
potem stajesz się znowu miły i troskliwy
jakbyś miał połowę duszy natury ponurej.
Lubisz to że jestem a za chwilę nienawidzisz
jakimś niedookreślonym gestem dajesz znać
że sam się temu wszystkiemu co jest dziwisz,
bo to się w ogóle nie powinno było stać.
Jakbyś nagle zrozumiał, że nie jestem słońcem ,
ale mgłą snującą się nad murami cmentarza
i zaciągasz się głęboko kolejnym papierosem
a to co myślisz ciebie samego to przeraża.
Ale z uśmiechem dobrym powracasz
nie zawstydzony wcale, że dałeś się przyłapać
na zwątpieniu na które czasem sobie pozwalasz,
i spokojnie miłością kawę dosładzasz.
Kreślisz nam plany na najbliższe wspólne godziny,
dokładnie wiedząc dokąd pójdziemy, co zrobimy,
taki cudownie bezpieczny, na świecie jedyny,
i znowu ze mną szczenięco szczęśliwy.
Tylko już zawsze będę w tobie widział
bo się niestety odzobaczyć nie da
tak skrajne dwa twoje oblicza
i moja do ciebie miłość raz pęknięta 
nie wytrzyma tej próby na ostrych zakrętach
bo się strach zwyczajny przyczepił i po duszy się pęta
a czasem w oczy zagląda i klepie po plecach
i kiedy zapytasz czy jeszcze , ja odpowiem nie , dłużej tego ciągnąć się nie da.
I ciebie to wcale nie zdziwił jakbyś na to tylko czekał,
i między twoimi słowami dotykalna wręcz ulga 
że to ja historii tej rozdział zamykam,
i bez zbędnej histerii z życia twego znikam,
ty sam byś jeszcze z tym zwlekał,
a przecież sam wiesz, że serce nie sługa.



[ 16/17.06.2025 ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz