niedziela, 28 maja 2023

Tamten maj, tamten dworzec

 Tamten maj, tamten dworzec



Kiedyś znad Pacyfiku będąc w podróży,
czekając na przesiadkę do St. Louis
spędziła wieczór na dworcu w Kansas City
pretekst dla wiersza wręcz znakomity.

Wokół panował zbyt nudny spokój,
do biletowej kasy nie było tłoku,
nikt nawet szeptem nie prowadził rozmów,
majowy księżyc miał wszystko na oku
i rozkład jazdy i czasopisma z zeszłego roku,
więc zanim się zbliżył pociągu gwizd
zdążyła napisać zdań kilka, krótki list,
wypisać do przyjaciół na ich domowy adres
widokowych kilka kartek
nie dbając jaki na nich jest obrazek,
zanim w oddali zadudniły żelazne koła
pogłaskała przybłędę - dworcowego kota.

Nikt więcej nie przyszedł ją spotkać,
tylko wiatr zaskrzypiał drzwiami,
z ciekawości zajrzał do środka,
o, pomyślał, z tą panią to my się znamy.

Sypnął wraz z miejskim kurzem
marzeniami, wspomnieniami, nadziejami
i garścią kolorowych złudzeń,
że się bezbłędnie wie, po co się tłucze
człowiek po świecie, za czym tak gna,
czy wskazówek szuka, czy tropi znak
gdzieś raz zobaczony, w natłoku spraw
potem zatracony, czy tylko ucieka wpław
przez szerokie rzeki losu i czasu,
unikając zgiełku i hałasu
by cennego nabrać dystansu.

Gdy w megafonie zabrzmiał głos niski,
że przyjazd oczekiwanego pociągu jest bliski,
niedopałek papierosa wrzuciła do popielniczki,
poprawiła makijaż przy lusterku puderniczki,
przeczesała włosy, zamknęła torebkę,
schowała zeszyt z wierszami do walizki,
po koleżeńsku rozstała się z kotem,
po dziś dobrze nam znaną starą piosenkę
przez radio usłyszeliśmy w czas jakiś potem.
Zaśpiewali Skaldowie.

[ 27/28.05.2023 ]





sobota, 27 maja 2023

Chłopakowi z Lublina

 Chłopakowi  z  Lublina


Gdy odszedłeś w sierpniowy piątek nad ranem tak nagle,
gdy tobie - chłopakowi z Lublina
gdzieś w Łodzi wybiła ta ostatnia godzina,
gdy się nieodwołalnie okazało, że już pozamiatane,
całe jestestwo towje w plastikowy, szary worek zabrane
gdzieś i muszę ciebie znaleźć
- od małego lubiłeś w chowanego zabawę,
mała karteczka, zdawkowe zdanie
ciało odebrać tam i tam, podano adres
ale tam nie dotarłeś,
ciekawe kto w tym maczał palec,
może ty sam u sił wyższych zabiegałeś
o tę ostatnią naszą wspólną atrakcję? ...
żeby jakoś z tym wszystkim dać sobie radę
zamieniłem swoje serce i duszę w twardą skałę,
lity kamień i brak łez wygląda na zdradę,
tak wybacz proszę, że nie zapłakałem...

Z rubinowym oczkem srebrny sygnecik,
jak amulet z Indii  pamiątka i talizman
co miał prostować drogi twoich wyzwań
chronić od złego nieprzewidzianego,
zapisana ostatnia ulubiona afirmacja
powtarzana jak mantra w różnych sytuacjach,
ku pamięci wizytowy kolorowy bilecik
by się w podbramkowej klęsce deską ratunku ucieszyć
i notatka i medyczno szpitalna dokumentacja,
na podłodze przy łóżku plama krwi,
ślad życia i pieczęć złamana do tamtych drzwi
na drugą stronę światła, czy się bałeś robiąc ten krok?
Bo nim to światło, to najpierw bezbrzeżny mrok?

A twój bezbłędnie zdezorientowany kot
jeszcze nie święta, skąd więc ten tłumny zlot
obcych ludzi bez sensu akurat właśnie dziś?
On czeka że wrócisz bo musiałeś wyjść 
i jak stróż patroluje zakamarki wszystkie,
bo wie, że znasz dobrze ten wiersz
o kocie, któremu się  t e g o  nie robi,
pojął to swoim piątym zmysłem
i nie dał się zabrać obcemu człowiekowi,
któremu się wydawało, że ma do niego prawo
skoro już, wezwany przyszedł w ten dziwny dzień.

Po kątach pozorny spokój, pozorny ład,
obłaskawionej pozornie codzienności znak,
w powietrzu nieruchomo stoi
zapach perfum dobrej marki, woń kadzidła i mój strach
że śmierć tu jeszcze jest wpatrzona w mój kark,
w dekoracjach tak obcego mi miasta Łodzi,
jak w tragifarsie przez okno wchodzi
rozkosznie beztroskie słońce
i na tę całą sytuację nie jest mu nie miło
i jeszcze ozdabia nie cikawy za oknem widok
jakby się w najlepsze z cieniami bawiło.

Nie stwierdzono udziału osób trzecich
jakby to miało pocieszyć, ciebie wskrzesić
a co się stało wiesz tylko ty
choć zaskoczony byłeś nie mniej niż my
i te wszystkie drobiazgi nagle zbędne
natychmiast i od zaraz
bo zdarzenia potoczne opuściłeś bezwzględnie 
tylko przez sen przekazałeś pozdrowienia z Wrocławia.
A my wiemy, odszedłeś żeby polatać
po krańcach wszechświata.

[ 19-27.05.2023 ]



Z mostu nad rzeką zdarzeń

 Z mostu nad rzeką zdarzeń


Z mostu nad rzeką zdarzeń
podarte na strzępy fotografie
wyrzucam polaroidowych marzeń,
niespełnień seryjnych złudzenia, miraże,
fantasmagorii kolaże
co się nie spięły nawet fotomontażem,
tak ciut bezsensownie zebrane
w gorącze myśl i namiętności pożarze...
raz jeszcze się muszę od tego uwolnić,
by nigdy więcej nadziei nie trwonić
jak kamyków zielonych
nonszalancko pogubionych
w chwilach zbyt szalonych.

Gier dawnych stare symbole,
czas co snuje chwile po kole,
do radości przyklejone melancholie,
do pasji szewskich anielskie spokoje,
jakby natychmiast ból minął po tabletce,
wróżba z akacji skończyła sie na ,, nie chce"
w grze tak łatwo powiedzieć pas,
na pięcie się odwrocić, wyjść 
potem zacząć wszystko jeszcze raz
gdy nowe szanse los da na bis
dlatego tak coś ciągnie, pcha i gna
jak ćmę w sztucznego światła blask.

[ 24-27.05.2023 ]


niedziela, 21 maja 2023

Zbędna konsekwencja

 Zbędna konsekwencja


Wykoślawił mi ktoś
mojego czasu oś
wszędzie jestem nie w porę
nigdzie zdążyć nie mogę.
Przewrotny los
bierze pod włos,
stare błędy, kóre znam
popełniam winny sobie sam
w nowych dekoracjach bez ram.
Czy to ułomność,
czy upośledzona skłonność,
może bezbronność,
czy brak odporności na fatum,
czy bezwiedna konsekwencja zachodzi tu?

[ 17-21.05.2023 ]

środa, 17 maja 2023

Pusto nie licząc mnie

Pusto nie licząc mnie



Szeroki peron, jakaś stacja,
na którą wchodzi się z miasta,
peronu przstrzeń bujnie porasta
zieleń jak dżungla trawiasta,
a mnie ogarnia frustracja
nie wliczona w bilet atrakcja,
i nie pomaga afirmacja,
bo się w tej zieleni choćby spacja
nie pojawia, a pod semaforem sapie
pociąg, jeśli nim nie pojadę- kompromitacja,
a znaleźć drogi do niego wciąż nie potrafię,
a za późno na błądzenia palcem po mapie,
na żal, że wybrałem wagary, gdy wykładano geografię
ale opcje są dwie, można wybierać
lecieć na około lub się przedzierać
w obu przypadkach bierze mnie jasna cholera,
ten pociąg nie będzie bez końca czekać,
mimo, że zegar stoi zepsuty czas wciąż ucieka,
jest prawie tuż, widzę go z daleka,
lśnią przez jego okna zapalone światełka,
przez megafony grają Remedium - stara piosenka,
złoodporna niezniszczalna kamizelka,
w aktualnej zapowiedzi techniczna usterka,
nikt nie śmie powiedzieć, że fuszerka,
zdziwienie resztki spokoju spod powiek
wymiata, że jakoś żaden inny człowiek
nie śpieszy się jak ja jechać gdziekolwiek,
byle dalej od smutku, jak najdalej od wojen,
od dechami zaślepionych okien,
od nie ma dla ciebie miejsca
w przepełnionym schronie pękniętego serca,
od bezradnością dotkniętych dusz
bezwiednym patrzących wzrokiem,
co się dziś o jutro bać przestały już,
uparcie wciąż żyjąc tylko teraz tu,
od wszystkich dni zaciągniętych mrokiem
do  tam gdzie można na bal u Posejdona
być może zaraz za najbliższym rogiem
bez zaproszenia trafić, gdzie otwarte ramiona
i śmiechem się leczy istota zraniona,
więc bym pojechał skąd miłość woła
jak Syrena znad dalekiego morza,
przez manowce, szczerej puski pola
a tu jeszcze zauroczy wierzba,
tam zachwyci topola,
i obejmuje świat swoim półkolem tęcza
i wiatr się ślizga po drzew poręczach
deszcz pocałuje w usta
ktoś skarci, fe, rozpusta
chociaż cała stacja całkiem pusta
nie licząc mnie i odbicia z lustra.
Jakaś stacja, szeroki peron
po przyjeździe
od razu jest się w mieście
a pierwsze co widzisz to neon
z koślawą co drugą literą,
rzucił cię tu los z wieczną migreną
ale jeszcze wierzysz, że bać się nie ma czego.


[ 17.05.2023 ]


niedziela, 14 maja 2023

Wiecznie duży chłopiec

Wiecznie duży chłopiec



Chociaż posiwiały ci skronie
trudno powiedzieć o tobie
dorosły człowiek,
łatwiej: wiecznie duży chłopiec.
Parasol rzuca cień nad tobą,
by nie mącił twego szczęścia byle obłok,
duszę masz tak bardzo nie odporną,
a bzy i jabłonie kwiaty ronią wokoło.
Nie zwiążesz słońca promieni
w płomienny bukiecik,
wciąż łapiesz motyle do złotej sieci
i składasz myśli w niedobry sonecik.
Nie wiem dlaczego twe spojrzenie serce mroczy,
jakby spadała na nie najczarniejsza głębia nocy,
zamiast szeptać czułe: kocham, wołam: pomocy,
bo z pozoru taki bliski, a jednak za bardzo obcy,
a masz takie ładne, obłędnie chabrowe oczy.

[ 12-14.05.2023 ]

Chcesz zatrzymać

Chcesz zatrzymać



Chciałbyś zatrzymać tę miłość a nie wiesz,
czy przyszła akurat właśnie do ciebie
upiła się w nocnym barze z czystej rozpaczy,
i że przyszła tu z tobą niewiele to znaczy,
przecież ty też piłeś tej nocy w tym barze,
ona  coś ci mówiła, sens tego ginął w gwarze,
a teraz tu śpi a ty stroisz ją w kokardki marzeń,
jeszcze nie wiesz, że nic z tego nie będzie raczej.

Chciałbyś zatrzymać dla siebie tę miłość,
której jeszcze w wczoraj nie było,
chcesz zabierać ją ze sobą zawsze wszędzie
i śmiało wyobrażasz sobie, że tak będzie,
obsypywać będziesz płatkami róż,
wykąpiesz w wonnej lawendzie
i nazywać to zechcesz szczęściem
od słońca zachodu do porannych zórz.

Chciałbyś zatrzymać na moment tę miłość,
o której się tobie nawet nie śniło,
rzucane przez gwiazdy i księżyce
na wiatr najwłaściwsze słowa
będziesz zbierać aby jej podarować
przed wczesnym świtem
a ona wtedy chce się tylko całować
i w tym całowaniu swoje strachy chować
i tak się stanie słowo ciałem
ona będzie Ewą a ty Adamem
przekroczycie tak zwanego szczęścia bramę,
skosztujecie kopel rosy, odwiedzicie motyle
i  nim was omota kłopotliwy sentyment
rozbiegniecie się po całym świecie
zanim przyzwyczajenia bluszcz was oplecie.

[ 11-14.05.2023 ]




środa, 10 maja 2023

Złota proporcja

 Złota proporcja


tajemnicze piękno tkwi
w doskonałej liczbie Fi
w niej prawda i mit
jak złoto lśni
niewymierna śpi
otulona w płatki róż
po męczącym dla niej dniu
gdy wprawiała w ruch
kosmiczne galaktyki by gwiezdny kurz
wirował lekko niczym skrzący puch
nie traci nic ze swego piękna
w proporcjach człowieka
i urzeka i zwodzi
lecz nie o to chodzi
by bez przerwy zerkać
do lusterka
bo ten ideał ma w sobie coś z piętna
i jest w nim szczęście i udręka
o czym szumi prehistoryczna muszekla.

[ 06-10.05.2023 ]

Per aspera ad astra

 Per aspera ad astra


Przestrzeń dla wrażeń
ekstradycja marzeń
rzucony kamień
abstrakcja skojarzeń
spostrzeganie zdarzeń
przez ciernie do gwiazd
empiryczny znak
roztrwoniony w grach
a potem żal i strach
a potem jeszcze raz
drogi nowej szlak
aż po eureki blask
sukcesów i porażek smak
trzeba tylko tak
ruszać z posad świat
ale algorytmów brak.

[ 06-10.05.2023 ]

Przekleństwo pierwszego pytania

 Przekleństwo pierwszego pytania


prostota skomplikowana
pierwszego pytania
szansa pierwsza lepsza
losowy zabawy element
paraliżuje i podnieca
już słychać niepewności szelest,
wątpliwości pretekst
pojawia się w oczach
panika i zgroza
i popłoch w swej garści cię ma
a przecież to tylko gra.

[ 8-10.05.2023 ]

sobota, 6 maja 2023

Ludolfina

 Ludolfina


Zazdroszczę Wisławie
czym się nie wsławię
wiersza o liczbie Pi.
Potoczne trzy czternaście
nie pomijając przecinka
kołem się zamyka
w bezkres umyka
jak dziwna muzyka
która ciągle koło ucha mi brzmi
i gamą barw ale jałowo mi się śni
a niekiedy przystraja się w obłoki i mgły
ta enigmatyczna liczba Pi...
A najbardziej w niej lubię 
i bezwiednie hołubię
pierwsze cyfry trzy
w nich bowiem
coś z nieskończoności skrzy
jak porannego słońca promień
zaglądający do kuchennego kredensu
i widzę, no tak, zazdrość moja jest bez sensu.

[ 06.05.2023 ]




Świat, dzień, noc

Świat, dzień, noc



Chodź ze mną w świat,
to wcale nie jest daleko,
znajdź ze mną blask
związany marzeń wstęgą,
przez rozszumiały las
nad rwącą rzeką
proszę chodź ze mną
to nie jest daleko.

Chodź ze mną w dzień
bądź słońcem na mym niebie
spójrz w zieleń drzew
to daje ukojenie
i ptaków śpiew
przez światłocienie
ty bądź pragnieniem
będę spełnieniem.

Chodź ze mną w noc
za gwiazdy naszej śladem
nim wiatru włos
stanie się babim latem
pójdziemy za księżycem
gdzieś ani dalej ani bliżej
do mroku przywykną źrenice
i zrozumiemy szczęścia tajemnicę.

[ 05-06.05.2023 ]




środa, 3 maja 2023

Tylko nie zakochaj się

 Tylko nie zakochaj się



Gdy się pochwalisz swoim zdjęciem nowym
tak się w sobie zbiorę, odważę
choć serce wciąż płoche
z pożarem pod pozoru chłodem
serdecznym słowem 
tobą mój zachwyt wyrażę,
przyjmujesz komplement z dozą życzliwości
pod warunkiem zapewnienia 
emocjonalnej nietykalności
ja piszę, że dobrze, na to  zgoda
a ty przekornie odpowiadasz, że szkoda..
znamy się troszkę, słabo cokolwiek
nie wiem czy mógłbym zakochać się w tobie,
często zastanawiam się jaki z ciebie człowiek,
może ciebie zapytam i mi to powiesz...

[02-03.05.2023]