ZAWIROWAŁY PŁATKI ŚNIEGU
Od dawna kiedy patrzę na brzozy
myślę o tym, że przedwcześnie
ktoś w ich leciutko drżące cienie
na wieczny sen ciebie położył.
A wszystko już było między wami skończone,
poszliście każde sobie w swoją stronę
ciebie jeszcze spowijał tej złej miłości mrok
a jego trawił zawistny żal,
że uciekłaś poza jego zaborczości krąg,
ty miałaś nadzieję
na jeszcze jeden
dyskotekowy bal,
a on przyjechał do ciebie
już z nową dziewczyną
może to twoją czujność uśpiło, zmyliło ...
żeby raz jeszcze, ostatni, porozmawiać.
Zabrakło znaków wymownych na ziemi i niebie?
Rozmowa - pomyślałaś - co może się stać?
A może przeczułaś przeznaczenia stygmat?
O nim tak dużo wiedziałaś, wystarczyło by się bać?
A może nie wierzyłaś w tragedię własną ani dramat?
Gdy zauważyłaś że pistolet co ciebie wycelował
i zostałaś z tym bezradnie i bezbronnie sama
w oczach i duszy zrobiło się nagle bezbrzeżnie ciemno
mogło wtedy być wszystko jedno
gdyż na wszystko już stało się za późno
zwłaszcza żeby stamtąd uciec , gdzieś pobiec
by ocalić mogła ciebie mama albo ojciec.
Ale jeszcze była tamta druga, tragedii osoba trzecia-
czy mogła jakoś to fatalne misterium przerwać?
Odmienić literę przeznaczenia?
A może w aucie zbyt daleko zostawionym
czekała na wasz powrót cierpliwie , trochę znudzona
może ciut prawie urażona,
bo on zabrał ciebie na spacer do miejsc waszych ulubionych,
z premedytacją cię tam zwabił
i z zimną krwią zabił.
Nie drgnęła mu powieka
ani zadrżała ręka.
I nie było nikogo kto by dał ci obola
na podróż , na opłacenie Harona.
Zawirowały płatki śniegu,
świat się nie zatrzymał w biegu
ruszyły lawiny słów w gazetach, protokołach
żadnego nie dało się odwołać
i nikt nie napisał , że to był tylko koszmarny sen
więc jeszcze twe ostatnie miejsce pośród brzóz trzech
cień wiary, miłości , nadziei pamiątka
jak blady uśmiech przez łzy się tu błąka,
szumi żal, pamięć i przebaczenie w wiotkich białych gałązkach
kiedy ty spacerujesz po pastelowych łąkach.
[ 13-14.02. 2022 ]