wtorek, 30 czerwca 2020

Z PROGNOZY POGODY NA DZIEŃ DOBRY

Z PROGNOZY POGODY NA DZIEŃ DOBRY



Była  w niebie dostawa i promocja red bulla

łapczywie napiła się go skuszona chmura
deszcz więc natychmiast skrzydeł dostał
i już zadziera  nosa
i będzie padał letni zalotny - przelotny
ciekawe skąd o tym wie synoptyk
z prognozy pogody na dzień dobry?
A oto nagle do porannej kawy
złota kropla wpadła słońca
od deszczu cała taka błyszcząca
w gościnę przyniosła niebieskie migdały
i atmosfera zrobiła się gorąca, pachnąca
od czego i dusza skrzydeł dostała
i się uśmiecha wdzięcznie od ucha do ucha
w skowronkach będąca cała
nie przejmując się, że parasola nie zabrała
że tak ogólnie jest coraz bardziej krucha
i że pamięć coraz częściej zawodzi 
i co z tego, że przemacza buty gdy po kałużach chodzi
jeżeli znowu szczerze wierzy, że po burzy jasny dzień przychodzi,
to taka wiara dla niej w sam raz
po grecku to brzmi pocieszająco: aspri mera kie ja mas.


[30 .06. 2020 ]

niedziela, 28 czerwca 2020

ZAMIAST EKWIWALENTU W POSTACI PREZENTÓW [ Z pierwszych liter ]

ZAMIAST EKWIWALENTU W POSTACI PREZENTÓW 

 [ Z pierwszych liter ]


R
ysunek twoich ust zaprasza rysunek moich ust do twoich ust całowania  

Aksamitny gęsty głos do kochania , zasłuchania, 
Dotyk uzależnia jeszcze mocniej niż codzienny kawy z tobą picia zwyczaj
Oczy  mają kolor miodu, ale czasem piwa, jest w nich bursztynowe ciepło
Świat mój na tobie mi się wdzięcznie kończy i na tobie z nadzieją zaczyna
Ćwierć jednak tylko serca chcesz mi dać co ja zaś chętnie biorę w ciemno
Zapragnę z czasem więcej zamiast ekwiwalentu w postaci twoich prezentów
Ewidentnie nie zrozumiesz tego i tak się narodzi zapewne przyczyna
Schodzenia ze wspólnej drogi i odczulanie z rozczuleń i sentymentów
Zapytasz mnie kiedyś : czy jeszcze?.. odpowiem, że już chyba raczej nie ...
Każdego szkoda, nie każdego żal - brzmi ciągle hasło twe
Ławto, zbyt okrutnie łatwo z pamięci swej wyrzucisz mnie i nasz wspólny czas
A nam do siebie za daleko i coraz dalej jest - tak zanuci las w którym nie ma nas.

[ 28.06.2020 ] 

ZALEDWIE LEKKO TKNIĘTY DZWON [ Z pierwszych liter ]

ZALEDWIE LEKKO TKNIĘTY DZWON  

 [ Z pierwszych liter ]


T
knięty zaledwie lekko niepokoju dzwon

Akustycznie na wyżyny swoich możliwości się wspiął
Matowymi tonami jak klamrami duszę spiął
Tknięty leciutko niepokoju dzwon
Ewidentnie powiedzieć mi coś chce
Pozawerbalnym środkiem przekazu
O możliwości takiej, że coś co się już wie
Całkiem bez znaczenia może okazać się od razu
Alternatywna antyrama obcego obrazu
Łamie w strefie spokoju złudną stagnację
Umyślnie nałoży nowy rysunek na stary schemat
Nową podpowie myśl na zapomniany  temat
Kotwicę odczepi z miejsca o nazwie Mam Rację
szanse wszystkie, możliwosci nowe pozostawi przede mną otworem.

[ 28.06.2020 ]

ZRÓB TO DLA SIEBIE SAM

ZRÓB TO  DLA SIEBIE SAM



Powiedział mi , że dziś
urodzin swoich dzień
przeklina - nie pytam dlaczego?
Głos jego pewnie brzmi
zbyt dziwnie i
tak czuję, że w tym jest coś złego.

Niech w takt muzyki świt
otrze ze snu łzy
by poczuć, że co złe odeszło
niech da z ramienia duszę zdjąć
otworzyć okno i
zobaczyć jak się mija dzień i noc.

Wiem, że nie dam rady złożyć znowu
z rozbitego lustra twego losu
nowych dobrych wróżb i horoskopów
zatem cię proszę

Niech to będzie żart
niezbyt dobry żart
ale tymfa wart,
obróć wszystko w śmiech
licz ze mną do trzech

Choć poranna łza
była jak zły znak
przecież wstaje świt
proszę otwórz drzwi
zrób to proszę sam.

Zbyt często słyszysz w snach
wśród pustych ulic strach
co przenika do serca twego
zdradzony się czujesz
i celu brak
sam się odnaleźć w tym nie umiesz.

Niech w takt muzyki świt
otrze ze snu łzy
by poczuć, że co złe odeszło
niech da z ramienia duszę zdjąć
otworzyć okno i
zobaczyć jak się mija dzień i noc.

Wiem, że wszystko może być iluzją
gdy się ciągle patrzy w krzywe lustro
nowych dobrych wróżb i horoskopów
zatem cię proszę

Niech to będzie żart
niezbyt dobry żart
ale tymfa wart,
obróć wszystko w śmiech
licz ze mną do trzech

Choć poranna łza
była jak zły znak
przecież wstaje świt
proszę otwórz drzwi
zrób to proszę sam.

Wiem, że możesz znaleźć nową radość życia
złapać moment, który będzie zwrotem
bez zastrzeżeń spójrz przed siebie
jak najprędzej
nie pytaj jak
powól niech w tobie
odżyje płomień
i niech radość życia trwa
niech radość życia trwa.

[ 27.06.2020 inspirowane utworem zespołu ABBA.. I Let The Music Speak"]


czwartek, 25 czerwca 2020

Z ODROBINĄ TREMY PREZENTUJĘ TEN OBRAZEK NIEMY

Z ODROBINĄ  TREMY 
PREZENTUJĘ TEN OBRAZEK NIEMY



Nie zaglądaj proszę w moją po swojemu skomplikowaną duszę

skrytą pod barwnych myśli postrzępionym pióropuszem
ale spróbuj być dla niej prywatnym dyżurnym sanitariuszem
z zawsze gotowym plastrem jak fotoszop z retuszem.
Nie zaglądaj proszę, pod podszewkę mojej duszy
choć cię jej szelest jak podszept intryguje, wabi, kusi
nie ma tam nic dla ciebie ciekawego, 
nie znajdziesz niczego zobaczenia koniecznego
od zaglądania tam nie wyniknie nic dobrego.
Moja dusza jest jak przestronna szafa
to tylko pozór celowo zamierzony, że wygląda jak atrapa
w niej są myśli jak kreacje
na niemożliwe wszelkie okazje
tę tylko oglądam, tamtą nawet przymierzam
ale w żadnej z nich pokazywać się nikomu nie zamierzam.
Moja dusza jest jak ogromna komnata
prawie jak legendarna bursztynowa, tak bogata
jest ciemność i mgła, która czasem wszystko gmatwa
i pełno w niej luster i jasnego swiatła,
zaś odgadnąć, w którym z nich jest prawda
to nie jest  sprawa wcale łatwa,
prawd jest zresztą zawsze wszędzie bez liku
jak bezcennych sentencji w dziecięcym, szkolnym pamiętniku
jak przytulności w miękkim frotte ręczniku
jak nadziei i niepokojów w podarowanym bukieciku
i w załączonym do niego niepodpisanym bileciku,
Nie zaglądaj, proszę pod podszewkę duszy mojej
bo tego wnikania nie lubię, ale nie, że się tego boję
przecież tak często w nagość odziany
przed tobą stoję śmiały,wyprostowany
bez najmniejszego cienia lęku czy obawy
i w otwartej dłoni dla ciebie serce moje.
Ale ty ciągle coś , gdzieś drążysz , 
i się denerwujesz przy tym jak podchorąży,
który przeczuwa, że nie zdąży, 
i mobilizujesz siły jak saper, który wie, 
że pomylić się może tylko raz
tak sobie  ryzykownie  grasz,
konsekwencje i konwenanse za nic masz
ty to wkalkulowanym w przygodę kosztem zwiesz
poszukujesz śladów tajemnic, 
z gorączką rozpalonych źrenic
tropisz sedno bo gdzieś tu być może leży
by dociec istoty prawdy, w którą i tak nie uwierzysz
nawet gdybyś którąś z szafy duszy mojej 
kreację mógł przymierzyć na sobie
przejrzawszy się tak w jej lustrach musiałbyś sam sobie zaprzeczyć,
nie wyobrażam sobie, byś mógł potem spokojnie z tym żyć.



[24-25.06.2020]

środa, 24 czerwca 2020

Z NIE SWOJEGO STADA

Z NIE SWOJEGO STADA



Wilkiem człowiek człowiekowi

w księgach starych tak zapisane stoi
Nikt z tym nic raczej nie zrobi
ale każdy tej przestrogi się trochę boi.
Wilkiem człowiekowi człowiek
tak często bez mrugnięcia powiek
i tak nam mija za wiekiem wiek
Człowiek człowiekowi wilkiem
więc przemyka chyłkiem
by nie spotkać sąsiada
z nie swojego stada
Człowiek człowiekowi często wilkiem.
Ledwo to w myśli wypowiadam i już milknę
bo odkrywam jakiś inny tej myśli sens
że niestety względem samego siebie też.

[ 24. i 30. 06.2020 ]

ZGUBIŁEŚ JEDYNY KLUCZ [ Z greckiego śpiewnika "Mono si su panda"]

ZGUBIŁEŚ JEDYNY KLUCZ 

 [ Z greckiego śpiewnika "Mono si su panda"]


Mgła, na dworzu pada

liczy łzy  ballada
moknie w deszczu i drży
Jedna kropla spadła
w pustą toń zwierciadła
sama przegląda się w nim

    Ginie gdzieś bez sensu
    szuka czegoś gdzieś
    ze snu marginesu
    pisze przemokły wiersz.
    Mgła,  za oknem pada
    liczy łzy  ballada
    moknie na deszczu  i  drży

Potem gdzieś przysiada
w parku mokra ławka
moknie w deszcz i lśni.
W dłoń gitarę bierze
struny brzęczą deszczem
sama wygląda jak deszcz.

     Ginie gdzieś w tym deszczu,
     szuka swoich miejsc
     z sensu marginesu
     pisze przemokły list.
     Mgła, za oknem pada
     zmokła w deszczu ballada
     zmokła w deszczu, zmarzła i drży.

Gdy zrozumiesz wszystko
prawdy będziesz blisko
poczujesz jej smak
Nim spostrzeżesz jednak
będzie bez znaczenia
suma radości i trosk.

     Zginiesz gdzieś bez sensu
     w jakimś obcym miejscu
     nie dasz szansy szczęściu
     które przecież jest tuż
     sam zostaniesz znowu
     przed bramą ogrodu
     ale zgubiłeś jedyny klucz.

Monotonia czekań
wita cię z daleka,
wita cię jak brat
Poprzez mgły nie widać
że zaczyna świtać
że się przejaśnia świat.

[ 24.06.2020 ]

sobota, 20 czerwca 2020

ZAPACH AKACJI

ZAPACH  AKACJI



Rozpachniały się słodko, poziomkowo akacje 
zamieszkujące przydrożną miedzę,
wiwatują drżącym na wietrze
białym delikatnym kwieciem
za nic mając wiedzę 
o współczesnym świecie,
znakomicie ignorują licytacje
kto ma większą rację,
nie wchodzą w skomplikowane kombinacje,
akceptują, dopuszczają adorację,
z księżycem siadają do śniadania
słońce zapraszają na kolację
z deszczem odbywają lekcję szeptania
i wróżenia z czystej karty,
chętnie przytulają przelotne wiatry
które w ich obięciach dokonują zmianę warty,
przygarniają troskliwie pszczoły i trzmiele
mają przy tym przyjemności wszelkiej wiele.
Rozpachniały się akacje - więc lato zaszaleje.

[ 20.06.2020 ]


piątek, 19 czerwca 2020

ZATAŃCZYĆ RADOŚĆ ŻYCIA [ Z pierwszych liter ]

ZATAŃCZYĆ RADOŚĆ ŻYCIA 

 [ Z pierwszych liter ]


M
am ochotę pójść na plażę na spacer

i znowu zobaczyć subtelną improwizację
łażącego za mną niewiernego cienia,
odpływających i powracających fal,
świetlistej pozłoty od słońca promienia.
Ćmy słońca niesione bryzy powiewem
jeszcze wzrokiem odprowadzać w dal
arabeski śladów na piasku
kroków słońca i księżyca o zmroku i o brzasku
w wolnym tłumaczeniu jako drogę do ciebie
interpretować absolutnie bezbłędnie,
nadbiegające chwile jak swoje zebrać
odtańczyć radośc życia by chciało przy mnie nadal trwać.

[ 19.06.2020 ]

wtorek, 16 czerwca 2020

ZDOBYWAM WIEDZĘ

ZDOBYWAM WIEDZĘ



Zdobywam wiedzę, życiowego wtajemniczenia przekraczam kolejny krąg

a jednak tak bardzo często popełniam wiciąż niestety znowu ten sam błąd.

Na nic się przydaje chuchanie w szklane kule
i czytanie tarota kart ze zrozumieniem
ani rozpoznawanie znaków na ziemi i niebie
jak już straciło swoje mocne niegdyś znaczenie
zaczynanie i kończenie dnia twoim imieniem
i że na wspólną fotografię spoglądam czule.
W końcu łapię jakiś prosty sens
i podejrzewam, że już dobrze wiem jak to jest.
To taki błysk, zapalający niezłomnej pewności znicz,
że już przenigdy i w żadnej sprawie nie zbłądzę od dziś
nawet gdybym miał same beznadziejnie zagmatwane sny śnić
i budzić się z nich z trwogą w sercu i pustką w głowie
i przekonaniem prawie najgorszym ze wszystkich,że od nowa nie wiem nic,
I niczego już się być może nie dowiem
choćbym raz po raz gubił cel i do niego drogę...
bo się gdzieś zatlił na własność moją i wyłączność w posiadanie wzięty  płomień
wraz z nim przekonaie, że jeśli chcę to z pewnością mogę ,
i zdołam układać życie po swojemu , ze spokojem.
Dlaczego to przekonanie trwa  zaledwie tylko chwilę, moment?
Bo ten znicz to była tylko zapałka?
Więc się śmiać czy płakać?


Zdobywam wiedzę, życiowego wtajemniczenia przekraczam kolejny krąg
a jednak tak bardzo często popełniam wiciąż niestety znowu ten sam błąd.

[ 16.06.2020 ]

wtorek, 9 czerwca 2020

ZAŁAMANIE POGODY

ZAŁAMANIE  POGODY 



Żółkną już nieubłaganie 

zawilców liście w lesie
być może, przez pogody załamanie,
albo dlatego, że się nocą od zatoki chłodem plecie
rozmowa księżyca z gwiazdami
jak  na trzepaku, do góry nogami 
jak niekiedy na opak między  nami
gdy trzepoczesz zalotnie rzęsami
i zaczepiasz stokrotki w trwie warkoczami.
Giną powoli wiosny ślady , 
nie ma na to żadnej rady
zapachem wiatr wieść tę ze świata niesie 
deszcz przepowiada trawom, drzewom,ptakom
że nadchodzi lato , nadchodzi lato
ktokolwiek cokolwiek by chciał powiedzieć na to
nadchodzi lato po rocznej poniewierce
podczas której rozdawało swoje serce
trochę wiośnie, która go nie chce
trochę jesieni, która do niego niezrozumiałe androny szepce
i trochę zimie, która boi się wziąć je w zmarznięte ręce
że od tego natychmiast przeminie,zginie
i jak świat będzie trwać bez zimy w zimie?
Zatem idzie do nas  lato
pełną gębą, na bogato.
Rozdaje całusy przydrożnym kwiatom
puch dmuchawcom zdmuchuje
stroi skrzypce świerszczom
na burz letnich gwałtowne wyładowania błyskawice kumuluje,
gdzieś rozkręci małą trąbę powietrzną
w porachunkach gdzies ponad tęczą
przekroczy zasady zwane obroną konieczną
stanie na czele zdarzeń pośrednich i ekstremalnych
osiągnie wysoką średnią stanów przewidywalnych
potem z miną niewinną, jakgdyby nigdy nic
zanuci przekornie, a słońce sobie lśni
i być może komuś spełni sny.

[ 8-9.06.2020 ]

niedziela, 7 czerwca 2020

ZANIM ZDĄŻĘ ZWĄTPIĆ ZNOWU

ZANIM  ZDĄŻĘ  ZWĄTPIĆ  ZNOWU



Czas jak czas ma nas

nieważne skąd to wiem
zabiera nas w drogę
w cień zarzeń, w ich blask
przez ciernie do gwiazd.

Czas ma nas, jest w nas
jak bez początku świat
a jednak wyznacza
gdzieś przecież nasz kres
taki sam jak zawsze.

Mam tu dziś swój czas
wiem jak żyć i spokój
powraca do mnie
zanim zdążę zwątpić znowu

Biorę w garść swój los
wyjdę z cienia trosk
podążę dalej
przez życia banalny dramat.

Mam znów z czego cieszyć się
życia swego widzę sens
jest tak jak po nocy dzień,
jak po nocy dzień.

[ 06.06.2020 inspirowane utworem ,,Recuerdos de la Alhambra" ]

sobota, 6 czerwca 2020

ZGASIŁEM SŁOŃCA NASZYCH SZANS [ Z greckiego śpiewnika : Aspro gia semi ]

ZGASIŁEM SŁOŃCA NASZYCH SZANS 

 [ Z greckiego śpiewnika : Aspro gia semi ]


Tak mnie nie kochać umiesz tylko ty

i ignorować tak jak nigdy nikt
rozwiał się z papierosa twego dym
i jest w tym jakiś złego losu trick.
Tak mnie nie kochać możesz tylko ty
tak nazbyt chętnie opuśiłeś moje sny
nie pytasz mnie nad ranem jak się mam
i nie pijemy razem już porannych kaw

Przyczyna może być w tym,
że się marzeń dzban rozsypał w pył,
przyczyna może jest w tym
że się nasze drogi zgubiły pośród mgły

Zgasiłeś słońca wszystkich naszych szans
Zabrałeś z przedpokoju ten twój słynny płaszcz,
zdjęcia odeślę ci na poste restante
Dziś wiem, że byłeś tu ostatni raz.
Na wzgórzu serc złamanych bije dzwon
jakby obwieszczał naszych tęsknot zgon
już nic wspólnego ze mną nie chesz mieć
przykościelna  wierzba w płacz uderza też.

Przyczyna może być w tym,
że się marzeń dzban rozsypał w pył,
przyczyna może jest w tym
że się nasze drogi zgubiły pośród mgły

[05.06.2020]








wtorek, 2 czerwca 2020

ZNOWU ZMIENNY WIEJE WIATR

ZNOWU ZMIENNY WIEJE WIATR



Znowu wiatr z kierunków zmiennych wieje tu,

za oknem widzę przelot gęsi wśród nielicznych chmur,
w otwarym oknie o poranku powietrze pachnie nocnym deszczem
za progiem czai się codzienności nieliryczna przestrzeń.
Wysoko gdzieś samolot prostej smugi ślad zostawia na niebie
niebawem pewnie planowo osiągnie swój odległy cel
widok ten niezmiernie wzruszał mnie gdy tęskniłem do ciebie.
Chłodny cień rozjaśnia słodka kwiatów biel,
kromkę chleba w lustrze kałuży ogromna wrona moczy 
gdy powstałe na wodzie swoje odbicie nagle zobaczy
badawczo rozgląda się do okoła i czmycha bo myśli, że ją co złego zaskoczy
z mieszkania na parterze wilczur jakby zazdrosny 
o zawłaszczoną przestrzeń wystawia łeb przez szybę, widać, że warczy
mimowolnie zastanawiam się czy nie zerwie zasłony.
Mija mnie ktoś nieznajomy ale kłania się
dzień dobry odpowiadam i nie zastanawiam się
skąd go znam a może raczej skąd on mnie zna
coraz częściej niezobowiązująco sobie marzę
by oglądać uśmiechnięte a nie wciąż zamaskowane twarze.
W prześwicie widzę mój ulubiony, tak jak  ja, samotny dąb
a nad zatoką  rozsiadła się niewielka roztargniona mgła
jakby zawstydzona że nie pamięta po co , dokąd szła
półwyspu rysunek skryła jakby to był zaczarowany ląd.
W koronach drzew rozświergotanych ptaków śpiew
wita mnie i słońce które na widnokrąg wspina się
stawiając swe kroki roztropnie, starannie
gdy piłem kawę było ciekawe jakie mam myśli poranne
na chwilkę więc wyszło zza białych obłoków chmur
przypilnować mnie bym nie wypisywał nastrojowych  nienatchnionych bzdur.

[ 02.06.2020 ]

ZAKŁADAM SŁUCHAWKI NA USZY

ZAKŁADAM SŁUCHAWKI NA USZY



Zakładam słuchawki na uszy

przyciskam klawisz start
i cierpliwie czekam ułamek minuty
aż popłyną dźwięki jak balsam dla duszy
by nie słyszeć niepokojącego szelestu przez los tasowanych kart
by nie myśleć lapidarnie kto i z czego jest wyzuty
za to mogę się kolorem, kształtem nuty
płynącej kojąco do ucha przez druty
napawać, nasycać, bezkarnie rozczulać i wzruszać
by powyrzucać z siebie sumienia wyrzuty
się im przyjrzeć z innej strony, może coś sobie poprzypuszczać.
Zachwycają mnie ozdobnie rozbudowane glisanda
gdy bezlitośnie  mnie echo twojego wyznania dopada
Przyznajesz  się, chętnie i łatwo, że kłamiesz
bo w ten sposób ćwiczysz pamięć
bo wzbogacasz określenia znaczeń,
tam gdzie prawdy ląd stopą swoją nie stajesz
chyba, że przez błąd albo przez przypadek
a i to zaliczasz sobie na poczet zagadek
które swym wielbicielom do rozwiązania zadajesz.
Wyśpiewanych ozdobników gęsty maczek
zaplątany w partyturze mały znaczek
jeszcze drży na membranie ucha jak po ekstazie
tak, choć nie muszę, nie powinienem lecz ci wybaczę
jeszcze przeproszę, że już nie walczę.
Tylko jeszcze  z zazdrością odwracam głowę
kiedy mijają mnie całujący się przechodnie,
ale i tak odchorowuję ciebie raczej dość łagodnie,
nie zamieniam się w płonącą  żalu pochodnię.
ty tak śmiesznie starasz się wypaść wiarygodnie
a to zaledwie jak dla mnie jest jedynie prawdopodobne
jak wyroby niegdyś czekoladopodobne
ale nie przybliża ciebie do prawdy ogółu czy sedna
jak nie czyni facetem gdy założysz spodnie
i już się z tym godzę prawie pogodnie, coraz bardziej łagodnie.
A tym czasem niech mnie uwodzi melodia jeszcze jedna.

[31.03.2019/01.06.2020]