ZAKŁADAM SŁUCHAWKI NA USZY
przyciskam klawisz start
i cierpliwie czekam ułamek minuty
aż popłyną dźwięki jak balsam dla duszy
by nie słyszeć niepokojącego szelestu przez los tasowanych kart
by nie myśleć lapidarnie kto i z czego jest wyzuty
za to mogę się kolorem, kształtem nuty
płynącej kojąco do ucha przez druty
napawać, nasycać, bezkarnie rozczulać i wzruszać
by powyrzucać z siebie sumienia wyrzuty
się im przyjrzeć z innej strony, może coś sobie poprzypuszczać.
Zachwycają mnie ozdobnie rozbudowane glisanda
gdy bezlitośnie mnie echo twojego wyznania dopada
Przyznajesz się, chętnie i łatwo, że kłamiesz
bo w ten sposób ćwiczysz pamięć
bo wzbogacasz określenia znaczeń,
tam gdzie prawdy ląd stopą swoją nie stajesz
chyba, że przez błąd albo przez przypadek
a i to zaliczasz sobie na poczet zagadek
które swym wielbicielom do rozwiązania zadajesz.
Wyśpiewanych ozdobników gęsty maczek
zaplątany w partyturze mały znaczek
jeszcze drży na membranie ucha jak po ekstazie
tak, choć nie muszę, nie powinienem lecz ci wybaczę
jeszcze przeproszę, że już nie walczę.
Tylko jeszcze z zazdrością odwracam głowę
kiedy mijają mnie całujący się przechodnie,
ale i tak odchorowuję ciebie raczej dość łagodnie,
nie zamieniam się w płonącą żalu pochodnię.
ty tak śmiesznie starasz się wypaść wiarygodnie
a to zaledwie jak dla mnie jest jedynie prawdopodobne
jak wyroby niegdyś czekoladopodobne
ale nie przybliża ciebie do prawdy ogółu czy sedna
jak nie czyni facetem gdy założysz spodnie
i już się z tym godzę prawie pogodnie, coraz bardziej łagodnie.
A tym czasem niech mnie uwodzi melodia jeszcze jedna.
[31.03.2019/01.06.2020]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz