ZNOWU ZMIENNY WIEJE WIATR
za oknem widzę przelot gęsi wśród nielicznych chmur,
w otwarym oknie o poranku powietrze pachnie nocnym deszczem
za progiem czai się codzienności nieliryczna przestrzeń.
Wysoko gdzieś samolot prostej smugi ślad zostawia na niebie
niebawem pewnie planowo osiągnie swój odległy cel
widok ten niezmiernie wzruszał mnie gdy tęskniłem do ciebie.
Chłodny cień rozjaśnia słodka kwiatów biel,
kromkę chleba w lustrze kałuży ogromna wrona moczy
gdy powstałe na wodzie swoje odbicie nagle zobaczy
badawczo rozgląda się do okoła i czmycha bo myśli, że ją co złego zaskoczy
z mieszkania na parterze wilczur jakby zazdrosny
o zawłaszczoną przestrzeń wystawia łeb przez szybę, widać, że warczy
mimowolnie zastanawiam się czy nie zerwie zasłony.
Mija mnie ktoś nieznajomy ale kłania się
dzień dobry odpowiadam i nie zastanawiam się
skąd go znam a może raczej skąd on mnie zna
coraz częściej niezobowiązująco sobie marzę
by oglądać uśmiechnięte a nie wciąż zamaskowane twarze.
W prześwicie widzę mój ulubiony, tak jak ja, samotny dąb
a nad zatoką rozsiadła się niewielka roztargniona mgła
jakby zawstydzona że nie pamięta po co , dokąd szła
półwyspu rysunek skryła jakby to był zaczarowany ląd.
W koronach drzew rozświergotanych ptaków śpiew
wita mnie i słońce które na widnokrąg wspina się
stawiając swe kroki roztropnie, starannie
gdy piłem kawę było ciekawe jakie mam myśli poranne
na chwilkę więc wyszło zza białych obłoków chmur
przypilnować mnie bym nie wypisywał nastrojowych nienatchnionych bzdur.
[ 02.06.2020 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz