Nie w porę
Czasem słowa przychodzą nie w porę
i chociaż mają swoją niebanalną urodę
przedźwięczną melodię, bogate stroje
a nie są moje zmysły na nie gotowe
to nic z nimi nie zrobię
więc odchodzą jak kochanki niespełnione.
Na wiatr się rzucają, inne wpadają w ogień
jedne ruszają piechotą w dalszą drogę
z przeznaczeń swoich zmęczonym tobołkiem
życzliwie machają do tych co fruną obłokiem
może gdzieś na jarmarki trafią w dni targowe
i twórczo komuś zaprzątną wreszcie głowę
a gdy się amator nie znajdzie , jak kamień w wodę
przepadną , zginą być może nie bezpowrotnie.
Drugie staną się nieoczywistym ciałem,
gdzieś między Bydgoszczą a Poznaniem,
albo drzewami co samotnie pośród pól
po wieków wieki obrastając w kolejny słój
czy lata skwar czy zimowa zamieć
jak znak na jawie by nie przebrzmiała pamięć
pośród bełkotu niedorzecznych zaklęć
i tak między niebem i ziemią trwać będą
aż się staną kolebką prawdy a może legendą
póki nie wypłowieją , nie zbledną.
[ 30.10.2025 ]