ZAMYKAM DRZWI PRZED ZŁEM
Czy maseczka uratuje ci bezcenne życie?
czy tylko ocali twoją biedną kieszeń?
Czy już się tym wszystkim bawisz znakomicie?
czy cię ciągle strach zagarnia w swą bezkresną przestrzeń?
czy cię pociesza możliwość taka,
oprócz śledzenia lotu każdego w zasięgu wzroku ptaka
że możesz podmuchać sobie w twarz
własnym oddechem
by ciągle mieć pewność bycia żywym człowiekiem?
tyle właśnie jeszcze z tego masz.
A tym czasem
po miastach i po wioskach
jak łąką za lasem
najpiękniejsza wiosna
rozeszła się pogłoska
wyobraźnię sycąca
jak gorąca i drżąca
naga kochanka włoska,
że pandemia to fikcja i blef,
chociaż gdy ciągle strach w oczach jednym
to drugim już z tego złośliwy chichot, pusty śmiech.
Taka to skomplikowana dola
jak w partyturze glissanda i tremolla na krzyżykach i bemolach
i jakby nie być umysłem tęgim
to nie rozeznasz gdzie prawdy bliskie brzegi
bo gdzie mądrych dwóch swe racje wykłada
tam opinii pojawia się za conajmniej trzech,
czy to nie jest zbyt ordynarnie spreparowany pech?
taka jątrząca sprzeczność w informacjach - dywagacjach
na to jedni mówią propaganda, drudzy na transparentach
wypisują hasła żenada i zdrada
ktoś inny litościwym półgębkowym ćwierć uśmieszkiem
luki w niespójności próbuje marnie i prowizornie załatać
a kto to dostrzeże kiedy założył maseczkę?
Czy to w skomplikowanej sytuacji naszej znak czasu ?
Pomieszanie faktów , sztuczne wzniecanie hałasu
i łaskawe pozwolenie, że już można iść do lasu
i rysowanie kółka palcem na czole
za plecami mówcy na tak zwanej w didaskaliach - stronie
o czym przecież ten mówca nieprędko się dowie
choćby miał spojrzenie oka sokole
bo zaraz po konferencji poszlajają się na wódkę
przy przybrudzonym pokątnym stole
by uzgodnić wspólną wersję w tajnym a poufnym protokole.
I już zaliczyli swoją szemraną robótkę.
Zamykam chętnie drzwi przed tym złem
a może za tym złem, co stanowi różnicę drobną
pomimo świadomości, że zostanie za nimi dobro
i będzie tym zamknięciem zdziwione i zaskoczone
a próg przekroczy zimny szary cień
który stanie się treścią swoją i swoim tłem
i wkroczą obawy zeszłoroczne już przecież oswojone.
Wieczór położy skołatany sen na zmęczone skronie
A jutro wstanie nowy zainfekowany sprzecznościami dzień.
Znów będę urodą wiosny wypełniać dłonie
sycić wzrok by myśli uporządkować łagodnie, spokojnie.
Choć kwarantannę wszechstronną wprowadzono
odpowiedzialności za czyny i słowa nie odroczono.
[24.04.2020]
ZAKRYJ USTA I NOS
Jeszcze ci mogę spojrzeć śmiało w oczy
i cię tym spojrzeniem zniechęcić lub zauroczyć
byle tylko odległości dwóch metrów nie przekroczyć
ale nie mogę śmiać się tobie otwarcie prosto w nos,
maska odbiera wyraz twarzy i zmienia głos
to nas jakoś zabawnie łączy i jednoczy
i stanowi troskę o indywidualny i zbiorowy los,
ale stajemy się bardziej anonimowi, nierozpoznawalni i obcy
jak krajobraz zobaczony i zapamiętany w jasny dzień
odtwarzany potem pośród plamy atramentu najczarniejszej nocy
Nie mogę rzec ci na uszko niczego
z repertuaru starego czy nowego
gdybś tylko tego był najbardziej złakniony, na to zachłanny
nawet o tym jak chmury światłocień wiatrem pognany
przebiegł błyskawicznie po zielonym bukowym pniu
albo jak ptak przelecial blisko obok tuż
niosąc w dziobie do budowy gniazda kilka szarych piór
przecinając skrzydła cieniem smugę promienia słonecznego
ani nic równie przejmującego i uroczego.
I nic tak frapującego jak kto komu powiedział,
że nic nie będzie z tego
a kto się u kogo na plotkach przy kawie zbyt długo zasiedział.
Zakryj usta i nos
bez twarzy rysopis swój noś
bez twarzy ja, bez twarzy ty
taki na od dziś do odwołania styl
zakrywamy usta i nos
ale czy dzięki temu nie spadnie nam z głowy włos?
opinie są bądź co bądź jak zwykle podzielone
a jedno co pewne - mandaty słone i nieuniknione
i w Krakowie nocą oświetlenie ulic wyłączone
jak marzenia czyjeś nie do końca spełnione.
[16.04.2020]
ZESZYTY Z NOTATKAMI
Wiem, że nie tylko dla mnie lekcją jest samo życie
ale ja robię z niego skrupulatnie milion notatek w zeszycie,
żeby pilnie z uwagą poprzyglądać się czasem
tak obrysowanej istocie byłych zdarzeń,
by w tym gąszczu odnaleźć i określić prawidłowość,
nie wiem czy to jednak może być na przyszłość
w jakikolwiek sposób przydatnym drogowskazem
Z tych notatek bowiem nie wynika
jaki jest bezpieczny zakres podejmowanego
nowego, niby przeanalizowanego ryzyka
a jaki współczynnik błędu przecież nieplanowanego
nie wynika też choćby pobieżnie sposób gotowy
aby osiągnąć efekt celowy a nie przypadkowy
ani jak nie popełniać błędów starych przy gromadzie nowych.
Przegapionych dróg licznych rozstaje
także jest wytropić trudno niesłychanie.
Sam nie raz, nie dwa
szukając pewnych zdarzeń w mych notatkach jakichś śladów
żeby sprawdzić jaki ja do zdarzenia stosunek miałem, mam?
przeglądając tych notatek jak kilka nieostrych pamięci slajdów
zauważyłem, że nie pisałem przeważnie o tym
co w serwisach wiadomości było sensacją dnia
co dla gazet, radia , telewizji, stanowiło główny motyw.
Jaki ma zatem sens to wciągające pisanie?
Czyżby subiektywne z życia sprawozdanie?
Albo listy do mego alter ego wspierające własną pamięć?
[12.04.2020]
ZAWILCE
Jeszcze uwielbiam w lesie poprzyglądać się zawilcom
którymi wiosna utkała pośród zeszłorocznych martwych liści
żywą unikatową kompozycję śliczną, wdzięczną i liryczną,
która w słońcu lśni a na wietrze kruchością drży,
przeliczać im z upodobaniem ich płatki białe
jakbym u Tiffaniego jadł pierwsze i drugie śniadanie.
Ale ogólnie biorąc pod rozwagę
nie do końca oczywistą sprawę
jestem znikąd i donikąd wiedzie mój szlak
gdzieś w dalekich gwiazdach zapisane jest tak
Historia lubi się powtarzać
ale nic dwa razy się nie chce zdarzać
i wiecznie nic nie będzie trwać
nigdy a zawsze
nigdzie a wszędzie
jak zawsze potem, a nie najpierw
nie każdy swej prawdy się zaprze
nie wszystko czego nie było to będzie
mam to w swych planach poniekąd na względzie
a coraz większe przestrzenie
zagarniają coraz chłodniejsze cienie
I tak się pod okiem kładzie i maluje zmęczenie
pod powieką nie zakręci się łza
ani ta od goryczy ani ta od szczęścia
bo też kwarantannę ścisłą do odwołania ma
ale poczekam na nową szansę zachłyśnięcia,
światem, perspektywą , samym w końcu życiem
tak samo jak wszyscy, jak każdy inaczej
niezwykle i zwyczajnie
i postaram się nie dać niewesołym myślom
jeszcze przyglądam się niezwykłym zawilcom
między zawsze a nigdy, wszędzie a nigdzie
Z nadzieją, że bokiem mi to nie wyjdzie.
[10.04.2020]
ZOSTAŃ W DOMU
W zeszły piątek przyszła taka jedna pani
kupić znaczek, z gazetą program telewizyjnych stacji,
przy okazji pilnego oczywiście jeszcze coś opłacić
doskonale przy tym zakaz wychodzenia z domu mając za nic.
Bez rękawiczek, a jakże i bez maseczki
z mentalnością par exellance jak u pretensjonareczki,
odruchowo spoglądam czy z bucików nie wystaje słoma
aby damunię dokładniej móc scharakteryzować
Paniusia coś jeszcze ogląda
może czegoś sobie zażyczy, czegoś zażąda
aż nagle pełną piersią zakaszle i kichnie z całej siły siarczyście.
"Pan się nie boi, to tylko przeziębienie, bo tak to jestem zdrowa oczywiście".
Ot, i tak, przyszła sobie jedna taka pani.
Ależ nie, nie jestem wcale rozhisteryzowany..
[05.04.2020]
ZGASŁY ŚWIATŁA NOCNYCH GWIAZD
Światła nocnych gwiazd zgasły już
przepadł gdzieś księżyc i Wielki Wóz
Piękna Wenus kroki gubi
na Mlecznej Drodze jak w studni
A mój kot mi bezczelnie i natarczywie mówi,
że już najwyższa pora wstać
a co ja za degrengoladę odstawiam, żesz kawa mać,
to jakby żarliwie namawiał do
wspólnego oglądania świtającej zorzy
a jak nie wstanę to i on biedak nie zdąży
nie pytam do czego potrzebne mu to, bo kot to kot.
Gdy się ze wstawaniem jeszcze ociągam on tak tego nie lubi
i swych zaklęć chyba ze sto przepowiada
i pociera łapką swój pyszczek i wąsisko długie gubi,
a przecież to jest właśnie chwila taka
nim otworzę zaspane oczy
i w płuca bez trudu wezmę łyk poranka
jak pocałunek z ust kochanka
gdy otula mnie jeszcze łagodnie, czule i miękko sen
jak na fotografii uwieczniona
spokojna , bezpieczna zielona przestrzeń
okolic Czantorii opodal Ustronia
a on się niecierpliwi, nerwowo kroczy
prawie, że przed łóżkiem defiluje?
manifestuje? protestuje?
albo naprzeciwko przysiada ostentacyjnie
z postanowieniem, że nie ma to tamto i bezapelacyjnie
swój wymowny wzrok wlepia we mnie
i tak nim świdruje
i świadomie z czystą premedytacją manipuluje
a kiedy to nie pomaga to się nagle nieziemsko drze,
obawiam się, że na równe nogi się zrywa cały Hel,
wszak woda w zatoce głosy nieźle niesie
a to jest gorsze niż poranne obsejse
które po przebudzeniu mnie dopadają
i brak pewności to podsycają, to oswajają
i jak ostatnich dni najbardziej dojmujące troski,
jak codzienny dylemat paraszekspirowski,
wspomnieć też warto o innych przez niego
praktykowanych sztuczkach i trickach
ma bogaty wachlarz i genialnie udaje zawsze niewinnego,
jak zrzucanie różnych przedmiotów z szafek lub ze stolika
i nie myśli tu o własnych przy tym rozrywkach
a o rzetelnym hałasie
czym mnie faktycznie w końcu obudzi właśnie.
Czasem gdy autorytatywnie uzna, że spania mam już dość
posuwa się w swych poczynaniach znacznie dalej
i podejmuje działania o wiele bardziej radykalne
po prostu gryzie mnie w palec, piętę albo w nos.
Ostatecznie potulnie ulegam kociemu terroryzmowi
wstaję, idę a on uważnie mój każdy krok tropi,
daję jedzenie rudemu draniowi - to go uspokaja
nawet bez podtekstów ze swej strony
za uchem podrapać się pozwala
i łaskawie pogłaskać się daje ,
też już jestem rozbudzony,
pstrykam włącznik czajnika z wodą na kawę
wykładam przed sobą myśli niczym karty na ławę
bez retuszu zapisuję w dzienniku każdą zapamiętaną sprawę,
przez okno milcząco przyglądam się wiatrowi
jak ochoczo po niebie puchate chmury goni
i wróżę z niczego jak się ułoży los w kalejdoskopie dnia
oddalam jak mogę refleksję na codzienny temat
jakim jest niezmiennie zdrowia stan
sprawdzam, czy gorączkę mam
czy dzisiejszy ból jak wczorajszy jest taki sam
analizuję symptomy i oznaki
przemęczeniem i stresami usprawiedliwiam
mroczki przed oczami
dziękując swej przewlekłej chorobie
za tę specyficzną a bezcenną troskę o zdrowie
za złagodzony niedostrzegalny prawie przebieg
za przedłużony remisji łaski akt
choć na jak długo przecież nie wiem
będę cieszyć się tym szczęściem
póki trwa ten prywatny z życiem pakt
na króciutki moment oddalam strach.
Bo to okropnie niezdrowo tak się premamentnie bać.
[04.04.2020]