niedziela, 30 stycznia 2022

ZDJĘĆ NIE MOŻNA ROBIĆ

ZDJĘĆ NIE MOŻNA ROBIĆ


Wsiadam do pociągu,
ma jechać na północ
bo wracam do domu
on rusza na południe
może trzeba uznać,
że jest pięknie i cudnie
nieproszona
dodatkowa przygoda
która nie każdemu się zdarza
po życia wąskich korytarzach
przeszła się  w kolorowym szalu
i ma trochę żalu
nikt jej nie zaprosił, nie zawołał.
A ja dostaję szału
bo powodów mam tysiąc
muszę więc wysiąść
gdziekolwiek bądź.
Choć to już przesądzona sprawa,
gdy się przygoda w życie wmieszała.
Następna stacja
Odludzie- Bezludne
czyste i schludne
jak filmowa dekoracja
trochę jak skansen
trochę jak komiks
rozglądam się uważnie
zdjęć nie można robić.
Bilet swój mam
do kasy się nie pcham
szukam rozkładu jazdy
na moim miejscu zrobłby tak każdy
tabele gdzieś być muszą
i połączeń schematy
na stacji ze starodawną duszą,
może znajdę miejsce 
gdzie się dadzą napić herbaty
peronówy najpodlejszej na świecie,
lepszą by podali w pobliskiej kafejce
być może za najbliższej drogi zakrętem,
może czasu dość będzie to się po okolicy rozejrzę,
pamiątkę może jakaś kupię,
zeszłoroczny afisz na ogłoszeniowym słupie
przeczytam jak świadectwo świetności
odwiedzających te mieścinę gości,
którzy zagrali tu program ze znakiem jakości.
Najpierw potrzebuję pobieżnej 
choćby orientacji
jak się wyrwać najbezpieczniej
z tej tajemniczej stacji Alienacji.
Tam pod zegarem którego wskazówki  nie chodzą,
a na pęknięty cyferblat
ktoś nakleił plastra kilka łat
są jacyś państwo starsi,
podchodzę chcąc się w czymś poradzić
ale oni wiedzą jak poruszać się drogą swoją
jadą do Ty Zawsze Nigdy Nie Masz Racji
z przesiadką w Zdroju Pod Wieczną Niepogodą,
w sprawie mojej drogi, choć by  chcieli, nie pomogą.
Zaczynam rozumieć, stąd prostych połączeń nie ma
by dostać się tam gdzie mnie gna wewnętrzna potrzeba.
Brzegi rzeki przeczuć łączy most zdarzeń
mądrze lub głupio decyzji podjętych
kwituję uśmiechem ulotność wrażeń
i odbity w rzece cień mojej postaci 
jak w półromantycznym kadrze.
I wracam i czekam na tej przypadkowej stacji
na połączenie mojej prywatnej relacji.

[ 28-30.01.2022 ]

 

niedziela, 23 stycznia 2022

ZANIM PORA BURZ


ZANIM PORA BURZ


Znowu mówisz mi,
że już musisz iść
że ci bardzo wstyd
a właściwie - nie
bo to nie był grzech
moje łzy , twój śmiech
odejdź zatem  dziś
jutro obcymi zaczniemy być
wzajemnie dla siebie
niezmiennie i bezwzględnie.
Nie mów mi, że już
trzeba rozstać się
zanim pora burz
zszarzy róż liliowych zórz.
Ale chcesz to idź,
za sobą zamknij drzwi
żal i łzy
zostaw mi,
z tym da się żyć.
Zabierz nadzieję i wspomnienia,
zabierz zegar co życzliwie tykał,
gdy coś innego zacznie mi się spełniać
niech się nowe szczęście nie potyka
o dawne sentymenty i bibeloty,
nie trzeba mi okruchów starej tęsknoty
w bieli prześcieradła nowej niecnoty.


[ 21.01.2022 ]

ZE SŁOWAMI KOCHAM CIĘ

ZE SŁOWAMI KOCHAM CIĘ


Jadac autobusem,
nagle poczułem
że telefon dzwoni
głęboko wsadzony w kieszeń,
i nim go wziąłem do dłoni
to się dzwoniący rozłączył
a połączenia nie wskrzeszę
bo to nieznany numer,
to mnie zawsze trochę płoszy,
a z drugiej strony ciekawość zżera, drąży.
Nie wiem czy to szczęście czy pech, 
że odebrać nie żdążyłem.
Zatem , chociaż trzęsie
czy na prostej, czy na zakręcie
esemesa piszę 
Witaj nieznajomy
nim cię wrzucę w spam,
lub do czarnej dodam listy
jeszcze jakąś 
czort wie na co
szansę dam
losowi? tobie? sobie ? nam? 
byśmy stać się mogli sobie bilżsi,
proszę o info, kto się dodzwania
i w czym jest sprawa ...
Czekam chwilkę, pozdrawiam.
A czekając nieco się zastanawiam.
Jednak nikt wyzwania nie podejmuje,
to nie cieszy ale nie żałuję
choć mógł to być supermen
ze słowami kocham cię.

[ 22.01.2022 ]

 

ZBIERAM WĄTKI JAK STOKROTKI

ZBIERAM WĄTKI JAK STOKROTKI



To było  nasze pierwsze spotkanie,
i chyba  długo czekaliśmy  na nie
i miała być nasza pierwsza rozmowa
tyś się wspaniale do niej przgotował 
ale nic się nie działo od słowa do słowa,
że cię zrozumiem
nim się zestarzeję
albo nim padnę trupem
traciłem nadzieję.
Każde twe słowo w mej wyobraźni rysowało obraz
tak trochę laurkę, a trochę bohomaz 
nie wiem co chcesz powiedzieć
jaką chcesz przekazać treść
jakie w słowach znaczenia chowasz.
Na nic się zda
wyszukana budowa zdań
elokwencja  i frazeologia
prawie jak martyrologia
nieomal perwersyjnie gwałcisz mnie werbalnie
tak chciałbym znaleźć i nacisnąć
jak w autobusie guzik przed przystankiem na żądanie
i wysiąść.
Iluzje czy aluzje?
A gdzie konkluzje?
Zasypiam czy się budzę?
Nie, ależ skąd, wcale się nie nudzę.
Zbieram wątki
jak stokrotki 
ani to kalambur, ani psotka
zbyt bogate więc nie szkotka
żebyś chociaż w te przemowy
wplótł kilka znaków przestankowych
mógłbym zaprzeczyć, przytaknąć
i mieć złudzenie, że to jednak dialog
i zrobiło by się bliżej do dotyku rąk.


[ 17 - 22.01.2022 ]

czwartek, 20 stycznia 2022

ZNANE BRZEGI SKRYJE MGŁA


ZNANE BRZEGI SKRYJE MGŁA



Lawenda, rozmaryn i szałwia,
znane brzegi skryje mgła
i już cię otoczy nieznany świat
jeszcze nie obcy , a  jakże nie twój,
i nie ma z kim porozmawiać
jakby nagle  zabrakło  słów,
i popłynie z oka łza
jakbyś w tym obcym świecie był sam.

Rumianek, lipa , mięta,
spadnie gwiazda z nieba
nawet jeśli nie ma 
marzeń do spełnienia
albo już ich nikt nie zna, nie pamięta.
Róża z goździkiem w bukiecie zwiędła.

Płacząca wierzba, jarzębina z koralami
księżyc na niebie stanie do góry nogami,
bo znudziło mu się wciąż chodzić drogami
 pomiędzy obłokami z podniesioną głową 
 bo go nigdy wprost do celu nie wiodą.
Tak się tłumaczy gdy zbłądzi za komety urodą.

Poziomka, malina z leśna jagodą,
tu zaklęcia , gusła i uroki nie pomogą,
a znaczenia ważność stracić mogą
i nie wypłaczą się deszcze w preludiach,
ani ucichną wiatry o srebrnych kudłach
nawet gdy spadną w gorący sypki piach
lub je przytuli przydrożny w łachmanach strach.

Żołędzie, szyszki, czarny bez
nie zwiędną słoneczniki  Van Gogha,
nie myśl co było lub będzie, patrz co jest,
otworzył się piekła pandemii kolejny krąg,
topnieją zdradziecko lody w  podbiegunowych ogrodach
podnosząc niebezpiecznie poziom w wodach,
nie szukamy już  dotyku swoich rąk...
czy to kamień na drodze czy pod nogami kłoda
nie łączą nas już i nie dzielą ani sny ani słowa.
Śle pozdrowienia osamotniona trwoga.

Wanilia, anyż , szafran, imbir
ktoś się zawsze czuje winny
że śniegi w górach , że piaski na pustyni.
Pomarańcza chińska, biały jaśmin
nikt nikomu nie wyjaśni.
Bratek, wrzos,  amarylis
wyliczankom nie wierz to się nie omylisz
niby znasz to a się ciągle dziwisz.





[ 18-20.01.2022 ]


 

poniedziałek, 17 stycznia 2022

ZASŁUCHANY W FLAMENCO


ZASŁUCHANY W FLAMENCO



Z początku mówiłeś mi niezmiennie,
że potrzebujesz nie mnie po prostu,
a życie zbyt krótkie jest bezsprzecznie
by tracić czas na gry pozorów.
Nie chciałeś wziąć mnie z sobą na swój brzeg.

Na co ci to kochany
w flamenco zasłuchany
w co za noc.
Sącz swój  drink
gdy chcesz,
potem wyjdź
otrzyj łzy
zamknij drzwi.
Na co ci ja kochany
przecież nie będzie z nas pary,
ja to wiem,
uwierz mi , nie ja 
to nie ja
odwiedzam cię w  twoich  snach.


W fantazjach swoich też mnie nie widziałeś
z czułości moich skrzyń nic wziąć nie chciałeś
A tylko z moich łez serdecznie się śmiałeś
nie ze mną chciałeś iść dalej.
Nie dasz mi szans bo mógłbym więcej chieć.

Na co ci to kochany
w flamenco zasłuchany
w co za noc.
Sącz swój  drink
gdy chcesz
potem wyjdź
zetrzyj łzy,
 zamknij drzwi.
Na co ci ja kochany
przecież nie będzie z nas pary,
ja to wiem
uwierz mi, nie ja 
to nie ja 
odwiedzam cię w  twoich snach.


Wiem na pewno to mój błąd,
dobrze, że mnie wyrzuciłeś stąd.
Nie chciałeś wziąć mnie z sobą na swój ląd.
Na co ci to kochany
w flamenco zasłuchany
w co za noc.
Sącz swój  drink
gdy chcesz
potem wyjdź
osusz łzy,
zamknij drzwi.
Na co ci ja kochany
przecież nie będzie z nas pary,
ja to wiem
uwierz mi, nie ja
to nie ja 
odwiedzam cię w twoich  snach.


[ 14-17.01.2022 inspiracja: Na ziso i na pethano ]






sobota, 15 stycznia 2022

Z TOBĄ CHCIAŁEM KIEDYŚ


Z TOBĄ CHCIAŁEM KIEDYŚ

( Jagience )


Miałem okazję pójść kiedyś do teatru na Kownacką...
Wydarzenie w "Ratuszu" zaanonsowano notatką skromną ,
Bilety dwa w teatralnej kasie zdobyte z miną zawadyjacką
jakbym wejściówkę zdobył do sezamu w promocji z lampą złotą.
Tylko nie rozumiem dlaczego nie poszedłem wtedy z tobą...
Z powodów jakichś wówczas oczywistych byłem tam z kimś innym
jak ty przepięknie mądrym i nadzwyczajnie  wrażliwym.
Pamiętam, miało to swój jakiś sens i było na swój sposób urocze
ale to tym bardziej, tym mocniej zapragnąłem w tych przeżyć drogę
wyruszyć z tobą, dostać tę szansę drugą, wyjątkową...
Na teatru maluteńkiej i bez blichtru przepychu scenie
misterium się odbyło i we mnie przeogromne poruszenie,
sztuki treści nie znałem, choć to ambitna klasyka raczej
i dziś nie inaczej na to przez klisze wspomnień patrzę,
choć ktoś by powiedział, że to niepotrzebnie egzaltowane
od początku do końca historii wówczas zobrazowanej
dałem się porwać, złapać za duszy mordę od pierwszego słowa
pomimo, że komuś z widowni zaśpiewała telefonia komórkowa.
Będąc pochłonięty grą i fabułą chętnie delikwenta bym zamordował
bo przed rozpoczęciem sztuki głos inspicjenta o wyłączenie apelował.
W oczach aktorów winni byliśmy w zasadzie przecież  wszyscy,
chociaż aktorzy wymowne skierowali spojrzenie
tam gdzie się tak nietaktowne rozbrzmiało dzwonienie.
Żal duszę ścisnął - taka sztuka, wielkie nazwiska, a my - niewdzięcznicy.
Na moment jakby w półsłowach,  w półgestach zastygli artyści
Ktoś dwa rzędy przed nami  uporał się z urządzeniem oczywiście.
"Małe zbrodnie małżeńskie" potoczyły się dalej z wigorem i wdziękiem.
Mocno przeżyłem tę historię, jakże niesamowicie zagraną,
może to banał, ale pod jej wpływem stałem się jakby innym człowiekiem,
lecz nie potrafiłem tobie opowiedzieć jaką dla mnie sprawą
niesłychanie ważną było, to jedyne w swoim rodzaju spotkanie,
i pogłębiona w jedno czerwcowe popołudnie fascynacja.
Dlatego zamarzyła mi się wraz z tobą przeżyta tego wszystkiego konfrontacja.
I żebyś to sama sobą przeżyła, odczuła, bo to było tak inne od wszystkiego.
Potem  się siły  inne wmieszały , że niestety , z bólem serca - już nic z tego.
Czuję wokół tego niezgodę trochę naiwną nonszalancko-szczeniacką,
ale tak bardzo kiedyś chciałem wraz z tobą iść do teatru na Kownacką.

[ 12-15.01.2022 ]











niedziela, 9 stycznia 2022

Z NADZIEJĄ, ŻE NIE ZGINĄ

 Z NADZIEJĄ ŻE NIE ZGINĄ


Pamiętam gdy mówiłeś, 
że w los swój uwierzyłeś
gdy na swej drodze zobaczyłeś
 właśnie mnie.
Że to było piękniejsze niż we śnie.
Pamiętam uśmiech losu
łaskawy dla nas obu
uniesień romantycznych ocean pięknych chwil.
Szczęścia  wino w nadbałtyckiej jesieni dni.
W noc gwiazdy spadające
marzenia spełniające
i nadzieję, przynoszące,
że warto nam ze sobą być po życia kres.
Lecz cóż mi po wspomnieniu,
gdy wszystko w oka mgnieniu
straciło bezpowrotnie piękny dla nas sens.
Że warto nam dla siebie trwać
i wierzyć w swoją miłość,
pośrodku rosy zbierać sny
z nadzieją, że nie zginą
oddawać je jaśminom,
powierzyć szepty ust
wiatrom różowych świtów.
A dzisiaj to wspomnienie
wymusza znalezienie
pomysłu na obłaskawienie
samotności widywanej zbyt codziennie
z którą tak sobie wchodzimy  w drogę
i się  z nią  jakoś wciąż rozstać nie mogę.
Ona złą ignoruje pogodę ,
nie wnosi pretensji by witać ją w progu chlebem i solą
ale lubi powtarzać, bo wie, że mnie te słowa bolą
"Wiedz, jestem tobie pisana,
 że tu wrócę - wiedziałam,
choć się sama o to nie starałam,
wciąż inne horoskopy stawiałam,
innym gwiazdom w oczy zaglądałam,
ale cóż, jestem tobie pisana,
to z góry przesądzona jest sprawa"
I tak mnie dopadła
pierwsza nowego do niedawna
roku dekada.
Kładąc palec na usta weszła noc pod dach
a z nią skupiony o przemijanie strach.


[ 08-09.01.2022 ]