Z NADZIEJĄ ŻE NIE ZGINĄ
Pamiętam gdy mówiłeś,
że w los swój uwierzyłeś
gdy na swej drodze zobaczyłeś
właśnie mnie.
Że to było piękniejsze niż we śnie.
Pamiętam uśmiech losu
łaskawy dla nas obu
uniesień romantycznych ocean pięknych chwil.
Szczęścia wino w nadbałtyckiej jesieni dni.
W noc gwiazdy spadające
marzenia spełniające
i nadzieję, przynoszące,
że warto nam ze sobą być po życia kres.
Lecz cóż mi po wspomnieniu,
gdy wszystko w oka mgnieniu
straciło bezpowrotnie piękny dla nas sens.
Że warto nam dla siebie trwać
i wierzyć w swoją miłość,
pośrodku rosy zbierać sny
z nadzieją, że nie zginą
oddawać je jaśminom,
powierzyć szepty ust
wiatrom różowych świtów.
A dzisiaj to wspomnienie
wymusza znalezienie
pomysłu na obłaskawienie
samotności widywanej zbyt codziennie
z którą tak sobie wchodzimy w drogę
i się z nią jakoś wciąż rozstać nie mogę.
Ona złą ignoruje pogodę ,
nie wnosi pretensji by witać ją w progu chlebem i solą
ale lubi powtarzać, bo wie, że mnie te słowa bolą
"Wiedz, jestem tobie pisana,
że tu wrócę - wiedziałam,
choć się sama o to nie starałam,
wciąż inne horoskopy stawiałam,
innym gwiazdom w oczy zaglądałam,
ale cóż, jestem tobie pisana,
to z góry przesądzona jest sprawa"
I tak mnie dopadła
pierwsza nowego do niedawna
roku dekada.
Kładąc palec na usta weszła noc pod dach
a z nią skupiony o przemijanie strach.
[ 08-09.01.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz