niedziela, 30 marca 2025

Telepatia

 Telepatia


Tak łatwo w lot pojąć twych myśli nie umiem
Enigmą zawiłą nadajesz sygnały i znaki miłości 
Lejesz w te myśli blask słońca i rzeki strumień
Epickie słowo prostotą tu jednak nie gości 
Proste to niby a tyleż samo trudne
A wszystko od tego zależy że brakuje śmiałości 
Ta pozorów gra szansę daje mi złudne 
I do tego wszystkiego brakuje cierpliwości
A tam gdzie ma być radość zasiada smutek


[ 27-30.03.2025 ]

Coś się stało

 Coś się stało 


Coś się stało
Król Karo
z twarzą bladą
i bezradną
z konwaliami
ze wstążkami
winą całą
ciebie zabił.
Wczesne rano
nad Loarą
widzę panią 
zatroskaną 
chcąc zbyt bardzo 
nie być maczo
wbrew zasadom 
służę radą 
żeby kawą
plastrem, łatką 
z bożą łaską
troskę każdą 
przełknąć gładko 
potem w miasto
życia trasą 
ruszyć śmialo
pójść na całość 
by co rano 
teraz łatwo
mniej bolało.


[30.03.2025]





Niech lubi psy

 Niech lubi psy


Mnie podnieca w równym raczej stopniu 
u faceta owłosienie ciała jak i brak zarostu
szybko mą aprobatę zyskuje miły bycia sposób
inteligencja też potrzebna jest w związku
letnia miłość czy ognisty romans jak ze snu
uspokojenie po nieznośnie ciężkim dniu
blask oczu w czas poranka zórz
i wspólny krok na drodze przeczuć znów
ćmy w płomienie świec przed porą burz
przez cienie po blask wśród niełatwych dróg 
słoneczna strona i bezpieczny próg 
York- Ystad podróży plan na przyszły rok.


[ 24-03.2025 ]

czwartek, 27 marca 2025

W porannej mgle

 W porannej mgle


Świat znów przystroił się w mgłę,
zgubiły w niej swój pierwotny kształt 
wszystkie rzeczy, które dobrze znam
i to co znajome, bliskie stało się złe,
jak pełen koszmaru poranny sen.

Stał się na chwilę ogrodem mgieł świat,
płatek do płatka przytulił zmarznięty kwiat,
zginął mi gdzieś wydeptanej ścieżki ślad,
nie widać nawet gałęzi, na której śpiewa ptak,
nie słychać wiatru ani westchnienia fal.

W końcu pojawi się w krajobrazie słońca blask
i sam do siebie samego będę się śmiać 
że takie wielkie oczy miał wyobraźni strach
i tak nieracjonalnie zgodziłem się brać 
na serio świat co utonął w porannych mgłach.


[ 27.03.2025 ]




niedziela, 23 marca 2025

Feniks jeszcze ma szansę

 Feniks jeszcze ma szansę


Czy ptaki o wojnie wiedzą
gdy swe beztroskie życie klecą
tu momencik posiedzą
za chwilę gdzieś polecą.

Czy ptaki wiedzą o wojnie 
że gdzieś tam jest
codziennie śmiertelny chrzest
a one tu moszczą wygodnie
puchem swe gniazda na wiosnę.

Czy ptaki wiedzą o wojnie
że ktoś tam płacze nad grobem
albo roztrzaskanym domem
że zniszczenie i pożogę
że na rozkład dnia wpisano i trwogę 
którą rozdają zamiast chleba
których zapach bije gorzką łuną po skraj nieba
kiedy cicho suną bezdrożami 
białych trumien karawany.
i się niesie
po bezkresie 
płacz niewypłakany
bezsilności łzami
gdy się czyjś jedyny własny świat
rozpada raz po raz 
i Feniks z popiołów nie ma szans.

Przyroda ponoć zmierza ku uproszczeniom
ptaki zatem wierzą w wiosnę
i wiodą swe życie nie takie znowu proste
nie śpiewają pod wtór wojennym założeniom.

[ 22.03.2025 ]

piątek, 21 marca 2025

Moja rzecz

 Moja rzecz 


Czasem budzę się rano
niezbyt pewny swych dróg
trudno wtedy ogarnąć 
co bym chciał a co bym mógł,
wszechobecną niepewność
jak krajobraz we mgle
z kawą mi serwuje codzienność
jak obrazek na szkle.
Zanim zbiorę się w sobie
tak jak chmura na deszcz
wszystko i tak przesadzone
i bez szans awaryjnych szczęść
często się zastanawiam 
czy to wszystko ma jakiś sens
może się o tym przekonam 
zanim wpadnę na życia kres .
I znów potocznych zdarzeń bieg
przez wątków ciąg prowadzi mnie
i widzę cię w dalekim tle
jak mój nieosiągalny cel
I chociaż wciąż tak bardzo staram się 
życie brać jak ono chce
cień satysfakcji żeby mieć 
że losów splot to moja rzecz.

[16-21.03.2025]

poniedziałek, 17 marca 2025

Dziki w mojej okolicy

 Dziki w mojej okolicy



Przez moje osiedle przebiega wędrowny szlak
dziczych ojców, dziczych pociech i ich mam 
i to wcale ani zabawne ani urocze nie jest,
zanim je widać
to niekiedy słychać 
niby ostrzeżenie i do ostrożności pretekst 
ich charakterystyczny szelest
pośród suchych liści co udają ostępy i knieje,
bo one tutaj poczynają sobie coraz śmielej,
coraz mniej płochliwy jest ten dziczy ród
kto posadził kwiatki w trawie ten ma plony szkód
zwłaszcza, że korzystają tutaj z żerowisk
jak z baru zaopatrzonego pod dziczy pysk
a przeróżnych dobrodziejstw im nie brak,
a człowiekowi są te wizyty bardzo nie w smak.
Często widzę jak ze zwinną gracją biorą każdy płot
no prawie tak wdzięcznie jak dachowy kot.
Już się na nie niejeden spacerowicz nadział
i czasem szedł prosto w zaparte a niech tam,
a czasem szukał innej drogi i zawracał
żeby zdrowia nie narazić na szwank.

[ 17.03.2025 ]

sobota, 15 marca 2025

A był czas

 A był czas


Po co żyć 
jeśli życie bez ciebie 
nawet cieniem
też nie chce być ?
Jak mam żyć 
jeśli żadnym natchnieniem
ze zdumieniem
świat nie chce być ?
Jak mam żyć 
gdy kalendarze
do wspólnych zdarzeń
nie wiodą mnie?
Jak mam żyć 
dziś zwykły pasażer 
pośród swych marzeń
nie widzę cię?
A był czas
kiedy każdy z nas 
brał za dobry znak
każdy słońca blask 
A był czas
spadających gwiazd
i poranków wspólnych smak
i cały świat był nasz.
A był czas 
w którym oczu blask 
śmiał się mówiąc tak
nawet pośród pochmurnego dnia.
A był czas 
ciepła dłoni twych
kiedy deszcz i wiatr
wypełniał moje sny.
A był czas
kiedy ty i ja
szliśmy w każdą z dróg 
bez zwątpień i trwóg.
No i co,
co nam z tego zostało
garść wspomnień to mało 
aż się licho zaśmialo.



[14-15.03.2025 ]

środa, 12 marca 2025

Ona prawdy spragniona

 Ona prawdy spragniona 


Ona coś przeczuwa
drogi, mostu szuka
chce się dowiedzieć
czego o mnie nie wie.

Wprost nie pyta
taka etyka i taktyka
aluzjami nie zahacza
i nie jest dwuznaczna.

Mówi: chodź na piwo
niechby się wyjaśniło
albo na jakąś wódkę
nie trzymaj swej tajemnicy
w duszy piwnicy
zamkniętej na kłódkę.

Nie wiem co ja na to
kiepski dziś ze mnie amator
snucia opowieści
dziwnej treści
pod toastów dyktando.

Alkohol jednak wypacza
jako kłamstw wykrywacza
używać nie należy zwłaszcza,
że zwykle 
sam delikwent 
wynikom kłam zadaje
 i do tego też się nie nadaje,
żeby prawdę potwierdzać 
lub zaprzeczać
i złożyć z tego
wiążącej prawdy credo.

Alkohol perspektywę zawęża
i ramy prawdy pojęcia
nadwyręża
jak pracę płuc gdy brakuje powietrza.

Lecz ona uważa 
że alkohol zdradza
jakim człowiek na prawdę jest
i na mnie przeprowadzić chce ten test
jak na rekrucie poligonowy chrzest
a mnie nie stać na taki gest
by pokazać twarz 
w pijanym grymasie
na zwichniętym zawiasie,
by siebie tak dać
jak flagę na maszt
pod i na wiatr
pijanych ćwierć prawd.

Może więc porzuć tę zwiadowczą pańszczyznę,
zapraszam do bistro za rogiem na chińszczyznę.


[ 08-11.03.2025 ]

niedziela, 2 marca 2025

Od liryki do patosu

Od liryki do patosu



Przeglądam prześlicznych poezji liryki
tak czarują Przybosie, Leśmiany,  Asnyki,
zaczytuję się bez utraty czasu poczucia winy
gdy na pokuszenie wodzą Norwidy,Tetmajery i Tuwimy.
Od Barańczaka, przez Brylla do Leca
ach jakże kartek szelest szalenie podnieca
zwłaszcza, że między wierszami czytać trzeba
niekiedy także Pieczyńskiego i Sztaudyngera
a wtedy milczą usta a śpiewa dusza 
pieśniami Orfeusza
bo Prometeusz boskiego światła snop rzuca,
gdy z labiryntu nić Ariadny wyprowadza Tezeusza,
by utonąć jak Jasnorzewska w pocałunkach 
ale nic dwa razy ufnie powtarzam za Szymborską,
i przemijanie odmieniam za Poświatowską ,
będąc pewnym, że przesłanie to zapamiętam
że można pisać  lepiej , co przekazał światu Jan Brzechwa.
Liryki poezji prześlicznych przeglądam
gdy mnie fascynuje Białoszewski i Przybora,
Gałczyńskiego trochę szkoda,
gdy myślę , że nie nosił parasola
kiedy krople deszczu dookoła
szumnie grały mu tremola na bemolach
gdy się przechadzał po Mokotowskich Polach,
czekając aż nadjedzie zamówiona
prosto z Krakowa
Zaczarowana dorożka.
A czasem coś mnie gna do Żeleńskiego Boy'a 
do jego nadal życiem skarżącego słowa 
i do prawd które wcale nie bledną
i do konceptów którymi fechtował hrabia Fredro
Dość często wracają do mej uwagi łaski 
Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki 
Wielka improwizacja i liryk lozański
w pamięci odwiedzam step akermański
choć nikt tam pośród burzanów nie woła 
czy to pełnia czy sierp księżyca wąski
tylko w testamencie zawarta bolesna wola 
jak nieśmiertelnik wciąż wisi na szyi Polski.
A w barze ,,Pod zdechłym psem" 
szaro niebieski Broniewskiego cień 
zanim z podłogi podźwignie go nowy dzień
przegrywa ze swoim czartem małego szlema
a pamięć o tych których przestała już nosić ziemia
przechadza się wąskimi ścieżkami od imienia do imienia
i ocala od zapomnienia
tych którym z głowami na karabinach 
twarde sny przyszło śnić 
jak Baczyński Kamil Krzyś
albo czwórkami do nieba iść 
więc i my palimy tej ofierze wieczny znicz.




[ 28.02-01/02.03.2025 ]