Od liryki do patosu
Przeglądam prześlicznych poezji liryki
tak czarują Przybosie, Leśmiany, Asnyki,
zaczytuję się bez utraty czasu poczucia winy
gdy na pokuszenie wodzą Norwidy,Tetmajery i Tuwimy.
Od Barańczaka, przez Brylla do Leca
ach jakże kartek szelest szalenie podnieca
zwłaszcza, że między wierszami czytać trzeba
niekiedy także Pieczyńskiego i Sztaudyngera
a wtedy milczą usta a śpiewa dusza
pieśniami Orfeusza
bo Prometeusz boskiego światła snop rzuca,
gdy z labiryntu nić Ariadny wyprowadza Tezeusza,
by utonąć jak Jasnorzewska w pocałunkach
ale nic dwa razy ufnie powtarzam za Szymborską,
i przemijanie odmieniam za Poświatowską ,
będąc pewnym, że przesłanie to zapamiętam
że można pisać lepiej , co przekazał światu Jan Brzechwa.
Liryki poezji prześlicznych przeglądam
gdy mnie fascynuje Białoszewski i Przybora,
Gałczyńskiego trochę szkoda,
gdy myślę , że nie nosił parasola
kiedy krople deszczu dookoła
szumnie grały mu tremola na bemolach
gdy się przechadzał po Mokotowskich Polach,
czekając aż nadjedzie zamówiona
prosto z Krakowa
Zaczarowana dorożka.
A czasem coś mnie gna do Żeleńskiego Boy'a
do jego nadal życiem skarżącego słowa
i do prawd które wcale nie bledną
i do konceptów którymi fechtował hrabia Fredro
Dość często wracają do mej uwagi łaski
Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki
Wielka improwizacja i liryk lozański
w pamięci odwiedzam step akermański
choć nikt tam pośród burzanów nie woła
czy to pełnia czy sierp księżyca wąski
tylko w testamencie zawarta bolesna wola
jak nieśmiertelnik wciąż wisi na szyi Polski.
A w barze ,,Pod zdechłym psem"
szaro niebieski Broniewskiego cień
zanim z podłogi podźwignie go nowy dzień
przegrywa ze swoim czartem małego szlema
a pamięć o tych których przestała już nosić ziemia
przechadza się wąskimi ścieżkami od imienia do imienia
i ocala od zapomnienia
tych którym z głowami na karabinach
twarde sny przyszło śnić
jak Baczyński Kamil Krzyś
albo czwórkami do nieba iść
więc i my palimy tej ofierze wieczny znicz.
[ 28.02-01/02.03.2025 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz