Zaduma nad przemijaniem
W ten dzień na zadumę przeznaczony,
zarezerwowany, zaskoczeni odkrywamy
wplątani w scenariusz wymyślony
że tak sobie nieustannie przemijamy.
Ledwo się rodzimy
w cokolwiek uwierzymy
a tu już przybiega kostucha
kosą śmiga, łańcuchami brzęczy
i się perwersyjnie cieszy
z uśmiechem od ucha do ucha
bo nas już ma
wpisanych do kart
na wizytę kiedyś tam
jak służby zdrowia pracowniczka
w ramach nfz ostatniego kontaktu orędowniczka.
Czujemy to pewnie za każdym razem
nawet jeśli życie nam się pełnią blasku skrzy
kiedy przechadzamy się cmentarzem
klucząc ścieżek labiryntami
między kwaterami z ostatnimi meldunkami
gdzie się wiekuiste sny spokojnie śni.
Przemijam,
wygrywam albo przegrywam
z kalendarza daty zrywam
jak najprędzej zapominam
nowy dzień odkrywam, zdobywam.
Na przemijanie
nic nie poradzę
może się z nim zaprzyjaźnię
i tak sobie poprzemijamy ramię w ramię...
[ 01.11.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz