ZBIÓR BILETÓW WIZYTOWYCH
Alicja, po drugiej stronie lustra,
nad powieścią Prousta,
w zamyśleniu nieznacznie wydyma subtelne usta,
prostych odpowiedzi szuka
a to nie łatwa sztuka
gdy śpiewu zaczarowanego ptaka słucha,
z kapelusza zając się tym wzrusza,
a wiatr znów coś szepce o starych gusłach,
Dama Kier wygłasza memorandum
De gustibus non est disputandum
i że nie kładzie się zaborczego cienia
na dobre, miłe wspomnienia.
Niewierna czasu rzeka
ciągle ucieka, ucieka
a czas raz po raz oblicze zmienia
i się stroi, przebiera w coraz zmyślniejsze złudzenia
niby na pokaz a niby od niechcenia.
Gdzieś był już fortepian w rzece
ktoś kiedyś na nim grał partytury na cztery ręce
potem za bezcen go sprzedał
a sam bez wieści przepadł.
Po skrzypku na dachu
nigdzie żadnego śladu,
zaczarowany flet
utracił swój szlachetny śpiew,
zaginął saksofon, który łkał
gdy księżyca sztylet
na nocne wilków wycie srebrny bilet,
na czarną nieba tacę mrok kładł
i trąbki dźwięk
jak rozbitego szkła brzęk
i zegar stary, który kuranty straszne grał
rozbrzmiewała na przemian
aria ze śmiechem i żałobny marsz
i coś jak z Jankiela
jak hasło flaga na maszt i okno otwórz na świat
i werble onieśmielone
gdy na niespodziewany wiwat
ktoś huknął puzonem
zadziornie, z fasonem.
Pod tajemniczego ogrodu zakluczoną bramę
przychodził czasem klaun zakochany
nie bardzo szczęśliwie
lecz uparcie i osobliwie
wielbiąc czasem waleta a czasem damę,
i mały niezbyt w uczuciach stały elf
nieco arogancki , nonszalancki, zbyt śmiały,
który lubił odchodzić zwłaszcza w deszcz
by się sobie w kroplach srebrnych
poprzyglądać i nie brać do serca złamanych serc
i roztańczona dziewczyna
zapomniawszy swego tamburyna
bo w nieustannej podróży
niezdecydowana czy ufać w to co na płatkach wywróży.
Czasem zielonooki wiatr tu przybiegł
po majowych burzach osuszyć kapotę,
zacerować nieprzemakalną pelerynę
zreperować buty zdarte na brukach gwiazd
aby potem wieczorem i za dnia
na swej harfie ptakom w przelocie
lirycznie grać,
Niekiedy przychodził jak deszcz z gitarą chłopiec,
za którym nie pragnęła polecieć jednak na świata koniec
wiolonczelistka prześliczna dziewczyna.
I tak się tu i teraz historia kończy i rozpoczyna.
Alicja po lustra drugiej stronie
jej wątki rozplata i splata a płoną i pulsują skronie,
zmęczone ma dłonie,
wysnuwa sens prosty jak słońca promień,
ale nie, to jeszcze nie koniec.
[ 05. 11.09.2021 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz