sobota, 22 czerwca 2024

Trefl, pik, karo, kier

Trefl, pik, karo, kier



Król trefl
mój pech
nierozłączny jak cień.
Kolejny ranek z cyklu pospałbym jeszcze...
ale już nic z tego nie będzie, 
dzień się na dobre żwawo przędzie,
kawą pachnie powietrze i przestrzeń,
w której przeglądam myśli o seksie, 
w katalogu przygód i szczęść
zapowiedzi, tysiące zdjęć 
i każde się chwali 
jak wiele potrafi
ale nie chce mnie chcieć.

Król pik
gdzieś znikł
czort z nim.
Nim nastanie wysokie południe
moją samotność tłumem zaludnię
samymi przypadkami 
całkiem nie z mojej bajki
i nikt nie rozpali 
choćby z oddali
moich zmysłów latarni,
może w dalekiej Jastarni
król pik dobrze się bawi,
albo na plaży w Juracie
bezwstydnie zdejmuje gacie.

Król karo
szepcze ti amo 
wyglądasz za staro.
To wszystko być może 
gdy zachodu zorze 
że ze mnie nie gołąb nie orzeł
przy drodze faluje mizerne złote zboże
za lasem szmaragdowe tonie kołysze morze
nim mnie sen zaprosi w moje własne łoże 
obraz przemówi zwyczajnie ludzkim głosem
że gdy go oglądam to jemu tak zmysłowo dobrze
i jeszcze swą nagość odsłoni w tęczowym kolorze.

Król kier
ma wdzięk
i jakiś cel.
Ale niezmiennie sam nie wie czego chce 
lamp czerwonych czy blasku świec 
gdzie się jawa zaczyna gdzie kończy sen
czy tu cierpliwie poczekać czy gdzieś tam biec
stawać raz po raz na barykadzie i z honorem lec
czy zaszyć się w bezpieczny kąt gdzie ciepły piec
czy z nadzieją sobie wmawiać, że tak ma być
czy rozpaczać że tak się jednak nie da żyć
dwie ścieżki czasu dwie ścieżki losu
i ustalić czy mieć czy być nie sposób.


Dwa walety
wśród dam znajdują podniety
dwie damy
towarzystwo własne bawi
joker wyszedłszy z talii
wszystko na jedną kartę stawia z waletami.
A tym czasem
as za asem
wygraża koślawym palcem
i się czuję obco i w nie swojej bajce.



[ 21.06.2024 ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz